Olsztyńska kawiarnia naukowa Klubu Profesorów Collegium Copernicanum - wirtualne uzupełnienie spotkań na olsztyńskiej Starówce i wypraw terenowych. Kameralne spotkania z nauką i naukowcami, w Olsztynie oraz w innych miejscach Warmii i Mazur. Jest także przedłużeniem spotkań wirtualnych Teamsatorium UWM.
czwartek, 21 marca 2013
Impresje wiosenne na cztery ręce
Serdecznie zapraszamy na wystawę naszych prac (decoupage i haft krzyżykowy). Wystawa pod nazwą: "Ewy Bednarskiej i Jadwigi Szeremety impresje wiosenne na cztery ręce" odbywa się w dniach 18-31.03 w Bibliotece Muzoteka przy ul. 1-go Maja (obok Teatru im. Stefana Jaracza).
Ewa Bednarska
Jadwiga Szeremeta
niedziela, 17 marca 2013
Przyroda a kompetencje społeczne
![]() |
| Wraz z nadejściem wiosny chcemy spotykać się na ławeczkach, aby kameralnie podyskutować nie tylko w kawiarni i nie tylko na trawniku (fot. Elwira Iwaszczyszyn). |
Z nadejściem wiosny chcemy rozpocząć cykl kameralnych spotkań na ławeczce w parku czy
skwerze. Tematem rozmów będzie nie tylko przyroda i ludzkie obcowanie z przyrodą w naszej miejskiej codzienności. Już dzis - w oczekiwaniu na wiosnę - zapraszamy. A na początek temat dotyczący kształcenia kompetencji w nauczaniu przyrody. Bo wszedzie możemy się uczyc, i w szkole i na parkowej ławeczce.
* * *
Każdy człowiek, bez względu na pochodzenie, narodowość, kolor skóry, czy miejsce zamieszkania na świecie, od chwili narodzin aż do śmierci związany jest z przyrodą. Wpływa ona na jego życie, przenika je, uzależnia je od siebie, uczy wielu zjawisk, zachowań, współzależności. Otacza, zachwyca, ale także przeraża i uczy pokory oraz szacunku wobec samej siebie. Dlatego tak ważnym jest, aby człowiek nauczył się tej przyrody, nauczył się ją poznawać, kochać, korzystać z niej, żyć nie podejmując żadnych negatywnych działań wobec niej, szanując jej prawa i respektując wymagania.
Małe dziecko poznaje i odkrywa przyrodę przy pomocy rodziców i osób ze swojego otoczenia. Gdy osiągnie wiek szkolny, przyrody zaczyna uczyć się w szkole, a tu Minister Edukacji określa zakres celów oraz treści kształcenia w odpowiednim rozporządzeniu o podstawie programowej kształcenia ogólnego, która określa, czego szkoła jest zobowiązana nauczyć przeciętnego ucznia na każdym etapie kształcenia, zachęcając jednocześnie do wzbogacania i pogłębiania treści nauczania ze wszystkich przedmiotów, w tym oczywiście także przyrody. Nowa podstawa programowa przywiązuje też bardzo dużą wagę do wychowania, a w szczególności do kształtowania pewnych kompetencji i właściwych postaw uczniów. Do międzyprzedmiotowych kompetencji kluczowych należą:
- umiejętność planowania, organizowania i oceniania własnego uczenia się,
- umiejętność skutecznego komunikowania się w różnych sytuacjach,
- umiejętność efektywnego współdziałania w zespole,
- umiejętność rozwiązywania problemów w twórczy sposób,
- sprawne posługiwanie się technologią informacyjną.
Ogólne cele kształcenia z przedmiotu przyroda w szkole podstawowej obejmują:
- Zaciekawienie światem przyrody – czyli umiejętność stawiania pytań dotyczących zjawisk zachodzących w przyrodzie, postawa badawcza w poznawaniu prawidłowości świata przyrody;
- Stawianie hipotez na temat zjawisk i procesów zachodzących w przyrodzie i ich weryfikacja – czyli przewidywanie przebiegu niektórych zjawisk i procesów przyrodniczych, wyjaśnianie prostych zależności między zjawiskami, przeprowadzanie obserwacji i doświadczeń według instrukcji, rejestrowanie ich wyników w różnej formie oraz objaśnianie ich przy użyciu prawidłowej terminologii;
- Praktyczne wykorzystanie wiedzy przyrodniczej – czyli orientowanie się w otaczającej przestrzeni przyrodniczej i kulturowej, rozpoznawanie sytuacji zagrażających zdrowiu i życiu, podejmowanie działań zwiększających bezpieczeństwo własne i innych oraz świadome działanie na rzecz ochrony własnego zdrowia;
- Poszanowanie przyrody – czyli umiejętność zachowywania się w środowisku zgodnie z obowiązującymi zasadami, a także podejmowanie działań na rzecz ochrony przyrody i dorobku kulturowego społeczności;
- Obserwacje, pomiary i doświadczenia – czyli umiejętność korzystania z różnych źródeł informacji (własnych obserwacji, badań, doświadczeń, tekstów, map, tabel, fotografii, filmów), wykonywanie pomiarów i korzystanie z instrukcji (słownej, tekstowej i graficznej), dokumentowanie i prezentowanie wyników obserwacji i doświadczeń oraz stosowanie technologii informacyjno-komunikacyjnych.
Jak wskazuje Podstawa Programowa nauczania przyrody, głównymi obszarami aktywności ucznia w ramach przedmiotu powinny być: obserwowanie i mierzenie, doświadczanie, prowadzenie doświadczeń, dokumentowanie i prezentowanie oraz stawianie pytań i poszukiwanie odpowiedzi. W szkole powinny być zapewnione warunki do bezpiecznego prowadzenia zajęć badawczych i terenowych, obserwacji i doświadczeń a część obserwacji i doświadczeń powinna mieć charakter ciągły lub okresowy w powiązaniu na przykład ze zmianami pór roku lub stanów pogody. Podczas prowadzenia zajęć proponowane jest wykorzystywanie przedmiotów codziennego użytku oraz produktów stosowanych w gospodarstwie domowym.
Ważne zadania w nauczaniu otaczającego świata spoczywają więc na nauczycielach przyrody, których rolą jest ukazanie ciekawych i niepowtarzalnych wartości przyrodniczych, jakie występują w środowisku ucznia, wyrobienie umiejętności obserwowania i dostrzegania, poznawania, właściwego oceniania oraz rozumienia tego, co go otacza. Kształtowanie postaw, przekazywanie wiadomości oraz rozwijanie umiejętności stanowią wzajemnie uzupełniające się wymiary pracy nauczyciela. Jednakże wszelkie działania, starania i postawa nauczycieli przyrody powinny zmierzać ku temu, aby każdy uczeń, na miarę swych zdolności i wieku, poznał, zrozumiał i pokochał przyrodę, oraz potrafił w niej w pełni funkcjonować już jako dorosły człowiek.
Joanna Barwińska
wtorek, 12 marca 2013
O kawiarni naukowej i o uniwersyteckiej i społecznej przestrzeni do prawdziwej dyskusji
Czy w bajce o nowych szatach króla winien jest król, który stworzył dworskie środowisko oportunistycznych i pokornych klakierów, czy ów dwór ludzi nastawionych na zysk indywidualny czy też dziecko, co na ulicy wykrzyknęło „król jest nagi”? Koszty ośmieszenia ponieśli wszyscy (pomijając pieniądze wurzucone w błoto). Uczmy się na błędach przeszłości nawet jeśli ubrana jest ona w aforyzmy, przysłowia czy stylistykę bajki.
Czego zabrakło? Chyba dobrej przestrzeni publicznej do autentycznej dyskusji. Według Jürgena Habermasa sfera publiczna jest przestrzenią do racjonalnej rozmowy, której celem jest porozumienie między osobami biorącymi w niej udział. Osobami a nie przedmiotami.
Jeśli jednak tę przestrzeń publiczną wypełniają bzdety i klakierskie potakiwania, to o porozumieniu nie może być mowy. Chyba, że w warstwie języka ciała – jestem ci podporządkowany i będę przytakiwał we wszystkim (licząc na nagrode i profity). Jeśli zamiast poznawania i analizy pojawia się nic nie znacząca papka popkulturowa i jałowa nowomowa (dużo gadać o niczym, w strefie angielskojęzycznej określa się to słowem bullshit), to czy można spodziewać się, że czegoś się o świecie i o sobie dowiemy i na tej podstawie podejmiemy racjonalne decyzje? A czy na tej niby-wiedzy-niewiedzy da się zbudować coś sensownego? Podjąć racjonalne i skuteczne decyzje i zrealizować jakiekolwiek dobre inwestycje? Oportunistyczni klakierzy wyprowadzają gołego monarchę na ulicę i dopiero dziecko w swej „naiwności” nazwie rzeczy po imieniu. Zabrakło głosu, wołającego na puszczy czy też może został zakrzyczany fałszywymi pochlebstwami?
Tworzenie dobrej przestrzeni do dyskusji w przestrzeni publicznej leży więc w interesie społeczeństwa, jeśli chce uniknąć „zimnych term” czy temu podobnych inwestycji, ośmieszających przede wszystkim samą władzę dowolnego szczebla jak i całe społeczenstwo (grupę ludzi na siebie skazanych). Tak więc nie tylko chodzi o „nie kneblowanie” ale chodzi o tworzenie dobrych rozwiązać dla przestrzeni publicznej, w której odbywać się będzie rzeczywista komunikacja (a nie toksyczne klakierskie przytakiwanie).
Każdy system może się zdegenerować ze względu na brak przestrzeni do komunikacji społecznej. Znamiennym i świerzym przykładem jest upadek socjalizmu w demoludach. Upadek „komuny” w dużym stopniu wynikał z faktu, iż system ten dał przede wszystkim awans klakierom bez zasad i kręgosłupa:
„(…) system społeczny tak jawnie i bez żenady dawał okazję wybicia się ludziom gotowym w każdej chwili opowiedzieć się za czymkolwiek, co tylko może przynieść im jakąś korzyść; ludziom bez zasad i kręgosłupa, w dążeniu do władzy i zysków osobistych gotowym na wszystko; ludziom o duszach lokajskich, skorym zawsze płaszczyć się, ale też w każdej chwili poświęcić swoich bliźnich i własną cześć, byle tylko przypodobać się możnym tego świata. W takich okolicznościach nie jest przypadkiem, że tyle funkcji w życiu publicznym i w aparacie władzy właśnie dzisiaj sprawują znani karierowicze, oportuniści, hochsztaplerzy i osobnicy o nieczystym sumieniu.” (Vaclav Havel).
Kawiarnia naukowa nie zastąpi ani dyskusji akademickiej, ani wewnątrz uniwersyteckiej ani społecznej-regionalnej. Może być jedynie małym uzupełnieniem i wkładem środowiska akademickiego w poprawę komunikacji własnego środowiska lokalnego, w tym przypadku Olsztyna i okolic.
Tworzenie przestrzeni publicznej (sfery publicznej) do owocnej i komunikatywnej dyskusji to ważny plan strategiczny zarówno w przypadku instytucji jak i całej społeczności lokalnej. Oby były krzesła, oby nie były puste i oby nie zabrakło ludzi odważnych do zabierania głosu i podejmowania trudnych czy nawet ryzykownych tematów.
Stanisław Czachorowski
niedziela, 10 marca 2013
O życiu czyli po co żyjemy i w jakim celu pojawiliśmy się na tym świecie?
Czym jest życie? Po co żyjemy? W jakim celu pojawiliśmy się na tym świecie? To pytanie zadaję sobie od dawna. Obok niego rodzą się natychmiast inne wątpliwości, czy powinnam zostawić coś po sobie, może dorobek naukowy lub materialny, a może wystarczy tylko spadek genetyczny dla przyszłych pokoleń? Czy ta spuścizna jest moim obowiązkiem, dzięki któremu przetrwa ludzkość? Te trudne pytania dręczą nie tylko mnie, ale również ludzkość od tysięcy lat. Dlatego w tym krótkim eseju spróbuję poprzeć moje laickie spostrzeżenia kilkoma naukowymi definicjami i zbudować własną definicję życia.
Do dzisiaj nie powstała jedna, rozwiązująca wszystkie wątpliwości definicja. Istnieje ich wiele i nadal powstają nowe. Z punktu widzenia przeciętnego człowieka, czyli mnie, życie jest tajemnicą, którą usiłujemy poznać do końca naszych dni. Zaczyna się narodzinami i kończy śmiercią. Cały ciąg zdarzeń pomiędzy tymi faktami jest życiem. Dla wielu z nas jest ono najcenniejszym darem, którego nie wolno nam zmarnować, ponieważ mamy świadomość niepowtarzalności naszego życia oraz braku możliwości przeżycia go jeszcze raz. Poza tym przeczuwamy, że życie jest tylko chwilą na tym świecie, dlatego chcemy je przeżyć godnie i szczęśliwie, tak by niczego nie żałować. Nie wszyscy jednak postrzegają życie jako wyjątkowy dar. Dla Janusza Świtaja, sparaliżowanego od wielu lat człowieka, życie było przykrą koniecznością, którą z trudem znosił, dlatego poprosił Prezydenta RP o prawo do eutanazji. Swój stosunek do świata i życia zmienił, gdy okazało się, że mimo poważnego kalectwa, może mieć kontakt z ludźmi i jest potrzebny innym. Każdy z nas buduje własną definicję życia opartą na wiedzy, doświadczeniach, potrzebach i pragnieniach.
Wszystkie powstałe definicje życia można podzielić na dwie grupy. Jedna z nich odnosi się do świadomości i filozofii życia. Druga wyjaśnia biochemiczne i fizyczne warunki życia. I tak z punktu widzenia filozofii życie jest wewnętrzną siłą istot żywych. Upraszczając tę definicję można stwierdzić, że życie to zdolność organizmu do samodzielnego funkcjonowania, ruchu i rozwoju. Zgodnie z tym spostrzeżeniem można założyć, że osoby niezdolne do samodzielnego poruszania się np. sparaliżowane lub będące w śpiączce są martwe. Można również przypuszczać, że wewnętrzną siłą jest samoświadomość istnienia. Co oznacza, że istoty świadome siebie, kierujące swoim życiem i działaniami, żyją. Czym jest wobec tego życie osób głęboko upośledzonych, nieświadomych swoich czynów?
Natomiast religijna definicja zakłada, że życie jest rodzajem ducha, który nie umrze wraz z ludzkim ciałem. Życie fizyczne na Ziemi jest tylko drogą do prawdziwej i doskonałej formy życia. Ta doskonała forma życia jest jedynym celem istnienia, działania, rozwoju jednostki, pracy i ostatecznie śmierci. Życie jest przy tym wielkim darem od Boga, który decyduje o narodzinach i śmierci. W obu definicjach wyraźnie oddziela się świadomość, czyli życie duchowe i emocjonalne od fizycznego, czyli biologicznego.
Przeciwne stanowisko zajmuje nauka. Z jej punktu widzenia życie jest zjawiskiem biologiczne złożonym i wielowymiarowym, którego nie można opisać za pomocą jednej prostej definicji. Dlatego wyodrębnia się dwa znaczenia tego pojęcia. Po pierwsze jest to określenie stanu materii nazywanej organizmem trwającego od pojawienia się, czyli narodzin, poprzez jego rozwój, dojrzewanie, starzenie się, aż do zakończenia jego bytu osobniczego, kończącego się śmiercią. O pojawieniu się życia i narodzinach w przypadku ludzi mogą decydować sami rodzice którzy świadomie planują prokreację. Coraz częściej pojawiają się również decyzje o zakończeniu życia, czyli eutanazji w sytuacjach ciężkich chorób nie dających szans na poprawę stanu zdrowia. Definicja jest jednak dużo szersza i obejmuje wszystkie istoty żywe, począwszy od najmniejszych i najprostszych organizmów, a kończąc na najbardziej złożonych.
Po drugie definicja naukowa określa życie jako dynamiczny proces, który pojawił się na Ziemi kilka miliardów lat temu Objął on pochodzące od jednej formy wyjściowej wszystkie organizmy, które istniały w przeszłości i istnieją obecnie wraz z wszelkimi wzajemnymi relacjami i zależnościami oraz ich wpływem na środowisko. Upraszczając tę definicje można stwierdzić, że życiem jest wielowiekowy i wielokierunkowy rozwój formy wyjściowej, która zapoczątkowała istnienie i rozwój olbrzymiej ilości organizmów, funkcjonujących we wzajemnych zależnościach, pozwalających im na rozmnażanie i przeżycie gatunku. Życie można tu porównać do wielkiego wielowiekowego garnka, w którym wszystkie organizmy żywe, małe i duże próbują przetrwać, pożerając się, przeszkadzając sobie lub wspierając się nawzajem.
Biologiczna definicja jest bardziej skomplikowana. Zakłada ona, że życie jest szeregiem procesów biologicznych, obejmujących miedzy innymi rozmnażanie, oddychanie, odżywianie itp. oraz chemicznych zachodzących w organizmie w określonym czasie i służących utrzymaniu go przy życiu. Procesy te są podstawową cechą istot żywych i przebiegają we wzajemnych zależnościach. Zmiany, będące ich skutkiem umożliwiają przystosowanie się organizmu do warunków zewnętrznych, a więc ich ewolucję.
Przytoczone wyżej definicje nie wyjaśniają niestety wystarczająco fenomenu życia. Traktują one budowę i funkcjonowanie organizmu wąsko i fragmentarycznie lub jako sumę współżyjących i zależnych od siebie istnień. Odpowiedź na pytanie czym jest życie powinna stanowić dzisiaj połączenie wszystkich definicji. Zawierać w sobie jednoczesne wyjaśnienie złożoności budowy i funkcjonowania pojedynczego organizmu żywego. Począwszy od najmniejszych cząstek fizycznych, subatomowych i atomów organizmu tworzących sprawnie działający system, o którym posiadamy jedynie wiedzę cząstkową i który bywa porównywany do mikrokosmosu oraz jego istnienie i funkcjonowanie w szerokim środowisku, makrokosmosie. Życie jest więc otwartym, ciągle ewoluującym systemem, budowanym przez istoty żywe, będące w przeróżnych relacjach. My ludzie jesteśmy jedynie drobnym, biologicznym i świadomym elementem tego systemu, Wydaje nam się również, że mamy czasami wpływ na jego działanie i kierunek rozwoju.
Małgorzata Wolszczak
![]() |
| Kwitnące wierzby wczesną wiosną (fot. S. Czachorowski) |
Do dzisiaj nie powstała jedna, rozwiązująca wszystkie wątpliwości definicja. Istnieje ich wiele i nadal powstają nowe. Z punktu widzenia przeciętnego człowieka, czyli mnie, życie jest tajemnicą, którą usiłujemy poznać do końca naszych dni. Zaczyna się narodzinami i kończy śmiercią. Cały ciąg zdarzeń pomiędzy tymi faktami jest życiem. Dla wielu z nas jest ono najcenniejszym darem, którego nie wolno nam zmarnować, ponieważ mamy świadomość niepowtarzalności naszego życia oraz braku możliwości przeżycia go jeszcze raz. Poza tym przeczuwamy, że życie jest tylko chwilą na tym świecie, dlatego chcemy je przeżyć godnie i szczęśliwie, tak by niczego nie żałować. Nie wszyscy jednak postrzegają życie jako wyjątkowy dar. Dla Janusza Świtaja, sparaliżowanego od wielu lat człowieka, życie było przykrą koniecznością, którą z trudem znosił, dlatego poprosił Prezydenta RP o prawo do eutanazji. Swój stosunek do świata i życia zmienił, gdy okazało się, że mimo poważnego kalectwa, może mieć kontakt z ludźmi i jest potrzebny innym. Każdy z nas buduje własną definicję życia opartą na wiedzy, doświadczeniach, potrzebach i pragnieniach.
Wszystkie powstałe definicje życia można podzielić na dwie grupy. Jedna z nich odnosi się do świadomości i filozofii życia. Druga wyjaśnia biochemiczne i fizyczne warunki życia. I tak z punktu widzenia filozofii życie jest wewnętrzną siłą istot żywych. Upraszczając tę definicję można stwierdzić, że życie to zdolność organizmu do samodzielnego funkcjonowania, ruchu i rozwoju. Zgodnie z tym spostrzeżeniem można założyć, że osoby niezdolne do samodzielnego poruszania się np. sparaliżowane lub będące w śpiączce są martwe. Można również przypuszczać, że wewnętrzną siłą jest samoświadomość istnienia. Co oznacza, że istoty świadome siebie, kierujące swoim życiem i działaniami, żyją. Czym jest wobec tego życie osób głęboko upośledzonych, nieświadomych swoich czynów?
Natomiast religijna definicja zakłada, że życie jest rodzajem ducha, który nie umrze wraz z ludzkim ciałem. Życie fizyczne na Ziemi jest tylko drogą do prawdziwej i doskonałej formy życia. Ta doskonała forma życia jest jedynym celem istnienia, działania, rozwoju jednostki, pracy i ostatecznie śmierci. Życie jest przy tym wielkim darem od Boga, który decyduje o narodzinach i śmierci. W obu definicjach wyraźnie oddziela się świadomość, czyli życie duchowe i emocjonalne od fizycznego, czyli biologicznego.
Przeciwne stanowisko zajmuje nauka. Z jej punktu widzenia życie jest zjawiskiem biologiczne złożonym i wielowymiarowym, którego nie można opisać za pomocą jednej prostej definicji. Dlatego wyodrębnia się dwa znaczenia tego pojęcia. Po pierwsze jest to określenie stanu materii nazywanej organizmem trwającego od pojawienia się, czyli narodzin, poprzez jego rozwój, dojrzewanie, starzenie się, aż do zakończenia jego bytu osobniczego, kończącego się śmiercią. O pojawieniu się życia i narodzinach w przypadku ludzi mogą decydować sami rodzice którzy świadomie planują prokreację. Coraz częściej pojawiają się również decyzje o zakończeniu życia, czyli eutanazji w sytuacjach ciężkich chorób nie dających szans na poprawę stanu zdrowia. Definicja jest jednak dużo szersza i obejmuje wszystkie istoty żywe, począwszy od najmniejszych i najprostszych organizmów, a kończąc na najbardziej złożonych.
Po drugie definicja naukowa określa życie jako dynamiczny proces, który pojawił się na Ziemi kilka miliardów lat temu Objął on pochodzące od jednej formy wyjściowej wszystkie organizmy, które istniały w przeszłości i istnieją obecnie wraz z wszelkimi wzajemnymi relacjami i zależnościami oraz ich wpływem na środowisko. Upraszczając tę definicje można stwierdzić, że życiem jest wielowiekowy i wielokierunkowy rozwój formy wyjściowej, która zapoczątkowała istnienie i rozwój olbrzymiej ilości organizmów, funkcjonujących we wzajemnych zależnościach, pozwalających im na rozmnażanie i przeżycie gatunku. Życie można tu porównać do wielkiego wielowiekowego garnka, w którym wszystkie organizmy żywe, małe i duże próbują przetrwać, pożerając się, przeszkadzając sobie lub wspierając się nawzajem.
![]() |
| Ślimak bursztynka z pasożytniczą przywrą, widoczną w czułkach (fot. S. Czachorowski) |
Przytoczone wyżej definicje nie wyjaśniają niestety wystarczająco fenomenu życia. Traktują one budowę i funkcjonowanie organizmu wąsko i fragmentarycznie lub jako sumę współżyjących i zależnych od siebie istnień. Odpowiedź na pytanie czym jest życie powinna stanowić dzisiaj połączenie wszystkich definicji. Zawierać w sobie jednoczesne wyjaśnienie złożoności budowy i funkcjonowania pojedynczego organizmu żywego. Począwszy od najmniejszych cząstek fizycznych, subatomowych i atomów organizmu tworzących sprawnie działający system, o którym posiadamy jedynie wiedzę cząstkową i który bywa porównywany do mikrokosmosu oraz jego istnienie i funkcjonowanie w szerokim środowisku, makrokosmosie. Życie jest więc otwartym, ciągle ewoluującym systemem, budowanym przez istoty żywe, będące w przeróżnych relacjach. My ludzie jesteśmy jedynie drobnym, biologicznym i świadomym elementem tego systemu, Wydaje nam się również, że mamy czasami wpływ na jego działanie i kierunek rozwoju.
Małgorzata Wolszczak
poniedziałek, 4 marca 2013
Historia węgierskiego, szlacheckiego rodu Kalnassych, mieszkających niegdyś na Warmii
Chcemy zainteresować Państwa mało znaną a ciekawą historią węgierskiego, szlacheckiego rodu Kalnassych, mieszkających niegdyś na Warmii. Według ustaleń Edwarda Martuszewskiego („Polscy i niepolscy Prusacy”, Wydawnictwo Pojezierze 1974) oraz najnowszych badań prof. dr. hab. Janusza Jasińskiego (jeszcze nieopublikowanych), najstarszy z rodu Kalnassych, Zygmunt, w pierwszej połowie XVIII wieku był burgrabią Barczewa (Wartemborka). W jednym z kościołów Barczewa znajduje się również inny ślad węgierski, renesansowy nagrobek Andrzeja Batorego i jego brata Baltazara.
Synem Zygmunta był Joachim Kalnassy, pisarz, poeta, tłumacz, kustosz katedry we Fromborku, kanonik warmiński a także przez 30 lat osobisty sekretarz biskupa Ignacego Krasickiego. Młodszy brat Zygmunta, Andrzej Michał Kalnassy, od 1738 do 1748 roku, a więc do swojej śmierci gospodarzył w Gągławkach, które nabył od starszego brata. Andrzej Michał Kalnassy został pochowany w kościele w Bartągu. Na jego płycie nagrobnej znajdującej się przed ołtarzem, wyryto łaciński napis SUAE REGIS MAJAESTATIS IN POLONIA LAUTENANTIUS (porucznik polskiego króla jegomości).
Przed Andrzejem Michałem w Gągławkach gospodarzyła Anna Kalnassy, żona Zygmunta Kalnassy. Za jej czasów, na podstawie bulli papieskiej z 1733 roku i po pięciu latach starań, biskup warmiński Krzysztof Szembek uzyskał zgodę papieża Klemensa XII na zmianę w Gągławkach prawa magdeburskiego na korzystniejsze prawo chełmińskie. Życzeniem Stolicy Apostolskiej było utrwalenie tego faktu w kamiennej tablicy, która została ustawiona na specjalnym postumencie w gągławskim parku. Z czasem tablica uległa zniszczeniu, a po konserwacji umieszczono ją w zbiorach Muzeum Warmii i Mazur, Oddział w Lidzbarku Warmińskim. Jak pisał dyrektor Muzeum Janusz Cygański:...”jest ona jednym z historycznie najważniejszych tego rodzaju dokumentów z przeszłości Warmii”...
Stowarzyszenie Miłośników Rusi nad Łyną podjęło starania wykonania kopii zabytkowej tablicy dokumentującej pobyt Węgrów na Warmii i umieszczenie jej w XIV- wiecznym kościele w Bartągu, gdzie spoczywa Andrzej Michał Kalnassy. Inicjatywa ta spotkała się z pełną życzliwością księdza Leszka Kuriaty, proboszcza parafii Bartąg. Dyrekcja Muzeum Warmii i Mazur w Olsztynie wyraziła zgodę na wykonanie kopii, deklarując pomoc oraz konsultacje merytoryczne, obecni właściciele Gągławek także włączają się do tego przedsięwzięcia. Przewidujemy uroczyste odsłonięcie i poświęcenie kopii historycznej tablicy z udziałem biskupa Diecezji Warmińskiej. Wtedy też zostanie odprawiona msza święta w intencji spoczywającego w bartąskim kościele Andrzeja Michała oraz członków rodu Kalnassych.
Głównym organizatorem uroczystości jest Starosta Olsztyński. Przewidujemy, że kopię tablicy wykonamy do września br. i wtedy nastąpi jej uroczyste odsłonięcie i poświęcenie w obecności przedstawicieli ambasady Węgier. Szczegółowy program i datę tego wydarzenia prześlemy Państwu po uzgodnieniu z organizatorami.
Mamy nadzieję na zainteresowanie Państwa mało znanym węgierskim wątkiem, ewentualną współpracę, również finansową przy wykonaniu kopii, a także udział w uroczystości odsłonięcia i poświęcenia tablicy. Koszt wykonania tablicy o wymiarach 110 x 130 cm wynosi brutto 10 500 zł, wpłat można dokonywać na konto Stowarzyszenia Miłośników Rusi nad Łyną z dopiskiem „tablica Kalnassych”.
Andrzej Małyszko
Ruś 34 10-687 Olsztyn tel. 601 38 52 97
TŁUMACZENIE
tekstu łacińskiego znajdującego się na oryginale tablicy na język polski. Tłumaczenia dokonała dr Danuta Bogdan z Ośrodka Badań Naukowych w Olsztynie.
Na wieczną rzeczy pamiątkę
Te dobra zwane Gągławkami
Wraz z małą częścią do nich przyłączoną
Według mapy sporządzonej przez
Przysięgłego geometrę prowincji Peicherta
z nadania Najdostojniejszego Pana Naszego papieża
Klemensa XII na mocy bulli datowanej w Rzymie w przeddzień
Kalendy lipca [30 czerwca] 1733 roku Czcigodnej Annie Kalnassy,
jej dziedzicom i spadkobiercom
Przez Najjaśniejszego Księcia Krzysztofa hrabiego
na Słupowie Szembeka biskupa Warmińskiego
komisarza do [Stolicy] Apostolskiej
prawo chełmińskie na wieczne czasy zostało nadane
Synem Zygmunta był Joachim Kalnassy, pisarz, poeta, tłumacz, kustosz katedry we Fromborku, kanonik warmiński a także przez 30 lat osobisty sekretarz biskupa Ignacego Krasickiego. Młodszy brat Zygmunta, Andrzej Michał Kalnassy, od 1738 do 1748 roku, a więc do swojej śmierci gospodarzył w Gągławkach, które nabył od starszego brata. Andrzej Michał Kalnassy został pochowany w kościele w Bartągu. Na jego płycie nagrobnej znajdującej się przed ołtarzem, wyryto łaciński napis SUAE REGIS MAJAESTATIS IN POLONIA LAUTENANTIUS (porucznik polskiego króla jegomości).
Przed Andrzejem Michałem w Gągławkach gospodarzyła Anna Kalnassy, żona Zygmunta Kalnassy. Za jej czasów, na podstawie bulli papieskiej z 1733 roku i po pięciu latach starań, biskup warmiński Krzysztof Szembek uzyskał zgodę papieża Klemensa XII na zmianę w Gągławkach prawa magdeburskiego na korzystniejsze prawo chełmińskie. Życzeniem Stolicy Apostolskiej było utrwalenie tego faktu w kamiennej tablicy, która została ustawiona na specjalnym postumencie w gągławskim parku. Z czasem tablica uległa zniszczeniu, a po konserwacji umieszczono ją w zbiorach Muzeum Warmii i Mazur, Oddział w Lidzbarku Warmińskim. Jak pisał dyrektor Muzeum Janusz Cygański:...”jest ona jednym z historycznie najważniejszych tego rodzaju dokumentów z przeszłości Warmii”...
Stowarzyszenie Miłośników Rusi nad Łyną podjęło starania wykonania kopii zabytkowej tablicy dokumentującej pobyt Węgrów na Warmii i umieszczenie jej w XIV- wiecznym kościele w Bartągu, gdzie spoczywa Andrzej Michał Kalnassy. Inicjatywa ta spotkała się z pełną życzliwością księdza Leszka Kuriaty, proboszcza parafii Bartąg. Dyrekcja Muzeum Warmii i Mazur w Olsztynie wyraziła zgodę na wykonanie kopii, deklarując pomoc oraz konsultacje merytoryczne, obecni właściciele Gągławek także włączają się do tego przedsięwzięcia. Przewidujemy uroczyste odsłonięcie i poświęcenie kopii historycznej tablicy z udziałem biskupa Diecezji Warmińskiej. Wtedy też zostanie odprawiona msza święta w intencji spoczywającego w bartąskim kościele Andrzeja Michała oraz członków rodu Kalnassych.
Głównym organizatorem uroczystości jest Starosta Olsztyński. Przewidujemy, że kopię tablicy wykonamy do września br. i wtedy nastąpi jej uroczyste odsłonięcie i poświęcenie w obecności przedstawicieli ambasady Węgier. Szczegółowy program i datę tego wydarzenia prześlemy Państwu po uzgodnieniu z organizatorami.
Mamy nadzieję na zainteresowanie Państwa mało znanym węgierskim wątkiem, ewentualną współpracę, również finansową przy wykonaniu kopii, a także udział w uroczystości odsłonięcia i poświęcenia tablicy. Koszt wykonania tablicy o wymiarach 110 x 130 cm wynosi brutto 10 500 zł, wpłat można dokonywać na konto Stowarzyszenia Miłośników Rusi nad Łyną z dopiskiem „tablica Kalnassych”.
Andrzej Małyszko
Ruś 34 10-687 Olsztyn tel. 601 38 52 97
TŁUMACZENIE
tekstu łacińskiego znajdującego się na oryginale tablicy na język polski. Tłumaczenia dokonała dr Danuta Bogdan z Ośrodka Badań Naukowych w Olsztynie.
Na wieczną rzeczy pamiątkę
Te dobra zwane Gągławkami
Wraz z małą częścią do nich przyłączoną
Według mapy sporządzonej przez
Przysięgłego geometrę prowincji Peicherta
z nadania Najdostojniejszego Pana Naszego papieża
Klemensa XII na mocy bulli datowanej w Rzymie w przeddzień
Kalendy lipca [30 czerwca] 1733 roku Czcigodnej Annie Kalnassy,
jej dziedzicom i spadkobiercom
Przez Najjaśniejszego Księcia Krzysztofa hrabiego
na Słupowie Szembeka biskupa Warmińskiego
komisarza do [Stolicy] Apostolskiej
prawo chełmińskie na wieczne czasy zostało nadane
piątek, 1 marca 2013
Zapiski z Drogi Mlecznej w kawiarni naukowej
7 marca o godz. 17.30 zapraszamy do Kawiarni Moja (ul. Dąbrowszczaków 10) na kolejne spotanie z olsztyńskimi blogerami. Tym razem gościem specjalnym będzie pani Ewa Rubczewska, która otrzyma nagrodę - statuetkę malowanej butelki - za jej przepiękny blog ilustrowany zdjęciami.
Ewa Rubczewska prowadzi przepiękny fotoblog. Jest prawie emerytką. Mieszka z mężem i psem; dwójka dzieci jest już dorosła i samodzielna. Z wykształcenia jest inżynierem mechanikiem, co jest skutkiem jej miłości do matematyki i fizyki. Swoją inżynierską duszę łączy z umiłowaniem przyrody i wielką ciekawością świata. Interesuje się astronomią (stąd chyba tytuł blogu „Zapiski z Drogi Mlecznej”, ornitologią, kynologią (ptaki i psy często goszczą na jej blogu). Czyta dużo książek z różnych dziedzin. Uwielbia włóczykijstwo - oczywiście z aparatem, męzem i psem, co skrupulatnie na blogu dokumentuje.
Jak sama o sobie pisze: „Fotografowaniem zajęłam się przypadkiem, obserwując, jak zdjęcia robił mój syn czy Mąż. Wzięłam do ręki aparat, pstrykałam i odkryłam, że to zajęcie wzbogaca moje życie. Któregoś dnia uznałam, że trzeba jednak poznać niektóre zasady z teorii fotografowania, te wszystkie przesłony, czasy, ekspozycje, głębie ostrości. Zaczęłam się uczyć i zgłębiam to do dziś. Później przyszedł czas na komputerową obróbkę moich zdjęć. Proces ten dobrze znałam z widzenia, długie lata pracując w wydawnictwie jako redaktor techniczny. Ale to koleżanki i koledzy przygotowywali fotki, ja je tylko gotowe posyłałam do druku. Zabrałam się więc za naukę programów graficznych i sporo czasu spędzam przed monitorem, walcząc o lepszy wygląd moich fotografii. Bez tych opcji trudno jest otrzymać wspaniałe zdjęcie. Ale ja i tak uważam, że najważniejsza jest ciekawość, obserwowanie świata i zauważanie piękna w rzeczach najprostszych.”
Zima nie rozpieszczała fotografów dobrym światłem. Pani Ewa z niecierpliwością czeka na wiosnę i na wspólne z mężem i psem wyprawy w plener. Jak twierdzi „wystarczy niedaleki wyjazd, żeby znaleźć się w innym świecie, gdzie wszystko żyje swoim niespiesznym rytmem, a świat jest taki piękny...” Ale żeby ten inny świat – rodem z Drogi Mlecznej – zobaczyć, potrzeba wyobraźni. A tę Pani Ewa niewątpliwie ma.
Stanisław Czachorowski
(zdjęcia - Ewa Rubczewska)
czwartek, 28 lutego 2013
USiołek wraca do domu czyli o wodzie na Śląsku
W związku z ogłoszeniem przez ONZ roku 2013 Rokiem Współpracy w Dziedzinie Wody, Centrum Studiów nad Człowiekiem i Środowiskiem Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach włącza się w działania na rzecz zrozumienia problematyki niedoboru czystej wody, zarówno w aspekcie krajowym jak i światowym. Ponadto, wraz z całą społecznością akademicką Uniwersytetu, Centrum podejmie się praktycznej pomocy ludziom cierpiącym na chroniczny niedostatek wody pitnej.
Cykliczne spotkania organizowane przez CSCS, w ramach zajęć „Wybrane problemy ekologii i ochrony środowiska”, w roku jubileuszowym 20-lecia działalności CSCS, poświęcone będą bowiem tematyce wodnej. Wykładom towarzyszyć będzie spektakularna akcja, przeprowadzona we współpracy z Polską Akcją Humanitarną (PAH), pod hasłem: „USiołek wraca do domu”. Celem akcji będzie zebranie funduszy, które umożliwią wybudowanie studni wody pitnej na terenie Somalii lub Sudanu Południowego.
Idea akcji
- Tematyka spotkań w CSCS obejmie m.in. trudne problemy braku wody w różnych regionach świata. Stąd współpraca z PAH, w ramach której na terenie Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach zostanie przeprowadzona, trwająca od 28 lutego do 23 maja, zbiórka funduszy na budowę studni.
- Wśród wykładowców cyklu znajdą się m.in.: przedstawiciel Polskiej Akcji Humanitarnej – inżynier sanitarny z Gazy, członek Klubu Gaja z propozycją: „Zaadoptuj Rzekę”, a także wykładowca z Indii, który barwną prezentacją przedstawi aspekty kulturowe i religijne świętych rzek w indyjskim stanie Maharasztra.
- Osioł domowy (Equus asinus), mieszkaniec Śląskiego Ogrodu Zoologicznego, którym opiekuje się Uniwersytet Śląski, a który stał się pierwowzorem USiołka, maskotki naszej Uczelni, wywodzi się z Afryki, z dziko żyjących gatunków osłów zamieszkujących między innymi pustynne i półpustynne obszary Półwyspu Somalijskiego – miejsca aktywnej działalności PAH. Stąd hasło wiodące zbiórki: „USiołek wraca do domu”, w domyśle: przynosząc mieszkańcom tych terenów środki na wybudowanie ujęcia wody pitnej. Przewiduje się udział Maskotki – USiołka w inauguracji cyklu, jak i podczas całej zbiórki.
- Społeczność akademicka, wliczając studentów i pracowników wszystkich wydziałów, liczy ponad 40 000 osób. Jeśli każdy z nich wrzuci do skarbony 2 złote, to uzbieramy kwotę umożliwiającą przeprowadzenie kompletnej inwestycji budowy studni. Pozwoli to także umieścić pamiątkową tablicę z nazwą i logotypem Uniwersytetu Śląskiego na wybudowanym obiekcie.
poniedziałek, 25 lutego 2013
Bioróżnorodność, Dobre Miasto i malowane butelki
Kameralne spotkania z nauką i naukowcami tym razem ponownie w Dobrym Mieście. A to za sprawą salonu artystyczno-naukowego, który rozkwita w dobromiejskim domu kultury.
1 marca o godz. 18.00 zapraszamy na wykład o bioróżnorodności oraz... malowanie butelek i recyklingowe dygresje z filozoficznym podtekstem, które poprowadzi dr hab. Stanisław Czachorowski, prof UWM z Katedry Ekologii i Ochrony Środowiska. Czy coś wynika z ochrony przyrody i dziedzictwa przyrodniczego dla przeciętnego Kowalskiego? Czy losy cywilizacji i ich upadków wiążą się z różnorodnością biologiczną na poziomie genetycznym, gatunkowym i ekosystemowym? I jak ochrona przyrody powiązana jest z malowaniem butelek? Wykładowi towarzyszyć będą warsztaty malowania na szkle: butelkach i słoikach. Surowiec wykorzystany do rękodzieła nawiązuje do recyklingu i powtórnego wykorzystania opakowań, do stylu życia, konsumpcjonizmu i jakości życia w cittaslow.
Praktyczną zachętą do czynnego udziału w spotkaniu będzie m.in. zaproszenie do V Jarmarku Rzeczy Ładnych (17 marca br.) w Stodole Kultury oraz wystawy poświęconej rękowdziełu i bioróżnorodności w czerwcu br., również w dobromiejskiej Stodole Kultury. Wykład i wystawa nawiązują do ONZ-etowskiej dekady Różnorodności Biologicznej (2011-2020). Dziedzictwo kulturowe przeplata się z dziedzictwem przyrodniczym. Jedno z drugim mocno jest związane, zarówno w skali lokalnej i globalnej.
1 marca o godz. 18.00 zapraszamy na wykład o bioróżnorodności oraz... malowanie butelek i recyklingowe dygresje z filozoficznym podtekstem, które poprowadzi dr hab. Stanisław Czachorowski, prof UWM z Katedry Ekologii i Ochrony Środowiska. Czy coś wynika z ochrony przyrody i dziedzictwa przyrodniczego dla przeciętnego Kowalskiego? Czy losy cywilizacji i ich upadków wiążą się z różnorodnością biologiczną na poziomie genetycznym, gatunkowym i ekosystemowym? I jak ochrona przyrody powiązana jest z malowaniem butelek? Wykładowi towarzyszyć będą warsztaty malowania na szkle: butelkach i słoikach. Surowiec wykorzystany do rękodzieła nawiązuje do recyklingu i powtórnego wykorzystania opakowań, do stylu życia, konsumpcjonizmu i jakości życia w cittaslow.
Praktyczną zachętą do czynnego udziału w spotkaniu będzie m.in. zaproszenie do V Jarmarku Rzeczy Ładnych (17 marca br.) w Stodole Kultury oraz wystawy poświęconej rękowdziełu i bioróżnorodności w czerwcu br., również w dobromiejskiej Stodole Kultury. Wykład i wystawa nawiązują do ONZ-etowskiej dekady Różnorodności Biologicznej (2011-2020). Dziedzictwo kulturowe przeplata się z dziedzictwem przyrodniczym. Jedno z drugim mocno jest związane, zarówno w skali lokalnej i globalnej.
Dokąd zmierza polska nauka?
Czy w Polsce są wystarczające zachęty dla biznesu, aby ten przeznaczał swoje środki na finansowanie badań? Jacy absolwenci opuszczają polskie uczelnie, jaki jest ich poziom wiedzy i umiejętności? Jakie przeszkody stoją na drodze młodych naukowców?
Na takie i inne pytania szukali odpowiedzi uczestnicy debaty pt. „Polskie Puzzle: Czy polska nauka idzie w las?”, która odbyła się 15 lutego br. na Uniwersytecie Warszawskim. Spotkanie organizowała Fundacja Polskiego Godła Promocyjnego „Teraz Polska” i Uniwersytet Warszawski.
Spotkanie prowadził red. Damian Kwiek (PR3), a udział w nim wzięli: dr hab. Konrad Banaszek (UW), prof. Marek Chmielewski (Wiceprezes PAN), prof. Krzysztof Dołowy (SGGW), Krzysztof Domarecki (Przewodniczący Rady Nadzorczej „Selena FM”), dr Olaf Gajl (OPI), dr hab. Jacek Guliński (Podsekretarz Stanu MNiSW), prof. Alojzy Nowak (Prorektor UW), prof. Leszek Rafalski (Przewodniczący Rady Głównej Instytutów Badawczych), prof. Henryk Skarżyński (Instytut Fizjologii i Patologii Słuchu), dr Jacek Szczytko (UW), prof. Łukasz Turski (Centrum Nauki Kopernik).
Jaka jest opinia studentów o uczelniach?
W pierwszej części spotkania wyniki swoich badań zaprezentowało studenckie koło naukowe „Moderator”. Badana była satysfakcja ze studiów, a jej wyniki zawarte zostały w raporcie pt. "Pozwólmy przejść nauce z bibliotek do lasu!". Okazuje się, że studenci są generalnie zadowoleni ze studiów. Natomiast duży rozdźwięk powstaje w ocenie zajęć teoretycznych i praktycznych. Aż w 80 proc. pozytywnie oceniają zajęcia teoretyczne, jednak już tylko 30 proc. studentów mówi, że ćwiczenia praktyczne spełniają ich oczekiwania. Dlaczego tak się dzieje i co z tego wynika - o tym rozmawiali uczestnicy drugiej części spotkania.
Dlaczego praktyka ma znaczenie i jakich absolwentów produkują polskie uczelnie?
Prof. Łukasz Turski stwierdził, że brak umiejętności praktycznego zastosowania wiedzy ma swe źródła w słabej edukacji szkolnej. Brak laboratoriów w szkołach podstawowych, gimnazjach i liceach oraz zastępowanie edukacji praktycznej wiedzą teoretyczną, zabija zdolności praktyczne uczniów. Dr Olaf Gajl zauważył inny problem wykształcenia młodych ludzi. Zwrócił uwagę, na to że nie są oni uczeni pracy zespołowej, niezbędnej przy realizacji projektów innowacyjnych, czy prowadzeniu nowoczesnych badań. Z kolei Jacek Guliński zwrócił uwagę na różne czynniki, które decydują o tym jacy absolwenci opuszczają mury polskich uczelni. Absolwenci są bardzo różni – mówił – a składa się na to kilka czynników: jakich ludzi mamy na wejściu, jakie uczelnie kończą oraz jakie mają predyspozycje i motywację. Zdaniem prof. Krzysztofa Dołowego ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego trzeba stworzyć elitarne uniwersytety, które będą kształciły najlepszych, a nie najwięcej studentów. Powinny one otrzymywać finansowanie ze względu na jakość kształcenia. „Takie zmiany są już wprowadzane, ale i tak jesteśmy opóźnieni o 15 lat” - dodał.
Świat w XXI w. nie pyta ile wiesz, ale co z tą wiedzą potrafisz zrobić – podsumował prof. Turski.
Jak wygląda współpraca nauki z biznesem?
Przewodniczący Rady Głównej Instytutów Badawczych prof. Leszek Rafalski podkreślił, że instytuty badawcze współpracują z biznesem, ale skala tej współpracy jest niewystarczająca. Nie ma zachęt dla przedsiębiorców np. w postaci ulg podatkowych – powiedział prof. Rafalski. W Polsce nie ma połączenia między nauką a biznesem. Nie ma go, bo przez kilka lat nie można zmienić świadomości na uczelniach. Amerykanie tę świadomość zmienili już w XIX wieku. Tam zupełnie inaczej myśli się o nauce. Kryterium sukcesu na amerykańskich uczelniach jest to czy pomysł naukowca można zastosować w życiu – dodał przewodniczący rady nadzorczej Selena FM Krzysztof Domarecki. Z kolei prof. Marek Chmielewski mówił o braku pionów badawczo-rozwojowych w dużych spółkach Skarbu Państwa. Prezesi tych firm i ich rady nadzorcze nie są zainteresowane współpracą z naukowcami, prowadzeniem badań, gdyż są to projekty długoterminowe. Natomiast oni zajmują stanowiska z nadania i ich kadencje są krótkie, a efekty badań często są widoczne po dużo dłuższym czasie.
Przeszkody
Przewodniczący Rady Głównej Instytutów Badawczych prof. Leszek Rafalski podkreślił, że instytuty współpracują z biznesem, ale w sposób niewystarczający. Najlepszym sposobem na pobudzenie owej współpracy jest system ułatwień administracyjnych i prawnych, na przykład w postaci ulg podatkowych. Z kolei dr Jacek Szczytko zwrócił uwagę na problem biurokracji - Kiedy potrzebuję zupełnie drobnego sprzętu do laboratorium, muszę przechodzić kilkumiesięczną procedurę przetargową. By działa się współpraca między uczelniami i biznesem, nie ma co czekać na kolejny narodowy program wsparcia. Potrzebne jest działanie „tu i teraz”, a żeby tak się stało, trzeba wysiłku oraz odwagi rektorów i dziekanów – dodał.
Co na przyszłość?
Prof. Alojzy Nowak, podsumowując spotkanie mówił o tendencji wśród absolwentów: 10 lat temu niemal wszyscy absolwenci chcieli pracować w dużych korporacjach. W ostatnich latach niemal połowa chce założyć własny biznes. To byłby największy sukces wydziałów ekonomii i zarządzania, jeśli będziemy kształcić pracodawców, a nie pracobiorców. Debata pokazała, że naukowcy rozumieją, że ich badania mają sens jeżeli służą życiu, służą konkretnym wdrożeniom i nie może być uprawiania nauki dla samej siebie. Źródłem zmian są młodzi doktoranci, oni kreują najwięcej pomysłów i część z nich chce z tymi pomysłami iść do biznesu – podsumował Krzysztof Domarecki.
Organizatorami spotkania byli FPGP „Teraz Polska” i Uniwersytet Warszawski. Partnerzy - Selena FM SA, Polpharma SA, Fundacja Best Place - Europejski Instytut Marketingu Miejsc. Patronat medialny - Polskie Radio, PAP Nauka w Polsce, Magazyn Teraz Polska, Koncept.
link do krótkiego filmu z debaty
Anna Grzegorzewska
Specjalista ds. PR (a.grzegorzewska@terazpolska.pl tel.: +48 22 201 26 93 | fax: +48 22 201 26 97 tel. kom. +48 506 000 253)
Na takie i inne pytania szukali odpowiedzi uczestnicy debaty pt. „Polskie Puzzle: Czy polska nauka idzie w las?”, która odbyła się 15 lutego br. na Uniwersytecie Warszawskim. Spotkanie organizowała Fundacja Polskiego Godła Promocyjnego „Teraz Polska” i Uniwersytet Warszawski.
Spotkanie prowadził red. Damian Kwiek (PR3), a udział w nim wzięli: dr hab. Konrad Banaszek (UW), prof. Marek Chmielewski (Wiceprezes PAN), prof. Krzysztof Dołowy (SGGW), Krzysztof Domarecki (Przewodniczący Rady Nadzorczej „Selena FM”), dr Olaf Gajl (OPI), dr hab. Jacek Guliński (Podsekretarz Stanu MNiSW), prof. Alojzy Nowak (Prorektor UW), prof. Leszek Rafalski (Przewodniczący Rady Głównej Instytutów Badawczych), prof. Henryk Skarżyński (Instytut Fizjologii i Patologii Słuchu), dr Jacek Szczytko (UW), prof. Łukasz Turski (Centrum Nauki Kopernik).
Jaka jest opinia studentów o uczelniach?
W pierwszej części spotkania wyniki swoich badań zaprezentowało studenckie koło naukowe „Moderator”. Badana była satysfakcja ze studiów, a jej wyniki zawarte zostały w raporcie pt. "Pozwólmy przejść nauce z bibliotek do lasu!". Okazuje się, że studenci są generalnie zadowoleni ze studiów. Natomiast duży rozdźwięk powstaje w ocenie zajęć teoretycznych i praktycznych. Aż w 80 proc. pozytywnie oceniają zajęcia teoretyczne, jednak już tylko 30 proc. studentów mówi, że ćwiczenia praktyczne spełniają ich oczekiwania. Dlaczego tak się dzieje i co z tego wynika - o tym rozmawiali uczestnicy drugiej części spotkania.
Dlaczego praktyka ma znaczenie i jakich absolwentów produkują polskie uczelnie?
Prof. Łukasz Turski stwierdził, że brak umiejętności praktycznego zastosowania wiedzy ma swe źródła w słabej edukacji szkolnej. Brak laboratoriów w szkołach podstawowych, gimnazjach i liceach oraz zastępowanie edukacji praktycznej wiedzą teoretyczną, zabija zdolności praktyczne uczniów. Dr Olaf Gajl zauważył inny problem wykształcenia młodych ludzi. Zwrócił uwagę, na to że nie są oni uczeni pracy zespołowej, niezbędnej przy realizacji projektów innowacyjnych, czy prowadzeniu nowoczesnych badań. Z kolei Jacek Guliński zwrócił uwagę na różne czynniki, które decydują o tym jacy absolwenci opuszczają mury polskich uczelni. Absolwenci są bardzo różni – mówił – a składa się na to kilka czynników: jakich ludzi mamy na wejściu, jakie uczelnie kończą oraz jakie mają predyspozycje i motywację. Zdaniem prof. Krzysztofa Dołowego ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego trzeba stworzyć elitarne uniwersytety, które będą kształciły najlepszych, a nie najwięcej studentów. Powinny one otrzymywać finansowanie ze względu na jakość kształcenia. „Takie zmiany są już wprowadzane, ale i tak jesteśmy opóźnieni o 15 lat” - dodał.
Świat w XXI w. nie pyta ile wiesz, ale co z tą wiedzą potrafisz zrobić – podsumował prof. Turski.
Jak wygląda współpraca nauki z biznesem?
Przewodniczący Rady Głównej Instytutów Badawczych prof. Leszek Rafalski podkreślił, że instytuty badawcze współpracują z biznesem, ale skala tej współpracy jest niewystarczająca. Nie ma zachęt dla przedsiębiorców np. w postaci ulg podatkowych – powiedział prof. Rafalski. W Polsce nie ma połączenia między nauką a biznesem. Nie ma go, bo przez kilka lat nie można zmienić świadomości na uczelniach. Amerykanie tę świadomość zmienili już w XIX wieku. Tam zupełnie inaczej myśli się o nauce. Kryterium sukcesu na amerykańskich uczelniach jest to czy pomysł naukowca można zastosować w życiu – dodał przewodniczący rady nadzorczej Selena FM Krzysztof Domarecki. Z kolei prof. Marek Chmielewski mówił o braku pionów badawczo-rozwojowych w dużych spółkach Skarbu Państwa. Prezesi tych firm i ich rady nadzorcze nie są zainteresowane współpracą z naukowcami, prowadzeniem badań, gdyż są to projekty długoterminowe. Natomiast oni zajmują stanowiska z nadania i ich kadencje są krótkie, a efekty badań często są widoczne po dużo dłuższym czasie.
Przeszkody
Przewodniczący Rady Głównej Instytutów Badawczych prof. Leszek Rafalski podkreślił, że instytuty współpracują z biznesem, ale w sposób niewystarczający. Najlepszym sposobem na pobudzenie owej współpracy jest system ułatwień administracyjnych i prawnych, na przykład w postaci ulg podatkowych. Z kolei dr Jacek Szczytko zwrócił uwagę na problem biurokracji - Kiedy potrzebuję zupełnie drobnego sprzętu do laboratorium, muszę przechodzić kilkumiesięczną procedurę przetargową. By działa się współpraca między uczelniami i biznesem, nie ma co czekać na kolejny narodowy program wsparcia. Potrzebne jest działanie „tu i teraz”, a żeby tak się stało, trzeba wysiłku oraz odwagi rektorów i dziekanów – dodał.
Co na przyszłość?
Prof. Alojzy Nowak, podsumowując spotkanie mówił o tendencji wśród absolwentów: 10 lat temu niemal wszyscy absolwenci chcieli pracować w dużych korporacjach. W ostatnich latach niemal połowa chce założyć własny biznes. To byłby największy sukces wydziałów ekonomii i zarządzania, jeśli będziemy kształcić pracodawców, a nie pracobiorców. Debata pokazała, że naukowcy rozumieją, że ich badania mają sens jeżeli służą życiu, służą konkretnym wdrożeniom i nie może być uprawiania nauki dla samej siebie. Źródłem zmian są młodzi doktoranci, oni kreują najwięcej pomysłów i część z nich chce z tymi pomysłami iść do biznesu – podsumował Krzysztof Domarecki.
Organizatorami spotkania byli FPGP „Teraz Polska” i Uniwersytet Warszawski. Partnerzy - Selena FM SA, Polpharma SA, Fundacja Best Place - Europejski Instytut Marketingu Miejsc. Patronat medialny - Polskie Radio, PAP Nauka w Polsce, Magazyn Teraz Polska, Koncept.
link do krótkiego filmu z debaty
Anna Grzegorzewska
Specjalista ds. PR (a.grzegorzewska@terazpolska.pl tel.: +48 22 201 26 93 | fax: +48 22 201 26 97 tel. kom. +48 506 000 253)
* * * * *
Temat ten chcielibyśmy podjąć także w olsztyńskich dyskusjach. Udostępniamy łamy tego blogu oraz zapraszamy na spotkania w olsztyńskiej kawiarni naukowej.
czwartek, 21 lutego 2013
wtorek, 19 lutego 2013
Oblicza artystyczne i duchowe ikony
Grupa A*R*T zaprasza serdecznie na wykład pod tytułem "Oblicza artystyczne i duchowe ikony". Wykład wygłosi dr Grażyna Kobrzeniecka-Sikorska z Wydziału Sztuki., w dniu 26.02.br. (wtorek) o godz. 12.00 w Kortowie, w sali Rady Wydziału Bioinżynierii Zwierząt (Oczapowskiego 5 - p.131).
Antoni Jarczyk
Przewodniczący A*R*T (Artystyczna Rezerwa Twórcza)
poniedziałek, 18 lutego 2013
Kawiarnia i poezja na Facebooku
Kolejne spotkanie olsztyńskich blogerów, wtorek, 26 lutego, godz. 17.30, Kawiarnia Moja, ul. Dąbrowszczaków 10. Tego dnia wręczymy malowaną butelkę - nagrodę dla Tomasza Czajczyca za popularyzację poezji na Facebooku.
niedziela, 17 lutego 2013
Fizjologia muzyki i miasto uniwersyteckie
Kapitał społeczny do swojego rozwoju wymaga przestrzeni przyjaznej do spotkań i wymiany myśli. Olsztyn niby jest miastem uniwersyteckim, ale takich miejsc jest mało. W Kortowie brak takiej przestrzeni a miasteczko akademickie szybko wieczorami się wyludnia. Nie ma po co w zasadzie tam chodzić, jeśli nie ma się zajęć. Z kolei olsztyńska Starówka, mimo sprzyjającego klimatu rzadko, jest odwiedzana przez kadrę profesorską. Jest jak odległe miasto. Na dodatek brak wygodnego ciągu komunikacyjnego, łączącego te dwa ważne dla miasta miejsce. Brak nawet ścieżki rowerowej, wszędzie przeszkadzają samochody.
Spokojne i niezobowiązujące spotkania o charakterze interdyscyplinarnym poszerzają horyzonty i pozwalają się wyrwać z głębokich i ograniczających kolein wąskiej specjalizacji. Poza parkiem technologicznym bez wątpienia trzeba Olsztynowi kawiarni naukowej i przestrzeni przyjaznej do nawiązywania relacji. Spotkania olsztyńskiej kawiarni naukowej Collegium Copernicanum odbywają się nieregularnie. Wśród nich są spotkania spontaniczne i zwoływane ad hoc. Takim spotkaniem było umówienie się na kawę z prof. Lechosławem Raganem, chóralistą z Wydziału Sztuki. Niezobowiązująco rozmowa zeszła na tok muzyki i biologii. By wspólnie i z różnych punktów widzenia zacząć zastanawiać się nad fizjologią muzyki, fizjologią słuchania.
Muzyka interesuje to, co się dzieje wewnątrz organizmu, w czasie słuchania muzyki. Przecież postrzegamy subiektywnie. Jakie znaczenie ma rytm i dźwięk? Kiedyś muzyka ściśle związana była z matematyką. Współcześnie neurofizjolodzy zastanawiają się jak zmienił się ludzki mózg pod wpływem nauki czytania i pisania. Naukowcy zastanawiają się jak nowe technologie w postaci telefonów komórkowych, tabletów, komputerów i internetu zmieniają nasz sposób funkcjonowania i postrzegania świata. Bez wątpienie dzieje się coś w mózgu. Ale co?
Przy kawiarnianym stoliku doszliśmy do wniosku, że potrzebna byłaby interdyscyplinarna i międzywydziałowa współpraca w zakresie wymyślenia nowego, interdyscyplinarnego programu badawczego, roboczo nazwanego fizjologią słuchu muzycznego, fizjologią muzyki (biologicznymi uwarunkowaniami interpretowania muzyki itd.). Do tej pory muzycy na Wydziale Sztuki do swoich badań wykorzystywali metodologię pedagogiczną. Teraz rodzi się pomysł, aby zacząć zupełnie coś nowego i spróbować podejść do muzyki od strony procesów fizjologicznych i funkcjonowania mózgu. A więc nawiązać do zupełnie innej metodologii badań – badań przyrodniczych. Być może łatwiej udało by się zrozumieć czy jest coś rzeczywiście w muzykoterapii. Być może skończy się tylko na przyjemnej dyskusji przy kawie na olsztyńskiej Starówce, a być może dojdzie do kolejnych spotkań już bardziej uporządkowanych i nakierowanych na cel.
W leniwym sobotnim poranku rozmawialiśmy o żeglowaniu i rozmyślaniach na łódce. To taka nasza mazurska pływająca pustelnia. Ja jeszcze nie żeglowałem – prof. Ragan pływa od lat. Otrząsając się z natłoku spraw pilnych i hałaśliwie ważnych może uda się nam latem spotkać na łódce na mazurskich jeziorach i porozmyślać. O czymkolwiek.
W strategii województwa warmińsko-mazurskiego ostatnio sporo uwagi poświęca się edukacji i kapitałowi ludzkiemu (innowacyjna gospodarka). Aby to dojrzewało, potrzebne są nie tylko parki technologiczne i uniwersytety, potrzebna jest przestrzeń, w której ludzie się spotykają i mają czas rozmawiać ze sobą. Poza aparaturą potrzebne są relacje. Relacje z ludźmi, a zwłaszcza profesorów ze studentami. Nie tylko na sali wykładowej, ale i w działaniu. W tym sensie dobra przestrzeń w postaci parków, zieleni i urokliwych kawiarni potrzebne są Olsztynowi jako miastu uniwersyteckiemu.
Stanisław Czachorowski
Spokojne i niezobowiązujące spotkania o charakterze interdyscyplinarnym poszerzają horyzonty i pozwalają się wyrwać z głębokich i ograniczających kolein wąskiej specjalizacji. Poza parkiem technologicznym bez wątpienia trzeba Olsztynowi kawiarni naukowej i przestrzeni przyjaznej do nawiązywania relacji. Spotkania olsztyńskiej kawiarni naukowej Collegium Copernicanum odbywają się nieregularnie. Wśród nich są spotkania spontaniczne i zwoływane ad hoc. Takim spotkaniem było umówienie się na kawę z prof. Lechosławem Raganem, chóralistą z Wydziału Sztuki. Niezobowiązująco rozmowa zeszła na tok muzyki i biologii. By wspólnie i z różnych punktów widzenia zacząć zastanawiać się nad fizjologią muzyki, fizjologią słuchania.
Muzyka interesuje to, co się dzieje wewnątrz organizmu, w czasie słuchania muzyki. Przecież postrzegamy subiektywnie. Jakie znaczenie ma rytm i dźwięk? Kiedyś muzyka ściśle związana była z matematyką. Współcześnie neurofizjolodzy zastanawiają się jak zmienił się ludzki mózg pod wpływem nauki czytania i pisania. Naukowcy zastanawiają się jak nowe technologie w postaci telefonów komórkowych, tabletów, komputerów i internetu zmieniają nasz sposób funkcjonowania i postrzegania świata. Bez wątpienie dzieje się coś w mózgu. Ale co?
Przy kawiarnianym stoliku doszliśmy do wniosku, że potrzebna byłaby interdyscyplinarna i międzywydziałowa współpraca w zakresie wymyślenia nowego, interdyscyplinarnego programu badawczego, roboczo nazwanego fizjologią słuchu muzycznego, fizjologią muzyki (biologicznymi uwarunkowaniami interpretowania muzyki itd.). Do tej pory muzycy na Wydziale Sztuki do swoich badań wykorzystywali metodologię pedagogiczną. Teraz rodzi się pomysł, aby zacząć zupełnie coś nowego i spróbować podejść do muzyki od strony procesów fizjologicznych i funkcjonowania mózgu. A więc nawiązać do zupełnie innej metodologii badań – badań przyrodniczych. Być może łatwiej udało by się zrozumieć czy jest coś rzeczywiście w muzykoterapii. Być może skończy się tylko na przyjemnej dyskusji przy kawie na olsztyńskiej Starówce, a być może dojdzie do kolejnych spotkań już bardziej uporządkowanych i nakierowanych na cel.
W leniwym sobotnim poranku rozmawialiśmy o żeglowaniu i rozmyślaniach na łódce. To taka nasza mazurska pływająca pustelnia. Ja jeszcze nie żeglowałem – prof. Ragan pływa od lat. Otrząsając się z natłoku spraw pilnych i hałaśliwie ważnych może uda się nam latem spotkać na łódce na mazurskich jeziorach i porozmyślać. O czymkolwiek.
W strategii województwa warmińsko-mazurskiego ostatnio sporo uwagi poświęca się edukacji i kapitałowi ludzkiemu (innowacyjna gospodarka). Aby to dojrzewało, potrzebne są nie tylko parki technologiczne i uniwersytety, potrzebna jest przestrzeń, w której ludzie się spotykają i mają czas rozmawiać ze sobą. Poza aparaturą potrzebne są relacje. Relacje z ludźmi, a zwłaszcza profesorów ze studentami. Nie tylko na sali wykładowej, ale i w działaniu. W tym sensie dobra przestrzeń w postaci parków, zieleni i urokliwych kawiarni potrzebne są Olsztynowi jako miastu uniwersyteckiemu.
Stanisław Czachorowski
środa, 13 lutego 2013
Salon artystyczno-naukowy w Dobrym Mieście
Ożywianie prowincji wymaga kapitału ludzkiego. I żeby on nie odpływał do aglomeracji, ale wręcz odwrotnie, aby zasilał małe miasteczka i wioski. Taka proba zwabiania na prowincję ludzi, aby pokazać bogactwo tożsamości lokalnej, rozpocznie się w najbliższy weekend.
Prof. Leszek Szarzyński z UWM w Olsztynie zaprasza na spotkania do salonu artystyczno-naukowego im. Andrzeja Chryzostoma Załuskiego, mieszczącego się w Centrum Kultury w Dobrym Mieście, ul. Górna 22 (II piętro) Różnorodne w formie spotkania ze sztuką i uniwersytecką nauką w uroczych klimatach prowincji mają pokazać bogactwo tożsamości małego miasteczka warmińskiego.
Celem i założeniem projektu jest przybliżenie nauki i sztuki uniwersyteckiej społeczności lokalnej Dobrego Miasta i okolic, a także poznanie własnej tożsamości w aspekcie historycznym w odniesieniu do postaci biskupa warmińskiego i naukowca zarazem - Andrzeja Chryzostoma Załuskiego.
Realizacja autorskiego projektu pod nazwą „salon artystyczno-naukowy” odbędzie się z udziałem czterech wydziałów Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego: Wydziału Humanistycznego, Wydziału Sztuki, Wydziału Biologii i Biotechnologii, Wydziału Kształtowania Środowiska i Rolnictwa. Spotkania odbywać się będą od lutego do czerwca 2013 r.
Biskup Załuski będzie patronem całego przedsięwzięcia. Adresat: społeczność lokalna, młodzież szkolna, lokalny Uniwersytet Trzeciego Wieku oraz turyści.
St. Cz.
Prof. Leszek Szarzyński z UWM w Olsztynie zaprasza na spotkania do salonu artystyczno-naukowego im. Andrzeja Chryzostoma Załuskiego, mieszczącego się w Centrum Kultury w Dobrym Mieście, ul. Górna 22 (II piętro) Różnorodne w formie spotkania ze sztuką i uniwersytecką nauką w uroczych klimatach prowincji mają pokazać bogactwo tożsamości małego miasteczka warmińskiego.
Celem i założeniem projektu jest przybliżenie nauki i sztuki uniwersyteckiej społeczności lokalnej Dobrego Miasta i okolic, a także poznanie własnej tożsamości w aspekcie historycznym w odniesieniu do postaci biskupa warmińskiego i naukowca zarazem - Andrzeja Chryzostoma Załuskiego.
Realizacja autorskiego projektu pod nazwą „salon artystyczno-naukowy” odbędzie się z udziałem czterech wydziałów Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego: Wydziału Humanistycznego, Wydziału Sztuki, Wydziału Biologii i Biotechnologii, Wydziału Kształtowania Środowiska i Rolnictwa. Spotkania odbywać się będą od lutego do czerwca 2013 r.
Biskup Załuski będzie patronem całego przedsięwzięcia. Adresat: społeczność lokalna, młodzież szkolna, lokalny Uniwersytet Trzeciego Wieku oraz turyści.
St. Cz.
piątek, 1 lutego 2013
Blogerzy przy kawiarnianym stoliku
Niedawno, pan Marcin Wójcik założył grupę na Facebooku "blogerzy z Olsztyna". Jest to kolejna proba zebrania (skatalogowania, policzenia, przeglądu itd.) blogujących osób z Olsztyna i okolic. Ciekawe ile osób pisze, o czym i dlaczego. Dośc szybko narodził się pomysł spotkania "w realu". Olsztyńska kawiarenka naukowa wychodzi więc z inicjatywą (tym bardziej, że bloguje już wielu naukowćó i studentów) i zaprasza blogerów do kawiarni.
W środę, 6 lutego o godz. 17.00 zapraszamy do Kawiarni Moja (ul. Dąbrowszczaków 10) na pierwsze (i mamy nadzieję nie ostatnie) spotkanie blogujących olsztyniaków (tematyka blogów juź na spotkaniach kameralnych z nauka się pojawiała). Na spotkaniu zostaną wręczone dwie nagrody: za blogerski debiut roku oraz za twórczość na Facebooku. Nagrodami są malowane przez mnie butelki.
Stanisław Czachorowski
Subskrybuj:
Posty (Atom)



















