wtorek, 14 grudnia 2010

Lodowa ławeczka i Czerwona Królowa

W czasie II Jarmarku Warmińskiego na olsztyńskim Targu Rybnym pojawiły się rzeźby lodowe, w tym lodowa ławeczka uwieczniona na powyższym zdjęciu. Sam Jarmark i rzeźby lodowe są próbą swoistego odzyskania zapomnianej przestrzeni publicznej. Kiedy zaplanowano i wybudowano Targ Rybny, wydawało się, że będzie to miejsce przyjazne dla publicznego życia, miejsce spotkań. Szybko jednak Targ zapełnił się ogródkami "piwnymi" lub krytymi plandeką namiotami koncertowymi. Nowowybudowana (odrestaurowana) przestrzeń miejska szybko utraciła swoją zaplanowaną funkcję. Dlaczego? Bo na nowo musimy uczyć się korzystania z przestrzeni publicznej.

Humaniści zapewne chętniej mówią o postmodernistycznym relatywizmie, przyrodnicy - o paradygmacie ekologicznym (i ewolucyjnym), czyli o uzależnieniu gatunku (jego budowy, behawioru) od otaczającego go środowiska. Opisywanie dowolnego gatunku biologicznego w oderwaniu od historii (filogenezy) czy środowiska życia jest opisem niepełnym i niezrozumiałym.
Kiedyś biolodzy - za Darwinem - chętnie mówili, że gatunki są przystosowane do środowiska, w którym żyją. Obecnie dużą popularność zyskała hipoteza Czerwonej Królowej (w nawiązaniu to Czerwonej Królowej z "Alicji w krainie czarów"). Ponieważ środowisko nieustanie i wielokierunkowo się zmienia, to gatunki nigdy w pełni nie są przystosowane a jedynie ciagle się przystosowują. Trzeba więc ciągle biec (i się zmieniać), aby pozostać w miejscu.

Człowiek ciągle zmienia swoje własne otoczenie i swoje własne środowisko, także środowisko życia społecznego. Wczorajsze wzory i nawyki stają się anachroniczne i nieprzystające. Ciagle uczymy się czegoś nowego.... aby pozostało po staremu. Podobnie jest z wykorzystywaniem przestrzeni publicznej. Naukowcy ustatlili, że ludność zbieracko-łowiecka żyjąca na poziomie epoki kamienia (jak na przykład współcześni Hotentoci) na zaspokajanie swoich potrzeb życiowych (wyżywienie, ubranie, dach nad głową) przeznaczają w tygodniu średnio czas ... dwóch dni! A resztę przeznaczają na życie społeczne, rozmowy, pogawędki itd. Pod względem życia społecznego jesteśmy więc zacofani! Na kontakty międzyludzkie przeznaczamy bez porównia mniej czasu mimo naszych samochodów, lodówek, komputerów i telefonów komórkowych.

Nie ma już ognisk, przy których byśmy się spotykali. Zmieniły się nasze domy i codzienne czynności. Jeszcze nie tak dawno w zimowe popołudnia-wieczony ludzie zbierali się pod jednym dachem, aby wspólnie drzeć pierze, międlić len, łuskac groch i fasolę itd. A przede wszystkim rozmawiać, żartować, śpiewać... jednym słowem być ze sobą. Wspólna praca (rękodzieło) było tylko katalizatorem, swoistym "usprawiedliwieniem". Zmieniliśmy nasze środowisko, nie mieszkamy w wiejskich chatach, nie utrzymujemy się z roli. Dlatego siedzimy w domach, sami przed telewizorami, nie mamy społecznego pretekstu i wypracowanej normy zachowań, aby spotykać się w przestrzeni publicznej (jedyną alternatywą jest picie w pubach?).

Odzyskiwanie przestrzeni publicznej w mieście to przede wszystkim "wymyślenie" nowych funkcji dla dawnej przestrzeni miejskiej i wymyślenie sposobów na bycie razem. Samo stworzenie placu, skweru czy Targu Rybnego, nie wystarczy. Trzeba wymyśleć i nauczyć się nowych wzorców zachowań, adekwatnych do XXI w. Przecież nie chodzi o sztuczny skansen a o rzeczywiste bycie ze sobą. Jarmark Warmiński jest jakimś poszukiwaniem i swoistym odzyskiwaniem dla społeczności lokalnej przestrzeni miejskiej. Bo człowiek jest istotą społeczną i chce być wśród ludzi i z ludźmi. Ciągle jednak musimy "biec, aby pozostać w tym samym miejsu."


Spotkania kameralne z nauką to jedna z wielu prób odzyskiwania przestrzeni publicznej. W ubiegłym tygodniu spotkaliśmy się na adwentowe "prace ręczne", ale przygotowanie florystycznej kompozycji, świątecznego stroika, było tylko tłem do dyskusji i "zajęciem rąk", sposobem na przełamanie "nieśmiałości społecznej" w nawiązywaniu rozmowy z nieznajomymi:


W nowej kategorii - "miejsca" będziemy chcieli opisywać na niniejszym blogu miejsca w Olsztynie i okolicach, w których spotykaliśmy się, spotykamy lub możemy się spotykać, jako w przestrzeni publicznej. Zaczynamy od Targu Rybnego, jako miejsca potencjalnego...Być może niebanalne dyskusje mogą być takim wspołczesnym "darciem pierza"...

W najbliższą środę (jutro) zapraszamy na kameralne spotkanie z pijawkami Olsztyna, a w czwartek 16 grudnia na dwa spotkania z Wiktorem Niedzickim i dyskusję o sposobach prezentacji naukowych.

Stanisław Czachorowski

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz