poniedziałek, 25 stycznia 2010

Spotkania z nauką na… dworcu kolejowym


Liczne teksty red. Elżbiety Mierzyńskiej (też uczestniczki naszych niektórych spotkań) zwróciły uwagę opinii publicznej na niszczejące i zapomniane dworce kolejowe. Dołączając się do inicjatywy pani Mierzyńskuiej, chcielibyśmy przywrócić stare, zabytkowe dworce dla przestrzeni publicznej, może z nową funkcją.

Chcielibyśmy przynajmniej jedno ze spotkań kameralnych z nauką zorganizować poza Olsztynem, w starym, zapomnianym dworcu kolejowym. Szukamy chętnych do współpracy, zarówno w osobach „prelegentów” jak i partnerów lokalnych (samorząd, społeczność lokalna), czyli szukamy odpowiedniego dworca. Kiedyś w dworcowej poczekalni, ludzie czekając na swój pociąg rozmawiali ze sobą. W dobie bez telewizji i Internetu spotkania w trakcie podróży były okazją do poznawania świata, poznawania innych ludzi. Kameralne spotkania z nauką także służą poznawaniu świata poprzez dyskusje.

Szukamy:

  • chętnych osób do wykładów,
  • dyskusji naukowych i popularnonaukowych, kulturotwórczych ,
  • tematów dobrych na taką okazję · ewentualnego wsparcia finansowego i organizacyjnego ,
  • NGO lub nieformalnych grup lokalnych lub samorządowych.

Razem możemy przywrócić do przestrzeni publicznej stare dworce, nadać im nową fukcję użytkową. Kiedyś na dworcach także spotykali się ludzie, często ze sobą rozmawiali. Teraz w podróży odgradzamy się gadżetami i nie prowadzimy rozmów. Nie jesteśmy ciekawi ani siebie ani świata. Dawniej na dworcach mieliśmy czas (wymuszony czas oczekiwania na pociąg) i dla przyjemności ale i z ciekawości prowadziliśmy rozmowy. Teraz z przestrzeni publicznej w dużym stopniu zniknęło życie towarzyskie i społeczne, zastąpione telewizją, Internetem, esemesami. Coraz bardziej jesteśmy samotni w tłumie, coraz bardziej jesteśmy nie ze sobą ale obok siebie.

W XIX w. kolej łącząc ludzi umożliwiła szybki postęp technologiczny i cywilizacyjny. Warto o tym przypomnieć i zamienić puste i zdewastowane sale, poczekalnie, na miejsca wystawowe, muzea interaktywne, lokalne muzea rozwoju regionalnego, historii lokalnej, minimuzea podróży itd. Zamiast pustych i niszczejących budynków niechby zaczęły powstawać kolejne atrakcje turystyczne w formie stałych lub czasowych wystaw tematycznych: "szlakami wywózek i wysiedleń", "szlakami podróży dalekich", "szlakami migracji za chlebem". Na naszych licznych dworcach byłoby co pokazywać, bowiem były świadkami i biernymi uczestnikami wielu takich wydarzeń.

Wysiąść z pociągu byle jakiego na uroczej stacyjce. Zatrzymać się w wyścigu szczurów chociaż w trakcie wakacji. Być może w naszym regionie powstałby w ten sposób swoisty szlak turystyczny zapomnianych stacyjek, zapomnianych ludzi, zapomnianych procesów, zapomnianych społeczności i zapomnianego stylu życia. O tym chcielibyśmy porozmawiać na kolejnych spotkaniach kameralnych z nauką… Czekamy na propozycje miejsc i terminów.

St. Czachorowski

Na zdjęciu kawiarnia z Lublina

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz