wtorek, 31 lipca 2012

Swoiście synkretyczna kawoksięgarnia czyli co kryje Tajemnica Poliszylena

Rozmyślając o relacjach międzyludzkich we współczesnym świecie i bosych książniczka, wybrałem się na popołudniowy spacer. Idąc Starą Warszawską w kierunki Starówki, pomyślałem "jaka szkoda, że księgarnie będą już zamknięte". Pora była dość późna, sklepy o tej porze są zamykane. Kiedy więc człowiek zapracowany ma okazję zrobić zakupy, nawet te księgarskie? Korzystać z internetu lub szybko biec po pracy na zakupy? Korzystać z galerii handlowych z ubogimi księgarenkami i raczej ofertą popkulturową? Lub korzystać z chwilowych przerw w podróży - bo na dworcach kąciki z prasą są otwarte dłużej?

Może dlatego czas wolny celebrujemy w galeriach handlowych, zamieniając je w konsumpcyjne świątynie? Zakupy w galerii są pretekstem do wyjścia z domu i spotkania się z ludźmi. A że jesteśmy bardziej konsumentami niż istotami społecznymi, zakupami tłumaczymy przed samymi sobą wyjście do przestrzeni publicznej. Relacje zastąpione zostały transakcjami (niepotrzebnymi transakcjami i obrastamy w zupełnie niepotrzebne "śmieci")? A gdyby tak księgarnie dostosowały się do czasu wolnego i były czynne wieczorami? Tak rozmyślając dotarłem do nietypowej ni to księgarni ni to kawiarni "Tajemnica Poliszynela". I uświadomiłem sobie, że to o czym myślę  już jest! Jakżesz mogłem zapomnieć o tej kawoksięgarni, rozpisując się o zmianie funkcji bibliotek i księgarni?

Tajemnica Poliszynela jeszcze bardziej się zmieniła. Pojawił się letni ogródek. Z ulicy Prostej słychać muzykę ulicznego grajka. Przecudny klimat kulturowy. I możliwość zakupienia książki nawet wieczorem. Menu w formie gazety. Na dodatek nie trzeba kupować, można pooglądać, poczytać, także różnorodną prasę. Moją uwagę przykuło pisemko studentów UWM "Tworzywo".

"Witamy w świecie  wiecznych optymistów (...) w królestwie kawy, lodów i szeleszczących, książkowych kart". Współczesność mocno zaakcentowana nie tylko jakimś hybrydowym połączeniem księgarni, czytelni i kawiarni, ale i dostępem do otwartego internetu. Ba, nawet nie trzeba mieć własnego laptopa. Moją uwagę przykuło duże nawiązanie do lokalności, widoczne i w ofercie wydawniczej jak i pamiątkach do kupienia. A przede wszystkim przez oferowanie produktów "sprawiedliwego handlu". Widać, że koncepcja tego miejsca wynika z głębokiego przemyślanie i wnętrza a nie powierzchownej mody. Fair trade to także odbudowywanie dobrych relacji w wzmacnianie lokalności, nawet tej dalekiej.

Dyskretna aluzja do wiejskich klubokawiarni (kawoksięgarnia) dobrze oddaje klimat tego miejsca. Miejsca, gdzie organizowanych jest wiele spotkań z pisarzami, twórcami, podróżnikami, oraz gdzie czyta się książki na głos. Tajemnica Poliszynela nie jest efemerydą i wyjątkiem, jest znakiem czasu zmieniającej się przestrzeni publicznej, w której coraz bardziej poszukujemy miejsc do spotkań i odbudowywania relacji a nie do zawierania transakcji.

Stanisław Czachorowski


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz