Więcej na Facebooku: https://www.facebook.com/StudenckieSpotkaniaKulturalne
Olsztyńska kawiarnia naukowa Klubu Profesorów Collegium Copernicanum - wirtualne uzupełnienie spotkań na olsztyńskiej Starówce i wypraw terenowych. Kameralne spotkania z nauką i naukowcami, w Olsztynie oraz w innych miejscach Warmii i Mazur. Jest także przedłużeniem spotkań wirtualnych Teamsatorium UWM.
czwartek, 6 marca 2014
wtorek, 4 marca 2014
Ruszają Naukowe Czwartki w BayLab!
Dlaczego krew jest czerwona? Jak wygląda noga muchy w powiększeniu? Po co ludziom innowacje? – na te i inne pytania każdy może znaleźć odpowiedź w salonie popularnonaukowym BayLab Warszawa.
Stół multimedialny z aplikacjami o zdrowiu, seria fascynujących doświadczeń, zabawy z mikroskopem – to tylko niektóre atrakcje, na które zaprasza salon popularnonaukowy BayLab. Jego twórca, firma Bayer, ukazuje tu znaczenie nauki dla codziennego życia.
Naukowe Czwartki są elementem programu promowania nauki Making Science Make Sense. Patronat honorowy nad programem objęła Politechnika Warszawska oraz Warszawski Uniwersytet Medyczny.
Nauka jest fascynująca i zmienia nasze życie na lepsze. Wszystkich, którzy chcą się o tym przekonać – szczególnie rodziców z dziećmi - zapraszamy na Naukowe Czwartki w BayLabie.
Science For A Better Life Bayer to międzynarodowa firma działająca w trzech kluczowych obszarach: ochrony zdrowia, środków ochrony roślin i wysoko specjalistycznych materiałów. Bayer, jako firma-wynalazca, wyznacza trendy w obszarze badań. Produkty i usługi firmy Bayer mają na celu przynoszenie ludziom korzyści i ulepszanie jakości ich życia. Jednocześnie, firma Bayer tworzy wartość poprzez innowacje, wzrost i zapewnianie wysokich zysków. Będąc firma odpowiedzialną społecznie, Bayer przestrzega zasad zrównoważonego rozwoju i działa jako odpowiedzialny społecznie etycznie i korporacyjny obywatel . W roku podatkowym 2012, firma Bayer zatrudniała 110,500 pracowników, a wysokość sprzedaży wyniosła 39.8 mld €. Wydatki inwestycyjne wyniosły 2.0 mld €, a wydatki na badania i rozwój kształtowały się na poziomie 3.0 mld €. Więcej informacji www.bayer.com.pl
poniedziałek, 3 marca 2014
Eugenika czyli co mnie fascynuje w biologii ?
Biologia to jedna z największych nauk, zajmuje się badaniem życia. Jest tak obszerną dziedziną, że trudno wybrać jeden aspekt. Jednak mnie w biologii najbardziej fascynuje eugenika, której pojęcie pojawiło się po raz pierwszy w drugiej połowie XIX wieku za sprawą Francisa Galtona kuzyna Karola Darwina. Eugenika z greckiego eugenek, czyli dobrze urodzony, dla jednych jest nauką, dla innych antynauką, niektórzy twierdzą, że to idea czy tylko teoria. Głosiła ona konieczność selektywnego rozmnażania w celu ulepszenia cech dziedzicznych kolejnych pokoleń zwierząt i ludzi. To myśl słuszna czy niebezpieczna?
Galton podzielił swoją teorię na eugenikę pozytywną i negatywną. Celem pozytywnej było wspieranie reprodukcji osobników uznanych za lepsze czy doskonałe, natomiast negatywna miała za zadanie ograniczyć najrozmaitszymi metodami rozmnażanie osobników uznanych za upośledzone fizycznie, umysłowo czy społecznie. Selektywne rozmnażanie nie było wymysłem Galtona, wspominał o nim już Platon, który kilkanaście wieków wcześniej stwierdził, że państwo powinno zajmować się jedynie obywatelami zdrowymi na ciele i umyśle. Natomiast osobnikom, którzy nie odpowiadają tym kryteriom, powinno się pozwolić umrzeć. Zasadami eugeniki kierowali się także starożytni Spartanie, którzy już w chwili narodzin dziecka decydowali o jego losie sugerując się zaledwie wyznacznikami fizyczności. Noworodki słabe czy upośledzone fizycznie zrzucano ze skał lub pozostawiano na obrzeżach miasta na pewną śmierć.
Eugenika fascynuje mnie z kilku powodów. Pierwszy z nich to fakt, że ta idea jak żadna inna w historii doprowadziła do tragedii i śmierci milionów ludzi. Rozpropagowana pod koniec XIX wieku trafiła na podatny grunt w wielu państwach europejskich oraz Stanach Zjednoczonych. Amerykanie jako pierwsi wprowadzili prawa zakazujące małżeństw epileptykom i osobom ograniczonym lub niedorozwiniętym umysłowo. Naukowcy amerykańscy proponowali najrozmaitsze sposoby, aby utrzymać odpowiednią czystość genetyczną. Chcieli ograniczyć imigrację ludności przede wszystkim z krajów Europy południowej i wschodniej. W niektórych stanach wprowadzono prawo sterylizacji osób upośledzonych, które funkcjonowało jeszcze wiele lat po zakończeniu drugiej wojny światowej. Pojawiały się także głosy o konieczności eksterminacji osób „nieprzydatnych”. Na porządku dziennym była także segregacja rasowa szczególnie w południowych stanach USA. Powstały liczne organizacje promujące eugenikę, m.in. Eugenics Record Office, American Birth Control czy Pivot of Civilisation. Gorącym zwolennikiem tej idei był m.in. Aleksander Graham Bell.
W Europie eugenika cieszyła się wielką popularnością, m.in. w Szwecji. Już w 1922r. założono tam instytut zajmujący się higieną rasową. Sterylizacja, która stała się narzędziem w walce o czystą rasę była popierana przez wielu intelektualistów oraz przedstawicieli elity politycznej. Co ciekawe Szwedzi nie zrezygnowali ze swoich praktyk nawet po drugiej wojnie światowej, która ukazała okrutne oblicze tej teorii i sprawiła, że eugenika na długie lata zaczęła kojarzyć się jedynie z barbarzyństwem i największą tragedią w dziejach ludzkości. Szacuje się, że do 1975r. w Szwecji wysterylizowano kilkadziesiąt tysięcy osób. W Polsce w okresie międzywojennym również pojawili się lekarze i naukowcy zafascynowani eugeniką. Powołano Polskie Towarzystwo Eugeniczne, którego przedstawiciele próbowali prawnie wprowadzić przymusową sterylizację np. alkoholików. Pojawiły się także głosy wyrażające zaniepokojenie asymilacją ludności żydowskiej jako czynnika niepożądanego. Jeszcze w kilku państwach europejskich takich jak Norwegia, Finlandia, Szwajcaria czy ZSRR próbowano z różnym skutkiem wcielać teorie eugeniczne w życie. Wszystkie te przedsięwzięcia nie powodowały zorganizowanych sprzeciwów społecznych. Świadczyć to może o nikłej wiedzy na ten temat w ówczesnych społeczeństwach, kryzysie demokracji czy przeświadczeniu braku zagrożenia ze strony propagatorów eugeniki. Możliwe także, że idea ta nie wzbudzała wielkich napięć społecznych, chociaż doprowadziła do okaleczenia dziesiątków tysięcy ludzi, bo nie powodowała jednak ofiar śmiertelnych. Miało się to wkrótce zmienić za sprawą III Rzeszy Adolfa Hitlera.
Na początku lat dwudziestych XX wieku Hitler, odsiadujący w więzieniu w Landsbergu wyrok za nieudany pucz, napisał książkę Mein Kampf. Powołując się na eugeniczne tezy rasistowskie, dowodził, że "rasą panów" są Aryjczycy, w szczególności Niemcy. Słowianie natomiast byli traktowani jako rasa niższa, dobra wyłącznie do prac niewolniczych. Według niego najniższą rasowo i szkodliwą grupą byli Żydzi, których po przejęciu władzy w Europie należało fizycznie zlikwidować. Hitler przejął władzę w Niemczech w 1933r. i mógł niczym nieskrępowany wprowadzać swoje teorie w życie. Eksterminację Żydów poprzedzała akcja T4, obejmująca zagładę osób psychicznie chorych, w czasie której opracowano technologię masowych mordów. Pomysł, w jaki sposób należało pozbywać się upośledzonych dzieci podsunął ojciec niemowlęcia, które urodziło się z niedorozwojem fizycznym i psychicznym. Ojciec w liście skierowanym do kancelarii Adolfa Hitlera prosił, aby temu dziecku udzielono "łaski śmierci". Hitler polecił swemu osobistemu lekarzowi, aby zbadać to dziecko i jeśli informacje okażą się prawdziwe – zabić je. Polecił również szefowi swojej kancelarii, aby w przyszłości podobne przypadki załatwiano w ten sposób. Początkowo dzieci, które uznawano za upośledzone zabijano zastrzykiem w specjalnych ośrodkach. W miarę rozszerzania akcji T4 pozbawianie życia w ten sposób uznano za mało efektywne i rozpoczęto eksperymenty z zabijaniem trującym gazami. Akcją objęto wkrótce osoby chore psychicznie i niepełnosprawne na terenie przedwojennej Rzeszy, a potem także krajów okupowanych. Szacuje się, że tylko w latach 1940–1941, zabito ponad 70 tys. chorych i niepełnosprawnych, w tym także pensjonariuszy szpitali psychiatryczny na terenach okupowanych. Akcja T4, obejmująca zagładę osób psychicznie chorych poprzedziła eksterminację Żydów. Niemcy w ramach czystości rasy wprowadzili restrykcyjne prawo zakazujące małżeństw kobiet niemieckich z Żydami. Wprowadzono sankcje karne za łamanie jego postanowień, zwykle w postaci więzienia lub zesłania do obozu koncentracyjnego. Propaganda nazistowska ukazywała Żydów jako mieszankę rasową, której reprezentanci stanowią element szkodliwy z przyczyn genetycznych. Takie postrzeganie Żydów skłaniało do ich izolowania i eliminowania. Propaganda szerzyła te poglądy, opierając się na rzekomych wynikach badań naukowych, historycznych czy antropologicznych. Gdy Niemcy w 1941r. opanowali już większość Europy, przystąpili do tzw. „ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej”, co oznaczało w praktyce zagładę wszystkich Żydów w Europie. Szczegóły akcji dopracowano i zatwierdzono podczas Konferencji w Wannsee 20 stycznia 1942r. Skutkiem prowadzonej przez Niemców polityki eksterminacji Żydów była śmierć 5–6 milionów osób w gettach i obozach koncentracyjnych i prawie doszczętna likwidacja wielu społeczności żydowskich, w szczególności zamieszkujących Polskę i okupowane terytoria ZSRR. Zginęło wówczas około 90% Żydów zamieszkujących przed wojną kraje Europy Środkowej.
Ta tragiczna lekcja uświadomiła wszystkim zwolennikom eugeniki oraz ludziom, którzy do tej pory nawet nie wiedzieli o jej istnieniu, do czego może doprowadzić jej negatywna odmiana. Sprawiła jednocześnie, że od zakończenia II wojny światowej nikt nie mówił o eugenice inaczej niż jako o zbrodniczej praktyce nazistów. Wszyscy ludzie nauki odcinali się od niej w sposób zdecydowany i jednoznaczny, aby nie narażać się na ostracyzm. Powszechnie zmieniano także nazwy czasopism i instytucji z eugenicznych na genetyczne.
Eugenika fascynuje mnie także z powodu kontrowersji, jakie wzbudza w dzisiejszych czasach. Ma wielu zaprzysiężonych i potężnych wrogów, do których bez wątpienia należy kościół katolicki oraz propagatorów, wśród których znajdują się lekarze czy genetycy. Dla przedstawicieli kościoła katolickiego eugenika to nie przeszłość. Przejawia się dzisiaj w zastosowaniu m.in. zapłodnienia in vitro czy aborcji. Sztuczne zapłodnienie wiąże się nierozerwalnie z selekcjonowaniem oraz niszczeniem wadliwych embrionów. Część pozostałych embrionów wykorzystuje się do celów badawczych a następnie ulegają zniszczeniu. Przeciwnicy tych praktyk twierdzą, że przypomina to selekcję ludzi na rampie w obozie koncentracyjnym. Aborcja w wielu wypadkach łączy się z badaniami prenatalnymi, które pozwalają stwierdzić wady genetyczne płodu. Pozytywny wynik tych badań wiąże się dla przeważającej części rodziców z podjęciem trudnej decyzji o aborcji. Według przeciwników takich badań mogą one doprowadzić do nadużyć i spowodować, że będzie się dokonywało usunięcia ciąży z błahych powodów, czyli na przykład chorób, które bez problemu może wyleczyć współczesna medycyna. Z kolei zwolennicy zapłodnienia in vitro upatrują w nim szansę dla par, które nie mogą spełnić marzenia o dziecku. Kościół stoi na stanowisku, że wszystkie te procedury to niedopuszczalna ingerencja w sprawy boskie. Wypowiedzi niektórych księży dotyczące dzieci poczętych metodą sztucznego zapłodnienia określających je jako mutanty są zaczerpnięte zapewne wbrew intencjom mówców wprost z terminologii eugeniki. Być może wszystkie te kontrowersje wynikają z trudności określenia, w którym momencie pojawia się człowiek? Czy człowiekiem jest już embrion, czy jest nim rozwinięty płód, czy może dopiero noworodek. Jest to pytanie, na które nie mają jednoznacznej odpowiedzi genetycy, lekarze ani naukowcy, jedynie przedstawiciele Kościoła twierdzą, że życie ludzkie powstaje w chwili zapłodnienia. Tutaj należy zauważyć, że poglądy hierarchów kościelnych ewaluowały przez wieki, tylko i wyłącznie dzięki rozwojowi medycyny. Bo trudno sobie wyobrazić, aby mnich czy ksiądz z IX czy XI wieku mógł stwierdzić, że embrion to już człowiek ponieważ nie miał o tym pojęcia.
Eugenika jest fascynująca również dlatego, że jest nieodłączną częścią życia dzisiejszych społeczeństw i świat jest na nią skazany. Wielu ludzi, nawet jej przeciwników, nie zdaje sobie sprawy, że jest jej propagatorami. Tu można podać za przykład umieszczanie ludzi starych w hospicjach. Aż ciśnie się na usta pytanie, czy nie jest to jakaś forma eugeniki? Czy nie jest formą eugeniki umieszczanie przez rodziców nieuleczalnie chorych dzieci w domach opieki i nie interesowanie się ich losem? Nikt także nie użył słowa eugenika, gdy w jednym z duńskich ogrodów zoologicznych zabito samca żyrafy z powodu złego genomu. Nikt także nie używa tego słowa, gdy gdzieś na świecie tysiące ludzi umiera z głodu, bo nikt nie udzielił im pomocy. Nie dziwią już nikogo powstające katalogi dawczyń jajeczek czy katalogi dobrze wykształconych i zbudowanych biologicznych ojców. Eugenika funkcjonuje w systemach prawnych wielu państw ( in vitro, aborcja, eutanazja). Najjaskrawszym przykładem jest tu Belgia, której parlament przegłosował ostatnio prawo do eutanazji dzieci nieuleczalnie chorych. Przyszłe pokolenia będą z niej korzystać w jeszcze większej skali. Rodzice będą mogli ,,zaprogramować” nie tylko zdrowie dziecka, ale także jego płeć, wzrost, kolor oczu czy włosów. Nie można też wykluczyć, że skoro sklonowano zwierzę, ktoś spróbuje sklonować człowieka. Cały czas trwają prace nad wykorzystaniem zarodków ludzkich do wyhodowania zwierząt transgenicznych, których narządy mogłyby być przeszczepiane ludziom. Wszystkie te działania mają swoich zagorzałych przeciwników, ale czy ktokolwiek jest w stanie je powstrzymać? Historia pokazuje, że nie, bo czy można powstrzymać postęp?
Jest tylko jedno pytanie. Czy będziemy szczęśliwsi, gdy wszystkie kobiety będą wyglądały jak lalki Barbie, a mężczyźni będą wysokimi blondynami o niebieskich oczach? Chyba nie, bo cały urok ludzkości polega na tym, że jesteśmy tak różnorodni.
Adam Kurek
Bibliografia:
Galton podzielił swoją teorię na eugenikę pozytywną i negatywną. Celem pozytywnej było wspieranie reprodukcji osobników uznanych za lepsze czy doskonałe, natomiast negatywna miała za zadanie ograniczyć najrozmaitszymi metodami rozmnażanie osobników uznanych za upośledzone fizycznie, umysłowo czy społecznie. Selektywne rozmnażanie nie było wymysłem Galtona, wspominał o nim już Platon, który kilkanaście wieków wcześniej stwierdził, że państwo powinno zajmować się jedynie obywatelami zdrowymi na ciele i umyśle. Natomiast osobnikom, którzy nie odpowiadają tym kryteriom, powinno się pozwolić umrzeć. Zasadami eugeniki kierowali się także starożytni Spartanie, którzy już w chwili narodzin dziecka decydowali o jego losie sugerując się zaledwie wyznacznikami fizyczności. Noworodki słabe czy upośledzone fizycznie zrzucano ze skał lub pozostawiano na obrzeżach miasta na pewną śmierć.
Eugenika fascynuje mnie z kilku powodów. Pierwszy z nich to fakt, że ta idea jak żadna inna w historii doprowadziła do tragedii i śmierci milionów ludzi. Rozpropagowana pod koniec XIX wieku trafiła na podatny grunt w wielu państwach europejskich oraz Stanach Zjednoczonych. Amerykanie jako pierwsi wprowadzili prawa zakazujące małżeństw epileptykom i osobom ograniczonym lub niedorozwiniętym umysłowo. Naukowcy amerykańscy proponowali najrozmaitsze sposoby, aby utrzymać odpowiednią czystość genetyczną. Chcieli ograniczyć imigrację ludności przede wszystkim z krajów Europy południowej i wschodniej. W niektórych stanach wprowadzono prawo sterylizacji osób upośledzonych, które funkcjonowało jeszcze wiele lat po zakończeniu drugiej wojny światowej. Pojawiały się także głosy o konieczności eksterminacji osób „nieprzydatnych”. Na porządku dziennym była także segregacja rasowa szczególnie w południowych stanach USA. Powstały liczne organizacje promujące eugenikę, m.in. Eugenics Record Office, American Birth Control czy Pivot of Civilisation. Gorącym zwolennikiem tej idei był m.in. Aleksander Graham Bell.
W Europie eugenika cieszyła się wielką popularnością, m.in. w Szwecji. Już w 1922r. założono tam instytut zajmujący się higieną rasową. Sterylizacja, która stała się narzędziem w walce o czystą rasę była popierana przez wielu intelektualistów oraz przedstawicieli elity politycznej. Co ciekawe Szwedzi nie zrezygnowali ze swoich praktyk nawet po drugiej wojnie światowej, która ukazała okrutne oblicze tej teorii i sprawiła, że eugenika na długie lata zaczęła kojarzyć się jedynie z barbarzyństwem i największą tragedią w dziejach ludzkości. Szacuje się, że do 1975r. w Szwecji wysterylizowano kilkadziesiąt tysięcy osób. W Polsce w okresie międzywojennym również pojawili się lekarze i naukowcy zafascynowani eugeniką. Powołano Polskie Towarzystwo Eugeniczne, którego przedstawiciele próbowali prawnie wprowadzić przymusową sterylizację np. alkoholików. Pojawiły się także głosy wyrażające zaniepokojenie asymilacją ludności żydowskiej jako czynnika niepożądanego. Jeszcze w kilku państwach europejskich takich jak Norwegia, Finlandia, Szwajcaria czy ZSRR próbowano z różnym skutkiem wcielać teorie eugeniczne w życie. Wszystkie te przedsięwzięcia nie powodowały zorganizowanych sprzeciwów społecznych. Świadczyć to może o nikłej wiedzy na ten temat w ówczesnych społeczeństwach, kryzysie demokracji czy przeświadczeniu braku zagrożenia ze strony propagatorów eugeniki. Możliwe także, że idea ta nie wzbudzała wielkich napięć społecznych, chociaż doprowadziła do okaleczenia dziesiątków tysięcy ludzi, bo nie powodowała jednak ofiar śmiertelnych. Miało się to wkrótce zmienić za sprawą III Rzeszy Adolfa Hitlera.
Na początku lat dwudziestych XX wieku Hitler, odsiadujący w więzieniu w Landsbergu wyrok za nieudany pucz, napisał książkę Mein Kampf. Powołując się na eugeniczne tezy rasistowskie, dowodził, że "rasą panów" są Aryjczycy, w szczególności Niemcy. Słowianie natomiast byli traktowani jako rasa niższa, dobra wyłącznie do prac niewolniczych. Według niego najniższą rasowo i szkodliwą grupą byli Żydzi, których po przejęciu władzy w Europie należało fizycznie zlikwidować. Hitler przejął władzę w Niemczech w 1933r. i mógł niczym nieskrępowany wprowadzać swoje teorie w życie. Eksterminację Żydów poprzedzała akcja T4, obejmująca zagładę osób psychicznie chorych, w czasie której opracowano technologię masowych mordów. Pomysł, w jaki sposób należało pozbywać się upośledzonych dzieci podsunął ojciec niemowlęcia, które urodziło się z niedorozwojem fizycznym i psychicznym. Ojciec w liście skierowanym do kancelarii Adolfa Hitlera prosił, aby temu dziecku udzielono "łaski śmierci". Hitler polecił swemu osobistemu lekarzowi, aby zbadać to dziecko i jeśli informacje okażą się prawdziwe – zabić je. Polecił również szefowi swojej kancelarii, aby w przyszłości podobne przypadki załatwiano w ten sposób. Początkowo dzieci, które uznawano za upośledzone zabijano zastrzykiem w specjalnych ośrodkach. W miarę rozszerzania akcji T4 pozbawianie życia w ten sposób uznano za mało efektywne i rozpoczęto eksperymenty z zabijaniem trującym gazami. Akcją objęto wkrótce osoby chore psychicznie i niepełnosprawne na terenie przedwojennej Rzeszy, a potem także krajów okupowanych. Szacuje się, że tylko w latach 1940–1941, zabito ponad 70 tys. chorych i niepełnosprawnych, w tym także pensjonariuszy szpitali psychiatryczny na terenach okupowanych. Akcja T4, obejmująca zagładę osób psychicznie chorych poprzedziła eksterminację Żydów. Niemcy w ramach czystości rasy wprowadzili restrykcyjne prawo zakazujące małżeństw kobiet niemieckich z Żydami. Wprowadzono sankcje karne za łamanie jego postanowień, zwykle w postaci więzienia lub zesłania do obozu koncentracyjnego. Propaganda nazistowska ukazywała Żydów jako mieszankę rasową, której reprezentanci stanowią element szkodliwy z przyczyn genetycznych. Takie postrzeganie Żydów skłaniało do ich izolowania i eliminowania. Propaganda szerzyła te poglądy, opierając się na rzekomych wynikach badań naukowych, historycznych czy antropologicznych. Gdy Niemcy w 1941r. opanowali już większość Europy, przystąpili do tzw. „ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej”, co oznaczało w praktyce zagładę wszystkich Żydów w Europie. Szczegóły akcji dopracowano i zatwierdzono podczas Konferencji w Wannsee 20 stycznia 1942r. Skutkiem prowadzonej przez Niemców polityki eksterminacji Żydów była śmierć 5–6 milionów osób w gettach i obozach koncentracyjnych i prawie doszczętna likwidacja wielu społeczności żydowskich, w szczególności zamieszkujących Polskę i okupowane terytoria ZSRR. Zginęło wówczas około 90% Żydów zamieszkujących przed wojną kraje Europy Środkowej.
Ta tragiczna lekcja uświadomiła wszystkim zwolennikom eugeniki oraz ludziom, którzy do tej pory nawet nie wiedzieli o jej istnieniu, do czego może doprowadzić jej negatywna odmiana. Sprawiła jednocześnie, że od zakończenia II wojny światowej nikt nie mówił o eugenice inaczej niż jako o zbrodniczej praktyce nazistów. Wszyscy ludzie nauki odcinali się od niej w sposób zdecydowany i jednoznaczny, aby nie narażać się na ostracyzm. Powszechnie zmieniano także nazwy czasopism i instytucji z eugenicznych na genetyczne.
Eugenika fascynuje mnie także z powodu kontrowersji, jakie wzbudza w dzisiejszych czasach. Ma wielu zaprzysiężonych i potężnych wrogów, do których bez wątpienia należy kościół katolicki oraz propagatorów, wśród których znajdują się lekarze czy genetycy. Dla przedstawicieli kościoła katolickiego eugenika to nie przeszłość. Przejawia się dzisiaj w zastosowaniu m.in. zapłodnienia in vitro czy aborcji. Sztuczne zapłodnienie wiąże się nierozerwalnie z selekcjonowaniem oraz niszczeniem wadliwych embrionów. Część pozostałych embrionów wykorzystuje się do celów badawczych a następnie ulegają zniszczeniu. Przeciwnicy tych praktyk twierdzą, że przypomina to selekcję ludzi na rampie w obozie koncentracyjnym. Aborcja w wielu wypadkach łączy się z badaniami prenatalnymi, które pozwalają stwierdzić wady genetyczne płodu. Pozytywny wynik tych badań wiąże się dla przeważającej części rodziców z podjęciem trudnej decyzji o aborcji. Według przeciwników takich badań mogą one doprowadzić do nadużyć i spowodować, że będzie się dokonywało usunięcia ciąży z błahych powodów, czyli na przykład chorób, które bez problemu może wyleczyć współczesna medycyna. Z kolei zwolennicy zapłodnienia in vitro upatrują w nim szansę dla par, które nie mogą spełnić marzenia o dziecku. Kościół stoi na stanowisku, że wszystkie te procedury to niedopuszczalna ingerencja w sprawy boskie. Wypowiedzi niektórych księży dotyczące dzieci poczętych metodą sztucznego zapłodnienia określających je jako mutanty są zaczerpnięte zapewne wbrew intencjom mówców wprost z terminologii eugeniki. Być może wszystkie te kontrowersje wynikają z trudności określenia, w którym momencie pojawia się człowiek? Czy człowiekiem jest już embrion, czy jest nim rozwinięty płód, czy może dopiero noworodek. Jest to pytanie, na które nie mają jednoznacznej odpowiedzi genetycy, lekarze ani naukowcy, jedynie przedstawiciele Kościoła twierdzą, że życie ludzkie powstaje w chwili zapłodnienia. Tutaj należy zauważyć, że poglądy hierarchów kościelnych ewaluowały przez wieki, tylko i wyłącznie dzięki rozwojowi medycyny. Bo trudno sobie wyobrazić, aby mnich czy ksiądz z IX czy XI wieku mógł stwierdzić, że embrion to już człowiek ponieważ nie miał o tym pojęcia.
Eugenika jest fascynująca również dlatego, że jest nieodłączną częścią życia dzisiejszych społeczeństw i świat jest na nią skazany. Wielu ludzi, nawet jej przeciwników, nie zdaje sobie sprawy, że jest jej propagatorami. Tu można podać za przykład umieszczanie ludzi starych w hospicjach. Aż ciśnie się na usta pytanie, czy nie jest to jakaś forma eugeniki? Czy nie jest formą eugeniki umieszczanie przez rodziców nieuleczalnie chorych dzieci w domach opieki i nie interesowanie się ich losem? Nikt także nie użył słowa eugenika, gdy w jednym z duńskich ogrodów zoologicznych zabito samca żyrafy z powodu złego genomu. Nikt także nie używa tego słowa, gdy gdzieś na świecie tysiące ludzi umiera z głodu, bo nikt nie udzielił im pomocy. Nie dziwią już nikogo powstające katalogi dawczyń jajeczek czy katalogi dobrze wykształconych i zbudowanych biologicznych ojców. Eugenika funkcjonuje w systemach prawnych wielu państw ( in vitro, aborcja, eutanazja). Najjaskrawszym przykładem jest tu Belgia, której parlament przegłosował ostatnio prawo do eutanazji dzieci nieuleczalnie chorych. Przyszłe pokolenia będą z niej korzystać w jeszcze większej skali. Rodzice będą mogli ,,zaprogramować” nie tylko zdrowie dziecka, ale także jego płeć, wzrost, kolor oczu czy włosów. Nie można też wykluczyć, że skoro sklonowano zwierzę, ktoś spróbuje sklonować człowieka. Cały czas trwają prace nad wykorzystaniem zarodków ludzkich do wyhodowania zwierząt transgenicznych, których narządy mogłyby być przeszczepiane ludziom. Wszystkie te działania mają swoich zagorzałych przeciwników, ale czy ktokolwiek jest w stanie je powstrzymać? Historia pokazuje, że nie, bo czy można powstrzymać postęp?
Jest tylko jedno pytanie. Czy będziemy szczęśliwsi, gdy wszystkie kobiety będą wyglądały jak lalki Barbie, a mężczyźni będą wysokimi blondynami o niebieskich oczach? Chyba nie, bo cały urok ludzkości polega na tym, że jesteśmy tak różnorodni.
Adam Kurek
Bibliografia:
- Musielak Micha, Sterylizacja ludzi z przyczyn eugenicznych w Stanach Zjednoczonych, Niemczech i Polsce 1899 – 1945; Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 2008
- Szwentnerowa Krystyna, Zbrodnia na via mercantorum, Wydawnictwo Morskie, Gdynia 1968
- Chesterton Gilbert Keith, Eugenika i inne zło; tlum. M. Reda, Wydawnictwo Diecezjalne Drukarnia w Sandomierzu, Sandomierz 2011
wtorek, 25 lutego 2014
poniedziałek, 24 lutego 2014
Konkurs na wiersz o tematyce staropruskiej
KONKURS NA WIERSZ O TEMATYCE STAROPRUSKIEJ I edycja - rok 2014.
Celem konkursu jest upowszechnienie wiedzy o dawnych Prusach, ich wierzeniach i obyczajach, o przyczynach dramatycznego kresu ich wcześniejszych nadziei na niezależne trwanie, poprzedzonych heroiczną walką z potęgami ówczesnej Europy do końca XIII wieku.
1. Konkurs ma charakter otwarty, jednak dopuszcza udział osób tylko pełnoletnich – obejmuje teren całej Polski.
2. W ramach kryterium oceny konkursowej, jurorzy wezmą pod uwagę literacko-artystyczny poziom prac osadzonych w rzeczywistych realiach historycznych wspomnianego wyżej okresu. Prace powinny być napisane w języku polskim lub pruskim.
3. Oczekujemy tekstów w formie drukowanej. Termin nadsyłania prac – do dnia 31 maja 2014r. Do oceny należy przesłać trzy wiersze lub poemat, zaopatrzone tzw.”godłem” (dowolne słowo - klucz). Wewnątrz nadesłanej koperty powinna znaleźć się druga, zaopatrzona tym samym „godłem”, zawierająca w swoim wnętrzu zaadresowaną adresem zwrotnym kopertę, z naklejonym znaczkiem pocztowym. Dzięki temu rozwiązaniu, do momentu rozstrzygnięcia konkursu, komisji nie będą znane personalia autorów.
4. Po zakończeniu konkursu - prace biorące w nim udział – organizatorzy mogą publikować w prasie i wydawnictwach (tomiki wierszy), lub upowszechniać na stronach internetowych, w niezmienionej formie – zawsze podając podpis autora .
5. Wyniki konkursu zostaną ogłoszone na łamach lokalnej prasy i w radio lub stronach internetowych – prusaspira.org/polska oraz EDEN Dziuchy facebook.
6. Autorzy prac nagrodzonych i wyróżnionych, zostaną powiadomieni, z wykorzystaniem koperty zwrotnej do dnia 30 czerwca 2014r. Wręczenie nagród odbędzie się w niedzielę 20 lipca 2014r, o godz.12.00 .
7. Organizatorzy – Towarzystwo Ekologiczne Działania Entuzjastów Natury EDEN w Dziuchach – zapewniają w ramach nagrodzenia prac, trzy pamiątkowe medale dla zdobywców trzech pierwszych nagród. Utwory w języku pruskim będą oceniane i nagradzane oddzielnie. Do ostatniej chwili trwania konkursu, nieznana będzie pula nagród, pozyskanych od sponsorów. Wręczenie ich nastąpi podczas uroczystości podsumowania konkursu, przez nich osobiście lub ich przedstawicieli.
8. Stowarzyszenie Prusów Prusaspira służy pomocą merytoryczną, zarówno w zakresie historii Prusów, jak i języka pruskiego. Informacji należy szukać na stronie prusaspira.org/polska , stronie Prusaspira na profilu społecznościowym Facebook , na forum pruskim : prusai.eu/forum oraz bezpośrednio u koordynatora konkursu : romanis@prusai.org .
9. W przypadku małego zainteresowania konkursem i zbyt małej ilości prac, nadesłanych do oceny w ramach bieżącej edycji, organizatorzy pozostawiają sobie prawo do ich przechowania w celu wdrożenia przy następnej edycji konkursu – uznając obecny, tym samym, za nierozstrzygnięty.
Adres nadsyłania prac w języku polskim : Romans Druggiskas, Górna 12/1, 11-040 Dobre Miasto. Adres nadsyłania prac w języku pruskim : Artur Urbański, Reja 20, 12-100 Szczytno
10. Osoby, wchodzące w skład komisji oceniającej prace konkursowe zostaną przedstawione do oficjalnej wiadomości w dniu wręczania nagród. Na uroczystości rozdania nagród, przewiduje się odczyty o charakterze naukowym, dotyczące historii Prusów oraz prezentacji pruskojęzycznych tekstów literackich, jak też prac nagrodzonych (wraz z omówieniem treści utworów pruskojęzycznych dla osób nie posługujących się tym językiem). Mile widziane będą popisy pozakonkursowe, prezentujące formę śpiewaną.
Zainteresowanych prosimy o zgłaszanie chęci uczestnictwa na stronie EDEN Dziuchy facebook. Uroczyste rozdanie nagród i ogłoszenie wyników nastąpi w siedzibie Towarzystwa EDEN – gdzie stosunkowo niewielka powierzchnia mieszkalna wymusza na organizatorach ograniczenie liczby zaproszonych na tę okoliczność gości. Brani są pod uwagę głównie laureaci konkursu, organizatorzy i sponsorzy – w sumie do 25 osób. Ograniczenie to spowoduje konieczność stosowania zaproszeń indywidualnych. Możliwe, że w miarę ewoluowania konkursu, ów kameralny charakter uroczystości nabierze w kolejnych edycjach większego rozmachu, pozwalając na rezygnację z powyższych ograniczeń. Organizatorzy nie przewidują zwrotów kosztów podróży ani zakwaterowania i wyżywienia zaproszonych gości, natomiast zaoferują skromny poczęstunek.
Towarzystwo - Ekologiczne Działania Entuzjastów Natury – EDEN w Dziuchach - Wojciech Altmajer
Stowarzyszenie Prusaspira – Gniewomir Sarbicki
piątek, 21 lutego 2014
Artystyczna Rezerwa Twórcza
Artystyczna Rezerwa Twórcza na zakończenie III wernisażu. Biblioteka Główna, Uniwersytet Warmińsko-Mazurski w Olsztynie. Po prostu pracownicy unwersytetu, także ci emerytowani, mają artystyczne hobby :).
wtorek, 18 lutego 2014
Wiedza w kawiarni czyli czekając na milionowego uczestnika portalu Zooniverse
Prof. Lech Mankiewicz i Stowarzyszenie Dziennikarzy Naukowych przesyłają informacje o polskich użytkownikach projektu nauki obywatelskiej Zooniverse. Niebawem pojawi się milionowy uczestnika tego portalu*. Niesamowita jest ta mapa, pokazująca kliknięcia w różnych projektach Zooniverse: http://community.zooniverse.org/
Jak pisze prof. L. Mankiewicz „Dla mnie i dla Janka Pomiernego z New Space Foundation jest to powód do dumy, a niezależnie od tego widać, że Polska leży w Europie i do Europy należy jeśli chodzi o kulturę, także tę związaną ze społecznościowymi projektami naukowymi.”
Z mapki wyraźnie widać, że Polska w zakresie korzystania i współtworzenia nauki obywatelskiej należy do świata najbardziej rozwiniętego. Duma i radość sa w pełni uzasadnione. Watro także dodać, że w Polsce partnerem Ciztizen Science Alliance (które patronuje Zooniverse) jest Centrum Fizyki Teoretycznej PAN oraz New Space Foundation. To dzięki ich wsparciu i pracy kilka projektów Zooniverse jest dostępnych po polsku, co ma absolutnie kluczowe znaczenie. Cyfrowa wiedza trafia pod strzechy. A tam, gdzie jest wi-fi, tam jest dostęp do nauki obywatelskiej i do wiedzy. Nawet w prowincjonalnej kawiarni.
St.Cz.
* rano 18 lutego milonowy użytkownik już był!
niedziela, 16 lutego 2014
środa, 8 stycznia 2014
AIESEC, kawiarnia naukowa i Noc Biologów 2014
| (Wejście do kawiarni, fot. S. Czachorowski) |
Program:
- E-ncyklopedia Warmii i Mazur, dr hab. Jan Gancewski, prof. UWM Jak powstaje E-ncyklopedia Warmii I Mazur oraz 700 haseł o tematyce przyrodniczej. 10.00-11.00 (zobacz więcej)
- Wspieranie innowacji w biogospodarce - Centrum Kompetencji Seed i Start Up Spotkanie z Centrum Kompetencji Seed i Start Up, (http://www.ipr.fnm.pl/site/ckss) oraz projektem "Innowacje Przyszłością Regionu" Fundacji Neo Media. Spotkanie rekomendujemy studentom i pracowników naukowym oraz przedsiębiorcom, godz. 11.30-12.30 (zobacz więcej)
- Idea miasta ogrodu - idea miasta ogrodu w przedwojennym Olsztynie. Dziedzictwo kulturowe i przyrodnicze regionu. Dr hab. Ewa Gładkowska 12.30-13.30
- Czasopismo popularnonaukowe Wadąg. WADĄG - nowoczesne narzędzia internetowe, (Czasopismo popularnonaukowe Wadąg). Magda Wanago, Marta Bulik 13.30-14.00 (zobacz więcej)
- Jak zostać dziennikarzem opisującym przyrodę? Współpracownicy Gazety Olsztyńskiej W ramach mini warsztatów współpracownicy Gazety Olsztyńskiej wyjaśnią zasady działania portalu natura.wm.pl oraz sposób w jaki można zarejestrować się do systemu i tworzyć treści. 15.30-17.00
- Realne dziennikarstwo obywatelskie, Wortal Przyroda Warmii i Mazur oraz Encyklopedia Przyrody Prowadzi: Urszula Witkowska, Izabela Treutle, Damian Czerniewicz, Zaprezentujemy jak powstaje serwis Przyroda Warmii i Mazur, Gazeta Warmii i Mazur, i jak działa portal przyroda.mazury.pl. Aby zostać dziennikarzem obywatelskim chroniącym przyrodę Warmii i Mazur, wystarczy pasja. Zaprezentujemy proste zasady współpracy środowisk naukowych ze współczesnymi formami mediowymi ułatwiającymi tzw. self-publishing. 17.15-19.00 (zobacz więcej)
- Spotkanie olsztyńskich blogerów, godz. 19.00-20.00
- Promosaurius czyli popularyzacja wiedzy i promocja nauk, dr hab. Stanisław Czachorowski prof UWM, Promosaurius – popularyzacja wiedzy i promocja nauk – jak ro robić. Dyskusja o popularyzacji wiedzy, godz. 20.00-21.00 ( Zobacz więcej)
AIESEC
Już od ponad 64 lat AIESEC kreuje liderów.
AIESEC jest największą organizacją studencką na świecie. Jest obecny w 124 krajach oraz zrzesza ponad 86 000 członków. W celu zapewnienia rozwoju przyszłych liderów, AIESEC oferuje swoim członkom doświadczenie liderskie oraz międzynarodowe w ramach praktyk zagranicznych. W AIESEC aktywnie zdobywasz praktyczną wiedzę w globalnym środowisku. Nasi członkowie są częścią globalnej sieci. Tysiące firm i organizacji partnerskich na całym świecie wspiera AIESEC w celu rozwoju naszych członków oraz w dotarciu do utalentowanych młodych ludzi w ramach międzynarodowego programu praktyk. Byli członkowie (Alumni) są liderami w swoich organizacjach i firmach. Korzystają z doświadczenia, umiejętności i inspiracji, które zdobyli dzięki AIESEC. Stali się agentami pozytywnych zmian w dzisiejszym społeczeństwie.
Obecnie w AIESEC działa ponad 86 000 osób. 1 000 000 osób zakończyło już swoją przygodę z AIESEC (Alumni). Więcej na temat AIESEC dowiesz się czytając historie naszych członków. AIESEC w liczbach:
- 124 krajów i terytoriów
- 2400 uniwersytetów
- 86000 członków
- 15 000 wolontariatów zagranicznych
- 5000 praktyk zagranicznych
- 24000 doświadczen liderskich
- 8000 partnerów
- 500 konferencji rocznie na całym świecie
- 64 lata doświadczenia
- Link do profilu na Fb www.facebook.com/aiesec.olsztyn
niedziela, 15 grudnia 2013
„Promosaurus. Poradnik promocji nauki” - inspiratorium a nie zwykły podręcznik
Jeszcze 10 lat temu słyszałem lekceważące stwierdzenia pracowników akademickich, że studenci zawsze będą. Zatem tak na prawdę nie trzeba się o nich starać ani zabiegać. Tak jak sklepowa w czasach reglamentacji, może być nieuprzejma bo klient i tak przyjdzie i z pocałowaniem w rękę weźmie choćby bubel.
Od tego czasu sporo się zmieniło. Niż demograficzny, bezrobocie absolwentów i możliwość studiowania w różnych miejscach spowodowały, że promocją nauki i promocja uczelni zaczęto się interesować znacznie poważniej. To już nie jest jakiś michałek, cedowany na najmniej ważnych pracowników (np. studentów i doktorantów lub pracowników przeznaczowych do wyrotowania). Powoli staje się koniecznością, także w zakresie badań naukowych, bowiem zabieganie o wizerunek placówki naukowej oraz zabieganie o fundusz na badania i rozwój stały się chlebem powszednim.
Potrzeby duże, ale skąd czerpać wiedzę o tym jak popularyzować naukę? Nie da się prosto przenieść wzorców marketingowych z biznesu. Niedawno ukazał się „Promosaurius. Poradnik promocji nauki”, pod redakcją Piotra Żabickiego i Edyty Giżyckiej, wydany przez Centrum Innowacji, Transferu Technologii i Rozwoju Uniwersytetu (Uniwersytet Jagielloński, Kraków). Słowo Promosaurus kojarzy się z jakimś prehistorycznym dinozaurem lub innym archaicznym, wymarłym jaszczurem. Ale nie jest to aluzja do odchodzącej i nieaktualnej przeszłości, raczej aluzja do wychodzenia na nowe kontynenty, zdobywanie nowego świata. Jest opisywaniem niebywałych zmian, jakie dokonują się w upowszechnianiu wiedzy. Ewolucja, niczym rewolucyjne wychodzenie zwierząt na ląd, zdobywanie nowych przystosowań, pojawianie się zupełnie nowych gatunków (komunikacji społecznej). Takie porównanie, jako biologowi i ekologowi, bardzo mi odpowiada. Promosauius wywodzi się od słowa promocja. I jest to drugi taki podręcznik w Polsce. Pierwszy – „Promocja w nauce. Poradnik dobrych praktyk” wydany został w 2007 r. przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Ale 5 lat w innowacji to dużo, co widać po treści oby podręczników.
Promosuaurus, wydany na licencji creative commons, bezpłatnie dostępny w wersji elektronicznej (w formacie PDF i ePub ) na stronie: www.cittru.uj.edu.pl/promosaurus, podejmuje przede wszystkim problem komunikacji naukowej. A więc jest to znacznie głębsze ujęcie tematu niż promocja przedświątecznej wyprzedaży w supermarkecie. Jest także nawiązanie do ekonomii dzielenia się i misji uniwersytetu.
Jak napisała jedna z autorek (Bożena Podgórni) „Promocja nauki nie jest niczym nowym i wydumanym, nie jest chwilowym hobby. Fakt, że postrzegana jest jako nowinka, wynika z niedawnych zmian w relacjach społecznych. Ale przecież dzielenie się wiedzą i sposobami dochodzenia do odkryć jest oparte na wartościach od zawsze tkwiących w etosie nauki, takich jak prawda, wolność i mądrość. Bez nich nie powstałaby ta wewnętrzna potrzeba, która napędza proces naukowy.”
Opisywany Poradnik jest zbiorem kilku autorskich i tematycznych rozdziałów, wstęp (Promosaurus wyrusza...) napisał Piotr Żabicki. Drugi rozdział to „Nauki (od) zawsze stosowane” Bożeny Podgórni. Kolejne rozdziały: „Dlaczego popularyzacja nauki jest dla mnie tak ważna?” (Lech Mankiewicz), „Popkultura w otoczeniu nauki” (Piotr Żabicki), „Science market. Czy komercyjny marketing może inspirować promocję nauki?” (Edyta Giżycka), „Wyjść z szuflady... czyli rzecz o związkach komercjalizacji i promocji nauki” (Radosław Rudź), „Aktywna edukacja: trudna sztuka przyciągania?”, (Agata Jurkowska), „Garść refleksji o popularyzacji matematyki”, (Krzysztof Ciesielski), „Strona internetowa: którędy do badań?”, (Ilona Iłowiecka-Tańska), „Blog naukowy oraz inne narzędzia promocji nauki i naukowca w sieci”, (Emanuel Kulczycki), „Skomplikowana nauka w prostych słowach” (Bożena Podgórni, Justyna Jaskulska-Schab), dobrze oddają zawartość pozycji.
Już tylko lektura tytułów rozdziałów podpowiada, że poruszana tematyka nie jest tylko prostą promocją nauki i upowszechniania wiedzy, ale jest to zupełnie nowa koncepcja edukacyjna, jaka kiełkuje na uniwersytetach w tle chorobowych niedomagań na impaktozy, punktozy i cytozy.
Promosaurius nie jest typowym podręcznikiem, w którym wszytko jest po kolei i w formie usystematyzowanej, z wypunktowaniami, ułożone wedle działów i dyscyplin. Raczej składnia do przemyśleń, inspiracji i eksperymentowania. Pokazuje wiele różnych punktów widzenia, pokazuje drogę i przykładowe rozwiązania a nie gotowe, dogmatyczne wzorce do stosowania na zasadzie kopiuj-wklej. Bo i sama promocja nauki wymaga kreatywności oraz innowacyjności i ciągłego wymyślania nowych form. Już nie tylko ulotki, kawiarnie naukowe czy strony www, ale i blogi, infografiki, portale społecznościowe. Jak piszą autorzy, kierując do naukowców i studentów „takim nowym środowiskiem, obszarem wartym „podboju” są „przestrzenie” internetu, mediów, imprez popularnonaukowych i wiele innych sfer, w których nauka może, a wręcz musi, zaistnieć w większym stopniu. Nic nam nie wiadomo o tym, aby dewońska Ichtiostega miała jakiekolwiek vademecum, wspierające ją w trudnych krokach na stałym lądzie.”
Teksty zamieszczone w Poradnik można czytać w dowolnym porządku i wielokrotnie do nich wracać. Promosauroius jest wydany w ładnej szacie graficznej, z licznymi wytłuszczeniami ważniejszych stwierdzeń oraz licznymi linkami i przekierowaniami do internetu. Ułatwia to samodzielne poszukiwanie i pogłębianie wiedzy. „Jestem zdania, że ludzie nauki powinni się nauczyć tak mówić, żeby ludzie „nie nauki” chcieli ich słuchać. To jest jedyna metoda, aby nauka uzyskała społeczna akceptację. Uważam, ze ludzie nauki powinni informować, co robią, i umieć to wytłumaczyć.” (Krzysztof Ciesielski). Promosaurius jest dla tych, co akceptują taki punkt widzenia – bo najwięcej z zawartych tam porad skorzystają.
Na koniec warto podkreślić, że dwa bogi z Olsztyna (w tym niniejszy Collegium Copernicanum) są polecane w tym poradniku. Olsztyn (na swoja miarę i możliwości) również w tym przemianach uczestniczy, mimo że jesteśmy gdzieś daleko na prowincji.
W czasie Nocy Biologów, 10 stycznia 2014 r., będziemy chcieli podyskutować w kawiarni naukowej o popularyzacji nauki i upowszechnianiu wiedzy, korzystając z tego, co się dzieje obok, jako przykład i ilustracja. Tym razem spotkamy się w Malta Bistro w Centrum Biologii (Colegium Biologiae), czyli tam, gdzie będzie odbywała się większość imprez Nocy Biologów. Dyskutować po inspiracji Promosaurusem jak i doświadczając praktycznej promocji nauki w zakresie nauk biologicznych.
Stanisław Czachorowski
Od tego czasu sporo się zmieniło. Niż demograficzny, bezrobocie absolwentów i możliwość studiowania w różnych miejscach spowodowały, że promocją nauki i promocja uczelni zaczęto się interesować znacznie poważniej. To już nie jest jakiś michałek, cedowany na najmniej ważnych pracowników (np. studentów i doktorantów lub pracowników przeznaczowych do wyrotowania). Powoli staje się koniecznością, także w zakresie badań naukowych, bowiem zabieganie o wizerunek placówki naukowej oraz zabieganie o fundusz na badania i rozwój stały się chlebem powszednim.
Potrzeby duże, ale skąd czerpać wiedzę o tym jak popularyzować naukę? Nie da się prosto przenieść wzorców marketingowych z biznesu. Niedawno ukazał się „Promosaurius. Poradnik promocji nauki”, pod redakcją Piotra Żabickiego i Edyty Giżyckiej, wydany przez Centrum Innowacji, Transferu Technologii i Rozwoju Uniwersytetu (Uniwersytet Jagielloński, Kraków). Słowo Promosaurus kojarzy się z jakimś prehistorycznym dinozaurem lub innym archaicznym, wymarłym jaszczurem. Ale nie jest to aluzja do odchodzącej i nieaktualnej przeszłości, raczej aluzja do wychodzenia na nowe kontynenty, zdobywanie nowego świata. Jest opisywaniem niebywałych zmian, jakie dokonują się w upowszechnianiu wiedzy. Ewolucja, niczym rewolucyjne wychodzenie zwierząt na ląd, zdobywanie nowych przystosowań, pojawianie się zupełnie nowych gatunków (komunikacji społecznej). Takie porównanie, jako biologowi i ekologowi, bardzo mi odpowiada. Promosauius wywodzi się od słowa promocja. I jest to drugi taki podręcznik w Polsce. Pierwszy – „Promocja w nauce. Poradnik dobrych praktyk” wydany został w 2007 r. przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Ale 5 lat w innowacji to dużo, co widać po treści oby podręczników.
Promosuaurus, wydany na licencji creative commons, bezpłatnie dostępny w wersji elektronicznej (w formacie PDF i ePub ) na stronie: www.cittru.uj.edu.pl/promosaurus, podejmuje przede wszystkim problem komunikacji naukowej. A więc jest to znacznie głębsze ujęcie tematu niż promocja przedświątecznej wyprzedaży w supermarkecie. Jest także nawiązanie do ekonomii dzielenia się i misji uniwersytetu.
Jak napisała jedna z autorek (Bożena Podgórni) „Promocja nauki nie jest niczym nowym i wydumanym, nie jest chwilowym hobby. Fakt, że postrzegana jest jako nowinka, wynika z niedawnych zmian w relacjach społecznych. Ale przecież dzielenie się wiedzą i sposobami dochodzenia do odkryć jest oparte na wartościach od zawsze tkwiących w etosie nauki, takich jak prawda, wolność i mądrość. Bez nich nie powstałaby ta wewnętrzna potrzeba, która napędza proces naukowy.”
Opisywany Poradnik jest zbiorem kilku autorskich i tematycznych rozdziałów, wstęp (Promosaurus wyrusza...) napisał Piotr Żabicki. Drugi rozdział to „Nauki (od) zawsze stosowane” Bożeny Podgórni. Kolejne rozdziały: „Dlaczego popularyzacja nauki jest dla mnie tak ważna?” (Lech Mankiewicz), „Popkultura w otoczeniu nauki” (Piotr Żabicki), „Science market. Czy komercyjny marketing może inspirować promocję nauki?” (Edyta Giżycka), „Wyjść z szuflady... czyli rzecz o związkach komercjalizacji i promocji nauki” (Radosław Rudź), „Aktywna edukacja: trudna sztuka przyciągania?”, (Agata Jurkowska), „Garść refleksji o popularyzacji matematyki”, (Krzysztof Ciesielski), „Strona internetowa: którędy do badań?”, (Ilona Iłowiecka-Tańska), „Blog naukowy oraz inne narzędzia promocji nauki i naukowca w sieci”, (Emanuel Kulczycki), „Skomplikowana nauka w prostych słowach” (Bożena Podgórni, Justyna Jaskulska-Schab), dobrze oddają zawartość pozycji.
Już tylko lektura tytułów rozdziałów podpowiada, że poruszana tematyka nie jest tylko prostą promocją nauki i upowszechniania wiedzy, ale jest to zupełnie nowa koncepcja edukacyjna, jaka kiełkuje na uniwersytetach w tle chorobowych niedomagań na impaktozy, punktozy i cytozy.
Promosaurius nie jest typowym podręcznikiem, w którym wszytko jest po kolei i w formie usystematyzowanej, z wypunktowaniami, ułożone wedle działów i dyscyplin. Raczej składnia do przemyśleń, inspiracji i eksperymentowania. Pokazuje wiele różnych punktów widzenia, pokazuje drogę i przykładowe rozwiązania a nie gotowe, dogmatyczne wzorce do stosowania na zasadzie kopiuj-wklej. Bo i sama promocja nauki wymaga kreatywności oraz innowacyjności i ciągłego wymyślania nowych form. Już nie tylko ulotki, kawiarnie naukowe czy strony www, ale i blogi, infografiki, portale społecznościowe. Jak piszą autorzy, kierując do naukowców i studentów „takim nowym środowiskiem, obszarem wartym „podboju” są „przestrzenie” internetu, mediów, imprez popularnonaukowych i wiele innych sfer, w których nauka może, a wręcz musi, zaistnieć w większym stopniu. Nic nam nie wiadomo o tym, aby dewońska Ichtiostega miała jakiekolwiek vademecum, wspierające ją w trudnych krokach na stałym lądzie.”
Teksty zamieszczone w Poradnik można czytać w dowolnym porządku i wielokrotnie do nich wracać. Promosauroius jest wydany w ładnej szacie graficznej, z licznymi wytłuszczeniami ważniejszych stwierdzeń oraz licznymi linkami i przekierowaniami do internetu. Ułatwia to samodzielne poszukiwanie i pogłębianie wiedzy. „Jestem zdania, że ludzie nauki powinni się nauczyć tak mówić, żeby ludzie „nie nauki” chcieli ich słuchać. To jest jedyna metoda, aby nauka uzyskała społeczna akceptację. Uważam, ze ludzie nauki powinni informować, co robią, i umieć to wytłumaczyć.” (Krzysztof Ciesielski). Promosaurius jest dla tych, co akceptują taki punkt widzenia – bo najwięcej z zawartych tam porad skorzystają.
Na koniec warto podkreślić, że dwa bogi z Olsztyna (w tym niniejszy Collegium Copernicanum) są polecane w tym poradniku. Olsztyn (na swoja miarę i możliwości) również w tym przemianach uczestniczy, mimo że jesteśmy gdzieś daleko na prowincji.
W czasie Nocy Biologów, 10 stycznia 2014 r., będziemy chcieli podyskutować w kawiarni naukowej o popularyzacji nauki i upowszechnianiu wiedzy, korzystając z tego, co się dzieje obok, jako przykład i ilustracja. Tym razem spotkamy się w Malta Bistro w Centrum Biologii (Colegium Biologiae), czyli tam, gdzie będzie odbywała się większość imprez Nocy Biologów. Dyskutować po inspiracji Promosaurusem jak i doświadczając praktycznej promocji nauki w zakresie nauk biologicznych.
Stanisław Czachorowski
środa, 4 grudnia 2013
Dzień Chruścika 2013 - chruściki, bioróżnorodność i komercjalizacja
Chruściki w kawiarni zakorzeniły się na dobre. Oczywiście mam na myśli kawiarnię naukową i chruściki - owady wodne z rzędu Trichoptera. Przy okazji od lat towarzyszą nam oczywiście chrusty, faworki, czyli ciastka.
W tym roku spotkamy się w miejscu nietypowym. 11 grudnia 2013 r., godz. 16.30, spotkamy się w Centrum Kompetencji Seed i Start-up na Brzezinach (mapka niżej). Będzie kawa, herbata, jakieś ciasteczka. Tylko musimy zadbać o chrusty-faworki. Na to jeszcze pomysłu nie mamy. Ale na pewno coś wymyślimy (wszelkie propozycje mile widziane).
Centrum Kompetencji Seed i Start-up ma być miejscem spotkań, inicjowania i utrwalania relacji świata nauki i biznesu. To jest ten wątek komercjalizacji. Centrum ma kompleksowo wspierać pomysłodawców w procesie inwestycyjnym i szukać ewentualnego inwestora. Czy chruściki da się skomercjalizować? O tym też chcemy podyskutować. Na konkretach. Na przykład chruścikach budujących domki ze złota i drogich kamieni.
Tematem tegorocznego Dnia Chruścika będzie: "Chruściki, bioróżnorodność i komercjalizacja". Podyskutujemy o najnowszych badaniach nad tą grupą, o państwowym monitoringu środowiska z wykorzystaniem chruścików, o tym czy bioróżnorodność jest wartością i ma jakąś wymierna ceną (a więc nie tylko o chruścikach będzie). Porozmawiamy także o kulisach powstawania filmu o chruścikach i jak w ten sposób można promować turystycznie nasz region.
Na spotkanie zapraszamy pracowników naukowych, studentów, dziennikarzy, pracodawców i ludzi ciekawych wszystkiego, a przede wszystkim tego, co w wodzie pluszcze.
Stanisław Czachorowski
ps. na górnej ilustracji jest chruściki, którego namalowałem przy okazji miejskiej akcji, zorganizowanej przez prof. Geno Małkowksiego.
Film o chruścikach z Lasu Warmińskiego można obejrzeć tu: http://vod.tvp.pl/audycje/wiedza/dzika-polska/wideo/dzien-chruscika/12976868
![]() |
| Centrum Kompetencji Seed i Start-up przy ul. Wilamowskiego 14/1 (Osiedle Brzeziny) - dojazd zaznaczony kolorem nienieskim, strzałka czerwona możliwość dojścia pieszo od ul. Tuwima. |
Więcej o filmie Dzikiej Polski "Dzień Chruścika": Co to są klajduki? To chruściki, istoty szalenie ważne w środowisku wodnym. W ich poszukiwaniu udajemy się do rezerwatu przyrody Las Warmiński. (premiera telewizyjna - 01.12.2013). Żyjąc na dnie całkiem bystrej rzeki, można stworzyć sobie ląd. Potrafią to chruściki, których larwy znane są wędkarzom i nazywane bywają przez nich kłódkami. Larwy budują sobie całkiem przemyślne i kunsztowne domki, sklecone z ziarnek piasku lub drobin roślinnych, ale, jeżeli zdarzy się stosowna okazja, nawet z... okruchów złota. Zwłaszcza, jeżeli nie poskąpi im takich okruchów badający je eksperymentator. To jednak rzadka okazja. Badacz chruścików, prof. Stanisław Czachorowski, który jest bohaterem i narratorem naszego filmu, w ten sposób nie kusi pracowitych owadów, ale poznaje ich życie w naturalnych warunkach. Przekonując się przy tym – a w rezultacie przekonując i nas – że te drobne istoty są wskaźnikami stanu wody w rzekach i innych zbiornikach wodnych, w których akurat żyją. Wyruszamy z nim nie tylko nad wodę, ale i w noc, by ujrzeć w świetle żarówek powietrzne harce dorosłych postaci chruścików, a je same obejrzeć dokładnie, gdy przysiądą na specjalnie do badań przeznaczonym ekranie. Badacz i jego koledzy są tak owymi zwiewnymi istotami zafascynowani, że ustanowili ich święto.
czwartek, 28 listopada 2013
Biblioteka Kulturalna zaprasza
W najbliższy czwartek 28 listopada 2013 r., (godz. 13:30, sala 116, Biblioteka Uniwersytecka) na wykład z cyklu (pop)Kultura zaprasza Biblioteka Kulturalna. Tym razem zainteresowanych czeka prawdziwy rarytas – referat Mysia Pysia czy Czarna Mamba – kobiety w filmach Quentina Tarantino przedstawi nasza koleżanka, Katarzyna Bikowska.
Spotkanie odbędzie się w sali 116 (I piętro, antresola), początek o godzinie 13.30. Serdecznie zapraszam do licznego udziału.
W czwartek Biblioteka Kulturalna gościć będzie kobiety, które za pomocą taśmy filmowej ożywił Quentin Tarantino. Choć debiutanckie Wściekłe psy były w 100% męskie, kolejne dzieła Tarantino chętnie ukazywały płeć przeciwną: stewardessy, zawodowe zabójczynie, kaskaderki czy zdeprawowane uczennice. Katarzyna Bikowska opowie o różnych typach, w jakich gustuje reżyser, pokusi się nawet rozważyć kwestię: czy Tarantino można nazwać feministą? Pistolet, miecz czy seksapil wystarczą, aby tak stwierdzić?
Spotkanie odbędzie się w sali 116 (I piętro, antresola), początek o godzinie 13.30. Serdecznie zapraszam do licznego udziału.
W czwartek Biblioteka Kulturalna gościć będzie kobiety, które za pomocą taśmy filmowej ożywił Quentin Tarantino. Choć debiutanckie Wściekłe psy były w 100% męskie, kolejne dzieła Tarantino chętnie ukazywały płeć przeciwną: stewardessy, zawodowe zabójczynie, kaskaderki czy zdeprawowane uczennice. Katarzyna Bikowska opowie o różnych typach, w jakich gustuje reżyser, pokusi się nawet rozważyć kwestię: czy Tarantino można nazwać feministą? Pistolet, miecz czy seksapil wystarczą, aby tak stwierdzić?
środa, 20 listopada 2013
Popularyzacja nauki w TVP: Dzika Polska - wpłyń na wodę!
Dzika Polska w nowym sezonie robi skok na głęboką wodę! Będą liczne zanurzenia, a przede wszystkim wynurzenia. To znaczy, że czworonożni, skrzydlaci, pływający i skaczący bohaterowie odsłonią nam tajemnice swego życia w odmętach, albo też na lądzie, ale w ciągłym kontakcie z wodą. Raki pokażą swój warsztat szewski, płazy dadzą koncert i ponarzekają na stan wód, orliki krzykliwe pokrążą nad talerzem z przygotowaną dla nich zupą, a kamera zajrzy z bliska w ich życie rodzinne. Skoczogonki zatańczą w dyskotece, po czym podpowiedzą, jak zdobyć wodę tam, gdzie na pozór jej nie ma, a ryby udowodnią, że choć głosu nie mają, to mogą inną drogą przekazać wiedzę o stanie wody w najbardziej naturalnej z naszych rzek. Wszystko to wśród malowniczych zakątków polskich wód i nadwodnych krajobrazów – tych znanych i tych mniej znanych. Zapuścimy się na spotkanie naszych bohaterów rodem ze świata fauny w bagienne lasy, szuwary, na jeszcze dzikie plaże. W podmokłych ostępach posłuchamy, co mówi największa z sów. Spróbujemy wody z naturalnego koryta, jakie zrobiły sobie wspólnymi siłami jelenie i dziki w sercu Puszczy Białowieskiej, by przetrwać czas upałów i inwazję owadów. Wyruszymy na połów ryb bez wędek. Zaś siedząc na samotnym kamieniu, wystającym z pełnej wirów rzecznej toni o głębokości kilku metrów i goniąc wzrokiem kormorany, odkrywamy nową i jak ta toń głęboka wersję starej prawdy, że płynie Wisła, płynie.
Zapraszamy – warto zgłębić tajemnice naszych wód i choć chwilę pomyśleć, jak możemy wpłynąć na ich jakość.
Emisje w TVP Polonia: premiery - niedziela 16.25 powtórki - poniedziałek 00.05, wtorek 13.50
W internecie na www.dzikapolska.tvp.pl www.edu.tvp.pl www.vod.tvp.pl
Scenariusz i reżyseria: Dorota Adamkiewicz, Joanna Łęska. Prowadzący :Tomasz Kłosowski. Zdjęcia: Tomasz Michałowski. Dźwięk Łukasz: Dekarz,Iwo Klimek. Montaż Anna Dymek PSM Producent FORESTFILM
Cykl „Dzika Polska. Wpłyń na wodę” dofinansowano ze środków Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Warszawie oraz Lasów Państwowych
Opisy odcinków
1. Pokumać rzekotkę – premiera 20.10.2013
Godowe skrzeczenie rzekotek, rechotanie żab czy kumkanie kumaków to głosy natury, których nie sposób nie usłyszeć. Przynajmniej tam, gdzie jeszcze w miarę licznie występują, bo jest ich w naszej przyrodzie coraz mniej. Ale trudniej pokumać, czyli zrozumieć życie rzekotek, żab, kumaków czy innych płazów, bo kryje ono przed nami jeszcze wiele tajemnic. Jak to na przykład jest, że aby otrzymać jedną pospolitą, zieloną żabę wodną, potrzeba żab dwóch innych gatunków. A z dwóch prawidłowych żab wodnych nie powstanie jedna prawidłowa. Wspólnie z przedstawicielami nielicznej u nas garstki badaczy płazów próbujemy zjeść tę poznawczą żabę.
2. Dodać skrzydeł orlikom – premiera 27.10.2013 Orlik krzykliwy, choć należy do mniejszych i mniej popularnych gatunków orłów, skrzydła ma nie od parady. Są szersze, niż zasięg rozłożonych ramion dorosłego człowieka. Ostatnio jednak dodały orlikom skrzydeł poświęcone im projekty ochronne. Te do niedawna zagrożone w swej egzystencji ptaki dzięki projektom, współfinansowanym przez Unię Europejską przy współudziale NFOŚ i Lasów Państwowych, odzyskują swoje dawne środowiska życia. A przede wszystkim – śródleśne podmokłe łąki i małe zbiorniki wodne, które je żywiły, ale zaczęły zanikać wraz z dawną, odchodzącą w przeszłość gospodarką rolniczą. Powstaje jednak nowa jej forma, służąca ochronie tych i innych ptaków. Można też obejrzeć transmisję internetową bezpośrednio z gniazd tych rzadkich, tajemniczych orłów.
3. Uraczeni – premiera 03.11.2013
Kiedyś nazywano go szewcem ze względu na wyposażenie w kilka par naturalnych narzędzi, jakby wziętych z szewskiego warsztatu. Rak rzeczny ma wszakże 11 par odnóży, używanych do przeróżnych celów. Niektóre - zwłaszcza pokaźne szczypce - służą jako oręż zaczepny i obronny. Nie uchroniły jednak tego okazałego skorupiaka przed zgubnymi skutkami zmian w środowisku wodnym. Ludzie chętnie raczyli się mięsem raków, nie racząc przejąć się zanikaniem tych zwierząt. Ukazujemy badaczy, którzy się tym przejęli, badając tę wciąż tajemniczą istotę i starając się ją, gdzie tylko można, przywrócić naszym wodom.
4. Ptasia Wisła – premiera 10.11.2013
Jest jedną z ostatnich nieuregulowanych, prawie naturalnych dużych rzek Europy. W jej rozległej pradolinie można spotkać niemal wszystkie typy środowisk wodnych i nadwodnych, typowych dla polskich nizin. Dominują natomiast ogromne obszary rzecznych piasków i zarośli wierzbowych, poprzetykanych tu i ówdzie zachowanymi jeszcze fragmentami lasów łęgowych. Wyprawa łodzią wśród wiślanych wirów jest jeszcze niezwykłą, egzotyczna przygodą, podobnie, jak prowadzenie obserwacji na wiślanych wyspach i łachach. Przede wszystkim obserwacji ornitologicznych, bo Wisła jest, zwłaszcza w swoim środkowym biegu, ptasią rzeką. I to także na odcinkach miejskich, zwłaszcza na warszawskim. Gniazduje tu szereg gatunków ptaków prawie już nigdzie nie spotykanych, bo związanych ze środowiskiem nadrzecznych piasków i dzikich plaż. To sieweczki, rybitwy, niektóre rzadkie gatunki mew. Wisła służy ptakom przez cały rok, ale w określonych porach coraz to innym. Jest jednak przede wszystkim szlakiem ptasich wędrówek. Stąd nawet w pobliżu mostów Warszawy można spotkać unikatowe gatunki. W filmie ukazany jest projekt Wisła Warszawska, który miejski odcinek królowej naszych rzek czyni przyjazny ptakom. Zagospodarowanie zaniedbanych brzegów, odtworzenie plaż i obszarów zarośli, tworzenie wysp piaszczystych, a także budowa wysp pływających, na których mewy, rybitwy i inne ptaki mogą bezpiecznie zakładać gniazda – to podstawowe zadania projektu. Z jego założeniami zapoznaje nas doświadczony ornitolog i zarazem dyrektor warszawskiego, także nad Wisłą położonego zoo, dr Andrzej Kruszewicz. Dowodząc zarazem, że w ciągu roku nad tą rzeką można ujrzeć nieomal pełny przekrój przez krajową ptasią faunę.
5. Dyskoteka na mokrym liściu – premiera 17.11.2013 Skoczogonki – jedna z najliczniejszych, a zarazem najdziwniejszych grup owadzich, stanowią przykład, jak być istotą wodną, a jednocześnie lądową. Trzymają się bowiem wilgotnych miejsc, znajdując wodę tam, gdzie my byśmy jej nie znaleźli. Są jednak doskonale dzięki swej długotrwałej ewolucji wyposażone w naturalne rozwiązania techniczne, pozwalające czerpać wodę z nader skromnych źródeł. To różnego rodzaju wymyślne nawet dla współczesnego, obdarzonego nowoczesną technologią człowieka rury i syfony. Zresztą ta swoista naturalna technika rozwinęła się u nich także w innych sferach życia, niż tylko pobierania wody, zwłaszcza w sferze ruchu. Potrafią nieprowadopodobnymi, jak na tak drobne istoty skokami katapultować się w razie niebezpieczeństwa. Tego typu możliwości techniczne ujawniają się też w czasie godów. Owady te odbywają jedyne w swoim rodzaju tańce, służące łączeniu się partnerów na czas rozrodu. U każdego gatunku choreografia takiego tańca bywa nieco inna. Demonstruje to – także samemu taki taniec naśladując, znawca owadów, czyli entomolog prof. Marek Kozłowski.
6. Meandry salamandry – premiera 24.11.2014
Wygląda, jakby ciągle była mokra, choć unika otwartej wody. Jednak w wodzie się rodzi, a potem nie bez trudu gramoli na ląd. By następnie... zniknąć. Salamandra plamista, najdziwniejszy bodaj z naszych płazów ogoniastych, chowa się przed wrogami w ściółce i próchnie, zaliczając do tych wrogów także słońce, którego unika, bo mogłoby ją zanadto wysuszyć. W ogóle lubi to, czego ludzie zanadto nie lubią: deszcz i skały. W tych ostatnich znajduje schronienie, a w zboczach górskich dróg i jarów znajduje norki, by się w nich ukrywać. Nagle odsłonięta, potrafi przerazić napastnika swym wręcz wyzywającym, czarnym i żółtym rysunkiem. Należy do najbarwniejszych z żyjących u nas zwierząt. Ponieważ przez większość życia tkwi w wilgotnych zakamarkach, trudno ją spotkać. My będziemy mieli okazję spotkać całą rodzinę salamander. Zaprezentują nam ją, jak i w ogóle ten gatunek, dwie kobiety, które poświęcają tym nieledwie egzotycznym płazom znaczną część, a niekiedy wręcz całość swej badawczej inwencji i życiowej energii.
7. Dzień chruścika – premiera 01.12.2013
Żyjąc na dnie całkiem bystrej rzeki, można stworzyć sobie ląd. Potrafią to chruściki, których larwy znane są wędkarzom i nazywane bywają przez nich kłódkami. Larwy budują sobie całkiem przemyślne i kunsztowne domki, sklecone z ziarnek piasku lub drobin roślinnych, ale, jeżeli zdarzy się stosowna okazja, nawet z... okruchów złota. Zwłaszcza, jeżeli nie poskąpi im takich okruchów badający je eksperymentator. To jednak rzadka okazja. Badacz chruścików, prof. Stanisław Czachorowski (UWM w Olsztynie), który jest bohaterem i narratorem naszego filmu, w ten sposób nie kusi pracowitych owadów, ale poznaje ich życie w naturalnych warunkach. Przekonując się przy tym – a w rezultacie przekonując i nas – że te drobne istoty są wskaźnikami stanu wody w rzekach i innych zbiornikach wodnych, w których akurat żyją. Wyruszamy z nim nie tylko nad wodę, ale i w noc, by ujrzeć w świetle żarówek powietrzne harce dorosłych postaci chruścików, a je same obejrzeć dokładnie, gdy przysiądą na specjalnie do badań przeznaczonym ekranie. Badacz i jego koledzy są tak owymi zwiewnymi istotami zafascynowani, że ustanowili ich święto.
8. Płyniemy do kozy – premiera 08.12.2013 Użytkowe podejście do ryb i wynikłe stąd względy gospodarcze przesłaniają nam to, co w życiu tych wodnych istot najciekawsze. A tymczasem ryby niektórych gatunków, niekoniecznie tych, które są dla nas gospodarczo czy też z innych względów przydatne, ukazują wiele zaskakujących powiązań między organizmami wodnymi. Taka np. różanka rozwija się tylko w towarzystwie pewnych gatunków małży. Ryby są też bardzo czułymi wskaźnikami stanu wód – zarówno sezonowych, w dużej mierze naturalnych zmian tego stanu, jak i tych spowodowanych przez naszą gospodarkę. Biologii ryb i ich powiązaniu ze środowiskiem wodnym i nadwodnym przyjrzymy się nad Biebrzą – rzeką jeszcze naturalną, zamieszkiwaną przez kompletne zespoły wodnych organizmów. Naturalnymi przewodnikami będą takie, mało znane i gospodarczo niezbyt interesujące gatunki ryb, jak koza, różanka i inne. Są to gatunki godne poznania same przez się, a zarazem świetnie ilustrujące wiele procesów, zachodzących w wodnym świecie. Wyruszamy na badawczy połów, którym steruje prof. Roman Kujawa z Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego.
9. Żubry nie piją żubrówki - premiera 15.12.2013 Puszcza Białowieska zawiera w sobie ogromne zasoby wilgoci, ale zdobycie przez zwierzęta wody do picia i tak bywa nie lada dylematem. Niemniej korzystają z niej na różne sposoby. Woda krąży w puszczańskiej przyrodzie, a w jej obiegu biorą udział także organizmy zwierząt. Temu obiegowi przypatrujemy się na przykładzie króla puszczy – żubra, który potrzebuje szczególnie dużo wody, nawet kilkadziesiąt litrów na dobę. W jaki sposób żubry nawadniają swe potężne organizmy. Tropem tych zwierząt, ich wodopojów, karmowisk, miejsc kąpielowych prowadzi nas teriolog, czyli badacz ssaków, dr Rafał Kowalczyk, dyrektor Instytutu Biologii Ssaków w Białowieży. Przy okazji przekonujemy się, w jaki sposób duże zwierzęta, nie tylko żubr, wykorzystują wodę do celów higieny i obrony przed pasożytami, zakładając sobie w wilgotnych miejscach puszczy prawdziwe naturalne łaźnie, nieledwie wręcz zakłady kosmetyczne. Staramy się prześledzić na podstawie rozmieszczenia zwierząt mapę hydrologiczną puszczy, pokazującą, jak ich życie zależy tutaj od wody. Ale poziom i jakość wody zależy też coraz mocniej od naturalnych hydrologów – bobrów. Tworzone przez nie poprzez spiętrzanie cieków stawy stają się siedliskami licznej i rozmaitej fauny. Ale zalewy bobrowe prowadzą też do zalewania systemów korzeniowych i w konsekwencji do usychania na pewnych obszarach drzew. Te jednak stanowią siedliska kolejnych organizmów, zwłaszcza owadów i ptaków. Wpływ wody na puszczę okazuje się zaskakująco wielostronny.
10. Echo podmokłej puszczy – premiera 22.12.2013 Największa nasza sowa okazuje się bardzo silnie powiązana ze środowiskiem wodnym. Gdyby na mapę polskich nizin nanieść stanowiska występowania puchacza, pokryłyby się z obszarami bagien i naturalnymi fragmentami dolin rzek. W gniazdach puchacza znajdują badacze wiele piór i innych szczątków ptaków wodnych – mew, kaczek, bekasów. Same gniazda też zwykle bywają ukryte w lasach silnie podmokłych i bagiennych. Tu, wobec niedostępności terenu dla intruzów, w tym ludzi, para wielkich sów ma potrzebny jej do wychowania potomstwa spokój. Co jest tym ważniejsze, że puchacze nieraz gniazdują w wygrzebanym przez siebie zagłębieniu wprost na ziemi. Ale wtedy idealnym dla nich miejscem jest kępa w bagiennym lesie, dzięki czemu gniazdo jest otoczone wodą niczym fosą. Poza tym – taki las jest świetnym miejscem wypadowym na nadwodne łowiska. Analizując obserwacje łowów puchacza, badając szczątki jego ofiar i wypluwki, czyli nie strawione resztki pokarmu, zauważamy, jak pojedynczy organizm uczestniczy w wymianie materii i energii między wodą a lądem, jak krążą one w samym środowisku wodnym. A także – jak się to środowisko wodne zmienia, bo można to nieźle przeanalizować, poznając zmiany w składzie diety puchacza. Poprowadzi nas tym tropem wytrawny badacz sów, dr Romuald Mikusek, który poznawał życie sów, a puchacza w szczególności, zarówno w górach, jak i w podmokłych ostępach naszych nizin.
poniedziałek, 18 listopada 2013
Jak nasze pożywienie będzie wyglądało za 20 lat?
| (Olsztyn, House Cafe, fot. S. Cz.) |
"Pożywienie przyszłości" czyli kawiarnia naukowa biotechnologów. Studenci trzeciego roku biotechnologii z Wydziału Biologii i Biotechnologii zaprasują na dyskusję w środę 20 listopada br. o 9.30, w House Cafe (Starówka).
Biorąc pod uwagę postęp biotechnologii, ingerencję inżynierii genetycznej w wielu dziedzinach życia, nasze posiłki również będą cechowały się odmiennymi niż dotąd właściwościami. Wybiegając myślami w przyszłość możemy utożsamiać przyjmowany pokarm jako żywność będącą jednocześnie lekarstwem. Czy będziemy jedli mięso mięso produkowane w warunkach laboratoryjnych lub też czy posiłki będą miały nieograniczone terminy ważności?
więcej na Facebooku: http://www.facebook.com/events/189258524596877
wtorek, 5 listopada 2013
O potrzebie kawiarni naukowej
![]() |
| (Samowar, jako symbol długiego przebywania przy stole i dyskutowania) |
Liczy się nie tylko ogólny prestiż ale także i jakość życia, w tym intelektualnego a nie same wskaźniki ilościowe (publikacji) czy finansowe. My próbujemy tę jakość życia akademickiego odnaleźć w kawiarni naukowej – bez biurokracji, celebry, sprawozdawczości, punktów do dorobku. Chcemy rozmawiać o odkryciach a nie o punktach, rankingach, kategoryzacjach. Chcemy dowiedzieć się co odkryłeś, poznałeś, zobaczyłeś, a nie za ile punktów opublikowałeś. Bo teraz najczęściej słyszymy w murach uniwersyteckich, że ktoś opublikował w czasopiśmie za tyle i tyle puntów, ale ani słowa co to było za odkrycie...
Nic nie musimy. Możemy. I chcemy się spotykać, bo ciekawi jesteśmy świata i rozmowy z innymi. To otwartość na nowe, nieznane i inspirujące.
Potem Feymnan odmówił nawet, gdy zaproponowano trzy razy większe zarobki w Chicago (był juz znany i sławny). Odpisał: „Przy pensji, którą mi proponujecie, faktycznie byłbym w stanie to zrobić [znaleźć sobie cudowna utrzymankę, kupić jej mieszkanie, sprawiać jej drogie prezenty] i wiem, czym by się to dla mnie skończyło. Martwiłbym się o to, co ona robi, kiedy mnie nie ma, w domu miałbym wieczne kłótnie i tak dalej. Z tymi wszystkimi zmartwieniami na głowie byłbym zestresowany i nieszczęśliwy. Opuściłbym się w fizyce, spaskudziłbym sobie życie! To, o czym zawsze marzyłem byłoby dla mnie zgubne, więc uznałem, ze nie mogę przyjąć waszej propozycji”
Uprawianie prawdziwej nauki wymaga nieco wyrzeczeń i doczesnego niedosytu. Wymaga nieco pustelni i życia skromnego, niemalże zakonnego. Wymaga autentycznych kontaktów i rzeczywistej merytorycznej dyskusji. Chyba nie przypadkiem powstały zakony, które później stały się ostoją i źródłem wiedzy w Europie. Uniwersytety to nie fabryki z linią produkcyjną. I patrząc na to, co się teraz na uniwersytetach dzieje (nie tylko polskich, nie tylko europejskich), warto chyba wrócić do korzeni, średniowiecznych i oświeceniowych korzeni.
Dostatek rozleniwia, gnuśność niszczy umysł. Finansowy aspekt czasem odcina od korzeni i początkowych pasji. Współczesna epoka kultury pieniądza oszukuje i unieszczęśliwia także i naukowców, z mnichów i pustelników wiedzy stają się wyrobnikami, parobkami wyścigu szczurów.
My tymczasem od czasu do czasu uciekamy od fabrycznego zgiełku uniwersyteckiego, na średniowieczną Starówkę, pod wyrozumiałe skrzydła opieki Mikołaja Kopernika. Jesteśmy wolni, spotykamy się bo chcemy a nie dla tego, żeby zdobyć punkty. Jesteśmy wolni i niezależni.
Stanisław Czachorowski
Subskrybuj:
Posty (Atom)












