poniedziałek, 29 czerwca 2015

Integracyjny street art przy śmietniku

(fot. Anna Mikita)
To nie miejsce jest ważne a ludzie, którzy miejsce ożywiają. Bardziej językiem urzędowym brzmiałoby tak: kapitał ludzki ważniejszy od inwestycji twardych. Przykładem są spontaniczne akcje, które organizuje Anna Mikita. W miejscu bardzo nietypowym, przy śmietniku, a w zasadzie przy pojemniku do recyklingu. Ludzie rózne rzeczy wyrzucają jako niepotrzebne. Na przykład kartony. A te można wykorzystać jako surowiec do zabawy w malowanie.

Zaczęło się chyba przypadkiem, gdy pani Ania przygotowywała sobie pomoce do jakiegoś ulicznego, edukacyjnego happeningu. Dojść szybko pojawiły się dzieci z osiedla, które z wielka ochota zabrały się do pomocy i malowania. Potem pojawili się dorośli (rodzice). Osiedlowe podwórko ożyło. Bo ludzie chcą się spotykać i razem ze sobą przebywać, rozmawiać, coś wspólnie robić. I nie miejsce (infrastruktura) jest tak ważne, co ludzie kreatywni i odważni by ze swoją aktywnością wychodzić na ulice. Nawet najlepszy samochód... nie pojedzie, gdy brakuje kierowcy.

Po różnorodnych akcjach artystycznych i społecznych w parkach czy na starówce odkrywane są zwykłe podwórka. Może i one ożyją dzięki odwadze kreatywnych ludzi i współuczestniczącym zaangażowaniu pozostałych. Na podwórkach sporo ciekawego się dzieje.

(fot. Anna Mikita)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz