niedziela, 13 maja 2012

Czy o życiu wiemy już prawie wszystko?

„Bardzo wielu, a może nawet większość ludzi, aby coś znaleźć, musi najpierw wiedzieć, że to istnieje”. Georg Christoph Lichtenberg 

Czym jest życie, jak powstało i powstaje życie? To z pewnością fundamentalne pytania, na które biologia jako nauka wciąż stara się odpowiedzieć. Zagadnienie to już od początków cywilizacji pobudzało fantazje i dociekania człowieka. Na przełomie wielu wieków i pokoleń powstawały różne teorie dotyczące powstawania życia. Pierwsi ludzie zastanawiając się nad pochodzeniem życia znajdywali odpowiedź we wierzeniach religijnych: życie zostało stworzone przez bogów lub przez boga. Ze względu na niewielkie możliwości badawcze, odkrywcze w tamtych czasach ta odpowiedź musiała być wystarczająca. Już w III w. p.n.e słynny filozof Arystoteles zastanawiając się nad początkami życia (wierząc w doniosły wpływ bogów) głosił, że niektóre „niższe” zwierzęta mogły narodzić się spontanicznie z biernej materii. Spotkać możemy się z teorią jego, że żaby rodzą się z błota. Pogląd ten nazwany został „teorią samoistnego powstania życia z bezkształtnej materii”. Dzięki szacunkowi, jakim greckiego badacza darzyli jego następcy, stał się on jedną z najbardziej uznanych teorii naukowych.

Kolejnym, równie absurdalnym i nieco śmiesznym dla mnie (wiedzącej o powstawaniu życia wiele więcej niż nasi przodkowi), jest teoria rzymskiego historyka i przyrodnika Pliniusza Starszego, głosząca, że myszy mogą się rodzić z brudu i ziaren zboża. W tamtych czasach uczeni do obu przytoczonych przeze mnie przykładowych poglądów odnosili się z wielką powagą i szacunkiem. Powstanie i głoszenie tych teorii dowodziło również, że nie wszystkie postacie życia powstają za sprawą bogów oraz rodziło nadzieję, że pojawienie się życia, jeśli zostanie dogłębnie zbadane, może zostać wyjaśnione.

Przez wiele stuleci teoria samorództwa pozostawała jedną z najbardziej uznawanych. Jednak od czasu, gdy Galileo Galilei (zwany Galileuszem) na przełomie XVI i XVII w. n.e. zrewolucjonizował swoją metodą naukową sposób badania zjawisk naturalnych, zgodnie z którą każda teoria, domagająca się uznania musiała zostać zweryfikowana za pomocą odpowiednich doświadczeń i zabiegów kontrolnych, poglądy Arystotelesa traciły wiarygodność. Metoda ta stosowana jest stosowana jeszcze dziś we wszystkich laboratoriach świata.

Słynny włoski lekarz Francesco Redi w XVII wieku n.e. przeprowadzając doświadczenia na psującym się mięsie sprawił, że teoria samorództwa utraciła wielu zwolenników. Jednak niedługo potem teoria ta odżyła za sprawą mikroskopu. Badając zepsute mięso odkryto, że roi się w nim od organizmów mikroskopijnej wielkości, a powtarzając doświadczenie Rediego stwierdzono, że podobne organizmy są wszędzie. Wątpliwości w sprawie teorii samorództwa rozwiał Lazzaro Spallanzani, który przeprowadził nowy eksperyment. Doświadczenie polegało na przygotowaniu bulionu mięsnego, rozlaniu go do kilku pojemników i przegotowaniu celem uśmiercenia wszystkich mikroorganizmów. Następnie niektóre z nich zostały zamknięte aby odciąć dostęp powietrza, a część pozostała otwarta. W krótkim czasie w pojemnikach otwartych rozwinęły się nowe mikroorganizmy, natomiast bulion w pojemnikach zamkniętych został sterylny. Udowodniło to, że w świecie drobnoustrojów życie poddane jest tym samym regułom.

W starożytnych rozprawach naukowców i filozofów, które przetrwały do dzisiaj, przeczytać możemy z jak wielką uwagą przyglądali się oni rzeczywistości. Jednak mimo tego niektóre teorie z tamtych czasów i ich uzasadnienia utrzymane w duchu filozofii ich czasów, graniczyły z fantazją (To możemy stwierdzić dzisiaj!). Nie wszystkie jednak tworzone wówczas teorie dotyczące życia i funkcjonowania organizmów zostały obalone. Wspomniany już wcześniej przeze mnie Arystoteles stwierdził jako pierwszy, że wieloryby i delfiny nie są rybami , jak wówczas uważano, ale zwierzętami, które niczym krowy karmią mlekiem swoje potomstwo, opisał również rozwój pisklęcia we wnętrzu jaja.

W związku ze złożonością i szerokim zakresem badań dotyczących życia w roku 1802 pojawił się termin „biologia” (bios – życie, lógos – nauka), który rozumieć należy jako całość dyscyplin naukowych zajmujących się badaniem życia we wszystkich jego aspektach. Klasyfikują one żywe istoty według ich cech, szczegółowo analizują ich: budowę, rozwój, sposób rozmnażania się, życie od narodzin aż do śmierci. Badają: stosunki zachodzące między nimi, warunki środowiskowe, w jakich rozwija się życie. Używanie coraz doskonalszych narzędzi badawczych doprowadziło w krótkim czasie do poszerzenia w niewiarygodny sposób wiedzy o życiu. Wraz z poszerzeniem pola wiedzy, zwiększyła się też liczba problemów do rozwiązania. Podejmuje się próby analizy aspektów życia w coraz bardziej zróżnicowany i wyspecjalizowany sposób. W związku z tym biologia jako nauka podzielona została, w zależności od przedmiotu badań, botanikę, zoologię, anatomię, fizjologię, etologię czy genetykę.

Nie bez znaczenia dla poszerzenia wiedzy o życiu i zrozumieniu czym ono jest, były takie nauki jak chemia i fizyka. Rozkwit nauki w XX wieku, prace badawcze wyspecjalizowanych naukowców zajmujących się jedynie maleńkim wycinkiem nauki, tworzenie grup badawczych powodują, że badane są coraz mniejsze składowe życia. Dzięki współpracy biochemików, biofizyków, biocybernetyków, biomatematyków przedstawione zostały w prostych schematach liczne i bardzo złożone procesy życiowe doprowadzając do zrozumienia większej części rzeczywistości w najbardziej tajemniczych szczegółach. Analizując aktualnie posiadaną wiedzę o życiu niewątpliwie można stwierdzić, że życie jest ono „megaskupiskiem” różnych procesów. Aby żyć trzeba się rozmnażać, oddychać, odżywiać, poruszać a nawet starzeć. Każda z tych czynności jest skupiskiem kolejnych drobniejszych procesów i reakcji chemicznych, które jeszcze bardziej można rozpisać i przeanalizować.

W chwili obecnej wydaje nam się, że wiemy o powstawaniu życie bardzo dużo, niektórzy mogliby stwierdzić, że niemal wszystko a tak naprawdę może jesteśmy dopiero, albo aż na początku drogi do odkrycia wielu ciekawych procesów związanych z powstawaniem życia. Obecne teorie tak bardzo oczywiste, i wydaje się nam bardzo pewne, mogą wydać się bzdurne dla przyszłych pokoleń. Czy o życiu wiemy już prawie wszystko? Tego nie wie nikt.

Jolanta Peplińska

(tot. S. Czachorowski)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz