piątek, 25 stycznia 2013

Biomarkery a cena wołowiny, czyli jak może działać nauka

Zacznę od tego, że w ramach doktoratu w Polskiej Akademii Nauk badam nasienie bydła domowego. Czyli byków. Buhajów, ściślej rzecz określając. I poza gronem moich znajomych biologów, nie ma ludzi, z którymi mogę podzielić się świetnymi rzeczami, którymi się zajmuję i będę zajmował.
(fot. S. Czachorowski)
Ale po kolei. Słowem – kluczem na chwilę obecną w moim życiu naukowym jest kriokonserwacja. Kriokonserwacja to proces zamrażania, przechowywania (często wieloletniego), a następnie rozmrażania tkanek tak, że są zdolne do dalszego funkcjonowania. Kriokonserwacja nasienia to także rzecz konieczna w dzisiejszych czasach w agrokulturze – hodowla bydła opiera się aktualnie o sztuczne zapłodnienia, używając nasienia buhajów o świetnych parametrach rozrodczych. Używanie byka do krycia jest kłopotliwe – pomijając kwestię transportu, byk może zapłodnić „osobiście” bardzo ograniczoną liczbę samic w ciągu swojego życia. Z kolei kiedy pobieramy nasienie i je magazynujemy, możemy potem zapłodnić tysiące krów, nawet wiele lat po śmierci danego buhaja.

Metoda kriokonserwacji, chociaż stosowana komercjalnie od około 40 lat, jest ciągle udoskonalana – i wciąż do doskonałości jej daleko. Nasienie jest wrażliwe, mrożenie nie służy plemnikom – uszkadzane są błony komórkowe, mechanizmy napędu witki, mogą być podczas kriokonserwacji przedwcześnie aktywowane. Dlatego też używa się tak zwanych ekstenderów z krioprotektantami – mieszanin mających za zadanie ochronę nasienia przed szkodliwym wpływem mrożenia i rozmrażania. Ale stosując te same parametry mrożenia, te same składniki ekstenderów, różne buhaje mrożą się różnie. Osobnicza zmienność potrafi być nieprzewidywalna, i wciąż mamy problemy z przewidzeniem, jak skutecznie nasienie danego byka będzie się mrozić, i jak skutecznie po rozmrożeniu będzie ono w procesie sztucznej inseminacji.

I tu właśnie znajduje się nisza dla moich badań – poszukiwać będę wskaźników w nasieniu, biomarkerów, które pozwoliłyby mi stwierdzić – „ten byk będzie mroził się świetnie, a ten słabo – próba jego mrożenia to strata czasu”. Poszukiwania prowadzone będą wśród białek, i mamy nadzieję, że znajdziemy jakieś które pozwoliłoby nam na prowadzenie tego typu przewidywań. Trochę na zasadzie starego systemu sprawdzania czystości wody, którą stosowałem mając 10 lat. Są raki? To pewnie woda czysta. Nie ma? To lepiej do niej nie wchodzić. Co prawda będąc dziesięciolatkiem i tak do niej wchodziłem, ale powiedzmy, że uważałem, żeby za bardzo się nią nie zachłysnąć.

Odnalezienie takiego białka nie będzie zadaniem łatwym. Wiedzą to już wszyscy ekologowie, którzy próbują usilnie znaleźć doskonalsze (dużo doskonalsze) wskaźniki czystości wód od tego mojego z dzieciństwa. Tak jak oni szukają gatunków, których obecność pozwoliłaby określić stan czystości środowiska, tak jak będę szukać białek, które wskazują, że środowisko sprzyja albo nie sprzyja kriokonserwacji. I tak jak oni, którzy napotykają się na piętrzące się problemy przypadkowych migracji i nieprzewidywalnych interakcji międzygatunkowych, ja też ja spodziewam się, że stoi przede mną niełatwe zadanie. I zapewne nie tylko mną, bo nie sądzę, żebym sam ten temat zamknął. 

I teraz pojawia się pytanie – co to kogo obchodzi? Wiadomo, że mnie – uważam temat za niezwykle intrygujący, dający duże pole do manewru i nie zbadany jeszcze w zadowalającym stopniu. Czy powinno to interesować moich znajomych po politechnice czy humanistyce? Odpowiedź jest prosta – nie powinno. Tak jak ja nie muszę wiedzieć na której belce w zadaszeniu spoczywa największy ciężar, tak architekt nie powinien zawracać sobie głowy perforacją błony komórkowej plemnika w trakcie mrożenia. Świadoma ignorancja jest w obecnych czasach, przesyconych informacją, konieczna. Ale każdy z nas powinien zdawać sobie sprawę z tego, w jaki sposób działa nauka. Zbyt wiele razy spotkałem się z opinią, że robienie tego czy tamtego w nauce jest bez sensu. Bardzo mało badań naukowych jest bez sensu. Szkodliwym jest, że ludzie spoza środowiska naukowego nie mają niejednokrotnie bladego pojęcia o tym jak wygląda działalność naukowca i o tym, w jaki sposób rozwija się wiedza i jak dochodzi się do nowych osiągnięć i rozwiązań. Straszne są opinie, że zamiast „tracić pieniądze” na szukanie cząstek elementarnych powinniśmy dać te pieniądze na szukanie lekarstwa na raka. Nauka nie działa w ten sposób.

Czas na małą dygresję. W pierwszej połowie XX w. Paul Dirac w eksperymentach myślowych przewidział istnienie odwrotności elektronu – pozytonu. Anytcząstki, która nie ma prawa istnieć zbyt długo w naturze, bo ulega anihilacji po napotkaniu elektronu. Kilkadziesiąt lat później, w maszynach wartych grube miliony, potwierdzono teoretyczne dywagacje Dirac’a. Wyprodukowano pozyton. Z punktu widzenia przeciętnego Kowalskiego, rzecz zupełnie bezwartościowa.

W wieku XXI mamy tomografię pozytonową, która pozwala wykrywać zmiany mózgu, serca, stanów zapalnych i nowotworów, i która pomaga ratować życia. Od teoretycznego rozważania, które w wątpliwość poddawał sam autor, do maszyny która pozwala walczyć z jednymi z najgorszych chorób naszej cywilizacji. Tak działa nauka.

Odszedłem mocno od tematu moich badań, ale ten mocny przykład pokazuje, jak bardzo niezwiązane ze sobą rzeczy mogą na siebie wpłynąć. Czy moje badania będą „przydatne”? Tak. Raczej nie zmienią obrazu w jaki widzimy świat i nie uratują nikomu życia, ale będą przydatne. W jakimś stopniu muszą być. Jeżeli okaże się, że nie ma żadnych markerów przydatności do kriokonserwacji, to przynajmniej będziemy to wiedzieć, i będziemy mogli przejść do dalszych obszarów badań. Jeżeli tam będą, może uda się opracować proste testy na obecność danych białek. I może pozwoli to na lepszą i szybszą ocenę nasienia, dzięki czemu hodowca uniknie strat finansowych wynikających z prób mrożenia nasienia, które na kriokonserwację odpowiada bardzo słabo. Kolejny krok w udoskonaleniu hodowli bydła. I może ten cały łańcuch skończy się tym, że hodowla bydła będzie przynosiła ułamek procenta więcej zysków dla hodowców. Albo że wołowina przez kilka miesięcy potanieje o 3 grosze na kilogramie. Oczywiście teraz troszkę się podśmiewam – jak to zazwyczaj bywa, moje badania nie wpłyną w żaden znaczący sposób na jakość życia Kowalskiego. Ale Kowalski musi zrozumieć, że nie po to są prowadzone. Są prowadzone dla tych kilku hodowców, którym być może ułatwi kiedyś życie. Albo dla doktoranta, które kilka lat po mnie znów spojrzy na temat, i odkryje coś całkiem nowego. Są po to, żeby poszerzyć granice wiedzy, nawet jeśli tylko o to jedno białko z kilku tysięcy tych znajdujących się w nasieniu. A jeżeli komuś do czegoś to się przyda, to tym lepiej.

Błażej Westfalewicz

niedziela, 13 stycznia 2013

Banki nasion „Arką Noego” przyszłości?

Nasiona stanowią główną formę plonu rolniczego, zawierają substancje niezbędne w żywieniu człowieka i zwierząt jak i takie o ogromnym znaczeniu przemysłowym. Mają również niebagatelne znaczenie w rozkwicie cywilizacji i kultury, bo czy można sobie wyobrazić dzisiejsza cywilizację gdyby człowiek nie nabył umiejętności uprawy zbóż w Europie i na Bliskim Wschodzie, ryżu w Azji i kukurydzy w Ameryce? Ponadto spostrzeżenie, że nowe życie powstaje z „martwego” nasienia stoi u fundamentów wielu religii. Nasiona bez wątpienia mają ogromna wartość, jednak czy można je wykorzystać do monitorowania stanu środowiska lub do jego czynnej ochrony?

Odpowiedz wydaję się oczywista, co rocznie dla potrzeb monitoringu środowiska leśnego Lasów Państwowych, bada się żywotność (zdolności do kiełkowania) i wigor nasion (zdolność do generowania zdrowych, dobrze rozwijających się siewek o szerokiej tolerancji na różne czynniki środowiskowe). Dzięki zebranym informacjom można ocenić ich jakość, wielkość rezerwy w glebie, ustalać pochodzenie oraz zakres zmian. Następnie porównać jak kształtują się te parametry w poszczególnych częściach kraju oraz w kolejnych latach.

 Zdolność do zachowania żywotność jest niezwykłą cechą nasion. Długość ich życia uwarunkowana jest właściwościami genetycznymi, wpływ na nią mają również czynniki środowiskowe (wilgotność, temperatura, ciśnienie parcjalne tlenu czy skład chemiczny atmosfery). Nasiona przechowywane w odpowiednich warunkach mogą zachowywać zdolność do kiełkowania przez dziesiątki, a nawet setki lat. Sekret długotrwałego przechowywania nasion tkwi w specjalnej metodzie ich suszenia i zamrażania. Obniżenie zawartości wody w nasionach z 50 do około 5 procent pozwala na ich bezpiecznie zamrożenie bez ryzyka uszkodzenia i spowolnienie zachodzących w nich procesów życiowych.

Być może, właśnie długotrwałe przechowywanie i magazynowanie nasion będzie stanowić w przyszłości zabezpieczenie dla zachowania bioróżnorodności roślin i stanie się nowoczesną formą „Arki Noego”. Szacuje się, że już do połowy XXI wieku z 300 000 gatunków aż 100 000 może wyginąć lub znaleźć się na krawędzi wyginięcia. Za główne źródło ubożenia bogactwa gatunkowego roślin, uważa się, rozwój nowoczesnego, zmechanizowanego rolnictwa. Niezmiernie często konsekwencją wprowadzania nowych odmian jest zaprzestanie uprawy i utrata odmian tradycyjnych. W XX wieku w samej Azji występowało około 10 000 odmian pszenicy. Dziś ilość ta nie przekracza tysiąca. W przeciągu 80 lat w Ameryce Północnej zniknęło prawie 6000 odmian jabłoni jak również 95 procent odmian kapusty i 81 procent odmian pomidorów.

Istnieją na świecie instytucje zajmujące się ochroną bogactwa gatunkowego, które swoją działalność opierają właśnie na mrożeniu i gromadzeniu jak największej ilości nasion, są to tak zwane banki nasion. Wśród około 1300 takich placówek największa kolekcja nasion z całego świata znajduje się w globalnym bank nasion Svalbard Global Seed Vault. Powstał on w 2008 na archipelagu Svalbard, wyspie Spitsbergen należącej do Norwegii. Bank znajduje się w tunelu wykutym w wiecznej zmarzlinie, dzięki czemu temperatura w jego wewnątrz utrzymuje się na stałym poziomie -18 stopni Celsjusza. Pierwszy znany bank nasion powstał już w pierwszej połowie XX wieku. W czasie toczących się wojen rosyjscy uczeni gromadzili nasiona roślin uprawnych pochodzących z całego świata, które miały stanowić rezerwę w przypadku wyginięcia cennych odmian i klęski głodu. Co ciekawe naukowcy do tego stopnia byli oddani swojej idei, że podczas oblężenia Leningradu przez wojska hitlerowskie kilku z nich umarło z głodu chroniąc zasoby banku. Unikatowy bank na skale europejska znajduje się Warszawie, bowiem przechowywane są w nim jedynie nasiona dzikich roślin znajdujących się na skraju wyginięcia. W wyniku działalności Narodowego Banku Nasion Polskich Roślin Chronionych i Ginących ocalono od zagłady trzy gatunki roślin: nerecznicę Villara, sasankę słowacką i traganeka zwisłokwiatowego.

Podsumowując, wykorzystywanie nasiona do monitorowania stanu środowiska oraz ich gromadzenie i długotrwałe przechowywanie, może w dużym stopniu pomóc w ograniczeniu wymierania gatunków i degradacji środowiska. Stanowić szansę na poprawienie sytuacji szybko zanikającej flory, a także wielu związanych z nią form życia. Niemniej jednak w przyszłości przyjdzie nam stawić czoło ogromnym wyzwaniom, bowiem można zgromadzić nasiona całego świata, ale jeśli nie uda się utrzymać ich środowiska życia, to ich przechowywanie będzie pozbawione jakiegokolwiek sensu.

Malwina Dobiesz
I rok studiów doktoranckich, Wydział Biologii i Biotechnologii

sobota, 12 stycznia 2013

Negatywny wpływ antybiotyków i chemioterapeutyków na środowisko, czyli biomonitoring w czystej postaci

Antybiotyki oraz chemioterapeutyki, stosowane w medycynie i weterynarii, stanowią potencjalne źródło zanieczyszczenia środowiska. Leki te wykazują toksyczne działanie nawet w niskich stężeniach, a ich długotrwały wpływ na mikroorganizmy może powodować powstanie opornych szczepów bakterii. Do zanieczyszczenia środowiska głównie dochodzi przez zrzucanie do rzek wcześniej nieoczyszczonych ścieków komunalnych i szpitalnych.Tak wprowadzane substancje lecznicze działają niekorzystnie na wiele organizmów, a ich regularne wprowadzanie do wód powierzchniowych skutkuje długotrwałym utrzymaniem w środowisku.Prócz antybiotyków często wykrywane są leki przeciwzapalne, przeciwbólowe oraz hormony. Niektóre leki, stosowane zarówno w leczeniu ludzi jak i zwierząt, wydalane są wraz z kałem lub moczem w formie niezmienionej. Zdecydowana większość substancji leczniczych podlega procesom rozpadu i syntezy w organizmie, w wyniku których powstają ich metabolity. Bez względu na formę, w której trafiają do ścieków, antybiotyki i chemioterapeutyki nigdy nie zostaną całkowicie z nich usunięte. Szacuje się, że oczyszczenie nieczystości szpitalnych i komunalnych waha się od 60 do 90%.

Stosowanie leków weterynaryjnych w leczeniu infekcji trzody chlewnej oraz w profilaktyce powoduje przedostanie się tych substancji wraz z odchodami na pola uprawne. Wykorzystanie tak zanieczyszczonego kału, jako naturalnego nawozu (gnojówka), skutkuje przejściem antybiotyków nie tylko do gleby i wód gruntowych, są one również aktywnie przyswajane przez rośliny.

Badania, w których uczestniczę, mają na celu określenie w jaki sposób oraz w jakim stopniu leki stosowane w weterynarii wpływają na rośliny. Jak widać na ryc.1 stosowanie nawet niskich stężeń oxytetracykliny ogranicza wzrost siewek grochu. W tym miejscu nasuwa się pytanie: w jakim stopniu przyswojone leki przedostają się do naszego organizmu? W przypadku warzyw i owoców nie ma obowiązku przeprowadzania badań, które wykryłyby w nich substancje lecznicze, przed wprowadzeniem ich do obrotu.

Od lat 90. XX wieku prowadzone są intensywne badania nad obecnością leków i ich metabolitów w wodach powierzchniowych. Działania te określane są mianem biomonitoringu, który w szerokim ujęciu polega na badaniu, analizie i ocenie stanu środowiska. Stosując metody biochemiczne określany jest rodzaj występującego zanieczyszczenia w badanych próbach. Kontrolując wprowadzane na pola nawozy naturalne, glebę po nawożeniu oraz otrzymane z niej plony możliwe jest określenie stopnia przyswojenia leków przez rośliny. Przeprowadzenie takich badań na szeroką skale staje się wręcz niemożliwe. Odpowiednim rozwiązaniem mogą stać się testy paskowe, które umożliwią szybkie i precyzyjne wykrycie antybiotyków np. w soku z ogórka w warunkach domowych, przez każdego zainteresowanego konsumenta.

Roślinność wodna (glony, rośliny wodne) jest wykorzystywana w ocenie toksyczności ścieków, badaniach jakości wody oraz wykrywaniu związków biogennych. Badania fitotoksyczności, w porównaniu z testami toksyczności ostrej (prowadzonymi na zwierzętach), nie cieszą się dużym zainteresowaniem. Ich wykorzystanie ograniczone jest głównie do rejestracji pestycydów.W testach tych najczęściej stosowane są glony słodkowodne, których wybór uzależniony jest między innymi od dostępności danego gatunku i jego wymagań życiowych. W badaniach określany jest przyrost biomasy fitoindykatorów, po wcześniejszej ekspozycji na działanie różnych stężeń antybiotyków lub chemioterapeutyków. Następnie przeprowadzając badania biochemiczne określa się mechanizm działania konkretnego leku.

Monitoring środowiska, prowadzony pod kątem wykrycia w nim substancji leczniczych (w tym antybiotyków i chemioterapeutyków), służy nie tylko do określenia stopnia jego zanieczyszczenia, jest również wykorzystywany do zbadania negatywnego wpływu substancji leczniczych na naturalnie występującą roślinność. Prowadzone badania mogą okazać się pomocne w ustaleniu programu kontroli wprowadzanych do sprzedaży warzyw i owoców oraz w skutecznym usuwaniu antybiotyków ze ścieków, wód i gruntów.

Aleksandra Ziółkowska
(studentka I roku studiów doktoranckich, Wydział Biologii i Biotechnologii)

środa, 9 stycznia 2013

Hortiterapia i Noc Biologów 2013

Dotychczasowe doświadczenia wykazują, że doskonałe efekty uzyskano podczas zajęć hortiterapii z osobami dotkniętymi ADHD, ADD. Pacjentami cierpiącymi na nerwice, reumatyzm i niewydolność układu krążenia, z problemami sensorycznymi. Zajęcia w ogrodzie stymulują bowiem wszystkie czynności życiowe człowieka. Dla specjalistów stosujących te metody terapeutyczne, dużym zaskoczeniem była obserwacja, że nawet zwykła uprawa roślin w doniczkach - pielęgnacja i obserwowanie ich rozwoju - stymuluje pożądane efekty. Należy więc przyjąć, że hortiterapia sprawdza się nie tylko w ogrodzie lub parku ale i przedszkolu, świetlicy, domowym zaciszu.

Dzieci uwielbiają pracę przy sadzeniu roślin, podlewaniu, obserwowaniu ich rozwoju. Ludzie starsi dzięki hortiterapii mogą oderwać się od swoich problemów. Osoby uzależnione i nieprzystosowane społecznie doskonale odnajdują się w pracy wśród kwiatów i zieleni. Zajęcia w ogrodzie ułatwiają też pacjentom pogodzić się z własną ułomnością i nieodwracalnością choroby.

Zajęcia w ogrodzie rozwijają bowiem kreatywność, co daje poczucie przydatności. Zajęcia uczą, wychowują, łagodzą stresy. Ich podstawowym założeniem jest, że odbywają się pogodnej atmosferze, która szybko udziela się wszystkim. Prowadząca znajduje czas nie tylko na fachowe porady, ale przede wszystkim na spokojną, łagodząca napięcia - rozmowę.

Zajęcia mogą odbywać się w grupach , a jeśli zachodzi taka potrzeba, indywidualnie. Dzięki konkretnym efektom w postaci zadbanych, pięknych ogrodów, ukwieconych parapetów, balkonów - stanowiących wymarzone miejsca wypoczynku w psychice uczestników terapii gromadzone są pozytywne emocje. Kreatywnie spędzony czas pozwala odzyskać spokój. W poczuciu dobrze spełnionego obowiązku - przyjemnie jest posiedzieć przy kawie czy herbacie.

„Zielona terapia” to także wspomożenia rozwoju obszarów wiejskich i uzupełnienie oferty agroturystyki. Niektóre z kursów hortiterapii prowadzimy na zasadzie przysposobienia zawodowego. W tych wypadkach korzystamy z zaplecza gospodarstw rolniczych i ogrodniczych. Koncentrujemy się wtedy na pracach związanych z architekturą krajobrazu i tworzeniem ogrodów terapeutycznych przystosowanych do wymagań różnych grup pacjentów.

Firma „Zielone Horyzonty” realizuje zajęcia hortiterapii przez Eko-florystykę, dysponuje doświadczeniem w prowadzeniu zajęć hortiterapii i eventów florystycznych. Naszym tworzywem są rośliny i nieograniczona wyobraźnia. Zielone Horyzonty to firma, która dopasowuje się do potrzeb i możliwości klientów również pod względem ceny zajęć.

Zofia Wojciechowska

wtorek, 8 stycznia 2013

Szczur – szkodnik czy doskonały bioindykator?

Odkąd pamiętam szczur był postrzegany jako szkodnik niszczący żywność, zbiory rolne, źródło chorób i brudu. Obecnie moje spojrzenie na te zwierzęta jest całkowicie inne. Związane jest to z tym, że realizuję doktorat, w którym wykorzystujemy szczury jako model badawczy do określania wpływu diety na fizjologię zwierzęcia. Okazuje się, że zwierzę to poza czynieniem szkód może również pomóc człowiekowi w zrozumieniu wpływu składników diety i/lub zanieczyszczeń na funkcjonowanie organizmu.

Szczur pochodzi z północno-wschodniej Azji, obecnie występuje licznie głównie w Europie, Azji i Ameryce Północnej. Zwierzę to od lat cieszy się złą opinią, szczególnie w kulturze europejskiej. Głównym powodem było roznoszenie licznych chorób, w tym dżumy, która przyczyniła się do masowej śmierci wielu ludzi. Zwierzę to charakteryzuje się łatwością adaptacyjną, na którą składają się cechy takie jak: wszystkożerność, wielorujowość (w roku do 6 miotów po 6-10 młodych), zwinność oraz życie w stadach, w których występuje hierarchia. Wszystkie te cechy ułatwiają szybką ekspansję i kolonizację nowych terenów. Obecnie zwierzę to jest ściśle związane z miejscem zamieszkania ludzi. Występuje licznie w miastach i terenach wiejskich, gdzie jest dużo łatwo dostępnego pokarmu.

W dzisiejszych czasach większość ludzi postrzega szczury jako źródło chorób i przyczynę wielu szkód, dlatego w każdej piwnicy większości bloków oraz w innych podobnych miejscach wyłożone są trutki. Istnieje jednak inna możliwość spojrzenia na te zwierzęta. Szczury żyją ok. 3 lat, zamieszkują tereny „obok” człowieka i są narażone na działanie tych samych zanieczyszczeń. Ponadto są powszechnie wykorzystywane w badaniach laboratoryjnych, a tym samym są organizmem, który został bardzo dobrze poznany zarówno pod względem fizjologicznym jak i genetycznym. Charakterystyka ta nasuwa pomysł wykorzystania tego zwierzęcia jako bioidentyfikatora stanu czystości środowiska oraz wpływu zanieczyszczeń na funkcjonowanie organizmu. Rozwiązanie to nie tylko mogłoby regulować liczebność szczurów, ale również dostarczałoby istotnych informacji na temat stanu środowiska. P

Poprzez proste analizy można byłoby stwierdzić przykładowo stężenie metali ciężkich w organizmie zwierzęcia, a tym samym ich wpływ na liczne choroby, np. związane z układem oddechowym, krwionośnym i nowotworami. Ponadto istnieje możliwość wykorzystania testów paskowych, które za pomocą reakcji barwnej, związanej z wykrywaniem markerów różnych chorób w krwi zwierzęcia, mogłyby w szybki i łatwy sposób określić jego kondycje, a tym samym wpływ środowiska na jego fizjologię. Dodatkowo istnieje szereg oznaczeń, które w prosty i tani sposób można wykonać w tkance wątroby np., stężenie glutationu, odpowiedzialnego m.in. za neutralizację wolnych rodników, stężenie białka C-reaktywnego, biorącego udział w odpowiedzi immunologicznej i wiele innych związków i cząsteczek równie ważnych w funkcjonowaniu zwierzęcia jak i ludzi. Warto zwrócić uwagę na to, że wykorzystanie szczurów do określania stopnia zanieczyszczeń oraz wpływu na ich organizm musiałoby być związane z szeroko rozbudowanym zapleczem, w którym należałoby wykonać szereg oznaczeń kontrolnych, które stanowiłyby bazę danych porównawczych. Oczywiście nasuwa się pytanie, na ile stan zdrowia zwierzęcia będzie odzwierciedlał ryzyko zachorowań u ludzi?

Według międzynarodowego Konsorcjum Badania Genomu Szczura genom tego zwierzęcia jest bardzo podobny do ludzkiego (ok. 90%) - zarówno pod względem ilości DNA, jak i liczby oraz rodzaju genów. Podobieństwo to daje szanse wykorzystania tego zwierzęcia jako bioindykatora stanu środowiska wraz z możliwością określania stopnia ryzyka zachorowań w danym regionie zamieszkania. Kolejnym wyzwaniem tego projektu byłoby schwytanie wystarczającej liczby dzikich szczurów oraz uzyskanie powtarzalności, a tym samym wiarygodności wyników. Rozwiązaniem mogłoby być prowadzenie badań na szczurach laboratoryjnych umieszczonych w klatkach, w określonych miejscach miasta. Dzięki temu można by było ujednolicić dietę, wiek oraz płeć zwierząt i skupić się przykładowo na zanieczyszczeniach powietrza i/lub wody pitnej z wodociągów.

Wykorzystanie organizmów zwierzęcych do monitorowania zmian zanieczyszczenia środowiska (głównie miejskiego), z pewnością bardziej odzwierciedlałoby ryzyko zachorowania u ludzi w danym regionie niż organizmy roślinne. Przykładowo na terenach podmiejskich bioindykatory, jakimi są porosty, byłyby wskaźnikiem tylko jednego czynnika jakim jest powietrze. Szczury natomiast mogłyby określić znacznie więcej czynników, które mogą wpływać na stan zdrowia mieszkańców danego terenu. Porównując ten sam gatunek szczura w wielu miejscach, począwszy od terenów wiejskich poprzez przemysłowe do terenów miejskich, istniałaby możliwość określenia zarówno zmian czystości w środowisku ale również regionów o różnym stopniu ryzyka zachorowań na niektóre powszechnie występujące choroby cywilizacyjne.

Bartosz Fotschki

Zakład Biologicznych Funkcji Żywności
P.A. N.

niedziela, 6 stycznia 2013

Kawiarnia naukowa i pikniki naukowe jako sztukowanie niedostatków edukacji szkolnej

Badania neurobiologów od dawna dowodzą, że największą stymulacją dla mózgu jest sytuacja, gdy uczniowie sami muszą wymyślać i tworzyć sobie zabawki, sami wykonują doświadczenia i szukają rozwiązań. Jednak system szkolny nastawiony jest głównie na bezdyskusyjne wkuwanie i odtwarzanie wiedzy (wynik ewentualnych doświadczeń z góry jest znany). Podobnie rodzice kupują gotowe i realistyczne i ciągle nowe zabawki, zamiast wspólnie z dziećmi tworzyć od zera zabawki. W tym sensie biedni mają łatwiej bo nie stać ich na zabawki… i sami je sobie tworzą i wymyślają. Być może w tym tkwi siła prowincji i rekrutowanie się uzdolnionej młodzieży z małych i „prowincjonalnych” ośrodków (wystarczy sprawdzić np. laureatów olimpiad przedmiotowych).

Jak przekonują badacze, „sposób, w jaki zorganizowany został obecny system nauczania nie tylko nie ułatwia, ale wręcz utrudnia mózgowi pracę. Jedną z przyczyn jest chęć zbytniego ułatwiania uczniom nauki i wyręczania ich w pracy.” Społeczeństwo instynktownie ucieka od takiej szkoły. Stąd rosnąca popularność Uniwersytetu Dzieci, różnych festiwali i pikników naukowych (np. Noc Biologów), interaktywnych muzeów czy nawet kawiarni naukowych (w wersji młodzieżowej znanej także pod nazwą „oranżeria naukowa”).

„Człowiek uczy się wtedy, gdy jest aktywny i gdy może rozwiązywać problemy. Samodzielne poradzenie sobie z nimi stwarza okazję do tworzenia w mózgu nowych połączeń neuronalnych i prowadzi do uwalniania dopaminy. Raz wytyczona droga może być następnie wielokrotnie wykorzystywana. Dlatego nasza uwaga w naturalny sposób, kieruje się ku temu, co jest niejasne czy wymagające wyjaśnienia.” (źródło)

W nowym, 2013 roku, będziemy chcieli uruchomić nasza kawiarnię naukową i kameralne spotkania z nauką w jakiejś podolsztyńskiej miejscowości. Może uda się to w Dobrym Mieście a spotkania kameralme poszerzymy o elementy wspólnych doświadczeń i wspólnego odkrywania niezgłebionych tajemnic świata.

Stanisław Czachorowski

sobota, 29 grudnia 2012

Cafe Nauka i Olsztyn


Na początku grudnia br. roku (dokładnie 11 grudnia, w Dzień Chruscika) rozpoczęła działlność w Krakowie Cafe Nauka. Kawiarniane spotkania z nauką, podaną w przystępny sposób, organizuje CITTRU czyli Centrum Innowacji, Transferu Technologii i Rozwoju Uniwersytetu (Uniwersytet Jagielloński). Cafe Nauka to "rozmowy o ważnych, niekiedy kontrowersyjnych kwestiach dotyczących ludzi, świata, przyszłości. To niezwykli naukowcy, ich badawcze pasje i pozanaukowe zainteresowania". Na początku drugiej dekady XXI wieku  nie jest już wstydliwe rozmawianie o nauce w kawiarni. Inaczej było pod koniec XX wieku, kiedy powstawała Olsztyńska Kawiarnia Naukowe Collegium Copernikanum (jako jedna z pierwszych w Polsce) - wtedy określenie "kawiarniana nauka" było traktowane jako pejoratywne. Olsztyn był wśród liderów kawiarni naukowych... ale inne ośrodki daleko już nas wyprzedziły. Nie chcę akcentować jakiegoś narzekania, wręcz przeciwnie, chcę pokazać, że i w Olsztynie rodzą się ciekawe, przyszłościowe inicjatywy. Warto byłoby tylko w nie cokolwiek zainwestować...

Kiedy kilka lat temu powierzono mi organizowanie Olsztyńskich Dni Nauki, napisałem o Muzeum Nauki. Wtedy spotkało się to zainteresowaniem ale i głosami krytycznymi, wręcz prześmiewczymi - że jak to, muzeum z kubków i długopisów? Mimo sceptycyzmu mała wystawa "Muzem nauki" powstała a Olsztyńskie Dni Nauki nabrały dużego rozmachu. Przy okazji uwidoczniło się bardzo duże społeczne zapotrzebowanie na popularyzację wiedzy z pierwszej ręki. Potem Polska dołączyła do europjeksiej Nocy Naukowców, z Olsztynem włącznie.

W Olsztynie muzeum nauki jeszcze nie powstało. Powstało natomiast w Warszawie Centrum Nauki Kopernik. Tłumy odwiedzających, także z naszego regionu, pokazały jak bardzo takie formy atrakcyjnego i interaktywnego upowszechniania nauki są potrzebne. Pani minister Kudrycka, na fali edukacyjnego sukcesu Centrum Nauki Kopernik, kilka miesięcy temu zapowiedziała utworzenie (ściślej wsparcie utworzenia) kolejnych 15 centrów nauki, tak, żeby w każdym województwie było przynajmniej jedno. O takim centrum nauki muślą już: Łódź, Lublin, Kraków i Katowice. W Olsztynie na razie cisza.... Ale to nie znaczy, że nic ciekawego w tym "temacie" się nie dzieje.

Rok temu, w styczniu, odbyła się po raz pierwszy ogólnopolska Noc Biologów. W Olsztynie Noc ta wypadła znakomicie i cieszyła się dużym zainteresowaniem. Pomysł Nocy Biologów narodził się w Poznaniu. W tym roku, do drugiej Nocy Biologów zgłosiło sie już 20 ośrodków naukowych z całego kraju. Zapraszamy i do Olsztyna,11 stycznia 2013 r do Kortowa już od godziny 10.00.

O ile Noc Naukowców jest pomysłem europejskim, do którego Polska się przyłączyła (z Olsztynem włącznie), to być może niedługo Noc Biologów rodem z Polski przyjmie się w całej Europie. Według wielu opinii Polska w ostatnich latach stała się swoistym zagłębiem festiwali i pikników naukowych i liderem nowoczesnego upowszechniania nauki. W tej dziedzinie Olsztyn wcale nie jest prowincją :).

Stanisław Czachorowski

(górne zdjęcie pochodzi z jednego ze spotkań w Olsztyńskiej Kawiarni Naukowej).

wtorek, 27 listopada 2012

Spotkania naukowe nie tylko w kawiarni


Wydział Biologii i Biotechnologii UWM oraz olsztyński oddział Polskiego Towarzystwa Entomologicznego zapraszają na seminarium naukowe poświęcone owadom wodnym. Podczas spotkania zostaną wygłoszone dwa referaty:
1.   Znaczenie zbiorników antropogenicznych dla ochrony ważek (Odonata) w Polsce, dr Paweł Buczyński (UMCS Lublin)
2. Rozmieszczenie mikrosiedliskowe chruścików (Trichoptera) w wybranych rzekach Roztocza, dr Edyta Buczyńska (Uniwersytet Przyrodniczy w Lublinie)
Termin: 6 grudnia 2012 r., godz. 15.00, sala 005, Collegium Biologiae (Ul. Oczapowskiego 1A)

Znaczenie zbiorników antropogenicznych dla ochrony ważek w Polsce. Degradacja i zanik środowisk naturalnych poważnie zagrażają wielu gatunkom i zgrupowaniom ważek oraz skutkują spadkiem ich bogactwa gatunkowego. Jednocześnie jako skutek uboczny działań gospodarczych powstają licznie wody sztuczne, które mogą być szansą na zachowanie ginących elementów przyrody. W referacie omówione - na konkretnych przykładach – będzie znaczenie wód antropogenicznych dla ochrony ważek w Polsce na trzech poziomach: gatunkowym, zgrupowań gatunków oraz lokalnego bogactwa gatunkowego. Plastyczność gatunków i zgrupowań ważek są różne: od dobrej adaptacji do warunków stworzonych przez człowieka do ich unikania. Część gatunków występuje obecnie głównie lub niemal wyłącznie w wodach antropogenicznych. Znane są też siedliska wtórne, które zasiedlają zespoły ważek o bogactwie gatunkowym równie dużym, jak bogate strukturalnie siedliska naturalne. W niektórych regionach to one są „gorącymi punktami” różnorodności biologicznej, często utrzymując też zagrożone gatunki czy zgrupowania. Niekiedy też pewne gatunki w ogóle by nie występowały na danym obszarze, gdyby nie wody antropogeniczne. Wnioski wynikające z tych danych są natury ogólniejszej niż tylko dotyczącej ważek – bo wykazywano wielokrotnie, że np. ich bogactwo gatunkowe wskazuje wprost na walory przyrodnicze danego obszaru, a pośrednio także na bogactwo gatunkowe innych grup taksonomicznych. Dlatego warto postulować zmiany polityki ochrony przyrody (przepisów dotyczących inwestycji), zmierzające do odpowiedniego kształtowania zbiorników w fazie ich tworzenia oraz obowiązkowej waloryzacji i nieniszczenia w ramach rekultywacji terenu po zakończeniu inwestycji. Dla wybranych gatunków należy też tworzyć siedliska wtórne celowo, bez uzasadnień gospodarczych.
Dr Paweł Buczyński, adiunkt w Zakładzie Zoologii na Wydziale Biologii i Biotechnologii UMCS w Lublinie. Zoolog i hydrobiolog zajmujący się głównie faunistyką, zoogeografią i ekologią owadów wodnych, ze szczególnym uwzględnieniem ważek (Odonata) i chrząszczy (Coleoptera). Inne zainteresowania naukowe: zagrożenia i ochrona fauny wodnej, zoobentos specyficznych siedlisk litoralowych, kształtowanie się fauny wód antropogenicznych. Autor 326 publikacji naukowych i popularnonaukowych na tematy związane z biologią (w tym 163 prac oryginalnych).

Rozmieszczenie mikrosiedliskowe chruścików (Trichoptera) w wybranych rzekach Roztocza W referecie przedstawiony zostanie problem rozmieszczenia larw w profilu poprzecznym w 5 dużych i średnich rzekach Roztocza. Ogółem przeanalizowano następujące typy podłoży: piaszczysto-detrytusowe, kamieniste oraz 9 gatunków roślin (helofity i hydrofity). Dla każdego z tych typów podano krótką charakterystykę zgrupowań Trichoptera, porównano je między sobą oraz omówiono potencjalne przyczyny dystrybucji gatunków w rzekach roztoczańskich.
Dr Edyta Buczyńska – doktor nauk biologicznych (absolwentka Wydziału Biologii i Nauk o Ziemi UMCS), zoolog, obecnie pracuje na Wydziale Biologii i Hodowli Zwierząt na Uniwersytecie Przyrodniczym w Lublinie, członek Pracowni Bioindykacji w Katedrze Zoologii, Ekologii Zwierząt i Łowiectwa; członek Polskiego Towarzystwa Entomologicznego oraz Sekcji Trichopterologicznej, działającej w obrębie PTE; członek Freshwater Biological Association, sekretarz redakcyjny czasopisma naukowego „Odonatrix”. Specjalność: entomologia, hydrobiologia oraz bioindykacja, tematyka badawcza: Trichoptera obszarów chronionych, faunistyka i ekologia chruścików, wpływ czynników siedliskowych na rozmieszczenie larw Trichoptera w wodach płynących, Trichoptera w wodach antropogenicznych

środa, 21 listopada 2012

Stowarzyszenie Miastowieś i refleksje po zaduszkowe

Stowarzyszenie Miastowieś zaprasza na Refleksje po zaduszkowe.
Prelegenci:

  • ks abp. Edmund Piszcz -Metropolita Warmiński
  • dr filozofii Agnieszka Biegalska
  • Helena Piotrowska - poetka, biografistka, publiscystka
  • Danuta Jaroń - prezes Stowarzyszenia Miastowieś w Ornecie.
Fajne rzeczy dzieją się w prowincjonalnej przestrzeni z warmińskim dziedzictwem  kultury i przyrody. Żal, że  czasu nie starczy, aby we wszystkim zauczestniczyć, posłuchać, posiedzieć w zadumie.
St.Cz.

niedziela, 18 listopada 2012

W kawiarni naukowej... po chińsku?


Co ma chiński do kawiarni naukowej? Pewnie tyle samo, ile jest związku języka chińskiego z biologiem, ekologiem, informatykiem, prawnikiem, fizykiem jądrowym, specjalistą HR czy sprzedawcą sprężarek tłokowych. Przedstawiciele praktycznie wszystkich branż globalnego rynku pracy znajdą dziś zatrudnienie w chińskich korporacjach i światowych organizacjach transnarodowych (z 500 największych na świecie, aż 496 jest obecnych w Chinach). Chińczycy coraz bardziej interesują się Europą Środkowo-Wschodnią, Chiny są największym partnerem handlowym Polski w Azji, a Polska największym partnerem gospodarczym Chin w Europie Centralnej. W Polsce powstają przedstawicielstwa chińskich banków, korporacji, dynamicznie wzrasta poziom chińskich inwestycji zagranicznych. Czy warto uczyć się chińskiego?

Co roku kolejne setki absolwentów uczelni wyższych zasilają szeregi bezrobotnych. Większość młodych ludzi wciąż myśli kategoriami - rynek pracy – rynek lokalny, w naszym przypadku: olsztyński, warmińsko-mazurski, ewentualnie polski. Tylko nieliczni planując swoją przyszłość, z góry zakładają, że jako obywatele zjednoczonej Europy będą pracować wszędzie tam, gdzie ich kompetencje zostaną właściwie docenione i wynagrodzone. Wielu jest specjalistów znających doskonale język angielski, a ilu z nich włada biegle językiem chińskim?

To właśnie ten język jest dziś najbardziej poszukiwaną „wartością dodaną” rekrutowanych pracowników europejskiego i światowego rynku pracy. W wielu państwach Europy rozpoczęto proces wdrażania nauki języka chińskiego w publicznych szkołach podstawowych i średnich (Wielka Brytania, Szwajcaria, Szwecja, Francja). Szkolnictwo prywatne już dawno wprowadziło mandaryński do swojej oferty, poczynając od edukacji przedszkolnej. Na całym świecie powstają Instytuty Konfucjusza zajmujące się promocją Chin i języka chińskiego, w Polsce są cztery: Poznań, Kraków, Wrocław, Opole. Praktycznie wszystkie większe polskie miasta, ośrodki akademickie oferują zainteresowanym kursy języka chińskiego, bądź w prywatnych szkołach językowych, bądź w formie lektoratów na uczelniach wyższych. Mandaryńskiego uczą się dzieci w prywatnych przedszkolach i szkołach, w Rzeszowie Urząd Miasta opłaca naukę chińskiego w 15 przedszkolach samorządowych. A Olsztyn? W Olsztynie trwa kurs języka chińskiego w Społecznej Szkole Podstawowej „101” (podziękowania dla Dyrekcji, gratulacje dla rodziców dzieci). Wciąż jesteśmy niemal białą plamą na mapie zainteresowań kulturą i językiem chińskim.

Przeciętny, statystyczny mieszkaniec regionu kojarzy Chiny z Mao Zedongiem, Rewolucją Kulturalną i mundurkami. Młodzi ludzie swoje wyobrażenie o Chinach umiejscawiają gdzieś między Klasztorem Shaolin, zapachem kadzideł a największą fabryką światowej tandety. Niewielu wie, że Chiny są jedynym państwem starożytnym, które przetrwało do dzisiaj zachowując ciągłość i tradycję [1]. Mało osób orientuje się w sytuacji współczesnych Chin. Dziś Państwo Środka to druga potęga gospodarcza świata, lider światowego eksportu, kraj posiadający największe rezerwy walutowe, najszybciej rosnącą liczbę miliarderów i największy na świecie rynek towarów luksusowych.

Szybki rozwój gospodarczy Chin wymaga równie szybkiego rozwoju nauki. Z powodu burzliwych dziejów powojennej historii – Wielki Skok, Rewolucja Kulturalna – Chińczycy mają spore opóźnienia i straty, które starają się nadrobić w tempie ekspresowym. Choć chińskie uczelnie opuszcza co roku 1,5 mln absolwentów, to nadal brakuje wysokiej klasy fachowców w wielu dziedzinach gospodarki. Chińczycy chętnie przyjmują studentów zagranicznych, licząc, że zwłaszcza stypendyści rządu chińskiego, przysłużą się dalszemu rozwojowi kraju. Działające w Polsce Instytuty Konfucjusza organizują wyjazdy stypendialne na studia językowe i kulturowe. Ambasada Chińska udostępnia listę uczelni chińskich przyjmujących studentów zagranicznych na studia magisterskie i doktoranckie. Warunek: znajomość języka chińskiego, w zależności od rodzajów studiów, na poziomie co najmniej trzecim HSK (egzamin znajomości języka chińskiego dla cudzoziemców The Chinese Proficiency Test). Egzaminy HSK można zdawać w Instytutach Konfucjusza w czterech miastach w Polsce, naukę chińskiego można pobierać w Olsztynie.

A jeśli chodzi o ekologię… tworzenie potęgi gospodarczej i modernizacja Chin ma swoje negatywne skutki, wśród nich niebywałe zanieczyszczenia, wręcz dewastację środowiska naturalnego. Chiny przeznaczają dziś ogromne środki na plany ekologicznych reform, które mają poprawić wizerunek państwa; z pewnością jest to wyzwanie dla każdego ekologa! Dziękując za zaproszenie do Olsztyńskiej Kawiarni Naukowej Collegium Copernicanum, zapraszam chętnych na naukę „standardowego języka mandaryńskiego”.


AI YANG Elżbieta Górska 
www.aiyang.pl



[1] Krzysztof Gawlikowski „ Dzieje Chińczyków: Antyk”

(fot. Wojciech Górski)

wtorek, 13 listopada 2012

Spotkanie autorskie z dr Martą Więckiewicz

Olsztyńska kawiarnia naukowa zaprasza 22 listopada  na godz. 17.30 do Kawiarni Literackiej i Filmowej na spotkanie autorskie z dr Martą Więckiewicz i jej książką o blogach.

Marta Więckiewicz – doktor nauk humanistycznych (specjalność: komunikacja społeczna), podstawowym przedmiotem jej zainteresowań jest internet - głównie aspekt kulturowy i społeczny. Temat doktoratu to: „Blog w perspektywie genologii multimedialnej”. Dr M. Więckiewicz uczy i uczy się, prowadząc zajęcia ze studentami dziennikarstwa i komunikacji społecznej, a także ze studentami filologii polskiej na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim w Olsztynie. Interesuje się zagadnieniami związanymi z mass mediami i komunikacją społeczną (komunikacja internetowa, genologia internetowa, kultura nowych mediów, proces tabloidyzacji mediów). Prowadzi blog „Głównie o mediach”.

(Więcej o spotkaniu i książce)

niedziela, 11 listopada 2012

Nowe Horyzonty Edukacji (nowe czasopismo)

Nowe Horyzonty Edukacji to czasopismo (miesięcznik)  poświęcone szeroko pojętym zagadnieniom nauki i edukacji, adresowane zarówno do świata nauczycieli i pracowników nauki, ale równocześnie, a może i przede wszystkim, do wszystkich zainteresowanych rozwojem własnym, edukacją swoich dzieci, wpływem nauki na poziom życia Polaków, naszą kulturę i nasze miejsce we współczesnym świecie oraz w nowej Europie.

NHE to nie tyle czasopismo, ale platforma wymiany poglądów na temat roli nauki w naszym życiu. Wiek XXI stawia spore wyzwania jednostce i społeczeństwom. Innowacyjność, mobilność, ustawiczne kształcenie – te jak i inne modne słowa‐klucze brzmią pięknie i nowocześnie, jednak oznaczają w istocie dla człowieka wiele niewiadomych, budują poczucie uczestniczenia w nieustannym wyścigu, w którym nie do końca wiadomo czy siedzimy we właściwym przedziale i zmierzamy w dobrym kierunku. Zarówno jednostki jak i społeczeństwa, a wręcz całe kontynenty podejmują wyzwania budowania nowych wzorców społecznych i modeli ekonomicznych.

Dwudziestowieczny podział świata na biegun kapitalizmu i socjalizmu, na świat nowoczesnej cywilizacji oraz obszary nędzy i izolacji, dziś już nie istnieje. Różne kontynenty i społeczeństwa szukają swych własnych dróg do sukcesu, a w „stare” zamożne gospodarki i systemy polityczne okazują coraz więcej słabości i niebezpiecznie trzeszczą w posadach. Wydaje się, że pole edukacji i nauki staje się główną areną wyścigu cywilizacyjnego. Społeczeństwa, które nie dotrzymają kroku szybkiemu rozwojowi wiedzy i nie opanują nowych technologii pracy, nie nadążą za szybko rozwijającym się światem i przestaną odgrywać w nim istotną rolę.

Ewolucja człowieka polega od zawsze na rozwoju środków do opowiadania swoich historii - mowa, pismo, druk, e-book - to media do przekazywania kolejnym pokoleniom swojego dorobku.

środa, 7 listopada 2012

Szepty duszy i Zygmunt Janusz

Artystyczna Rezerwa Twórcza (A.R.T) nie tylko maluje, wyszywa, lepi czy wicina (zobacz wernisaż) ale i wiersze pisze. Aby to naocznie sprawdzić zapraszamy na  wieczór autorski naszego Kolegi z Grupy A*R*T - Janusza Bieńkowskiego.

8 listopada br. (czwartek), godz. 18.00 w "Tajemnicy Poliszynela" ul. Staromiejska 2/5

M.B.

Mózg - umysł - dusza. Teologia, filozofia i nauki empiryczne w sporze o adekwatną antropologię

W dniach 12-13 listopada 2012 r. Wydział Teologii Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie organizuje XIII Dni Interdyscyplinarne pt. Mózg - umysł - dusza. Teologia, filozofia i nauki empiryczne w sporze o adekwatną antropologię. Jest to tematyka, która nie jest jedynie zagadnieniem akademickim, ale dotyka także ważnych pytań egzystencjalnych: Czy możliwość farmakologicznego i chirurgicznego wpływu na ludzką świadomość uprawnia do stwierdzenia, że ludzki duch jest wytworem procesów biologicznych? Czy klasyczna chrześcijańska koncepcja osoby jako cielesno-duchowej jedności powinna w kontekście osiągnięć neuronauk zostać poddana reinterpretacji? Czy w świetle współczesnej wiedzy o ludzkim mózgu należy na nowo określić istotę i zakres ludzkiej wolności oraz odpowiedzialności moralnej?

XIII DNI INTERDYSCYPLINARNE 
Wydziału Teologii UWM w Olsztynie pt.

Mózg - umysł - dusza 
Teologia,  filozofia i nauki empiryczne w sporze o adekwatną antropologię 

12-13 listopada 2012 (Wydział Teologii UWM, ul. Hozjusza, 11-041 Olsztyn).  Organizatorzy Katedra Teologii Moralnej i Katolickiej Nauki Społecznej WT UWM w Olsztynie we współpracy z Association of Bioethicists in Central Europe Komitetem Nauk Teologicznych Polskiej Akademii Nauk, Zakładem Etyki, Bioetyki i Filozofii Przyrody WH UWM w Olsztynie,   Zakładem Filozofii Chrześcijańskiej WT UAM w Poznaniu Katedrą Bioetyki i Etyki Społecznej WT UO w Opolu, Katedrą Historii Filozofii Starożytnej i Średniowiecznej UPJPII w Krakowie
PONIEDZIAŁEK, 12 LISTOPADA 2012 

  •  9.00 Otwarcie XIII Dni Interdyscyplinarnych (Aula Maior nr 15) JM Rektor UWM prof. dr hab. Ryszard Górecki, JE Wielki Kanclerz WT UWM ks. arcybiskup dr Wojciech Ziemba, Dziekan WT UWM ks. dr hab. Piotr Duksa, prof. UWM 
  •  9.15 - 11.00 I sesja plenarna (Aula Maior nr 15) prof. dr hab. n. med. Marek Harat (WSK, Bydgoszcz) Neuromodulacja - możliwości wpływania na funkcje mózgu, prof. dr hab. n. med. Wojciech Maksymowicz (UWM, Olsztyn) Mózg - biologiczna podstawa człowieczeństwa,  s. prof. dr hab. Barbara Chyrowicz (KUL, Lublin) Neuroetyka - wyzwanie XXI wieku? Dyskusja - moderator: prof. dr hab. Krzysztof Stachewicz (UAM, Poznań) 
  • 11.00 - 11.30 Przerwa kawowa 
  • 11.30 - 13.30 II sesja plenarna (Aula Maior nr 15) ks. dr Andrzej Jastrzębski OMI, prof. PUST (Angelicum, Rzym) Ograniczenia badań neuroobrazowych mózgu,  dr Przemysław Strzyżyński (UAM, Poznań), Krytyka doświadczenia B. Libeta – analiza argumentacji w wybranych publikacjach z okresu 2000-1012,  dr hab. Przemysław Gut (KUL, Lublin) Neurofilozofia o wolnej woli i moralnej odpowiedzialności. Dyskusja - moderator: prof. dr hab. Krzysztof Wieczorek (UŚ, Katowice) 
  • 13.30 - 14.30 Przerwa obiadowa 
  • 14.30 - 18.45 Referaty w grupach 
 I. grupa - j. polski (Aula Minor nr 2, parter) 
  • 14.30 - 16.30 dr. hab. Krzysztof Kościuszko, prof. UWM (UWM Olsztyn) O transcendentalizmie oddziaływań zwrotnych,  dr Piotr Markiewicz (UWM, Olsztyn) Homo neuropsychologicus. O znaczeniu utajonych procesów mentalnych,  dr Marek Olejniczak (GUM, Gdańsk) Skąd wiemy, że człowiek nie jest zwierzęciem? Antropologiczne założenia bioetyki,  dr Jarosław Babiński (UKSW, Warszawa) Antropologia adekwatna jako współczesna teologiczna próba interpretacji człowieka,  mgr Katarzyna Głownia (UAM, Poznań) Personalizm chrześcijański jako podstawa integralnego spojrzenia na osobę i jej struktury.  Moderator: ks. dr Zdzisław Kieliszek (UWM, Olsztyn) 
  • 16.30 - 16.45 Przerwa kawowa 
  • 16.45 - 18.45 dr Jarosław Sak (UM, Lublin) Antropologiczne i aksjologiczne wymiary choroby we współczesnej filozofii medycyny,  dr Jakub Pawlikowski (UM, Lublin) W zdrowym ciele zdrowy duch? O problemach metodologicznych w badaniach nad związkiem pomiędzy zdrowiem a religijnością,  dr Karolina Kochańczyk - Bonińska (UKSW, Warszawa) Czy jesteśmy skazani na płeć? Kilka refleksji na podstawie antropologii Ojców Kościoła,  mgr lic. Andrzej Gorlewski (UAM, Poznań) Sens „istnienia” duszy w zracjonalizowanej rzeczywistości współczesnego człowieka Moderator: dr Aleksandra Nalewaj (UWM, Olsztyn) 
 II. grupa - j. polski (sala nr 6, I piętro) 
  •  14.30 - 16.30 dr Marta Przyszychowska (UKSW, Warszawa) Ojcowie Greccy o tym, kto naprawdę jest człowiekiem - na przykładzie nauczania Grzegorza z Nyssy,  dr Maria Urbańska-Bożek (SWPS, Sopot) Metafizyka duszy i umysłu – próba reinterpretacji psychologii Arystotelesa inspirowana koncepcją intelektu w filozofii Aleksandra Boniniego,  dr Andrzej Kapusta (UMCS, Lublin) Kognitywistyka i fenomenologia: o wzajemnym produktywnym oświeceniu,  mgr Franciszek Szpinda (KUL, Lublin) Dusza nieśmiertelna” a współczesna kosmologia: konflikt czy złudzenie? Moderator: ks. dr Karol Jasiński (UWM, Olsztyn)
  • 16.30 - 16.45 Przerwa kawowa 
  • 16.45 - 18.45 o. dr Michał Mrozek (IT, Warszawa) Jak św. Tomasz z Akwinu wyjaśnia relację między mózgiem, umysłem i duszą? Próba odpowiedzi na podstawie antropologii św. Tomasza zawartej w Traktacie o człowieku (Summa Theologiae I, q. 75-102),  ks. prof. dr hab. Mirosław Mróz (UMK, Toruń) Czy głupota jest moralna? Uwagi na temat braków w procesie dojrzewania do pełni mądrości poczynione na kanwie kwestii De stultitia św. Tomasza z Akwinu,  o. dr nauk med. Jacek Maria Norkowski OP (Angelicum, Rzym) Możliwości oceny stanu świadomości u chorych z uszkodzeniem mózgu we współczesnej praktyce klinicznej i jej konsekwencje etyczne,  dr Agnieszka Biegalska (UWM, Olsztyn) Wola i wolność w myśli Williama Jamesa Moderator: ks. dr Antoni Jucewicz (UWM, Olsztyn) 
 III grupa - j. niemiecki i angielski (sala nr 1, parter) 
  •  14.30 - 16.30 Rev. prof. dr hab. Stanisław Bafia (UWM, Olsztyn) Leib, Seele und ihr gegenseitiges Verhältnis (Plato, Aristoteles, Augustinus),  Rev. dr hab. Tomasz Kraj (UPJPII, Kraków) What is common between natural law and biology? Normative significance of biological principles,  Rev. prof. dr. hab. Ştefan Iloaie (Babeş Bolyai University, Cluj-Napoca/Romania) The descent of mind into the heart “The prayer of the heart” in the Eastern Christian Tradition or the meeting of man with God through the profound relationship between reason and heart,  Mgr Ioan Beldean (BBU Cluj-Napoca/Romania) Theological reflections on anthropogenetical claims. Does genetics change theology? 
  •  16.30 - 16.45 Coffee break 
  •  16.45 - 18.45 Rev. prof. dr hab. Marian Machinek (UWM, Olsztyn) Der Streit um den Menschen im Hintergrund der Errungenschaften der Neurowissenschaften,  Mgr Maria Nowina Konopka (UKSW, Warszawa) Nanotechnology and the meaning of man. Facts - Controversies - Perspectives Mgr Mateusz Jarmużewski (Katholieke Universiteit Leuven/Belgium) Thomas Aquinas’ view on animal-human bound. Ontological and ethical consequences.  Moderation: prof. dr hab. Sigrid Müller (Universität Wien/Österreich) 
  •  19.00 Kolacja 
 WTOREK, 13 LISTOPADA 2011 
  •  9.00 - 10.30 III Sesja plenarna (Aula Maior nr 15) prof. dr hab. Krzysztof Wieczorek (UŚ, Katowice) Co pozostaje z człowieka po neurorewolucji?,  prof. dr hab. Matthias Beck (Universität Wien) Das Leib-Seele-Problem in seiner geschichtlichen Entwicklung und seine Relevanz für aktuelle Fragen der Neurowissenschaften,   ks. dr hab. Andrzej Muszala (UPJPII, Kraków) Koncepcja człowieka wg św. Pawła i jej implikacje dla bioetyki.  Dyskusja - moderator: ks. dr hab. Stanisław Bafia (UWM, Olsztyn)
  •  10.30 - 11.00 Przerwa kawowa
  •  11.00 - 13.00 IV sesja plenarna (Aula Maior, nr 15) prof. dr hab. Józef Dębowski (UWM, Olsztyn) Antropologia filozoficzna - inspiracje ingardenowskie dla współczesnych dyskusji z neuronaukami,  ks. prof. dr hab. Michał Drożdż (UPJP II, Kraków) Spór o człowieka - antropologia integralna wobec redukcjonizmu.  Moderator: ks. dr hab. Tomasz Kraj (UWM, Olsztyn) 
  • Podsumowująca dyskusja panelowa.  Moderator: ks. prof. dr hab. Marian Machinek (UWM, Olsztyn)