piątek, 12 kwietnia 2013

Wiosenne zastanawianie się nad życiem


Niejednokrotnie każdy z nas w swojej egzystencji spotkał się z pojęciem „życie”. Pojęcie to w swej istocie dotyczy każdego z nas. Bardzo często pojawia się w naszej codziennym trwaniu i albo traktujemy je jako coś normalnego i nie zastanawiamy się nad tym głębiej, albi i poddamy je odrobinie refleksji i dojdziemy do wniosku, iż nie jest to sprawa prosta i oczywista.

Wydaje mi się, że jest to temat niezwykle ważny w dzisiejszym świecie, w dobie dużego rozwoju nauki, myślenia, edukacji ludzi, postępie cywilizacyjnym. Niejednokrotnie spotykamy się z rozważaniem takich problemów jak eutanazja czy aborcja – jest to problem globalny, bo jakże często słyszymy ile państw boryka się z wprowadzeniem prawa słuszności eutanazji, czy aborcji. A wszystko to dotyczy właśnie zrozumienia: „czym jest życie”.

W zasadzie do tej pory nikt nie podał adekwatnej definicji życia. Możemy rozpatrywać czy jest to proces który kiedyś, wbrew rachunkowi prawdopodobieństwa zaskoczył gdzieś w Kosmosie i obecnie obserwujemy różne, ewoluujące jego odmiany? Czy po prostu przejaw materii, który w pewnym odstępie czasu zawiązuje się tutaj na Ziemi. W wielu dziedzinach nauk podjęto próbę ujawnienia istoty życia. Na podstawie obserwacji opisano różne jego przejawy, jednak nie uściślono samej istoty życia.

Poszukując wyjaśnienia owego zagadnienia natrafiłam na pracę prof. dr hab. Włodzimierza Sedlaka, twórcę bioelektroniki, który uznał, że życie jest zjawiskiem elektrycznym, sterowanym elektromagnetycznie - jest procesem fotonowym, sterowanym fononowo. Każde żywe stworzenie jest nie tylko ciałem, ale także istotą stworzoną z systemu niewidzialnych pól energetycznych, które oddziałują zarówno ze sobą, jak i z polami energetycznymi otoczenia. Wszechświat jest wypełniony tymi polami, a istota ludzka i każdy żywy organizm stanowi szczególne ich zagęszczenie. Życie samo w sobie ma naturę energetyczną i nasze współczesne wyobrażenie o nim jest, delikatnie mówiąc, po prostu prymitywne. Energetycznie jesteśmy związani z Naturą i Kosmosem, którego naturalne wibracje mają wpływ nie tylko na nasze samopoczucie fizyczne, emocjonalne i mentalne, ale także i na wzrost naszej świadomości (W. Sedlak, Na początku było jednak światło). Reasumując życie i świadomość mają jednakowe cechy. Ewolucja biosfery rozpoczęła się - według autora - już z chwilą narodzenia światła, a historia rozwoju człowieka rozumnego sięga tego świetlistego prapoczątku.

Wydaje mi się, że wizja istoty życia wg. twórcy bioelektroniki jest bardzo uduchowiona i irracjonalna. Pozbawiona „namacalnych” dowodów wyjaśniających sedno życia. Ale poniekąd mająca swoją słuszność i z pewnością rodzi element, który prowadzi do całości poznania istoty życia. – o ile umysł człowieka jest na tyle „rozbudowany” by tą istotę fenomenu życia ogarnąć. 

Uznałam, iż na tym etapie moich rozważań powinnam zwrócić się w stronę bardziej materialnego bytu, bardziej racjonalnej koncepcji życia. Idąc dalej, poszukując odnalazłam połączenie (syntezę) metody Kartezjańskiej z nauką holistyczną, która dała podwaliny do tego, że „całość” to coś więcej niż suma części, ale jej cechy są poznawalne na gruncie materialistycznym jeśli znamy własności części i sposób ich połączenia. Analizując powyższe stwierdzenie: cecha systemowa może powstać w wyniku odpowiedniego połączenia części, które same tej cechy nie mają. Cząsteczka czy organelle budujące organizmy sama żywa nie są. Żyją zawsze całe komórki lub wielokomórkowe organizmy. Należy więc domyślać się, że: życie jest cechą systemową, która pojawia się w wyniku specyficznej organizacji cząstek materialnych, które same żywe nie są.

Moje dalsze poszukiwania zmierzające ku zrozumieniu nurtującemu zagadnieniu doprowadziły mnie do artykułu, gdzie została przedstawiona współczesna cybernetyczna definicja życia, której twórcą jest prof. Bernard Korzeniowski. Według autor cybernetycznej definicji „Życie” to „Zespół sprzężeń zwrotnych ujemnych podporządkowanych nadrzędnemu sprzężeniu zwrotnemu dodatniemu” (http://wyborcza.pl/1,75476,522712.html#ixzz2O01VsA3k).   Ta niezwykle zwięzła, a jakże skomplikowana definicja, ujmuje życie, gdzie osobnik żywy to pewien system mechanizmów regulacyjnych mających na celu przetrwanie jak i powielanie samego siebie w największej liczbie kopii. Głównym zadaniem jest przetrwanie do momentu okresu rozrodczego a to z kolei pozwana na rozmnożenie się. Definicja ta głównie skupia się na mechanizmach regulacyjnych, inaczej mówiąc na celowości życia. Mało istotne w wyżej opisanym rozumieniu pojęcia „życie”, jest aspekt życia, materia z jakiej są zbudowane organizmy oraz ich termodynamika.

Czy tak rozumiane „życie” jest w pełni satysfakcjonujące, czy daje podwaliny do tego co będziemy uznawać za życie, a co wykluczymy i zepchniemy na margines istnienia.? Jest to sprawa niezwykle absorbująca i jakkolwiek odpowiemy na pytanie „czym jest życie?” to niekoniecznie będzie to odpowiedz w pełni zadowalająca. Niemniej jednak każdy z nas poddaje pewnej selekcji i zalicza albo do materii ożywionej bądź też nieożywionej.

Analizując wypowiedzi przedstawicieli różnych nauk, teorii zauważyłam iż jedni z nich szeregują życie jako kategorię uduchowioną, gdzie traktują to jako irracjonalny byt, inni z kolei szukają i rozkładają na najmniejsze części organizmy (komórki, części komórki itd.) doszukując się elementów ożywionych oraz gdzie to „ożywienie się kończy”, bądź też naukowców myślicieli, którzy ograniczają się do podstawowej celowości życia.

Rodzi się pytanie. Czy na podstawie tych wszystkich teorii jesteśmy jednoznacznie wskazać gdzie owe „życie” się zaczyna? Sprawa jakże codzienna a tak niezwykle trudna do wyjaśnienia, a nawet zrozumienia. Niejednokrotnie sama poddawałam mój umysł próbie uchwycenia istoty „życia” jednak jako laik w tej dziedzinie wysnułam iż każda teoria stworzona przez naukowców – badaczy ma w sobie pewną prawdę.

Myślę, że każdy człowiek ma „nieuściślone” rozumienie życia. Więc w pewien właściwy sobie sposób interpretuje owe pojęcie i klasyfikuje na istoty żywe i nieżywe. Brak szerokiej wiedzy biologicznej powoduje, iż osobiście naukowo nie jestem w stanie stworzyć wysublimowanej teorii życia. Niemniej jednak dla mnie życie – w odniesieniu do człowieka – zaczyna się w momencie zapłodnienia i zdecydowanie twierdzę , iż to nawet „najmniejsze życie” należy szanować i chronić. 

Anna Bober

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz