sobota, 14 czerwca 2014

Deklaracja Wiary lekarzy katolickich niezgodna z konstytucją?

Podpisanie Deklaracji Wiary (http://www.deklaracja-wiary.pl/) przez ponad trzy tysiące lekarzy i studentów medycyny oraz symboliczne złożenie tablic zawierających jej tekst na Jasnej Górze wywołało ożywione reakcje, szczególnie wśród zwolenników sterylnej świeckości państwa. Nie brakuje obaw, że może ona prowadzić do dyskryminacji tych pacjentów, którzy nie podzielają przekonań sygnatariuszy Deklaracji, ale także wywołać lawinę podobnych deklaracji nie tylko przedstawicieli innych zawodów, ale także osób wyznających zupełnie odmienne wartości.
(...)

Jednocześnie ‒ i to zapewne stało się zarzewiem sprzeciwu ‒ sformułowano w niej jednoznaczne "nie" dla współdziałania lekarzy w stosowaniu antykoncepcji, przeprowadzaniu aborcji, eutanazji oraz zapłodnienia in vitro.

Deklaracja Wiary ujawniła raz jeszcze ostry konflikt o kształt medycyny, który nieustannie narasta. Dawna naczelna zasada zawodu lekarskiego, zgodnie z którą dobro pacjenta jest dla lekarza najwyższym prawem (Salus aegroti suprema lex esto), bywa zastępowana nową zasadą, zgodnie z którą już nie dobro, ale wola pacjenta (voluntas aegroti) ma stać się najwyższym i zobowiązującym lekarza prawem. W ten sposób koncepcja medycyny jako sztuki leczenia zostaje wypchnięta przez wizję medycyny jako sztuki fachowego spełniania życzeń pacjenta związanych z ciałem i psychiką. Zdrowie i życie nie są już wartościami wiodącymi, które zobowiązują obydwie strony relacji terapeutycznej ‒ zarówno lekarza, jak i pacjenta. Pozostaje jedynie interes pacjenta, który musi być przez lekarza zaspokojony przy użyciu najnowszej wiedzy o funkcjonowaniu ludzkiego ciała. Lekarz, który sprzeciwia się temu, powołując się na fundamentalne wartości oraz swoje sumienie, uważany bywa nie tylko za kogoś, kto narusza godność i prawa pacjenta, ale także za osobę niezdolną do wykonywania swojego zawodu.

W świecie, w którym usiłuje się podnieść aborcję do rangi podstawowego prawa człowieka, zapłodnienie in vitro jest uważane za dobrodziejstwo, a eutanazja staje się wyrazem miłosierdzia, klarowne wyrażenie sprzeciwu sumienia jest niezbędne.

Lekarze podpisujący Deklarację nie robią przy tym nic, co byłoby niezgodne z Kodeksem Etyki Lekarskiej, wiedzą medyczną, czy konstytucją. Nie jest wbrew pozorom deklaracja dotycząca jedynie "katolickich" wartości. Sygnatariusze Deklarują jedynie, że życie i zdrowie pacjenta pozostają dla nich wartościami decydującymi i stąd odmawiają współpracy w praktykach sprzecznych z tymi wartościami.

Najwięcej kontrowersji budzi zawarte w Deklaracji uznanie pierwszeństwa prawa Bożego przed prawem ludzkim. Krytycy biją na alarm, że następstwem takiego założenia będzie konfesyjne zawłaszczenie państwa na wzór państw islamskich, a miejsce prawa stanowionego zajmie coś w rodzaju Kodeks Prawa Kanonicznego. Takie twierdzenie jest bezsensowne. Prymat prawa Bożego nad stanowionym oznacza, że żadne ludzkie prawo nie może sobie rościć statusu quasi boskich zasad, które unieważniałyby osąd sumienia pojedynczego człowieka. Prymat ten dotyczy sytuacji konfliktu, gdy prawodawcy usiłują podnieść do rangi prawa reguły sprzeczne z prawem naturalnym, które każdy człowiek ‒ a wierzący w szczególnie klarowny sposób właśnie dzięki prawu Bożemu ‒ odczytuje w swoim sumieniu. O wadze takiego sprzeciwu wobec praw niegodnych może pouczyć historia. Lekarze nazistowscy, którzy zasiedli na ławie oskarżonych w Norymberdze, byli przekonani o prymacie prawa stanowionego nad sumieniem i prawem Bożym i dlatego sądzili, że usprawiedliwieniem ich zbrodni może być to, że jedynie wykonywali rozkazy wydane przez rządzących.

By właściwie zrozumieć zamiar sygnatariuszy Deklaracji wystarczy spojrzeć na deklarację w świetle ostatniego, szóstego jej punktu: Uważam, że ‒ nie narzucając nikomu swoich poglądów, przekonań – lekarze katoliccy mają prawo oczekiwać i wymagać szacunku dla swoich poglądów i wolności w wykonywaniu czynności zawodowych zgodnie ze swoim sumieniem.

Marian Machinek MSF
(fragment artykułu z Gazety Olsztyńskiej, nr 1137 (18.488), sobota 14 czerwca 2014 r.)

*   *    *    *    *

Zachęcam do uporzadkowanej dykusji w ramach kawiarni naukowej, zarówno tu na blogu, jak i na spotkaniach "w realu". Prawnicy także domagają się prawa do deklracji wiary, czytaj tekstTomasza Krzyżaka (http://www.rp.pl/artykul/17,1117819-Prawnicy--my-tez-chcemy-odwolywac-sie-do-Boga.html)
"Dlatego prawnicy uruchomili akcję zbierania podpisów pod petycją o zmianę ustawodawstwa. W apelu kierowanym do prezydenta Bronisława Komorowskiego, marszałek Sejmu Ewy Kopacz, marszałka Senatu, premiera oraz ministra sprawiedliwości prawnicy piszą, że pozbawienie m.in. adwokatów i radców prawnych możliwości odwołania się do Boga „stanowi ewidentną niespójność systemu prawa i nie jest zgodny z art. 25 Konstytucji, który gwarantuje swobodę wyrażania poglądów religijnych w życiu publicznym". Argumentują, że treść ślubowania prawniczego zawsze miała treść religijną – różniła się jedynie w zależności od wyznania."

St. Cz.

2 komentarze:

  1. POTRZEBA TWOJEJ DEKLARACJI WIARY http://pochwalony.eu/?p=2598

    OdpowiedzUsuń
  2. A co szkodzi lekarzom o innych przekonaniach stworzyć swojej własnej "deklaracji"?!
    Pacjenci będą mieli wybór i jasno określone kryteria w jaki sposób będzie im udzielana pomoc - mi już niedługo potrzebny będzie geriatra i chętnie pójdę do kogoś kto podpisał w/wym deklarację z obawy by nie trafić w ręce "holendra".

    Ps - dla zwolenników supremacji prawa stanowionego nad naturalnym... przerabialiśmy to już za czasów ZSRS i III Rzeszy... pozostawiam do przemyślenia.

    OdpowiedzUsuń