piątek, 18 listopada 2011

Zootechnik z nożyczkami, wiersze i wycinanki


Zootechnik wycinający wiersze? Takie "cuda" to tylko na uniwersytecie. Pracownicy na codzień zajmujący się obliczeniami, aparaturą, mierzeniem, ważeniem, przygotowywaniem zajęć, piszący pisma mniej lub bardziej urzędowe... mają także swoje niecodzienne pasje, daleko odbiegające od zawodowych czynności. Pokłosien wernisażu "Bo piękno jest na to by zachwycało" są kameralne spotkania ukazujące drugą, niecodzienna twarz pracowników uniwersytetu.

23 listopada br. o godz. 17.30, Kawiarnia Moja (ul. Dąbrowszczaków 10), zapraszamy na kameralne spotkanie z mgr inż. Anną Szepelską-Sell z Wydziału Bioinżynierii Zwierząt, autorką trzech tomików wierszy i twórcą niecodziennych wycinanek. W przeności można powiedzieć, że poezja to takie "wycinanie wierszy ze słów i zdań" i komponowanie nowych, estetycznie pięknych znaczeń. Na spotkanie z Panią Anna sugerujemy zabrać nożyczki, kolorowy papier i cienką bibułę. Podczas dyskusji samemu będzie można popróbować swoich wycinankowych sił.

* * * * *

Pochodzę z rodziny o bogatych tradycjach, polegających nie tylko na posiadaniu zbiorów cennych, przeczytanych książek, ale też grze w brydża czy malowaniu porcelany. Moja Mama malowała, szkicowała, pisała wiersze, robiła kilimy na ścianę, tkała małe formaty dywanów. Z wykształcenia była farmaceutką. Tata był z krwi i kości biologiem, parazytologiem. Pracował w Kortowie od roku 1950. Kochał Kortowo, tak ja je kocham. To najpiękniejsze miejsce dla mnie. To mój dom, od roku 1968.

Jestem z wykształcenia zootechnikiem, pracuję na Wydziale Bioinżynierii Zwierząt, w Katedrze Towaroznawstwa Ogólnego i Doświadczalnictwa. Lata 90-te ubiegłego wieku to był mój najbardziej twórczy czas w życiu. Wtedy też tańczyłam (11 lat) w ludowym Zespole Pieśni i Tańca „WARMIA” Olsztyn. Strój ludowy, warmiński, mam do dzisiaj w domu. Uwielbiam folklor w każdej postaci. I chyba w tamtych latach zaczęłam próby z wycinaniem, podpatrując, jak moja Mama to robiła. Tzn. Mama już nie żyje od 2006 roku, ale wtedy nie miałam na to czasu, natomiast próbowałam. Dopiero po odejściu Rodziców miałam czas dla siebie, na wiersze i wycinanki. Wycinanki mojej mamy rozkładałam na „czynniki pierwsze” i krok po kroku poznawałam, jak Ona to wycinała.

Kiedy ja sama spróbowałam – o dziwo wyszło. Mam tą swoją pierwsza wycinankę i pokażę ją na spotkaniu, tak jak wycinanki Mamy.
Co do wierszy, to kocham pisać i chyba powinnam skończyć polonistykę a nie zootechnikę, co nie oznacza, że robię to dobrze. Pierwszym moim mentorem, krytykiem i doradcą był Pan prof. Tulibacki – poeta i filozof. Do tej pory wydałam trzy tomiki wierszy i mam na swoim koncie około 1000 wycinanek, z tym, że sporo ozdobiło dyplomy w nagrodach tanecznych w tamtych latach, kiedy i ja tańczyłam. Poza tym codziennie, dosłownie codziennie, robię około 10 wycinanek, każda jest inna i nie umiem jej powtórzyć. Są to więc absolutnie autorskie wycinanki.
Anna Szepelska-Sell

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz