sobota, 29 grudnia 2012

Cafe Nauka i Olsztyn


Na początku grudnia br. roku (dokładnie 11 grudnia, w Dzień Chruscika) rozpoczęła działlność w Krakowie Cafe Nauka. Kawiarniane spotkania z nauką, podaną w przystępny sposób, organizuje CITTRU czyli Centrum Innowacji, Transferu Technologii i Rozwoju Uniwersytetu (Uniwersytet Jagielloński). Cafe Nauka to "rozmowy o ważnych, niekiedy kontrowersyjnych kwestiach dotyczących ludzi, świata, przyszłości. To niezwykli naukowcy, ich badawcze pasje i pozanaukowe zainteresowania". Na początku drugiej dekady XXI wieku  nie jest już wstydliwe rozmawianie o nauce w kawiarni. Inaczej było pod koniec XX wieku, kiedy powstawała Olsztyńska Kawiarnia Naukowe Collegium Copernikanum (jako jedna z pierwszych w Polsce) - wtedy określenie "kawiarniana nauka" było traktowane jako pejoratywne. Olsztyn był wśród liderów kawiarni naukowych... ale inne ośrodki daleko już nas wyprzedziły. Nie chcę akcentować jakiegoś narzekania, wręcz przeciwnie, chcę pokazać, że i w Olsztynie rodzą się ciekawe, przyszłościowe inicjatywy. Warto byłoby tylko w nie cokolwiek zainwestować...

Kiedy kilka lat temu powierzono mi organizowanie Olsztyńskich Dni Nauki, napisałem o Muzeum Nauki. Wtedy spotkało się to zainteresowaniem ale i głosami krytycznymi, wręcz prześmiewczymi - że jak to, muzeum z kubków i długopisów? Mimo sceptycyzmu mała wystawa "Muzem nauki" powstała a Olsztyńskie Dni Nauki nabrały dużego rozmachu. Przy okazji uwidoczniło się bardzo duże społeczne zapotrzebowanie na popularyzację wiedzy z pierwszej ręki. Potem Polska dołączyła do europjeksiej Nocy Naukowców, z Olsztynem włącznie.

W Olsztynie muzeum nauki jeszcze nie powstało. Powstało natomiast w Warszawie Centrum Nauki Kopernik. Tłumy odwiedzających, także z naszego regionu, pokazały jak bardzo takie formy atrakcyjnego i interaktywnego upowszechniania nauki są potrzebne. Pani minister Kudrycka, na fali edukacyjnego sukcesu Centrum Nauki Kopernik, kilka miesięcy temu zapowiedziała utworzenie (ściślej wsparcie utworzenia) kolejnych 15 centrów nauki, tak, żeby w każdym województwie było przynajmniej jedno. O takim centrum nauki muślą już: Łódź, Lublin, Kraków i Katowice. W Olsztynie na razie cisza.... Ale to nie znaczy, że nic ciekawego w tym "temacie" się nie dzieje.

Rok temu, w styczniu, odbyła się po raz pierwszy ogólnopolska Noc Biologów. W Olsztynie Noc ta wypadła znakomicie i cieszyła się dużym zainteresowaniem. Pomysł Nocy Biologów narodził się w Poznaniu. W tym roku, do drugiej Nocy Biologów zgłosiło sie już 20 ośrodków naukowych z całego kraju. Zapraszamy i do Olsztyna,11 stycznia 2013 r do Kortowa już od godziny 10.00.

O ile Noc Naukowców jest pomysłem europejskim, do którego Polska się przyłączyła (z Olsztynem włącznie), to być może niedługo Noc Biologów rodem z Polski przyjmie się w całej Europie. Według wielu opinii Polska w ostatnich latach stała się swoistym zagłębiem festiwali i pikników naukowych i liderem nowoczesnego upowszechniania nauki. W tej dziedzinie Olsztyn wcale nie jest prowincją :).

Stanisław Czachorowski

(górne zdjęcie pochodzi z jednego ze spotkań w Olsztyńskiej Kawiarni Naukowej).

wtorek, 27 listopada 2012

Spotkania naukowe nie tylko w kawiarni


Wydział Biologii i Biotechnologii UWM oraz olsztyński oddział Polskiego Towarzystwa Entomologicznego zapraszają na seminarium naukowe poświęcone owadom wodnym. Podczas spotkania zostaną wygłoszone dwa referaty:
1.   Znaczenie zbiorników antropogenicznych dla ochrony ważek (Odonata) w Polsce, dr Paweł Buczyński (UMCS Lublin)
2. Rozmieszczenie mikrosiedliskowe chruścików (Trichoptera) w wybranych rzekach Roztocza, dr Edyta Buczyńska (Uniwersytet Przyrodniczy w Lublinie)
Termin: 6 grudnia 2012 r., godz. 15.00, sala 005, Collegium Biologiae (Ul. Oczapowskiego 1A)

Znaczenie zbiorników antropogenicznych dla ochrony ważek w Polsce. Degradacja i zanik środowisk naturalnych poważnie zagrażają wielu gatunkom i zgrupowaniom ważek oraz skutkują spadkiem ich bogactwa gatunkowego. Jednocześnie jako skutek uboczny działań gospodarczych powstają licznie wody sztuczne, które mogą być szansą na zachowanie ginących elementów przyrody. W referacie omówione - na konkretnych przykładach – będzie znaczenie wód antropogenicznych dla ochrony ważek w Polsce na trzech poziomach: gatunkowym, zgrupowań gatunków oraz lokalnego bogactwa gatunkowego. Plastyczność gatunków i zgrupowań ważek są różne: od dobrej adaptacji do warunków stworzonych przez człowieka do ich unikania. Część gatunków występuje obecnie głównie lub niemal wyłącznie w wodach antropogenicznych. Znane są też siedliska wtórne, które zasiedlają zespoły ważek o bogactwie gatunkowym równie dużym, jak bogate strukturalnie siedliska naturalne. W niektórych regionach to one są „gorącymi punktami” różnorodności biologicznej, często utrzymując też zagrożone gatunki czy zgrupowania. Niekiedy też pewne gatunki w ogóle by nie występowały na danym obszarze, gdyby nie wody antropogeniczne. Wnioski wynikające z tych danych są natury ogólniejszej niż tylko dotyczącej ważek – bo wykazywano wielokrotnie, że np. ich bogactwo gatunkowe wskazuje wprost na walory przyrodnicze danego obszaru, a pośrednio także na bogactwo gatunkowe innych grup taksonomicznych. Dlatego warto postulować zmiany polityki ochrony przyrody (przepisów dotyczących inwestycji), zmierzające do odpowiedniego kształtowania zbiorników w fazie ich tworzenia oraz obowiązkowej waloryzacji i nieniszczenia w ramach rekultywacji terenu po zakończeniu inwestycji. Dla wybranych gatunków należy też tworzyć siedliska wtórne celowo, bez uzasadnień gospodarczych.
Dr Paweł Buczyński, adiunkt w Zakładzie Zoologii na Wydziale Biologii i Biotechnologii UMCS w Lublinie. Zoolog i hydrobiolog zajmujący się głównie faunistyką, zoogeografią i ekologią owadów wodnych, ze szczególnym uwzględnieniem ważek (Odonata) i chrząszczy (Coleoptera). Inne zainteresowania naukowe: zagrożenia i ochrona fauny wodnej, zoobentos specyficznych siedlisk litoralowych, kształtowanie się fauny wód antropogenicznych. Autor 326 publikacji naukowych i popularnonaukowych na tematy związane z biologią (w tym 163 prac oryginalnych).

Rozmieszczenie mikrosiedliskowe chruścików (Trichoptera) w wybranych rzekach Roztocza W referecie przedstawiony zostanie problem rozmieszczenia larw w profilu poprzecznym w 5 dużych i średnich rzekach Roztocza. Ogółem przeanalizowano następujące typy podłoży: piaszczysto-detrytusowe, kamieniste oraz 9 gatunków roślin (helofity i hydrofity). Dla każdego z tych typów podano krótką charakterystykę zgrupowań Trichoptera, porównano je między sobą oraz omówiono potencjalne przyczyny dystrybucji gatunków w rzekach roztoczańskich.
Dr Edyta Buczyńska – doktor nauk biologicznych (absolwentka Wydziału Biologii i Nauk o Ziemi UMCS), zoolog, obecnie pracuje na Wydziale Biologii i Hodowli Zwierząt na Uniwersytecie Przyrodniczym w Lublinie, członek Pracowni Bioindykacji w Katedrze Zoologii, Ekologii Zwierząt i Łowiectwa; członek Polskiego Towarzystwa Entomologicznego oraz Sekcji Trichopterologicznej, działającej w obrębie PTE; członek Freshwater Biological Association, sekretarz redakcyjny czasopisma naukowego „Odonatrix”. Specjalność: entomologia, hydrobiologia oraz bioindykacja, tematyka badawcza: Trichoptera obszarów chronionych, faunistyka i ekologia chruścików, wpływ czynników siedliskowych na rozmieszczenie larw Trichoptera w wodach płynących, Trichoptera w wodach antropogenicznych

środa, 21 listopada 2012

Stowarzyszenie Miastowieś i refleksje po zaduszkowe

Stowarzyszenie Miastowieś zaprasza na Refleksje po zaduszkowe.
Prelegenci:

  • ks abp. Edmund Piszcz -Metropolita Warmiński
  • dr filozofii Agnieszka Biegalska
  • Helena Piotrowska - poetka, biografistka, publiscystka
  • Danuta Jaroń - prezes Stowarzyszenia Miastowieś w Ornecie.
Fajne rzeczy dzieją się w prowincjonalnej przestrzeni z warmińskim dziedzictwem  kultury i przyrody. Żal, że  czasu nie starczy, aby we wszystkim zauczestniczyć, posłuchać, posiedzieć w zadumie.
St.Cz.

niedziela, 18 listopada 2012

W kawiarni naukowej... po chińsku?


Co ma chiński do kawiarni naukowej? Pewnie tyle samo, ile jest związku języka chińskiego z biologiem, ekologiem, informatykiem, prawnikiem, fizykiem jądrowym, specjalistą HR czy sprzedawcą sprężarek tłokowych. Przedstawiciele praktycznie wszystkich branż globalnego rynku pracy znajdą dziś zatrudnienie w chińskich korporacjach i światowych organizacjach transnarodowych (z 500 największych na świecie, aż 496 jest obecnych w Chinach). Chińczycy coraz bardziej interesują się Europą Środkowo-Wschodnią, Chiny są największym partnerem handlowym Polski w Azji, a Polska największym partnerem gospodarczym Chin w Europie Centralnej. W Polsce powstają przedstawicielstwa chińskich banków, korporacji, dynamicznie wzrasta poziom chińskich inwestycji zagranicznych. Czy warto uczyć się chińskiego?

Co roku kolejne setki absolwentów uczelni wyższych zasilają szeregi bezrobotnych. Większość młodych ludzi wciąż myśli kategoriami - rynek pracy – rynek lokalny, w naszym przypadku: olsztyński, warmińsko-mazurski, ewentualnie polski. Tylko nieliczni planując swoją przyszłość, z góry zakładają, że jako obywatele zjednoczonej Europy będą pracować wszędzie tam, gdzie ich kompetencje zostaną właściwie docenione i wynagrodzone. Wielu jest specjalistów znających doskonale język angielski, a ilu z nich włada biegle językiem chińskim?

To właśnie ten język jest dziś najbardziej poszukiwaną „wartością dodaną” rekrutowanych pracowników europejskiego i światowego rynku pracy. W wielu państwach Europy rozpoczęto proces wdrażania nauki języka chińskiego w publicznych szkołach podstawowych i średnich (Wielka Brytania, Szwajcaria, Szwecja, Francja). Szkolnictwo prywatne już dawno wprowadziło mandaryński do swojej oferty, poczynając od edukacji przedszkolnej. Na całym świecie powstają Instytuty Konfucjusza zajmujące się promocją Chin i języka chińskiego, w Polsce są cztery: Poznań, Kraków, Wrocław, Opole. Praktycznie wszystkie większe polskie miasta, ośrodki akademickie oferują zainteresowanym kursy języka chińskiego, bądź w prywatnych szkołach językowych, bądź w formie lektoratów na uczelniach wyższych. Mandaryńskiego uczą się dzieci w prywatnych przedszkolach i szkołach, w Rzeszowie Urząd Miasta opłaca naukę chińskiego w 15 przedszkolach samorządowych. A Olsztyn? W Olsztynie trwa kurs języka chińskiego w Społecznej Szkole Podstawowej „101” (podziękowania dla Dyrekcji, gratulacje dla rodziców dzieci). Wciąż jesteśmy niemal białą plamą na mapie zainteresowań kulturą i językiem chińskim.

Przeciętny, statystyczny mieszkaniec regionu kojarzy Chiny z Mao Zedongiem, Rewolucją Kulturalną i mundurkami. Młodzi ludzie swoje wyobrażenie o Chinach umiejscawiają gdzieś między Klasztorem Shaolin, zapachem kadzideł a największą fabryką światowej tandety. Niewielu wie, że Chiny są jedynym państwem starożytnym, które przetrwało do dzisiaj zachowując ciągłość i tradycję [1]. Mało osób orientuje się w sytuacji współczesnych Chin. Dziś Państwo Środka to druga potęga gospodarcza świata, lider światowego eksportu, kraj posiadający największe rezerwy walutowe, najszybciej rosnącą liczbę miliarderów i największy na świecie rynek towarów luksusowych.

Szybki rozwój gospodarczy Chin wymaga równie szybkiego rozwoju nauki. Z powodu burzliwych dziejów powojennej historii – Wielki Skok, Rewolucja Kulturalna – Chińczycy mają spore opóźnienia i straty, które starają się nadrobić w tempie ekspresowym. Choć chińskie uczelnie opuszcza co roku 1,5 mln absolwentów, to nadal brakuje wysokiej klasy fachowców w wielu dziedzinach gospodarki. Chińczycy chętnie przyjmują studentów zagranicznych, licząc, że zwłaszcza stypendyści rządu chińskiego, przysłużą się dalszemu rozwojowi kraju. Działające w Polsce Instytuty Konfucjusza organizują wyjazdy stypendialne na studia językowe i kulturowe. Ambasada Chińska udostępnia listę uczelni chińskich przyjmujących studentów zagranicznych na studia magisterskie i doktoranckie. Warunek: znajomość języka chińskiego, w zależności od rodzajów studiów, na poziomie co najmniej trzecim HSK (egzamin znajomości języka chińskiego dla cudzoziemców The Chinese Proficiency Test). Egzaminy HSK można zdawać w Instytutach Konfucjusza w czterech miastach w Polsce, naukę chińskiego można pobierać w Olsztynie.

A jeśli chodzi o ekologię… tworzenie potęgi gospodarczej i modernizacja Chin ma swoje negatywne skutki, wśród nich niebywałe zanieczyszczenia, wręcz dewastację środowiska naturalnego. Chiny przeznaczają dziś ogromne środki na plany ekologicznych reform, które mają poprawić wizerunek państwa; z pewnością jest to wyzwanie dla każdego ekologa! Dziękując za zaproszenie do Olsztyńskiej Kawiarni Naukowej Collegium Copernicanum, zapraszam chętnych na naukę „standardowego języka mandaryńskiego”.


AI YANG Elżbieta Górska 
www.aiyang.pl



[1] Krzysztof Gawlikowski „ Dzieje Chińczyków: Antyk”

(fot. Wojciech Górski)

wtorek, 13 listopada 2012

Spotkanie autorskie z dr Martą Więckiewicz

Olsztyńska kawiarnia naukowa zaprasza 22 listopada  na godz. 17.30 do Kawiarni Literackiej i Filmowej na spotkanie autorskie z dr Martą Więckiewicz i jej książką o blogach.

Marta Więckiewicz – doktor nauk humanistycznych (specjalność: komunikacja społeczna), podstawowym przedmiotem jej zainteresowań jest internet - głównie aspekt kulturowy i społeczny. Temat doktoratu to: „Blog w perspektywie genologii multimedialnej”. Dr M. Więckiewicz uczy i uczy się, prowadząc zajęcia ze studentami dziennikarstwa i komunikacji społecznej, a także ze studentami filologii polskiej na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim w Olsztynie. Interesuje się zagadnieniami związanymi z mass mediami i komunikacją społeczną (komunikacja internetowa, genologia internetowa, kultura nowych mediów, proces tabloidyzacji mediów). Prowadzi blog „Głównie o mediach”.

(Więcej o spotkaniu i książce)

niedziela, 11 listopada 2012

Nowe Horyzonty Edukacji (nowe czasopismo)

Nowe Horyzonty Edukacji to czasopismo (miesięcznik)  poświęcone szeroko pojętym zagadnieniom nauki i edukacji, adresowane zarówno do świata nauczycieli i pracowników nauki, ale równocześnie, a może i przede wszystkim, do wszystkich zainteresowanych rozwojem własnym, edukacją swoich dzieci, wpływem nauki na poziom życia Polaków, naszą kulturę i nasze miejsce we współczesnym świecie oraz w nowej Europie.

NHE to nie tyle czasopismo, ale platforma wymiany poglądów na temat roli nauki w naszym życiu. Wiek XXI stawia spore wyzwania jednostce i społeczeństwom. Innowacyjność, mobilność, ustawiczne kształcenie – te jak i inne modne słowa‐klucze brzmią pięknie i nowocześnie, jednak oznaczają w istocie dla człowieka wiele niewiadomych, budują poczucie uczestniczenia w nieustannym wyścigu, w którym nie do końca wiadomo czy siedzimy we właściwym przedziale i zmierzamy w dobrym kierunku. Zarówno jednostki jak i społeczeństwa, a wręcz całe kontynenty podejmują wyzwania budowania nowych wzorców społecznych i modeli ekonomicznych.

Dwudziestowieczny podział świata na biegun kapitalizmu i socjalizmu, na świat nowoczesnej cywilizacji oraz obszary nędzy i izolacji, dziś już nie istnieje. Różne kontynenty i społeczeństwa szukają swych własnych dróg do sukcesu, a w „stare” zamożne gospodarki i systemy polityczne okazują coraz więcej słabości i niebezpiecznie trzeszczą w posadach. Wydaje się, że pole edukacji i nauki staje się główną areną wyścigu cywilizacyjnego. Społeczeństwa, które nie dotrzymają kroku szybkiemu rozwojowi wiedzy i nie opanują nowych technologii pracy, nie nadążą za szybko rozwijającym się światem i przestaną odgrywać w nim istotną rolę.

Ewolucja człowieka polega od zawsze na rozwoju środków do opowiadania swoich historii - mowa, pismo, druk, e-book - to media do przekazywania kolejnym pokoleniom swojego dorobku.

środa, 7 listopada 2012

Szepty duszy i Zygmunt Janusz

Artystyczna Rezerwa Twórcza (A.R.T) nie tylko maluje, wyszywa, lepi czy wicina (zobacz wernisaż) ale i wiersze pisze. Aby to naocznie sprawdzić zapraszamy na  wieczór autorski naszego Kolegi z Grupy A*R*T - Janusza Bieńkowskiego.

8 listopada br. (czwartek), godz. 18.00 w "Tajemnicy Poliszynela" ul. Staromiejska 2/5

M.B.

Mózg - umysł - dusza. Teologia, filozofia i nauki empiryczne w sporze o adekwatną antropologię

W dniach 12-13 listopada 2012 r. Wydział Teologii Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie organizuje XIII Dni Interdyscyplinarne pt. Mózg - umysł - dusza. Teologia, filozofia i nauki empiryczne w sporze o adekwatną antropologię. Jest to tematyka, która nie jest jedynie zagadnieniem akademickim, ale dotyka także ważnych pytań egzystencjalnych: Czy możliwość farmakologicznego i chirurgicznego wpływu na ludzką świadomość uprawnia do stwierdzenia, że ludzki duch jest wytworem procesów biologicznych? Czy klasyczna chrześcijańska koncepcja osoby jako cielesno-duchowej jedności powinna w kontekście osiągnięć neuronauk zostać poddana reinterpretacji? Czy w świetle współczesnej wiedzy o ludzkim mózgu należy na nowo określić istotę i zakres ludzkiej wolności oraz odpowiedzialności moralnej?

XIII DNI INTERDYSCYPLINARNE 
Wydziału Teologii UWM w Olsztynie pt.

Mózg - umysł - dusza 
Teologia,  filozofia i nauki empiryczne w sporze o adekwatną antropologię 

12-13 listopada 2012 (Wydział Teologii UWM, ul. Hozjusza, 11-041 Olsztyn).  Organizatorzy Katedra Teologii Moralnej i Katolickiej Nauki Społecznej WT UWM w Olsztynie we współpracy z Association of Bioethicists in Central Europe Komitetem Nauk Teologicznych Polskiej Akademii Nauk, Zakładem Etyki, Bioetyki i Filozofii Przyrody WH UWM w Olsztynie,   Zakładem Filozofii Chrześcijańskiej WT UAM w Poznaniu Katedrą Bioetyki i Etyki Społecznej WT UO w Opolu, Katedrą Historii Filozofii Starożytnej i Średniowiecznej UPJPII w Krakowie
PONIEDZIAŁEK, 12 LISTOPADA 2012 

  •  9.00 Otwarcie XIII Dni Interdyscyplinarnych (Aula Maior nr 15) JM Rektor UWM prof. dr hab. Ryszard Górecki, JE Wielki Kanclerz WT UWM ks. arcybiskup dr Wojciech Ziemba, Dziekan WT UWM ks. dr hab. Piotr Duksa, prof. UWM 
  •  9.15 - 11.00 I sesja plenarna (Aula Maior nr 15) prof. dr hab. n. med. Marek Harat (WSK, Bydgoszcz) Neuromodulacja - możliwości wpływania na funkcje mózgu, prof. dr hab. n. med. Wojciech Maksymowicz (UWM, Olsztyn) Mózg - biologiczna podstawa człowieczeństwa,  s. prof. dr hab. Barbara Chyrowicz (KUL, Lublin) Neuroetyka - wyzwanie XXI wieku? Dyskusja - moderator: prof. dr hab. Krzysztof Stachewicz (UAM, Poznań) 
  • 11.00 - 11.30 Przerwa kawowa 
  • 11.30 - 13.30 II sesja plenarna (Aula Maior nr 15) ks. dr Andrzej Jastrzębski OMI, prof. PUST (Angelicum, Rzym) Ograniczenia badań neuroobrazowych mózgu,  dr Przemysław Strzyżyński (UAM, Poznań), Krytyka doświadczenia B. Libeta – analiza argumentacji w wybranych publikacjach z okresu 2000-1012,  dr hab. Przemysław Gut (KUL, Lublin) Neurofilozofia o wolnej woli i moralnej odpowiedzialności. Dyskusja - moderator: prof. dr hab. Krzysztof Wieczorek (UŚ, Katowice) 
  • 13.30 - 14.30 Przerwa obiadowa 
  • 14.30 - 18.45 Referaty w grupach 
 I. grupa - j. polski (Aula Minor nr 2, parter) 
  • 14.30 - 16.30 dr. hab. Krzysztof Kościuszko, prof. UWM (UWM Olsztyn) O transcendentalizmie oddziaływań zwrotnych,  dr Piotr Markiewicz (UWM, Olsztyn) Homo neuropsychologicus. O znaczeniu utajonych procesów mentalnych,  dr Marek Olejniczak (GUM, Gdańsk) Skąd wiemy, że człowiek nie jest zwierzęciem? Antropologiczne założenia bioetyki,  dr Jarosław Babiński (UKSW, Warszawa) Antropologia adekwatna jako współczesna teologiczna próba interpretacji człowieka,  mgr Katarzyna Głownia (UAM, Poznań) Personalizm chrześcijański jako podstawa integralnego spojrzenia na osobę i jej struktury.  Moderator: ks. dr Zdzisław Kieliszek (UWM, Olsztyn) 
  • 16.30 - 16.45 Przerwa kawowa 
  • 16.45 - 18.45 dr Jarosław Sak (UM, Lublin) Antropologiczne i aksjologiczne wymiary choroby we współczesnej filozofii medycyny,  dr Jakub Pawlikowski (UM, Lublin) W zdrowym ciele zdrowy duch? O problemach metodologicznych w badaniach nad związkiem pomiędzy zdrowiem a religijnością,  dr Karolina Kochańczyk - Bonińska (UKSW, Warszawa) Czy jesteśmy skazani na płeć? Kilka refleksji na podstawie antropologii Ojców Kościoła,  mgr lic. Andrzej Gorlewski (UAM, Poznań) Sens „istnienia” duszy w zracjonalizowanej rzeczywistości współczesnego człowieka Moderator: dr Aleksandra Nalewaj (UWM, Olsztyn) 
 II. grupa - j. polski (sala nr 6, I piętro) 
  •  14.30 - 16.30 dr Marta Przyszychowska (UKSW, Warszawa) Ojcowie Greccy o tym, kto naprawdę jest człowiekiem - na przykładzie nauczania Grzegorza z Nyssy,  dr Maria Urbańska-Bożek (SWPS, Sopot) Metafizyka duszy i umysłu – próba reinterpretacji psychologii Arystotelesa inspirowana koncepcją intelektu w filozofii Aleksandra Boniniego,  dr Andrzej Kapusta (UMCS, Lublin) Kognitywistyka i fenomenologia: o wzajemnym produktywnym oświeceniu,  mgr Franciszek Szpinda (KUL, Lublin) Dusza nieśmiertelna” a współczesna kosmologia: konflikt czy złudzenie? Moderator: ks. dr Karol Jasiński (UWM, Olsztyn)
  • 16.30 - 16.45 Przerwa kawowa 
  • 16.45 - 18.45 o. dr Michał Mrozek (IT, Warszawa) Jak św. Tomasz z Akwinu wyjaśnia relację między mózgiem, umysłem i duszą? Próba odpowiedzi na podstawie antropologii św. Tomasza zawartej w Traktacie o człowieku (Summa Theologiae I, q. 75-102),  ks. prof. dr hab. Mirosław Mróz (UMK, Toruń) Czy głupota jest moralna? Uwagi na temat braków w procesie dojrzewania do pełni mądrości poczynione na kanwie kwestii De stultitia św. Tomasza z Akwinu,  o. dr nauk med. Jacek Maria Norkowski OP (Angelicum, Rzym) Możliwości oceny stanu świadomości u chorych z uszkodzeniem mózgu we współczesnej praktyce klinicznej i jej konsekwencje etyczne,  dr Agnieszka Biegalska (UWM, Olsztyn) Wola i wolność w myśli Williama Jamesa Moderator: ks. dr Antoni Jucewicz (UWM, Olsztyn) 
 III grupa - j. niemiecki i angielski (sala nr 1, parter) 
  •  14.30 - 16.30 Rev. prof. dr hab. Stanisław Bafia (UWM, Olsztyn) Leib, Seele und ihr gegenseitiges Verhältnis (Plato, Aristoteles, Augustinus),  Rev. dr hab. Tomasz Kraj (UPJPII, Kraków) What is common between natural law and biology? Normative significance of biological principles,  Rev. prof. dr. hab. Ştefan Iloaie (Babeş Bolyai University, Cluj-Napoca/Romania) The descent of mind into the heart “The prayer of the heart” in the Eastern Christian Tradition or the meeting of man with God through the profound relationship between reason and heart,  Mgr Ioan Beldean (BBU Cluj-Napoca/Romania) Theological reflections on anthropogenetical claims. Does genetics change theology? 
  •  16.30 - 16.45 Coffee break 
  •  16.45 - 18.45 Rev. prof. dr hab. Marian Machinek (UWM, Olsztyn) Der Streit um den Menschen im Hintergrund der Errungenschaften der Neurowissenschaften,  Mgr Maria Nowina Konopka (UKSW, Warszawa) Nanotechnology and the meaning of man. Facts - Controversies - Perspectives Mgr Mateusz Jarmużewski (Katholieke Universiteit Leuven/Belgium) Thomas Aquinas’ view on animal-human bound. Ontological and ethical consequences.  Moderation: prof. dr hab. Sigrid Müller (Universität Wien/Österreich) 
  •  19.00 Kolacja 
 WTOREK, 13 LISTOPADA 2011 
  •  9.00 - 10.30 III Sesja plenarna (Aula Maior nr 15) prof. dr hab. Krzysztof Wieczorek (UŚ, Katowice) Co pozostaje z człowieka po neurorewolucji?,  prof. dr hab. Matthias Beck (Universität Wien) Das Leib-Seele-Problem in seiner geschichtlichen Entwicklung und seine Relevanz für aktuelle Fragen der Neurowissenschaften,   ks. dr hab. Andrzej Muszala (UPJPII, Kraków) Koncepcja człowieka wg św. Pawła i jej implikacje dla bioetyki.  Dyskusja - moderator: ks. dr hab. Stanisław Bafia (UWM, Olsztyn)
  •  10.30 - 11.00 Przerwa kawowa
  •  11.00 - 13.00 IV sesja plenarna (Aula Maior, nr 15) prof. dr hab. Józef Dębowski (UWM, Olsztyn) Antropologia filozoficzna - inspiracje ingardenowskie dla współczesnych dyskusji z neuronaukami,  ks. prof. dr hab. Michał Drożdż (UPJP II, Kraków) Spór o człowieka - antropologia integralna wobec redukcjonizmu.  Moderator: ks. dr hab. Tomasz Kraj (UWM, Olsztyn) 
  • Podsumowująca dyskusja panelowa.  Moderator: ks. prof. dr hab. Marian Machinek (UWM, Olsztyn)

poniedziałek, 29 października 2012

Kariera frajera, czyli przyczynek do dyskusji o absurdach doktoranckich


Powszechną i nie budzącą zdziwienia bolączką wielu doktorantów w Polsce, jest ich trudna sytuacja zawodowo-finansowa. Okoliczność ta jest na tyle przykra, że dotyka doktorantów pracowitych, twórczych, dostatecznie uzdolnionych do wykonywania swojego „zawodu” i z pasją (tę grupę będę mieć na myśli w dalszej części wypowiedzi). Pewni doktoranci dostają nawet po pięć tysięcy złotych, a niekiedy i więcej. Dostają możliwości rozwoju a w konsekwencji pracę w zawodzie, a inni, którzy nie są gorsi, a niekiedy są lepsi, nie dostają za wiele, albo w którymś momencie, w inny sposób, ogranicza się im szansę rozwoju i otrzymania wymarzonej pracy, choćby około-zawodowej. Takie sytuacje mogą być wynikiem splotu najróżniejszych pozytywnych lub negatywnych okoliczności akademickich: przypadkowych – na przykład doktorant trafia do zakładu w którym może „podłączyć się” ze swymi badaniami pod duży grant, albo zajmuje się słabo subsydiowaną dziedziną; jak i nieprzypadkowych – na przykład doktorant zostaje zatrudniony w nepotycznych okolicznościach, albo doktorant pada ofiarą zniesławień, co blokuje mu możliwości rozwoju czy zatrudnienia w danym środowisku.

Czy doktoranci, znalazłszy się w trudnej sytuacji, powinni mówić publicznie o swoich problemach? Okazywać słabość i cierpienie? Przecież u tak wielu ludzi słowa „jestem słaba”, „mam problem”, „potrzebuję pomocy” czy „zostałem skrzywdzony” wywołują uczucie pogardy. Może więc właściwą postawą jest piętnowanie „użalających się nad sobą” doktorantów, za to że są egoistycznymi, niezaradnymi mięczakami i nie promują przez to postaw samowystarczalności, przebojowości, bezproblemowości, „super-mana”? Osobiście uważam, że nie jest właściwym w ogólności piętnować ich za brak takich postaw, czyli na przykład za „użalanie się”, gdyż po prostu wymienione super-postawy są, jak mniemam, postawami przez ludzi udawanymi, bynajmniej nie z powodu miłości bliźniego. Udaje się je z powodu dumy, lub ze strachu przed tym, aby inni nie wykorzystali naszych słabości. Zważywszy na fakt, że kłamstwa motywowanego troską o własną skórę nie powinno się pochwalać, być może należałoby nawet chwalić doktorantów, zamiast ganić za to, że nie udają, kiedy pokazują z całą szczerością poprzez swe narzekanie, jaka jest ich słabość, problem. Sądzę, że w uzasadnionych przypadkach, a jak postaram się naświetlić w dalszej części wypowiedzi, postawiony problem takim jest, powinno się promować, a nie powstrzymywać „narzekanie”. Jeśli ktoś się z tym nie zgadza, to znaczy, jak sądzę, że poparłby akcję masowego rozdawania opasek „stop narzekaniu” obywatelom państwa totalitarnego albo pracownikom czekającym od miesięcy na zaległe wypłaty. Problem zawodowo-finansowy, który dotyka wielu doktorantów sprowadza się do niezawinionego przez nich popadnięcia w irracjonalną sytuację. Przedstawię to na prostym przykładzie pewnego znanego mi doktoranta. Człowiek ten od czasu liceum podejmował pracę w okresach wakacyjnych. Przez dziewięć lat z rzędu imał się rozmaitych, „byle jakich” (termin ten wyjaśnię za chwilę) zawodów, także nie raz "na saksach". Było to ciężkie doświadczenie i właśnie po to zaczął zdobywać kwalifikacje (studiował), aby nie musieć robić tego samego kiedy będzie mieć trzydzieści lat. Doktorant ten od czterech miesięcy bezskutecznie poszukuje pracy około-zawodowej. Niektórzy polecają mu – „znajdź cokolwiek, pogódź się z tym, że takie są realia”. Wcześniej postarał się o bardzo dobre wykształcenie, dodatkowe kursy i nienajgorszy dorobek naukowo-organizacyjny. Nie uważa się on za geniusza w stylu: "Kim to ja nie jestem! Mam podjąć teraz byle co?". Jednak po bez mała dziesięciu latach rzetelnego studiowania myśli sobie, że zaangażowane studiowanie przez dziesięć ostatnich lat, po czym podjęcie niechcianej pracy, dla której uniknięcia studiowało się wszystkie te lata, byłoby absurdem, na który nie może się zgodzić.

Niektórzy mogą być zbulwersowani, że nasz doktorant nie chce podjąć „byle jakiej pracy”. Mniemać mogą, że obraża w ten sposób tych, którzy taką pracę podejmują. Warto zatem dla odparcia takiego zarzutu wyjaśnić, co rozumie on pod hasłem „byle jaka praca”. Oznacza ono tyle, co praca niezgodna z osobistym systemem wartości, zainteresowaniami, zdolnościami. Ta sama praca może dla jednego być wymarzoną, a dla innego byle jaką. Dla niejednego maturzysty „budowanie” będzie lepszym od „studiowania”, dla niejednego magistra „prezesowanie” będzie lepszym od „nauczania”, a dla niejednego doktoranta powyższe stosunki będą przedstawiać się odwrotnie. Byle jaka praca, to praca, która dla określonego człowieka jest bezsensem. Dla jednego bezsensem będzie pisanie pracy doktorskiej, a dla kogoś innego – telefoniczna sprzedaż usług bankowych.

Jeszcze inni mogą odczuwać oburzenie i zadziwienie tym, jak można studiowanie na uczelni wyższej traktować jako zajęcie służące zdobywaniu kwalifikacji zawodowych. Zniesmaczony tym człowiek może myśleć: „przecież studia to nie szkoła zawodowa!”. Ma on rację i zarazem się myli. Ma rację o tyle, o ile dla niego mogą one faktycznie nie pełnić funkcji nadawania zawodowych kwalifikacji. Może on postrzegać studia jako okazję do: rozrywki, zajmowania się swoim hobby, zdobycia „papierka” (to co innego niż kwalifikacje), odsunięcia w przyszłość konieczności pełnoetatowej pracy, etc. Myli się o tyle, o ile weźmiemy pod uwagę dwa fakty. Po pierwsze, istnieją ludzie, którzy mają inne od wymienionych wyżej, podejście do studiów, a kierunek, który wybrali, traktują jako swoiste „powołanie” i przygotowywanie do przyszłego zawodu. Po wtóre, obiektywnie patrząc, na większości kierunków studiów są przedmioty, które uczą wyspecjalizowanej (swoistej dla określonych zawodów) wiedzy i umiejętności. Nadawane absolwentom tytuły „magister” czy „inżynier” zwą się tytułami zawodowymi. Nazwa „specjalista” (np. specjalista ochrony środowiska) w opisie kompetencji absolwenta także sugeruje, że chodzi o kwalifikacje do określonego zawodu. W szczególności studia trzeciego stopnia mają charakter „zaawansowanej szkoły zawodowej”, zważywszy na fakt, że uczy się na nich wielu skrajnie wyspecjalizowanych umiejętności, zaawansowanej wiedzy, metod i aparatu pojęciowego określonej, wąskiej grupy „zawodowców”. Rzecz jasna są też studia, które zasadniczo nie są wprost ukierunkowane na wyszkolenie w określonym zawodzie. Takimi będą na przykład filozofia, czy zarządzanie. W przypadku takich kierunków, jak mniemam, to student rozstrzyga, czym one dla niego będą.

Niektórzy doktoranci których znam, znajdują się w trudnych sytuacjach finansowo-zawodowych wiedząc jednocześnie, że obiektywnie nie są gorsi (a niekiedy są lepsi) od tych, którzy mają etat w jakiejś pracy około-zawodowej, albo otrzymują po pięć tysięcy stypendium miesięcznie. Dla tych właśnie wartościowych doktorantów, którzy po prostu mieli/mają pecha lub padli ofiarą złej woli, pocieszeniem i wezwaniem do wytrwałości niech będzie stare sprawdzone przysłowie: artysta głodny jest bardziej płodny. Grunt, to nie tracić do wykonywanej przez siebie pracy naukowej takiego podejścia, jakie ma artysta do tworzonego przez siebie arcydzieła.

(na zdjęciu absolwenci "konserwatorskiej ochrony przyrody" z Mistrzem profesorem Leszkiem Kucharskim, Wydział Biologii i Ochrony Środowiska, Uniwersytet Łódzki, 2008)

Adam Paweł Kubiak

niedziela, 28 października 2012

Studenckie Spotkania Kulturalne - reaktywacja

Masowe i duże imprezy mają to do siebie, że przesłaniają wszystkie inne, mniejsze. Tak jak duże drzewo w lesie, pod którym kwitnie bioróżnorodność z wieloma gatunkami. Tak też jest z Kortowiadą. Przez pryzmat Kortowiady oceniana jest aktywność kulturalna studentów UWM w Olsztynie. A przecież co roku dzieje się dużo ciekawych przedsięwzięć. Jednym z nich były Studenckie Spotkania Kulturalne.


Do tej pory organizatorami Studenckich Spotkań Kulturalnych były: Olsztyńskie Duszpasterstwo Akademickie w Olsztynie, Rada Uczelniana Samorządu Studenckiego Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie, Ośrodek Kultury Studenckiej Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie, Akademickie Stowarzyszenie Katolickie „Soli Deo Omnia”.

Głównym celem Spotkań było "budowanie cywilizacji miłości poprzez kulturę i niesienie dobra innym, a także popularyzacja wśród studentów i młodzieży szkół średnich zdrowego modelu życia oraz dobrej zabawy bez alkoholu i narkotyków."


Studenckie Spotkania Kulturalne odbywały się w latach 2002-2006. Przez niektórych były kiedyś traktowane jako swoista alternatywa dla Kortowiady. Po kilku latach przerwy inicjatywa znowu powraca do miasteczka uniwersyteckiego. Inicjatorzy chcą w trochę odnowionej formie wyjść do ludzi  posiadających wysoki poziom wrażliwości. Kulturę rozumieją w najszerszym i fundamentalnym jej sensie, jako działalność człowieka w aspektach: poznawczym, moralnym, wytwórczym i religijnym.

W najbliższym wydaniu Spotkań spodziewać  się można pokazów filmowych, spektakli teatralnych, koncertów, spotkań, wystaw. Osobiście wyrażam nadzieję, ze nie zabraknie kameralnych dyskusji o kulturze, filozofii i nauce.

St.Cz.

sobota, 27 października 2012

Znani Olsztynianie Czytają Dzieciom

W ramach akcji "Znani Olsztynianie Czytają Dzieciom", organizowanej przez Przedszkole Niepubliczne "Nutka" w Olsztynie, w dniu 24 października czytałem dzieciom bajkę pt. "Zajączek Ząbek" (w bajce pojawia się krasnal w laboratorium, więc z akcentem naukowym). Czytałem z dużym sentymentem, bowiem książkę "Codziennie jedna bajka" kupiliśmy, gdy mój syn był malutki. I oczywiście czytałem po wielokroć te same bajki mojemu synowi (dzieci lubią, gdy im się czyta te same bajki). Teraz czytałem dzieciom moich dawnych studentów...

A wszystko symbolicznie działo się w Tygodniu Otwartej Nauki, zainicjowanej lokalnie ze studentami biotechnologii. Oprócz bajki przedszkolakom przyniosłem jesienne liście... miłorzębu (Ginkgo biloba), aby króciutko opowiedzieć o dinozaurach. Zostawiłem także w przedszkolu misia - maskotkę Olsztyńskich Dni Nauki i pierwszej olsztyńskiej Europejskiej Nocy Naukowców - Albercika (wskazuje go czerwona strzałka na zdjęciu niżej). Jak widać, za moimi plecami, na edukację i otwartą wiedzę czeka wiele misiów :).

O wizycie w przedszkolu wspomnieć warto przede wszystkim z innego powodu. Z dużym zadowoleniem zobaczyłem tam półkę bookcrossingową ("Uwolnij książkę"), z zachęta, kierowaną do rodziców, aby "uwalniali" książki dla dzieci. Prawdziwe uwalnianie wiedzy - czytanie bajek i udostępnianie sobie książek. Dzielenie się wiedzą i zachęcanie do głośnego czytania dzieciom bajek. Bardzo symboliczna wizyta w tygodniu otwartej nauki... I symboliczne odzyskiwanie przestrzeni publicznej.

St. Czachorowski


(fot. Alina Markowska)

czwartek, 25 października 2012

Książka o blogach - spotkanie z dr Martą Więckiewicz

Jest mnóstwo blogów o książkach... ale niewiele książek o blogach. A tylko jedna taka książka jest autorstwa olsztynianki. Wspomniana książka niedawno ujrzała światło dzienne. 

Olsztyńska kawiarnia naukowa zaprasza 22 listopada  na godz. 17.30 do Kawiarni Literackiej i Filmowej na spotkanie autorskie z dr Martą Więckiewicz i jej książką o blogach.


Marta Więckiewicz – doktor nauk humanistycznych (specjalność: komunikacja społeczna), podstawowym przedmiotem jej zainteresowań jest internet - głównie aspekt kulturowy i społeczny. Temat doktoratu to: „Blog w perspektywie genologii multimedialnej”. Dr M. Więckiewicz uczy i uczy się, prowadząc zajęcia ze studentami dziennikarstwa i komunikacji społecznej, a także ze studentami filologii polskiej na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim w Olsztynie. Interesuje się zagadnieniami związanymi z mass mediami i komunikacją społeczną (komunikacja internetowa, genologia internetowa, kultura nowych mediów, proces tabloidyzacji mediów). Prowadzi blog „Głównie o mediach”.

Książka „Blog w perspektywie genologii multimedialnej” autorstwa Marty Więckiewicz dotyczy blogu jako gatunku paradoksalnego – np. jednocześnie nowego i starego. Nowego, bo blog powstał w internecie, który wciąż jest uznawany za nowe medium, a starego, bo blog nawiązuje swoim charakterem do tradycyjnych dzienników, a nawet do staropolskich sylw. Autorka przedstawia ustalenia teoretyczne, typologie blogów itp., ale podejmuje też takie kwestie, jak: problem ekshibicjonizmu w internecie, autokreacja czy egocentryzm autorów blogów.
Fragmenty recenzji:

„Praca M. Więckiewicz mieści się w szerokim nurcie badań nad nowymi mediami, ich specyfiką, sposobami oddziaływania i dokonującymi się dzięki nim przemianami cywilizacyjnymi. (...) Autorka analizuje wiele dobrze dobranych przykładów po to, aby osiągnąć dwojaki cel: z jednej strony wprowadzić w tę wielokształtną materię ład, posegregować, wydzielić odmiany, gatunki, określić przypisaną im poetykę, z drugiej podejmuje fundamentalne pytania o funkcje tych form. W ten sposób precyzyjnie użyty materiał analityczny pozwala przełamać pewną jałowość wielu prac teoretycznych, z drugiej zaś precyzja wprowadzonych uporządkowań i zastosowanych narzędzi analitycznych umożliwia stworzenie podstaw interpretacji zjawiska, a więc i wybudowanie adekwatnego systemu teoretycznego. Na uwagę zasługuje to, że obfitość materiału poddanego analizie pozwoliła autorce podjąć wiele zagadnień, wykraczających poza refleksje medioznawcze. (...) Dzięki książce M. Więckiewicz dalsze prace nad różnymi formami komunikacyjnymi mogą posunąć się naprzód i zyskać na precyzji i empirycznej rzetelności”. 
 prof. dr hab. Piotr Kowalski

 „Przedstawiona (...) praca stanowi rezultat interdyscyplinarnych badań, uwzględniających dwie odrębne perspektywy badawcze – medioznawczą i literaturoznawczą (...). Jak słusznie zauważyła badaczka, metodologia badań treści publikowanych w Internecie nie została w wyczerpujący sposób opisana, dlatego też każdy autor chcący dokonywać analizy zawartości tego medium, powinien przygotować własne procedury, dostosowane do celu i przedmiotu badań. (...) Nie ułatwiła w ten sposób sobie pracy, tworząc metodologiczny model synkretyczny (...). Marta Więckiewicz w swoim tekście zauważa, iż zmienność i niedookreśloność blogów sprawia, że jest to gatunek, który niełatwo w jednoznaczny sposób scharakteryzować, dlatego też badania przedstawione przez Autorkę nie stanowią całościowego opisu gatunku, stanowiąc raczej rezultat uzasadnionego wyboru. Nie umniejsza to w niczym randze książki Marty Więckiewicz, stanowiącej interesujące rozważania nad skomplikowaną kwestią komunikacji w/i/przez Internet, gdzie w rozległej cyberprzestrzeni blogi internetowe znalazły swoje trwałe miejsce (...)”.
dr hab. Marek Sokołowski, prof. UWM

poniedziałek, 15 października 2012

Dyskusje w kawiarni naukowej a spowolnienie procesów starzenia się

Spotkania w olsztyńskiej kawiarni naukowej i różnorodne dyskusje tam podejmowane, nie są li tylko intelektualna rozrywką. Jak informuje p. Natalia Osica (rzecznik prasowy SWPS), naukowcy z Instytutu Biologii Doświadczalnej i SWPS odkryli nowe możliwości usprawnienia pamięci i uwagi seniorów, które mogą przyczynić się do spowolnienia procesu starzenia. Opublikowane w najnowszym numerze "Restorative Neurology and Neuroscience" wyniki badań przeprowadzonych przez prof. Elżbietę Szeląg i dr Justynę Skolimowską, umożliwią opracowanie i wdrożenie innowacyjnego komputerowego programu rehabilitacyjnego, usprawniającego funkcje poznawcze osób starszych oraz dzieci. - Po raz pierwszy na świecie wykazano korzyści treningu przetwarzania informacji w czasie dla funkcjonowania umysłowego osób starszych. Pozytywne efekty tego treningu są długofalowe i utrzymują się nawet przez 18 miesięcy po jego ukończeniu. To pokazuje, że odpowiedni trening umysłu może spowolnić proces starzenia - mówi prof. Elżbieta Szeląg, kierownik Pracowni Neuropsychologii Instytutu Biologii Doświadczalnej im. M. Nenckiego PAN i kierownik Katedry Neurorehabilitacji SWPS.

St.Cz.

środa, 10 października 2012

Drugi wernisaż uniwersyteckiego piękna

Grupa Inicjatywna A*R*T UWM, Stowarzyszenie Absolwentów UWM oraz Związek Nauczycielstwa Polskiego serdecznie zapraszają na II Wernisaż Artystów Nieprofesjonalnych Pracowników UWM – A*R*T (Artystyczna Rezerwa Twórcza).

Wernisaż organizowany jest pod patronatem J.M. Rektora UWM prof. dr. hab. Ryszarda J. Góreckiego.

Otwarcie wystawy pod hasłem „Bo piękno jest na to, by zachwycało – inne oblicze pracowników uniwersytetu” odbędzie się o godz. 12.00 w holu Biblioteki Uniwersyteckiej ul. Michała Oczapowskiego 12b, I piętro 16 października 2012 r. 

Prace w zakresie rysunku, malarstwa, grafiki, malarstwa na szkle, rzeźby, haftu i wycinanek oraz ceramiki zaprezentują:


  • Ewa Bednarska - haft – malowanie igłą 
  • Marta Bulik – malarstwo 
  • Stanisław Czachorowski – na szkle malowane 
  • Danuta Domska – gobeliny 
  • Teresa Dziedzic – haft – malowanie igłą 
  • Waleria Grzesiuk – malarstwo 
  • Maria Fafińska – malarstwo 
  • Jacek Faruga – malarstwo – Toskania 
  • Anita Franczak – malarstwo wieloautorskie (absolwenci Wydziału Biologii i Biotechnologii)
  • Czesława Jabłonowska – ikony, gobeliny, haft, decoupage 
  • Antoni Jarczyk – malarstwo, metaloplastyka 
  • Teresa Kosman – malarstwo portretowe 
  • Alicja Kurzątkowska – rysunek portretowy 
  • Seweryn Lipiński – malarstwo 
  • Marian Michałowski – malarstwo 
  • Michał Ostrowski – architektura, malarstwo 
  • Tadeusz Rawa – malarstwo 
  • Anna Szepelska-Sell – wycinanki 
  • Jadwiga Szeremeta – decoupage (szkło, drewno) 
  • Agnieszka Szulich – rękodzieło-broszki 
  • Jolanta Uradzińska – ceramika 
  • Aleksander Wołos – malarstwo 
  • Magdalena Wyspiańska – batik 
  • Bogusław Zdanowski – malarstwo

wtorek, 9 października 2012

Miasto jako ekosystem

13 października br. Stowarzyszenie Warnija zaprasza na z potkanie z cyklu "Moje miasto, czyli jakie miasto?". Tym  dr hab. Stanisława Czachorowskiego prof. UWM wygłosi referat pt. „Miasto jako ekosystem”. Spotkanie zaplanowane jest w godzinach 11:00-15:00, miejsce:  Olsztyńskie Centrum Organizacji Pozarządowych,  ul.Szewczenki 1, Olsztyn. (więcej o spotkaniu).

 Miasto ekosystem czy miasto ogród? Do dobrego zarządzania przestrzenią miejską, dobrego w interesie  człowieka jak i zasobów przyrody, konieczne jest pełne zrozumienie człowieka oraz zrozumienie ekosystemu miasta. Zrozumieć jak funkcjonują, aby wspomagać naturalne funkcje i procesy a nie z nimi walczyć. Ekosystem to coś więcej niż ogród, bo odnosi się nie tylko do estetyki ale funkcjonowania. Traktowanie miasta jako ekosystemu nie kłóci się jednak z wizją miasta-ogrodu. Co więcej, pełniej i lepiej uzasadnia koncepcję miasta-ogrodu argumentami przyrodniczymi i medycznymi. 

Wiedza naukowa zmienia nasz pogląd na świat. Przykładem może być medycyna i ochrona zdrowia. Organizm ludzki traktowany jest obecnie jako swoisty ekosystem, w którym liczba komórek bakteryjnych jest kilkakrotnie większa niż własnych (komórki bakteryjne są znacznie mniejsze). Mikroorganizmy nie są więc traktowane wyłącznie jako patogeny, ale także jako ważny element zdrowia i funkcjonowania organizmu ludzkiego. Mikroorganizmy do wielokrotnie więcej genów funkcjonalnych niż znajdujących się w ludzkim DNA. Kim z przyrodniczego punktu widzenie jest człowiek? Najnowsze badania medyczne jak i ekologiczne pozwalają udzielić zupełnie innej odpowiedzi niż kilkadziesiąt lat temu. Wiedza ta znacząco wpłynęła na codzienną praktykę medyczną. Podobnie jest z wykorzystaniem wiedzy ekologicznej w planowaniu przestrzennym i zarządzaniu aglomeracjami. 

Człowiek jako gatunek, przystosowany do konkretnego środowiska, ewoluował przez miliony lat. W planowaniu przestrzennym miasta warto te proste fakty zauważyć i dostosowywać miasto do biologicznych potrzeb człowieka a nie odwrotnie. Wiele chorób cywilizacyjnych wynika z niedostrzegania tych potrzeb: alergie, otyłość, nerwice, ADHD itd. 

Czy miasto jest ekosystemem? I jak podstawowe prawidłowości ekologiczne wykorzystać w praktyce? Czym jest synurbizacja? Jak zorganizować efektywna gospodarkę odpadami i zarządzać zielenią? Jak wykorzystać produkcje pierwotną i biomasę? Te i inne pytania postawione zostaną w czasie sobotniego spotkania

(fot. S. Czachorowski - schody przy zamku w Olsztynie)

poniedziałek, 8 października 2012

Tożsamość Warmiaków, czyli spotkania w Dziuchach

Jesienna pogoda być może sprzyjać będzie opisaniu odbytych spotkań i dyskusji kameralnych. Może wreszcie będzie trochę więcej czasu na spisanie tego, co się w ostatnich miesiącach wydarzyło.  A dyskusje toczyć mogą się w różnych miejscach. Na przykład w Dziuchach - małej osadzie leśnej, położonej w pobliżu Butryn. Nawet na mapie trudno ją znaleźć. A tam p. Wojciech Atlmajer od ponad 10 lat organizuje spotkania. Ostatnio (9 września 2012 r.)  uczestniczyłem w spotkaniu poświęconym tożsamości Warmiaków. Głównym gościem i "opowiadaczem" był prof. Stanisław Achremczyk.

Tożsamość jest czymś co intryguje nie tylko historyków ale i najmłodsze pokolenie. Kim jestem? Warmiakiem czy Nowowarmiakiem? A może Warmio-Mazurakiem? Łatwiej o identyfikację, jeśli zna się i rozumie historie ziemi, na której się mieszka.

Ważne i aktualne dyskusje, także z udziałem profesorów i naukowców, toczyć mogą się "pod strzechą" w przysiółkach, koloniach, wybudowaniach, nawet "daleko od szosy". Bo o jakości dyskusji decyduje nie miejsce lecz uczestniczących w niej ludzie.

Prowincja to nie miejsce zamieszkania ale sposób myślenia. W tęsknocie za wolnym życiem (powolnym ale pogłębionym)  coraz bardziej szukamy miejsc ustronnych, z dala od codziennego zgiełku i wyścigu szczurów. Różnorodne dyskusje są oznaką jakości życia. Oznaką poszukiwania tej jakości. A żadne miejsce zamieszkania nie ogranicza do dostępu do kultury. Wieloletnie spotkania w Dziuchach są tego przykładem.
(więcej zdjęć ze spotkania)

St. Czachorowski

poniedziałek, 10 września 2012

Muzeum i galeria ... w kawiarni lub pubie

Tradycyjne muzea i galerie są nieco sztuczne. Gromadzą w gablotach rzeczy, które kiedyś były żywe, funkcjonalne i znajdowały się w zupełnie innym miejscu. Obrazy, które kiedyś dekorowały wnętrze, teraz służą jedynie do chwilowego "podziwiania" (a w większości czasu są osamotnione w salach wystawowych). Stare sprzęty kuchenne lub rzemieślnicze kiedyś żyły, były elementem większej całości. Teraz martwe i bezużyteczne stoją w gablotach. Kiedyś były używane, teraz są tylko oglądane i służą wspominaniu. Tez sa samotne w pustych salach muzealnych. Znacznie częściej bywamy w kawiarniach i pubach niż muzeach czy galeriach.

Z dużą radością oglądam mini-muzea i mini-galerie w miejscach użyteczności publicznej takich jak kawiarnie, puby, restauracje. Miejsca, w których się żyje, a gdzieś w tle są eksponaty muzealne czy wystawy artystów. Dekoracja wnętrza, która przedmiotami pozwala wspominać, rodzić się refleksjom a jednocześnie te przedmioty są dyskretne w podziwianiu. Są tłem codziennego życia ale jednocześnie spełniają walor muzealny.

Artysta, wystawiający swoje dzieła w kawiarni? Tak, jak to na zdjęciu wyżej, w kawiarni w Helu. Codzienny kontakt ze sztuką, bez patosu galerii wystawowej. Sztuka w naturalnym i codziennym otoczeniu. Służąca upiększaniu a nie tylko podziwianiu. Podobnie z różnymi dekoracjami ze starych sprzętów rybackich, krawieckich, kupieckich itd. Stare rzeczy przywracane codziennemu życiu.

Podobnie jest z naszymi kameralnymi spotkaniami z nauką i naukowcami w olsztyńskiej kawiarni naukowej. Bez patosu, w tle codziennego życia, w którym zwykli ludzie stawiają sobie różnorodne pytania.

Niebawem zacznie się nowy rok akademicki. I my powrócimy z wakacyjnych wypraw do naszych olsztyńskich kawiarni by być ciekawymi i spotykać ludzi, z którymi chcemy rozmawiać. Których chcemy słuchać. Spotkania z problemami, które chcemy poruszać. Już teraz zapraszam. Czujcie się współgospodarzami i współinicjatorami.

Stanisław Czachorowski

sobota, 4 sierpnia 2012

Wikiespedycja, kawiarnia i biały sznureczek

Wakacje to okres wycieczek i podróży. Ciekawsze jest jednak podróżowanie, gdy ma się cel i ukierunkowaną uwagę. Wtedy więcej dostrzega się szczegółów, więcej się doczytuje i dopytuje "miejscowych". Przykładem takiej ukierunkowanej fotograficznie i zabytkowo wycieczki jest wikiespedycja na Warmię i Mazury.

Kawiarnia Literacka i Filmowa nie jest czynna w czasie wakacji. My także zawiesiliśmy kameralne spotkania z nauką i naukowcami na czas sezonu urlopowego. Jednak wyjątki potwierdzają regułę. W ostatni piątek KLiF był miejscem spotkania z wikipespecycją 2012. Uczestnicy zostali zaopatrzeni w pokaźną literaturę, napojeni wodą oraz obwiązani białymi sznureczkami (czytaj o tej akcji).

W nieformalnych spotkaniach zbieramy pomysły i inspirację na kolejny rok akademicki. Pojawiają się nowe propozycje i zapraszani jesteśmy w nowe miejsca. Tymczasem jednak zwiedzamy miejsca rozsiane po Polsce i regionie.

Zapraszam do nadsyłania swoich przemyśleń, propozycji i relacji z odkrywania miejsc przyjaznych dla kameralnych spotkań z nauką i naukowcami.

więcej zdjęć ze spotkania i relacja z wikiespedycji.

Stanisław Czachorowski

wtorek, 31 lipca 2012

Swoiście synkretyczna kawoksięgarnia czyli co kryje Tajemnica Poliszylena

Rozmyślając o relacjach międzyludzkich we współczesnym świecie i bosych książniczka, wybrałem się na popołudniowy spacer. Idąc Starą Warszawską w kierunki Starówki, pomyślałem "jaka szkoda, że księgarnie będą już zamknięte". Pora była dość późna, sklepy o tej porze są zamykane. Kiedy więc człowiek zapracowany ma okazję zrobić zakupy, nawet te księgarskie? Korzystać z internetu lub szybko biec po pracy na zakupy? Korzystać z galerii handlowych z ubogimi księgarenkami i raczej ofertą popkulturową? Lub korzystać z chwilowych przerw w podróży - bo na dworcach kąciki z prasą są otwarte dłużej?

Może dlatego czas wolny celebrujemy w galeriach handlowych, zamieniając je w konsumpcyjne świątynie? Zakupy w galerii są pretekstem do wyjścia z domu i spotkania się z ludźmi. A że jesteśmy bardziej konsumentami niż istotami społecznymi, zakupami tłumaczymy przed samymi sobą wyjście do przestrzeni publicznej. Relacje zastąpione zostały transakcjami (niepotrzebnymi transakcjami i obrastamy w zupełnie niepotrzebne "śmieci")? A gdyby tak księgarnie dostosowały się do czasu wolnego i były czynne wieczorami? Tak rozmyślając dotarłem do nietypowej ni to księgarni ni to kawiarni "Tajemnica Poliszynela". I uświadomiłem sobie, że to o czym myślę  już jest! Jakżesz mogłem zapomnieć o tej kawoksięgarni, rozpisując się o zmianie funkcji bibliotek i księgarni?

Tajemnica Poliszynela jeszcze bardziej się zmieniła. Pojawił się letni ogródek. Z ulicy Prostej słychać muzykę ulicznego grajka. Przecudny klimat kulturowy. I możliwość zakupienia książki nawet wieczorem. Menu w formie gazety. Na dodatek nie trzeba kupować, można pooglądać, poczytać, także różnorodną prasę. Moją uwagę przykuło pisemko studentów UWM "Tworzywo".

"Witamy w świecie  wiecznych optymistów (...) w królestwie kawy, lodów i szeleszczących, książkowych kart". Współczesność mocno zaakcentowana nie tylko jakimś hybrydowym połączeniem księgarni, czytelni i kawiarni, ale i dostępem do otwartego internetu. Ba, nawet nie trzeba mieć własnego laptopa. Moją uwagę przykuło duże nawiązanie do lokalności, widoczne i w ofercie wydawniczej jak i pamiątkach do kupienia. A przede wszystkim przez oferowanie produktów "sprawiedliwego handlu". Widać, że koncepcja tego miejsca wynika z głębokiego przemyślanie i wnętrza a nie powierzchownej mody. Fair trade to także odbudowywanie dobrych relacji w wzmacnianie lokalności, nawet tej dalekiej.

Dyskretna aluzja do wiejskich klubokawiarni (kawoksięgarnia) dobrze oddaje klimat tego miejsca. Miejsca, gdzie organizowanych jest wiele spotkań z pisarzami, twórcami, podróżnikami, oraz gdzie czyta się książki na głos. Tajemnica Poliszynela nie jest efemerydą i wyjątkiem, jest znakiem czasu zmieniającej się przestrzeni publicznej, w której coraz bardziej poszukujemy miejsc do spotkań i odbudowywania relacji a nie do zawierania transakcji.

Stanisław Czachorowski


poniedziałek, 30 lipca 2012

Bose książniczki z białym sznureczkiem, czyli słów kilka o bibliotekach i księgarniach w przestrzeni publicznej

Księgarnia czy biblioteka to nie jest tylko magazyn z książkami do kupienia lub wypożyczenia. To ważne w przestrzeni publicznej miejsce spotkań międzyludzkich. Już sama książka jest forma spotkania człowieka z człowiekiem. Formą pośrednią, niejako zastępczą, przekraczająca czas i miejsce.

W dobie zanikających realnych kontaktów międzyludzkich oraz niekomercyjnych miejsc spotkań, wymyślamy sobie miejsca zastępcze. Nie mamy okazji pogadać z sąsiadami na ławce pod blokiem, to idziemy do sklepu i tam na kasjerce wyładowujemy swoje żale i frustracje. A w księgarni czy bibliotece próbujemy dyskutować z personelem lub innymi klientami. Pretekstem może być książka... Czytelnicy często bibliotekarzom opowiadają swoje losy i swoje życie. Księgarz czy bibliotekarz jako spowiednik, przyjaciel i psychoterapeuta? Tak.

W tym sensie biblioteka czy księgarnia staje się coraz bardziej miejscem spotkań. W dobie kryzysu czytelniczego i groźby zamykania bibliotek czy księgarń, dostrzeżenie tej funkcji spotkaniowej w przestrzeni publicznej jest szansą na przetrwanie (ekonomiczne). Bo tak na prawdę nie ma kryzysu czytelniczego - po prostu czytamy inaczej: czytamy na ekranie, e-booku, smartfowie czy telefonie komórkowym. A na półkach księgarskich obok nośnika papierowego pojawiają się audiobooki, płyty CD czy e-booki. Coraz więcej można kupić przez internet. Po co więc przychodzić do księgarni czy biblioteki? Może przede wszystkim po to, żeby spotkać się z ludźmi i mieć rzeczywiste kontakty a nie tylko wirtualne. I jeszcze jedną kwestę warto przypomnieć, słowo pisane jest tylko zastępczą formą komunikacji. Pierwotną forma było słowo mówione. W dobie rozwoju technologii cyfrowych ponownie słowo mówione odzyskuje popularność.

Ale wróćmy to bosych książniczek. Z wielką przyjemnością lubimy patrzeć na beztroskie i "bezcelowe" figle małych piesków czy kotków. Biegają i skaczą, czasem nieporadnie, z tryskającą radością życia. Ta sama "bezcelowa" radość cechuje ludzi młodych. Zabawa połączona z kreatywnością. Także w zakresie zabawy intelektualnej. Jednym z przykładów jest akcja "stop narzekaniu", zapoczątkowana przez pracownice olsztyńskiej księgarni Książnica Polska (sam pomysł przyszedł z Krakowa). Biały sznureczek jest zewnętrzną forma tej happeningowej zabawy. Prosty pomysł, ale oddający ducha kreatywności i radości życia. Oraz spotkaniowej funkcji samej księgarni. Dlaczego książniczki a nie księżniczki? Bo od "Książnicy", a nie księżniczki. Cieszenie się światem, nawet jak w trakcie spaceru buty się rozpadną... To przykład dlaczego wykształcenie jest ważne. Uniwersytet to nie tylko szkoła zawodowa, ale miejsce gdzie powinno się zrozumieć świat i nauczyć dobrze i szczęśliwie żyć (czytaj więcej na ten temat).

W Książnicy Polskiej jest Kawiarnia Literacka i Filmowa, małe kino, są organizowane spotkania z autorami, ale i mała galeria (jak na zdjęciu wyżej). I nie jest to żaden wyjątek. W holu biblioteki na Starówce jest funkcjonująca od lat galeria oraz półka bookcorssingowa, a obok kawiarenka. W Księgarni Rolniczej i Podróżniczej pokazywane są piękne zdjęcia z różnych podróży (galeria w witrynie). W uniwersyteckiej bibliotece od razu zaplanowano sale wykładowe, księgarnię, kawiarnię i dużo miejsca wystawowego. To tam odbywają się wykłady otwarte, Olsztyńskie Dni Nauki czy Europejska Noc Naukowców. To jest już w zasadzie norma - księgarnie i biblioteki stają się coraz bardziej funkcjonalnymi miejscami spotkań. W wielu kawiarniach pojawiają się półki z książkami... do poczytania. A więc tradycyjne miejsca do spotykania także stają się w jakimś sensie małymi czytelniami i bibliotekami.

Nasze kameralne spotkania z nauką i naukowcami, odbywające się w przestrzeni pozaakademickiej, w pozornie nietypowym miejscu - w kawiarniach, nie są więc czymś nadzwyczajnym. Są raczej czymś oczywistym we współczesnym świecie z niedosytem spotkań w realu. Człowiek to istota społeczna.

Z wielkim żalem możemy obserwować zamykanie małych bibliotek wiejskich i małomiasteczkowych oraz likwidację prowincjonalnych księgarni. Zapomina się, że te obiekty są ważnymi elementami przestrzeni publicznej i miejscami spotkań. Lokalnym władzom potrzeba większej wyobraźni, aby zobaczyły bibliotekę nie tylko jako pomieszczenie z książkami. Potrzeba także wykształconych, odważnych i kreatywnych bosych książniczek z białymi sznureczkami, które pokażą tę dodatkowa funkcje księgarni i bibliotek.

Stanisław Czachorowski

piątek, 27 lipca 2012

Warmińsko-mazurska wikiespedycja poszukuje fotografów

Stowarzyszenie Wikimedia Polska organizuje w sierpniu po raz czwarty Wikiekspedycję, czyli wyprawę do jednego z regionów Polski, mającą na celu zebranie dokumentacji fotograficznej, która posłuży do zilustrowania haseł w Wikipedii. W tym roku wybieramy się do województwa warmińsko-mazurskiego - teren działań jest ograniczony od zachodu przez Górowo Iławieckie i Olsztyn, a od wschodu przez Gołdap i Ełk (szczegóły można znaleźć tu: http://pl.wikimedia.org/wiki/Wikiekspedycja_2012/p%C3%B3%C5%82nocna

W związku z dużą liczbą zabytków na terenie naszego działania szukam pomocy lokalnych fotografów, którzy mogliby się do nas przyłączyć, by posłużyć jako przewodnicy. Zależy mi zwłaszcza na mieszkańcach następujących miejscowości:
* Barczewo
* Bartoszyce
* Biskupiec
* Dobre Miasto
* Ełk * Giżycko
* Gołdap
* Górowo Iławieckie
* Jeziorany
* Kętrzyn
* Lidzbark Warmiński
* Mikołajki
* Mrągowo
* Olecko
* Reszel
* Ryn
* Sępopol
* Srokowo
* Węgorzewo
 Jeśli ktoś z Was mieszka w tych miejscowościach, bądź ma w nich fotografujących znajomych, dajcie znać. Jest szansa na wykonanie fajnych fotek w miłym towarzystwie, a także na zaistnienie w Wikipedii i mediach. Ja ze swojej strony gwarantuję przeszkolenie z wgrywania zdjęć do repozytorium wolnych zasobów Wikipedii - Wikimedia Commons  i umieszczania zdjęć w Wikipedii, a także nieco gadżetów związanych z Wikipedią.

Jeśli ktoś planuje spędzać urlop na Warmii lub Mazurach w terminie 3-12.08 i miałby ochotę "pofocić", jest również jest mile widziany.

Adam Kliczek (CLI)
fotograf, redaktor Stowarzyszenie Wikimedia Polska / Wikipedia tel. (+48) 519-520-107 http://pl.wikipedia.org/wiki/Wikipedysta:CLI

(fot. S.Cz., Rezerwat Las Warmiński)

poniedziałek, 23 lipca 2012

Na dziedzińcu płockiej kamienicy

Czy na podwórku starej, czynszowej kamienicy mogą odbywać się kameralne spotkania z nauką i wiedzą? Mogą i się odbywają. W jednym takim spotkaniu uczestniczyłem 19 lipca 2012 r.. Kamienica jest stara i secesyjna, ale pięknie odnowiona. Mieści się tu obecnie Muzeum Mazowieckie w Płocku z przepiękną wystawą secesji. A dawne podwórko zamienione jest w przecudne patio i odbywają się tu liczne spotkania i koncerty. Dawne środowisko mieszczańskie, tak jak w XIX wieku, ponownie ożywa naukowymi poszukiwaniami. Pierwsze Towarzystwo Naukowe Płockie powstało już w 1820 roku. Po wielu perypetiach dziejowych funkcjonuje do dziś i wydaje m.in. "Notatki Płockie".

Przełom XX i XXI wieku obfituje w powstawanie nowych, regionalnych ruchów naukowych. Powstają regionalne towarzystwa naukowe, ruchy społeczne, inicjatywy kulturalne. Na nowo odradzają się pisma naukowe i strony internetowe, które tak jak w XIX wieku dokumentują historię, przyrodę, próbują obiektywnie opisywać świat. Można powiedzieć, że jest to renesans literatury faktu.

Lipcowe spotkanie w Muzeum Mazowieckim w Płocku poświęcone było promocji drugiego numeru czasopisma popularnonaukowego "Nasze Korzenie" (jeszcze inne spojrzenie na to spotkanie). Omówieniu zawartości pisma towarzyszył krótki wykład Krzysztofa Zadrożnego pt. "Pułkownik Kajetan Wawrzyniec Balicki (1782-1846)" oraz pokaz filmu "Sobocińskie guziki". W filmie, jako przyrodnika, zainteresowały mnie muszle mięczaków, wykorzystywane do produkcji guzików. Resztki tych muszli jeszcze w dużym stopniu się zachowały. Jest to interesujący materiał, pozwalający na retrospektywną analizę mięczaków okolic Sochocina. Z łatwością można zidentyfikować gatunki, w tym skójkę gruboskorupkową. Rewelacyjny materiał badawczy.... i zupełnie inny punkt widzenia niż autorów filmu, zorientowanych na historię i rzemiosło.

Wspomniane czasopismo wydawane jest przez Muzeum Mazowieckie. Być może stanie się swoistym kondensatorem różnych inicjatyw, dokumentujących zmieniający się świata wokół nas. "Nasze Korzenie" poświęcone są przyrodzie, historii i kulturze północno-zachodniego Mazowsza (Płockie, Sierpeckie, Płońskie, Gostynińskie). Za pół roku kolejna promocja kolejnego numeru i... znakomita okazja na kameralne spotkanie z nauką na podwórku.

Naukowe zainteresowania mogą ożywić każde, nawet zapyziałe i banalne podwórko.

Stanisław Czachorowski

poniedziałek, 16 lipca 2012

Drugi wernisaż Artystycznej Rezerwy Twórczej

Szanowni Państwo, wzorem roku ubiegłego zwracamy się do Państwa z propozycją wzięcia udziału w II Wernisażu Grupy A*R*T (Artystyczna Rezerwa Twórcza, artystów nieprofesjonalnych UWM w Olsztynie). Planujemy wystawę naszych prac w dniu Święta Edukacji Narodowej (14.10.2012 r.) w holu Biblioteki Uniwersyteckiej. Patronat nad wystawą objął JM Rektor-Elekt UWM prof. dr hab. Ryszard Górecki, Senator RP.


Zespół organizacyjny II Wernisażu tworzą: Marzena Baniel, Maria Fafińska, Magdalena Wyspiańska, Aleksander Wołos, Marian Michałowski i Stanisław Czachorowski. Jak sprzed roku, myślą przewodnią wernisażu jest prezentacja dorobku artystycznego – pracowników oraz emerytów UWM. Forma i technika pracy jest dowolna: obrazy olejne, akwarele, rysunek, grafika, malowanie na szkle, rzeźba, ceramika, haft (malowanie igłą), metaloplastyka itp.

Po zakończeniu wystawy (20XII 2012 r.) staraniem komitetu organizacyjnego będzie wydanie albumu zawierającego jedną lub dwie prace każdego z uczestników wystawy wraz z krótką notką o autorze i jego dorobku twórczym. Współudział w wydawnictwie albumu zadeklarowało Stowarzyszenie Absolwentów UWM oraz ZNP.

Zgłoszenie udziału do 25.09.2012 r. wraz wyszczególnieniem tytułów prac prosimy przesłać pod adresem: Antoni Jarczyk, Olsztyn-Kortowo, ul. Oczapowskiego 5, p. 357 lub na adres mailowy: jarant@uwm.edu.pl (tel. 89 523 35 69).

Pierwszy wernisaż zintegrował nasze środowisko twórcze a obecnie, mamy nadzieję, że zainspiruje także innych. Mamy realną szansę, by nasze wystawy na trwale wpisały się w kalendarz uniwersyteckich wydarzeń kulturalnych.

 W imieniu Komitetu Organizacyjnego Antoni Jarczyk


( czytaj także informację o plenerze w Bałdach)

 Karta zgłoszenia na wernisaż 
Imię i nazwisko……………Wydział………………………
Adres pocztowy………………………………….. E-mail:…………………………………….Nr telefonu kom………………………………
Pracownik emerytowany, naukowo-dydaktyczny, techniczny (właściwe pokreślić).
Zgłaszam prace z zakresu: malarstwa sztalugowego, malarstwa na szkle, rzeźby w drewnie, rzeźby ceramicznej/gipsowej, haftu i aplikacji (podkreślić), inne…………………………..
Tytuły prac: 
1………………………………………………………… 2…………………………………………………………. 3……………………………………………………….. 4……………………………………………………….
 Liczba prac zależy od ich wielkości i sposobu ekspozycji. Prace drobne i małe mogą być umieszczone w gablocie wymiarach półek 80x30cm. Przewidujemy dwie półki dla jednego autora. Liczba dużych prac malarskich (np.80x120cm i większe) może wynosić 4-5. Prace prosimy dostarczyć w dniu 11.10.2011 r. o godz.12oo do holu Biblioteki Uniwersyteckiej(Ip.). Będziemy wspólnie przygotowywać ekspozycję. Prace malarskie i grafiki powinny być w ramkach lub w antyramach. Wpisowe wynosi 50 zł dla osób pracujących i 20 zł dla emerytów. Należy adresować na: Stowarzyszenie Absolwentów UWM, ul. Heweliusza 12, 10-718 Olsztyn, nr konta:42 2030 0045 1110 0000 0045 1660 z dopiskiem imię i nazwisko oraz „wernisaż”).

Jeśli Autor wyraża zgodę na zamieszczenie krótkiej notki biograficznej w planowanym albumie, prosimy o przygotowanie jej z uwzględnieniem następujących danych: 1) dane osobowe (imię, nazwisko, miejsce pracy); 2) tematyka prac; 3) udział w wystawach (stałych, plenerowych/indywidualnych, grupowych); 4) motywy twórczych inspiracji. Notka nie powinna przekraczać ½ strony A4, w edytorze Word; tekst złożony czcionką typu Times New Roman, wielkość 11 pkt. Członkowie Grupy A*R*T proszeni są by na wystawę przygotować prace, które nie były wystawiane podczas I wernisażu. W notce biograficznej prosimy szerzej opisać ostatni rok działalności twórczej. Organizatorzy zastrzegają sobie prawo do redakcji przesłanych tekstów.

niedziela, 8 lipca 2012

Wielu poszukujących chce rozmowy...

Olsztyńska kawiarnia naukowa nie jest wyjątkiem. Potrzeba spotykania się i otwartego dyskutowania o świecie, o odkrywaniu jego tajemnic, jest powszechna. Zwłaszcza wśród młodych ludzi (młodych duchem) i poszukujących, ciekawych wszystkiego. Przykładem jest inicjatywa studentów z kilku kół naukowych Uniwersytetu Śląskiego. Niedawno i przypadkiem trafiłem na ich blogową stronę

Jak sami o sobie piszą: "Jesteśmy przede wszystkim ludźmi zafascynowanymi – często marginalizowaną – możliwością ROZMOWY odległych dziedzin nauki. Wychodzimy na margines dzierżawionych kodów, nie po to jednak by coś unifikować, ale też nie w celu przypuszczenia ataku. Bardziej dla nas pożądane zdają się być migotliwe przeskoki iskry między naszymi językami, te dowody odległej i z dawna nie goszczonej przyjaźni."

Poszukiwania interdyscyplinarne i wychodzenie poza wąskie koleiny własnych dyscyplin jest pouczające. Można wtedy odkryć, że pod podobnymi słowami kryją się zupełnie inne światy: czym się różni genologia i genetyka, ekonomia i ekologia, fenetyka a fenologia, asertoryczność a asertywność?

Śląscy studenci starają się "wyczulić na pewne subtelne możliwości wyzyskania osiągnięć nowej (XX/XXI wiecznej) fizyki (ale także chemii, biologii, matematyki, informatyki, itp.) w analizie i interpretacji tekstów literackich, ale także w dążeniach w drugą stronę. Interesuje nas także literaturoznawcze/filologiczne spojrzenie na tekst, kulturę, system znaków i znaczeń oraz stosunek do przedmiotu w badaniach fizyków i przedstawicieli pozostałych wymienionych dziedzin. Natomiast patrząc na możliwości filologa we własnej dziedzinie, widzimy potencjał zbudowania pewnej nowej metody działań. Bez żadnych deklaracji próbujemy łączenia różnych składników jak laboratorium – może zrodzi się nowa jakość z tego spotkania science i literaturoznawstwa? Już sama tylko fizyka daje mnóstwo narzędzi mówienia o świecie – dla nas także, choć nie tylko o “świecie” zapisanym."

Co może łączyć fizyka z chemikiem czy filologiem? Przede wszystkim ciekawość świata i otwartość na poznanie, otwartość na inne sposoby myślenia i poszukiwanie interdyscyplinarnej inspiracji.

Naukowcem się nie jest - się bywa. W tych chwilach otwartego poszukiwania. Bywa się naukowcem niezależnie od uzyskanych tytułów, miejsca zatrudnienia czy zajmowanego stanowiska... Spotykając się od czasu do czasu w olsztyńskiej kawiarni naukowej (wędrującej po różnych miejscach), chcemy przez moment być naukowcami poszukującymi tajemnic świata i poszukującymi innych ludzi. Do takich kameralnych spotkań z nauką i naukowcami zapraszać będziemy ponownie jesienią, gdy powrócimy z wakacji i zaczniemy kolejny rok akademicki.

St. Czachorowski

wtorek, 3 lipca 2012

Otwarci na spotkania i dialog

Formuła kameralnych spotkań z nauką i naukowcami w olsztyńskiej kawiarni naukowej zakłada życzliwe otwarcie się na dyskusje i różnorodne opinie. Organizujemy spotkania w kawiarni i dyskusję internetową na blogu z ciekawości na innych a nie z chęci arbitralnego pouczania i komunikowania. W dialogu uczymy się sami, w dialogu dojrzewają nasze myśli.

Tyle tytułem wstępu i usprawiedliwiającego wyjaśnienia. Teraz pora na polemikę i zdanie odrębne w stosunku do głosu p. Henryka Zajdla (Czy zawsze wiemy o czym chcemy dyskutować). Czasem wiemy o czym chcemy deliberować, bo temat spotkania jest określony, czasem nie wiemy - bo chcemy się po prostu spotkać i nieskrępowanie poszukiwać. Owszem, jest pewien dystans między środowiskiem naukowców a dziennikarzami i są wzajemne nieporozumienia (o czym pisaliśmy wielokrotnie i  dlatego organizujemy spotkania, aby te rowy nieporozumień zasypywać), ale daleki jestem od dzielenia na "dobrych i mądrych" naukowców i "złych oraz głupich" dziennikarzy (czy polityków).

Nieporozumienia w części biorą się z niedostrzegania różnicy stylów wypowiedzi. Wystarczy zerknąć do podręczników akademickich, aby zauważyć, że całość piśmiennictwa dzieli się na różne gatunki: literaturę piękną, literaturę naukową, literaturę popularnonaukową, dziennikarstwo i piśmiennictwo użytkowe. To są style wynikające z funkcji. W literaturze pięknej na przykład nacisk położony jest na estetykę języka, w literaturze naukowej - na precyzję i jednoznaczność (kosztem przejrzystości i komunikatywności). Dziennikarstwo jest  w wielu aspektach zbliżone do literatury naukowej, bo ma za zadanie obiektywne opisywanie rzeczywistości. Niemniej różnice w formie wypowiedzi i stylu pracy pozostają. Nie można ich nie dostrzegać. Tak jak trudności w porozumieniu się między Polakiem a Czechem - czeski nas śmieszy, polski u Czechów wypada wulgarnie. Wystarczy jednak zauważyć, że mówimy podobnymi ale różnymi językami i wykorzystanie tłumacza, aby nieporozumienia zniknęły. Owa śmieszność czy wulgarność wynika z odmienności języka a nie charakteru tej czy innej nacji. Podobnie z gatunkami literackimi - są pozornie podobne, a przecież różne. Bez kulturowego translatora łatwo o nieporozumienie i fałszywe osądy.

Krytykowany przez p. Henryka Peter Watts... jest naukowcem z krwi i kości! Przy okazji jest także felietonistą i pisarzem SF. Jest więc zarazem tym "dobrym" naukowcem i tym "złym" felietonistą ("i jemu podobnymi"). W pełni podzielam opinię Petera Wattsa, że naukowcy w swoim szkoleniu zawodowym oduczani są przejrzystego i klarownego pisania. Polecam sięgnąć do felietonów Wattsa, aby dokładniej zapoznać się z jego trafną argumentacją. Ze swojej strony zaznaczyłem jedynie, że ta różnica w pisaniu wynika z kształcenia do zupełnie innego stylu pisarskiego.

Nie dzieliłbym także naukowców na tych dobrych i złych. Bardziej skupiałbym się na miejscu wypowiedzi i funkcji danego gatunku literackiego. Udana współpraca naukowców z dziennikarzami możliwa jest wtedy, gdy obie strony zdają sobie sprawę z odmienności stylów i potrafią empatycznie wczuć się w położenie drugiej strony. Naukowcy nie boją się tyle dziennikarzy co reakcji własnego środowiska.
Owszem, w swojej wieloletniej praktyce spotykałem także dziennikarzy traktujących swojego rozmówcę-naukowca bardzo instrumentalnie, jako ozdobną paprotkę. Ale jest to przywara ogólnoludzka, nieobca i naukowcom. Spotykałem i spotykam także wielu rzetelnych i znakomitych dziennikarzy. Z tymi na pewno warto współpracować, bo razem można osiągnąć znacznie więcej, uzupełniać się i dopełniać.

Parafrazując słowa Pawlaka z "Samych swoich": ludzie nie dzielą się na naukowców i dziennikarzy, nauczycieli czy polityków, ale po prostu na mądrych i głupich, na życzliwych i otwartych oraz na agresywnie zamkniętych i zarozumiałych, na empatycznie dostrzegających innych i na pouczających bezdyskusyjnie. I na dodatek ludzie zmieniają się, nawet jeśli popełniają błędy. Piętnujmy więc błędy a nie ludzi.

A letnią i wakacyjną porą zachęcamy do otwartych na ludzi podróży i dyskusji na blogu. Internet nie zastąpi co prawda  kameralnych spotkań twarzą w twarz, ale może je uzupełniać i dopełniać. Jesienią, wraz z nowym rokiem akademickim, znowu zasiądziemy przy kawiarnianym stoliku. Czasem z pomysłem i sprecyzowaniem tematem spotkania, czasem pozwolimy popłynąć inspiracji i kreatywnemu ucieraniu się poglądów. Bo ciekawi jesteśmy świata i ciekawi opinii i zainteresowań innych. Bez względu kim są z zawodu. W poznawaniu i odkrywaniu świata wszyscy po części jesteśmy naukowcami.

Stanisław Czachorowski

poniedziałek, 2 lipca 2012

Czy zawsze wiemy o czym chcemy dyskutować?

Prof. Czachorowski zasugerował, że moją polemikę do jego wpisu widziałby na blogu Copernicanum. Po zastanowieniu postanowiłem taki wpis przygotować i zatytułować jak wyżej. Trochę to trwało, bo wysłanie komentarza bezpośrednio do autora to można było traktować jak wymianę pozdrowień przy spotkaniu na ulicy, ale wpis na blogu to już jest jak wizyta u nowych sąsiadów, trzeba się trochę przygotować, aby "nie podpaść" już od pierwszego wrażenia.

Moja polemika dotyczyła wpisu z 9 lutego 2012 zatytułowanego "Dziennikarze i naukowcy - trudne relacje i miłość z zadziorami", ale była też częściowo sprowokowana późniejszym wpisem z 25 czerwca 2012 "Czy naukowcy potrafią pisać ? (cz. 3.) i dlaczego zostają naukowcami?", przy czym, w tym drugim przypadku jest to właściewie komentarz do uwag Wattsa a nie profesora Czachorowskiego (chociaż z kontekstu wynikałoby, że zgadza sie z Wattsem). Oba wpisy korzystają ze steorytypowych ogólnikowych określeń, które pozwalają na dowolną interpretację. Wszyscy, którzy świadomie wdają się w polemiki znają rady Schopenchauera "atakujesz -wchodz w szczegóły, bronisz sie -uciekaj w ogólniki". (Może akurat nie wszyscy znają rady Schopenchauera ale podświadomie z nich korzystają). Istnieje w obiegu ciekawa uwaga (nie wiem czyja), że jeżeli jakieś sformułowanie dotyczy wszystkiego to znaczy, że dotyczy niczego. Może wiele osób będzie zaskoczonymi ale takimi słowami są określenia: dobry, dobrze, zły, źle, które bez dodatkowego określenia na czym polega to dobro czy zło nie są tak jednoznaczne jak się wydaje. Okazuje się, że kiedy dochodzimy do bliższego określania tego "dobra"czy "zła" w odniesieniu do konkretnego przypadku, to zdania są już mocno podzielone. Te słowa to doskonały "wypełniacz" wszelkiego rodzaju referatów i przemówień, bo słuchacze nie próbują ich interpretować, a po pewnym czasie (i zmęczeniu) przestają nawet słuchać. Podobne niejednoznaczności mamy z określeniami naukowiec, nauczyciel i podobnymi. Już czuję te kamienie lecące w moją stronę za napisanie, że określenie nauczyciel nie jest jednoznaczne. Jeżeli zdefiniujemy nauczyciela jako osobę mająca etat w szkole czy na uczelni to wątpliwości oczywiście nie ma, ale jeżeli zapytamy czy nauczyciel WF to to samo co nauczyciel matematyki ,nie mówiąc o innych przedmiotach, to zaczyna sie problem. Bo czy można zastapić nauczyciela matematyki nauczycielem WF. Z punktu widzenia ministerstwa zapewne jest to bez znaczenia, ale z punktu widzenia efektów nauczania? Nauczyciel matematyki (oczywiscie należy tu mieć na myśli wszystkie nauki ściśłe) powinien uczyć myśleć. Nauczyciel WF powinien uczyć bezmyślnie wykonywać ćwiczenia, bo chyba nie zaakceptuje biegacza, który zatrzyma sie i zacznie mysleć czy nie za szybko biegnie. Nie należy tego rozróżnienia traktować jako przeciwstawianie wartosci nauczyciela matematyki i nauczyciela WF. Znani są profeorowie matematyki liceum, którzy byli czołowymi piłkarzami nalepszych drużyn.

Zatem zanim zaczniemy narzekać na "naukowców" musimy najpierw określić co rozumiemy przez pojęcie "naukowca". Od jakiego momentu chcemy kogoś nazywać naukowcem? Czy aby to nie jest tak, że naukowcem zaczynamy nazywać kogoż, kogo przestajemy rozumieć, i wtedy cała rzesza pseudonaukowców to wykorzystuje wypisując co im sie podoba? Spróbujmy zatem zdefiniować prawdziwego naukowca. Prawdziwy naukowiec to po pierwsze pasjonat, który swoją wiedzą chce przyciagnąć (zaciekawić) innych i co najważniejsze potrafi wytłumaczyć to co robi. Prof. Infeld (Polak - współpracownik Einsteina) mówił, że naukowcy dziela się na dwie grupy. Pierwsza to tacy co mówią - popatrzcie jaki ja jestem mądry oraz druga to tacy co mówią - popatrzcie jakie to proste. Niestety wiekszość należy do pierwszej grupy. Skąd biorą się obie grupy zostawmy do innej dyskusji.

Teraz wypada powiedzieć coś o dziennikarzach. W naszych realiach jeszcze mocno tkwią reguły z dawnego okresu, wg których dziennikarz dyktował społeczeństwu co ma myśleć (społeczeństwo) na dany temat, zamiat informować rządzących, co społeczeństwo myśli o rządzących. To niestety w mentalności dziennikarzy pozostało i wydaje im się, że najlepiej wiedzą jak każdy powinien postępować co skutkuje tym, że zamiast wyszukiwać dobrych nauczycieli i pilnować, aby nie byli oni szykanowani, to często dołączają do akcji przeciw nauczycielom, szczególnie jeśli ich "latorośl" otrzyma negatywną ocenę. Dziennikarz ma mieć niby najlepsze przygotowanie do kontaktu ze społeczeństwem, ale to w żaden sposób nie uzasadnia, że naukowiec-nauczyciel potrzebuje dziennikarza do przedstawiania swojej wiedzy uczniom, bo wtedy dojdziemy do absurdalnego wniosku, że każdy nauczyciel winen mieć dziennikarza na lekcji, który będzie tłumaczył uczniom.co mówi nauczyciel.

Używanie przez dziennikarzy profesorow w programach informacyjnych do tematów, które przeciętny inżynier potrafi wyjasnić, służy tylko robieniu dziennikarzowi scenografii do jego programu, co ma skutkować efektem podobnym do robienia sobie zdjęć z prezydentem. Każdy nauczyciel powinien umieć przygotować program na temat swojej profesji lepiej niż dziennikarz. Na przekazanie nauczycielowi tych kilku uwag związanych ze specyfiką radia czy telewizji potrzeba najwyzej jeden dzień. Na przekazanie wiedzy dziennikarzowi tej, co ma nauczyciel potrzeba 5 lat ! Ale mało kto wie, że kiedy program zrobi nauczyciel to dziennikarz nie będzie miał kasy (której nauczyciel nawet nie może sobie wyobrazić), a dodatkowo nauczyciel wystąpi w programie dziennikarza za darmo. Będzie bardzo dobrze jeżeli dziennikarz będzie inicjatorem spotkań z osobami reprezentujacymi "prawdziwą" wiedzę w jakiejś dziedzinie, ale daruje sobie swoje "tłumaczenie" co zaproszona osoba "miała na myśli".

Co się tyczy Wattsa to jest taka anegdota z serii "przychodzi baba do lekarza", w której mówi: "panie doktorze ja mówię do męża a on nie reaguje, jakby nie słyszał. Co to jest? Lekarz odpowiada - to nic groźnego. Moja, żona zadaje pytanie, poczym sama sobie na nie odpowiada i do końca dnia komentuje niby moją odpowiedz. Przytoczyłem tę anegdotę, bo ona bardzo dobrze opisuje zachowanie Wattsa i jemu podobnych. Wygłaszają jakąś tezę a potem już jest z czym dyskutować. Najczęściej czynią tak felietoniści i inni żyjący z pisarstwa. Aby twierdzić, że naukowcy nie umieją pisać, należy gwoli uczciwości pokazać konkretne przykłady takich naukowców, a wtedy okazałoby się, że to nie nauka stoi w sprzeczności do przakazywania wiedzy a system, który promuje pseudonaukowosć. Ale jak może być inaczej jak posłem zostaje osoba z wykształceniem podstawowym i zarabia pięć razy tyle co nauczyciel. Czy taka osoba może mieć szacunek do systemu nauczania, do wiedzy? Czy dyrektor szkoły może przyjąć do pracy dobrego nauczyciela a zwolnić złego (żonę byłego milicjanta czy byłego pierwszego sekretarza)?

Dla społeczeństwa najważniejsze jest aby potomek zdobył odpowiednie świadectwa (zaświadczenia) a nie wiedzę, aby mogł potem zostać właśnie posłem. Czy to można zmienić? Oczywiście, że można pod warunkiem, że wszyscy chcą i akceptują zmiany. Znane są pzykłady miast jeszcze ze starego systemu (lata 1960-te), gdzie społeczeństwo przygotowało się i przypilnowało wyborów, wybierając tych co chcieli i dokonując w mieście oczekiwanych zmian. Oczywiście takie działanie pociągnęło za sobą konsekwencje, bo odsunięci od władzy (i kasy) zmontowali front "przeszkadzania". Tu trzeba jasno zidentyfikować problem następująco - przecietny wykształcony (poprawnie) obywatel potrafi łatwo znaleźć pracę, a mając pracę i środki do życia chce mieć spokój i nie bardzo zwraca uwagę na to, co się poza nim dzieje. A dzieje się coś bardzo złego. Ci wszyscy co są swiadomi, że ich wiedza i zdolności są znikome aby, znaleźć dobrą pracę i że w krótkim czasie z każdej pracy ich wyrzucą szukają i znajdują schronienie w państwowych urzędach itp. Instytucjach, w których praktycznie stają się nieusuwalni i w ich interesie jest, aby szkoły opuszczali niedouczeni uczniowie (w ten sposób nie zagrażają ich stanowiskom), aby nauczyciele nie byli szanowani (aby byli lekceważeni), aby nie traktować poważnie ludzi nauki (wtedy można obśmiać opinię naukowca). W ten model wpisuje się publikacja Wattsa. Daje argumenty "nieudacznikom" do twierdzenia - co chcecie ode mnie przecież wszyscy piszą, że jest źle. Apeluję do czytelników - nie tolerujmy ogólnikowego narzekania! Jeżeli nie potrafimy wskazać jak naprawić "zło" w konkretnym przypadku to znaczy, że nie umiemy tego "zła" wykazać!

Henryk Zajdel


(na fotografii kawiarnia House Cafe w Olsztynie, fot. S. Czachorowski)