niedziela, 13 listopada 2011

Od lwowskiej kawiarni do olsztyńskich informatyków

W przedwojennej lwowskiej kawiarni spotykał się wybitny polski matematyk, Stefan Banach, z innymi matematykami, naukowcami, studentami. Dyskutowali, niektóre przemyślenia zapisywali w specjalnym zeszycie. Lwowska szkoła matematyczna wydała wspaniałe owoce. Współczesne sukcesy polskich matematyków ponioć są efektem właśnie tamtej szkoły matematycznej.
Tak więc przynajmniej część sukcesów matematyczno-informatycznych dojrzewała w kawiarni. W Olsztynie, w mawiązaniu do podobnej tradycji z innych miast (barcampy), już od kilku lat odbywją się nieformalne spotkania informatyków pod nazwą "Olcamp". Również w kawiarniach. Miałem okazję drugi raz uczestniczyć w takim spotkaniu. Tym razem w Malta Cafe, 9 listopada br. Ciekawe, co się po latach wykluje z takich spotkań i czy ktoś je będzie wspominał jako źródło inspiracji?
W mięscie akademickim nawet w kawiarniach musi się dziać cos ciekawego...

St.Cz.

czwartek, 10 listopada 2011

Ktokolwiek widział, ktokolwiek czytał…

Wyobraź sobie, że znajdujesz ją w autobusie. Albo na ławce w parku. Wygląda niepozornie, zwyczajnie wręcz… ot, zeszyt w kratkę w sztywnej kolorowej okładce. Jedynie tytuł – „Księga Spotkań” – nadaje owemu zeszytowi jakieś ukryte znaczenie. Nie wiesz, czym jest. Nie wiesz, czy możesz zajrzeć do środka. Nie wiesz, czy to nie jest czyjś żart. Nietrudno teraz trafić do Internetu jako bohater ośmieszającego filmiku bądź zdjęcia zrobionego z ukrycia.

Wahasz się, ale „Księga” kusi swą niezwyczajnością. Zaglądasz do środka, tam zaś natykasz się na kartki zapisane różnym charakterem pisma. Pozdrowienia. Zwierzenia. Zapiski mniej lub bardziej przemyślane. Niektóre podpisane, inne nie. Wreszcie trafiasz na instrukcję-opis, która znajduje się na wewnętrznej stronie okładki. I zaproszenie do udziału w projekcie.

Mam na imię Mira, jestem blogerką i autorką projektu „Księga Spotkań”. Każdego zapraszam do udziału w moim projekcie.

Wielokrotnie już słyszałam pytanie, skąd narodziła się idea „Księgi Spotkań”. Odpowiedź jest w sumie prosta – ze mnie. Z mojej wewnętrznej potrzeby zrobienia czegoś wyjątkowego i wciągnięcia w to jak największej liczby osób równie otwartych i zakręconych jak ja. „Księga Spotkań” jest także wyrazem mojej pogoni za ludźmi, ich historiami, ich refleksjami czy spostrzeżeniami. Szukając pomysłu na projekt blogowy, zastanawiałam się, jak sama zareagowałabym, gdyby w moje ręce wpadła taka „Księga”. Powiem szczerze, byłabym zachwycona. Mnie od dawna bowiem urzekają różne takie inicjatywy/ happeningi/ sama nie wiem, jak je nazwać: batonik pozostawiony na ławce w parku z karteczką „To dla ciebie”. Albo ogłoszenie przyklejone na przystanku z kartkami do wyrwania „Uśmiechnij się”. Ja kocham literaturę i uwielbiam czytać, poza tym zależało mi na informacji zwrotnej. Chciałabym, aby „Księga Spotkań” wróciła kiedyś do mnie wypełniona do ostatniej kartki. Żeby wywoływała uśmiech na twarzy, ale nie tylko. Idea „Księgi Spotkań” oscyluje między dwiema podobnymi „inicjatywami”: pamiętnikami z czasów dziecięcych, do których wpisywało się pamiątkowe życzenia od przyjaciół, kolegów, koleżanek, i wierszyki w stylu „Na górze róże, na dole fiołki…” , oraz między „Księgami skarg i zażaleń”, które królowały w polskich sklepach za czasów PRL-u.

Wysyłając „Księgę Spotkań” w podróż, spodziewałam się zatem wpisów-pozdrowień, cytatów, zwierzeń nawet, ale też wyrazów oburzenia z powodu jakiejś sytuacji, złości na przykład na rząd czy szefa, a może żonę, męża, kolegę czy koleżankę. Liczyłam też na ślady twórczości własnej – jakieś wierszydła, dowcipy niewulgarne, autorskie teksty piosenek, fragmenty prozy…

Ludzie mnie fascynują i „Księga Spotkań” wychodzi naprzeciw tej fascynacji. Jest też formą testu, czy my – Polacy – naprawdę jesteśmy spontaniczni, otwarci i w pewnym sensie przebojowi wobec tego typu inicjatyw. Ciągle wierzę, że tak.

Zapraszam na miraiceti.blog.interia.pl

wtorek, 8 listopada 2011

Entomolog w prowincjonalnym romansie

Czy naukowiec może być bohaterem poczytnego romansu? I jaki to mogłoby mieć związek z popularyzacją wiedzy biologicznej, ścislej entomologicznej? Czy w tle akcji mogą przewijać się całkiem poprawne z naukowego punktu widzenia problemy środowiska, ekologii, migracji gatunków nomatycznych w związku ze zmianami klimatu? Ale czy te biologiczne treści nie uczynia książki nudną?
We wszystkich krajach rośnie znaczenie edukacji nieformalnej i pozaformalnej. Ludzie w coraz większym stopniu zdobywają wiedzę przyrodniczą w codziennym korzystaniu z telewizji, Internetu, książek czy takich interaktywnych muzeów jak Centrum Nauki Kopernik. W jakimś sensie zawsze tak było: zdobywaliśmy wiedzę poprzez codzienne doświadczenie i funkcjonowanie w przyrodzie. Jednak w wieku XXI mamy znacznie słabszy kontakt z przyrodą, ale więcej dowiadujemy się poprzez codzienne media. Niestety w telewizji czy książkach popularnych często roi się do karygodnych błędów. Stąd luki w wykształceniu kompetencji przyrodniczych.

Znaczenie edukacji nieformalnej w społeczeństwie wiedzy dostrzega się w coraz większej liczbie krajów. Wagę tej formy kształcenia ustawicznego docenił nawet Parlament Europejski w 2008 r., formułując zadania w Europejskich Ramach Kwalifikacji: "na każdy poziom kwalifikacji łącznie z najwyższym, można dojść różnymi drogami (nie tylko poprzez edukację szkolną czy akademicką)". Bez wątpienia przyszłością naszej edukacji jest koegzystencja i szeroka współpraca formalnej i nieformalnej edukacji, mimo że w Polsce jeszcze tego zbytnio nie doceniamy.
Naukowcy niezbyt często są słuchani. A to za sprawą zbyt hermetycznego, trudnego i specjalistycznego języka. Konieczna jest sensowna współpraca z dziennikarzami, pisarzami i mediami

Edukacja nieformalna nie jest obowiązkowa, dlatego tak trudno przyciągnąć uwagę i zainteresowanie osób dorosłych. Czy można przemycić treści entomologiczne do poczytnego romansu? Tak, ale tylko we współpracy z pisarzem. Z efektami takiej niekonwencjonalnej współpracy naukowca z pisarką podyskutować będzie można już 15 listopada, na spotkaniu autorskim z mrągowską pisarką Katarzyną Enerlich (w kameralnych spotkaniach z nauką i naukowcami już wcześniej gościła).
15 listopada (wtorek) 2011, godz. 17.30, Kawiarnia Literacka Książnicy Polskiej, Pl. Jana Pawła II 2/3, (vis a vis ratusza, II piętro). Spotkanie poprowadzi Katarzyna Janków – Mazurkiewicz.
"Prowincja pełna złońca" to trzecia już książka o mazurskiej prowincji, miłości i losach Ludmiły. Po pobycie nad Morzem Śródziemnym Ludmiła wraca na swoją mazurską prowincję odmieniona i przekonana, że szczęście to nie tylko miłość. A gdy już przewartościuje wszystko i od nowa ułoży swoje życie, pojawi się ktoś, na kogo wcale nie czekała. I wcale niekoniecznie będa to komary i inne owadzie, krwiopijne bestie. Czy po raz kolejny spotkanie okaże się nieprzypadkowe? Katarzyna Enerlich prowadzi nas do ciekawych mazurskich miejsc nad jeziorami Bełdany, Śniardwy i Mikołajskim, do leśniczówki w Śniardewnie i ruin po dawnym kurorcie w Kulinowie. Przedwojenne pocztówki z kolekcji Wojciecha Kujawskiego i zdjęcia opisywanych miejsc pomogą Czytelnikowi wejść w klimat opisywanej historii. A gdzieś w tle pojawi się naukowiec z UWM.

St.Cz.

poniedziałek, 7 listopada 2011

A tam las czeka nas ...

Tytuł wpisu odnosi się do popularnej piosenki wychwalającej lato, oczywiście gdzieś na Mazurach. Ale żeby piękna przyroda mogła być cudem, trzeba o nią dbać. I to nie od święta ale na codzień. Przekazywanie wiedzy i poznawanie świata od pradziejów odbywało się w dialogu. W dialogu z innymi ludźmi i w dialogu z przyrodą. Dla dyskusji nie jest ważne miejsce tylko otwartość. Nie mamy gajów oliwnych więc od czasu do czasu spotykamy się na łonie przyrody.

Święto Niepodległości, wspólnie ze studentami pedagogiki resocjalizacyjnej i penitencjarnej, uczcimy 12 listopada w Ostródzie, z workami do śmieci na ramieniu (więcej szczegółów). Taki ekologiczny, codzienny patriotyzm - z myślą o lokalnej ojczyźnie, ojczyźnie narodu (Polska), jak i Ziemi, ojczyźnie wszytskich ludzi - realizowanym przez zdawałoby się zwykłe czynności. Wielkie problemy współczesnego świata rowziązać możemy tylko wspólnie. A do tego potrzeba kompetencji pracy zespołowej. Uczymy się sami, przez działanie i dysklusję przy pracy, aby potem uczyć innych. Także z wykorzystanie e-learningu i nauczania pozaformalnego.

Kameralne spotkania czasem bywają mniej kameralne (na planowana "partyzantkę" leśno-jeziorną wybiera się ponad 100 osób) i nie zawsze odbywają się w kawiarni. Kreatywności nic nie jest w stanie skrepować utartymi schematami. W każdej chwili można do nas dołączyć i zaporoponować swoje pomysły i swoją aktywność.

St.Czachorowski
(fot. E. Pawluć)

czwartek, 3 listopada 2011

Nieprofesjonalne spotkania artystycznych na Przystani Kortowskiej

Wernisaż (zobacz szczegóły, i jeszcze tu) nieprofesjonalnych artystów pracowników UWM był znakomitą okazją do spotkania i poznania się. Wcześnej w więszości nic o sobie nie wiedzieliśmy. Przygotowanie wernisażu pozwoliło zobaczyć "ilu nas jest". I tak zrodziła się ciekawość "tych innych" choć takich samych oraz chęć rozmowy. Narodził się pomysł cyklicznych spotkań. Kolejne już 7 listopada na Przystani Kortowskiej (restauracja) o godz. 17.00.

Z pewnością będą kolejne i bardziej autorskie (z indywidulanymi bohaterami). Kameralne spotkania z naukowcami, do których pretekstem jest sztuka...

wtorek, 1 listopada 2011

Staromiejska czyli początki kawiarnianej akademickości w Olsztynie

Listopadowy czas sprzyja wspomnieniom i rozpamiętywaniu przeszłości. Systematycznie opisujemy miejsca, w których się spotykamy lub gdzie tętni popołudniowe i nieformalne życie akademickie. Dzięki pamięci najstarczych bywalców kameralnych spotkań z nauką i naukowcami, docieramy do miejsc i spotkań, które dawno przebrzmiały. Dzisiaj wspominać będziemy najstarszą kawiarnie współczesnego Olsztyna.

Restauracja i kawiarnia Staromiejska to miejsce spotkań, nieprzerwanie istniejąca już od 1956 r. Od samego początku zwabiała zarówno profesorów jak i studentów olsztyńskich uczelni. I dzisiaj tętni życiem, różnorodnymi spotkaniami. Niepowtarzalny klimat tworzy zegar, przepięknie wybijający godziny. Dostojność przemijającego czasu. W rogu fortepian przypomijający lata świetności i intensywność kulturalnych spotkań. Latem zasobny ogródek z widokiem na scenę staromiejską. Tego roku uwagę zwracał akordeonista. Muzyka kameralna, intrumentalna tworzy klimat niepowtarzalnej autentyczności i unikalności.

W początkach olsztyńskich uczelni, poza Staromiejską istniały jeszcze mniej przytulne lokale, ale odwiedzane były przez żaków: "Pod Kogutem", "Pod Trupem" (koło ratusza, zapewne nazwa nawiązywała do istniejącego tu niegdyś cmentarza), "Pod Koniem". Po tych lokalach nic już nie zostało, poza pamięcią najstarszych olsztyniaków. Ale były i inne lokale, bardziej odpowiednie do spotkań: "Teatralna" czy "Warmianka" (zlokalizowana vis-avis dawnego kina Polonia). W latach szećdziesiątych i siedemdziesiątych funkcjonowała "Andromeda" (przy olsztyńkim planetarium), "Parkowa", restauracje: "Nowoczesna", "Kolorowa", czy nie istniejąca już "Pod Żaglami". Potem lokalem "intelektualnych elit" był DŚT (Dom Środowisk Twórczych) czy kawiarnia INKA (bardziej młodzieżowa).

Przez lata zmieniali się pracownicy olsztyńskich uczelni, umierali profesorowie, kształcili się kolejni, a jeszcze szybciej zmieniali się studenci. Staromiejska pozostała i działa do dzisiaj. I my się czasem tam spotykamy na mniej czy bardziej kameralnych dyskusjach.

St. Czachorowski


Ps. zachęcamy do wspomnień (o dawnych olsztyńskich lokalach odwiedzanych przez studetów i pracownikó), które z chęcią umieścimy na naszym blogu.

poniedziałek, 31 października 2011

Kolejny kamień milowy i czas refleksji

Niepostrzeżenie licznik odwiedzin niniejszego bloga wieloautorskiego przekroczył 20 ooo. Jest to swoisty kamień milowy, na dodatek pojawił się w wybitnie refleksyjnym okresie Wszystkich Świętych, czasie wspominania, pamięci i refleksji. Z analizy statystycznej wynika, że rocznie na naszego kawiarenkowego bloga zagladano ponad 10 tys. razy. Czy to dużo? Nasze spotkania mają przede wszystkim kameralny charakter, ale poprzez media trochę treści dociera do znacznie szerszego grona odbiorców. Niektóre nasze blogowe wpisy w całości lub we fragmentach "przedrukowywane" są na innych potralach informacyjnych. Nasi goście jak i niektóre tematy trafiają potem do niektórych audycji radiowych, czasem dostają się na regionalne "anteny telewizyjne". Do blogowych wpisów docierają poszukiwacze przez wyszukiwarki.
Sądząc po efekcie i wpływie nasze kawiarniane i terenowe spotakani nie są takie niszowe i elitarne jakby mogło się wydawać. Głos wypowiadane w czasie kameralnych spotkać czasem dociera daleko. Warto więc nas adwiedziać, dyskutować, wypowiadać się (również i na tym blogu), aktywnie współtworzyć spotkania.
Nasze kameralne spotkania z nauką i naukowcami wpisują się w szerszy nurt społecznych, oddolnych działań odkrywania na nowo przestrzeni publicznej i upowszechniania nauki. Coraz więcej ludzi interesuje się odkrywaniem świata, a my pokazujemy, że nauką może się emancypować, że poznawianiem świata zajmować się może na swój sposób niemalże każdy.
Zdawałoby się że niecodzienna forma dyskusji o nauce, naukowcach i amatorskim poznawianiu świata jest jakimś dziwactwem. Nic bardziej mylnego. Jeśli się głębiej zastanowić i wsłuchać we współczesne trendy edukacyjne jak i wykorzyastanie nowych technologii do komunikacji międzyludzkiej, to można zauwazyć dość powszechne (globalne) ale jednocześnie innowacyjne elementy. Zdobywanie wiedzy nie odbywa się wspołcześnie jedynie na salach wykładowych. W dobie coraz powszechniejszego kształcenia ustawicznego jak również kształcenia pozaformalnego, takie formy opowiadania o świecie, odkryciach, naukowych pasjach czy dyskutowania stają, się coraz powszechniejsze. Jak grzyby po deszczu wyrastają coraz to nowe centra naukowe (takiej jak Centrym Nauki Kopernik w Warszawie, czy nasze olsztyńskie Planetarium) i odwiedzane są przez tysiące ludzi.
W czasie naszych, otwartych na wszytskich, spotkań uczymy się dziennikarstwa naukowego ale i ułatwiamy kontakty między dziennikarzami a naukowcami. Pomagamy dostrzec ciekawe olsztyńskie odkrycia, wartościowe badania. Kawiarnia staje się miejsce spotkania. Ale przecież spotykamy się nie tylko w kawiarni, także i w lesie, nad jeziorem, w różnorodnych przestrzeniach publicznych, gdzie bliski kontakt międzyludzki ułatwia dyskusję i refleksję nad światem.
Uczymy się razem. Spotykamy się w gronie naukowców, studentów i "zwykłych zjadaczy chleba". Jesteśmy otwarci na pomysły, tematy, osoby. Bo i nauka w swej istocie jest otwarta na świat i ludzi. Głowna filozofię naszych spotkań dobrze ilustruje to starożytna sentencja: "cenniejsza od faktów jest wiedza, cenniejsze od wiedzy jest zrozumienie, cenniejsza od zrozumienia jest mądrość". Spotykamy się by poprzez dyskusję zrozumieć otaczająca nas wielowymiarową i wieloaspektową rzeczywistość, a przez zrozumienie zblizać się do mądrości.
Stanisław Czachorowski
ps. najbliższe spotkania zaplanowane na 3 listopada, 7, 12, 15... i pewnie coś spontanicznie się urodzi w przysłowionym międzyczasie. Szczegóły na niniejszym blogu i na Facebooku (a także w niektórych gazetach, rozgłośniach radiowych, portalach internetowych).

niedziela, 23 października 2011

Księga Spotkań w kawiarni czyli bookcrossing wersja 2.0

Innowacyjność nie jedno ma imię. Wymieniać się można książkami, uwalniać je do społecznego obiegu. Ale można także nie tylko czytać lecz i pisać… i wprowadzać słowo napisane do społecznego obiegu. Nawet najlepszy portal społecznościowy i kontakt za pośrednictwem Internetu nie zastąpi spotkań twarzą w twarz.

3 listopada kameralne spotkania z nauką i naukowcami gościć będą autorkę „Księgi Spotkań”, a sama Księga też będzie obecna. Spotkanie zacznie się o godz. 17.00 w Kawiarni Moja, ul. Dąbrowszczaków 10.

Księga spotkań wygląda jak zwykły zeszyt A4, ale nim nie jest. Wędrująca „Księga spotkań” błądzi po mieście i cierpliwie zbiera ludzkie myśli. Tak jak my zbieramy myśli w czasie spotkań w olsztyńskiej kawiarence naukowe. A 3 listopada oprócz spotkania z olsztyńską blogerką i twórcą Księgi Spotkań, chcemy dyskutować o współczesnych problemach społecznych, tworzeniu przestrzeni publicznej i obecności naukowców oraz studentów w tej przestrzeni.

Pani Mira – pomysłodawczyni i kreatorka Księgi Spotkań – pisze:
„Bardzo dziękuję za zainteresowanie moją "Księgą Spotkań" oraz za zaproszenie do Collegium Copernicanum. Byłoby miło spotkać się w kawiarni i opowiedzieć szerszemu gronu o idei "Księgi". Mam jednak pewien kłopot natury technicznej. Logiczne jest, że na takie spotkanie powinnam przynieść "Księgę Spotkań", aby na gorąco niejako można było się do niej wpisywać. Problem polega jednak na tym, że jej nie mam. Piąta "Księga" ruszyła w swoja podróż tydzień temu i gdzieś krąży po Olsztynie. Zastanawiam się nad tym, czy przygotować kolejną "Księgę" z myślą o naszym spotkaniu. Ale waham się, bo w tej sytuacji obie księgi wchodziłyby sobie w drogę. Wydaje mi się, że lepiej pozwolić aby na razie podróżowała tylko jedna. Jeśli i o niej ślad zaginie, to w grudniu powstanie szósta. I wtedy moglibyśmy się spotkać, a Pan byłby pierwszą osobą "puszczającą" ją w świat.
Dla mnie prywatnie idea "Księgi Spotkań" ma też wymiar wychowawczy - dzięki niej dostaję lekcje cierpliwości. Trudna lekcja, nie ukrywam.”

Ostatnio Księga była w Redakcji Naszego Olsztyniaka. I jak nas zapewniono, Księga dotrze trzeciego listopada na spotkanie z Collegium Copernicanum. Ciekawe co już w niej zapisano i jakie spotkania zainspirowała?

(Czytaj więcej o księdze)

Zdjęcie Grzegorz Wadowski

sobota, 22 października 2011

Olsztyniacy książki piszą, czyli o podręcznikach i innych książkach w kawiarni naukowej


W najbliższych miesiącach chcemy kilka kameralnych spotkań z nauką i naukowcami poświęcić książkom jakie piszą i publikują olsztyńscy naukowcy. Będą więc z spotkania z autorami i współautorami podręczników akademickich, podręczników szkolnych, redaktorami międzynarodowych i lokalnych czasopism naukowych oraz innych nietypowych wydawnictwach z nauką i naukowcami w tle.
St.Cz.

wtorek, 18 października 2011

Od wernisażu nieprofesjonalnego do księgi spotkań

Otwarcie wernisażu artystów nieprofesjonalnych pracowników uniwersytetu spotkało się z ciepłym i frekwencyjnym przyjęciem. Druga twarz uniwersytetu wygląda całkiem sympatycznie. Ale w kuluarach głośno werbalizowano chęć spotykania się, dyskutowania i wzajemnego uczenia się. Wernisaż stał się więc zaczynem do spotkań. I takowe będą.



Pierwsze spotkanie zaplanowane zostało na 21 października (piątek) w Przystani Kortowskiej, na godzinę 17.00, na które zapraszają: Antoni Jarczyk i Marzena Baniel. O kolejnych będziemy informowali. Tworzących dla własnej przyjemności jest więcej. Już teraz zapraszamy.



Natomiast na 3 listopada (godz. 17.00) do Kawiarni Moja zapraszamy na spotkanie z pomysłodawczynią Księgi Spotkań, olsztyńską blogerką Panią Mirą (zob. blog Mira patrzy).

"(...)bardzo dziękuję za zainteresowanie moją "Księgą Spotkań" oraz za zaproszenie do Collegium Copernicanum. Byłoby miło spotkać się w kawiarni i opowiedzieć szerszemu gronu o idei "Księgi". Mam jednak pewien kłopot natury technicznej. Logiczne jest, że na takie spotkanie powinnam przynieść "Księgę Spotkań", aby na gorąco niejako można było się do niej wpisywać. Problem polega jednak na tym, że jej nie mam. Piąta "Księga" ruszyła w swoją podróż tydzień temu i gdzieś krąży po Olsztynie."

Zatem aktyalnego użytkownika Księgi Spotkań prosimy o przybycie na spotkanie wraz z Księgą Spotkań.

czwartek, 13 października 2011

Wirtualny uniwersytet i e-learning... w kawiarni



19 października o godz. 17.30, Kawiarnia Moja ul. Dąbrowszczaków 10, kameralne spotkanie z twórcami akademickiego portalu akademio.pl. W Kawiarni Moja jest już Wi-Fi, więc dyskusja o e-learningu i uniwersytecie wirtualnym będzie w pełni możliwa.


W dobie rozwoju internetu pojawiają się przed jego użytkownikami nowe moż̇liwości. Społeczności Web 2.0 tworzą miejsca i systemy pozwalające na łatwiejszy przepływ wiedzy i informacji - na naszych oczach tworzy się społeczność e-learningowa. A dołączyć do niej można nawet w kawiarni :).


Uporządkowanie wszystkich spraw dotyczących studiów może nie być łatwe. Jednak pojawia się co raz więcej rozwiązań wspierających studenta w jego uczelnianym ż̇yciu. Academio.pl jest jednym z nich i to jemu poświecone zostanie środowe spotkanie. Na spotkaniu zostanie zaprezentowany szereg możliwości, które udostępnia portal. Uczestnicy będą mogli na miejscu zadać pytania i przekazać sugestie zespołowi tworzącemu Academio, oraz uzyskać pomoc w korzystaniu z tego narzędzia.


Tego samego dnia o godzinie 12:45 odbędzie się spotkanie z twórcami academio.pl w Centrum Biologii (Uniwersytet Warmińsko-Mazurski w Olsztynie, sala rady wydziału). Panel dyskusyjny poświęcony będzie zagadnieniu e-learningu. Poruszone zostaną zagadnienia szans i moż̇liwych kierunków rozwoju, jak i niebezpieczeństw i ograniczeń płynących z tej technologii.

środa, 12 października 2011

Bo piękno jest na to, by zachwycało

"Bo piękno jest na to, by zachwycało - inne oblicze pracowników uniwersytetu", I Wernisaż Artystów Nieprofesjonalnych Pracowników UWM, 14 paździenika, Biblioteka Główna. Otwarcie wystawy pod patronatem J.M. Rektora UWM prof. dr hab. Józefa Górniewicza, bezpośrednio po uroczystościach z okazji Dnia Edukacji Narodowej, godz. 15.30.

24 autorów, malarswto, haft, grafika, ceramika, malowanie na szkle, decoupage, batik, rzeźba, wyciunanki. Zupełnie inny obraz pracowników uniwersytetu, którzy poza praca w laboratorium mają niecodzienne hobby.

czwartek, 6 października 2011

Razem możemy więcej - Dzień Drzewa w Olsztynie

Razem można zrobić więcej. Tworzenie przyjaznej przestrzeni publicznej oraz uczenie się pracy zespołowej przyświeca organizatorom tej proekologicznej i prospołecznej akcji. W Dniu Drzewa (10 października 2011), studentami socjologii (specjalność administracja publiczna i samorządowa) posadzę po 6 drzewek w dwu olsztyńskich przedszkolach: Przedszkolu nr 13 ul. Wyspiańskiego 3 (o godz. 11.30) i Przedszkolu nr 37 ul. Pana Tadeusza 12a (ok. godz. 12.00). Przy wsparciu sponsorów studenci przygotują mały poczęstunek, bo po pracy musi być wspólne świętowanie.

Dzień Drzewa wymyślił Amerykanin Juliusz Morton w 1872 roku: „inne święta służą jedynie przypomnieniu, Dzień Drzewa wskazuje zaś na przyszłość”. Jego pomysł spotkał się z szerokim odzewem. Tylko w 1872 roku w USA posadzono ponad milion drzew. W 1951 roku święto Dzień Drzewa zawitało w Europie. Od kilku lat w dniu 10 października w Polsce obchodzony jest Dzień Drzewa, a teraz także i w Olsztynie.

Idąc w ślady studentów socjologii WSIiE TWP w Olsztynie, warto we własnym zakresie samemu lub w gronie przyjaciół czy sąsiadów, posadzić choć jedno drzewko w swoim otoczeniu. Celem Święta Drzewa jest zainspirowanie nie tylko młodych ludzi do podejmowania lokalnych działań proekologicznych, dotyczących sadzenia i ochrony drzew.

Stanisław Czachorowski, Agnieszka Szandrowska-Pykało
(studentka II roku Socjologii administracji publicznej i samorządowej)

wtorek, 4 października 2011

Odkrywamy Gościniec Niborski

Sołtys i Rada Sołecka w Rusi wraz ze Stowarzyszeniem Miłośników Rusi nad Łyną zapraszają do udziału w festynie pt. "Odkrywamy Gościniec Niborski". Początek 8 paździenika (sobota) o godzinie 12.00, w miejscu gdzie Gościniec krzyżuje się z drogą asfaltową Bartąg-Ruś-Gągławki (przy kapliczce, tej na fotografii wyżej). Organizatorzy w przewidują spotkanie z Mikołajem Kopernikiem, jadącym służbowo do Plusek, ponadto organizatorzy zapewniają dobrą muzykę, garkuchnię, ognisko, gry i zabawy.
Pośród wspołorganizatorów jest Urząd Gminy Stawiguda, Gminny Ośrodek Kultury w Stawigudzie, Muzeum Warmii i Mazur, Teatr im. Stefana Jaracza w Olsztynie, Teatr Prawie Dorosły z Bartąga (więcej o spotkaniu).

Oj dzieje się na tej naszej warmińskiej wsi, oj dzieje.

St.Cz.

poniedziałek, 3 października 2011

Koło gospodyń wiejskich i kawiarnia naukowa?

Spotkanie z kołem gospodyń wiejskich w kawiarni naukowej wydaje się pomysłem szalonym i trochę niepoważnym. Pozory jednak mylą, a stereotypy nie nadążają za nieustannie zmieniającym się światem. Żyjemy w społeczeństwie wiedzy z dużą liczbą osób wykształconych, poszukujących jakości życia, a nie tylko wysokiej stopy życiowej. Decentralizacji sprzyja nie tylko internet. Solidarność europejska i projekty związane z kapitałem ludzkim przynoszą pozytywne efekty w wyrównywaniu szans życiowych, także w maleńkich wsioskach. Przykładem może być Lamkowo.

Jak się dowiedziałem, w Lamkowie istnieje Koło Gospodyń Wiejskich. Po krótkiej rozmowie okazało się, że działają w nim co najmniej dwie osoby ze stopniem doktora oraz wielu ludzi po studiach. Biorąc pod uwagę liczbę mieszkańców, to średnia wykształcenia może być tam wyższa niż w akademickim Olsztynie. A pośród wielu inicjatyw są i pomysły związane z architekturą krajobrazu, projektami edukacyjnymi oraz niezliczone dyskusje. Przestrzeń publiczna na wsi pewnie się nie zmieniła, zmienili się ludzie. Dlatego nie jest niczym niezwykłym organizowanie kameralnych spotkań z nauką z... Kołem Gospodyń Wiejskich w Lamkowie. Collegium Copernicanum do takich spotkań się przygotowuje, zarówno w Olsztynie jak i w Lamkowie.

A lamkowskie Koło Gospodyń Wiejskich odkryłem podczas uroczystego podsumowania projektu, finansowanego z Unii Europejskiej, pt. "Jesteśmy równi, chociaż różni od siebie", realizowanego przez Stowarzyszenie Na Rzecz Edukacji Dzieci i Rozwoju Obszarów Wiejskich WROTA z Lamkowa. Filmowa relacja niżej:



Stanisław Czachorowski