niedziela, 5 września 2010

Czy można ożywić biblioteki sposobem Nikodema Dyzmy?

Znikają wiejskie i osiedlowe biblioteki, coraz dalej więc do miejsca, gdzie można wypożyczyć ciekawą książkę. Bliżej już do księgarni, więc moja domowa biblioteczka coraz szybciej się przepełnia. Bezwartościowe (dla mnie) można wyrzucić do pojemnika z makulaturą. Ale takich książek jest niewiele. Co robić z resztą? Można oddać innym np. poprzez boockrosing. Można wypożyczać znajomym. Ale i tak brakuje miejsca... Przecież wszystkiego, co mnie interesuje nie kupię (z braku miejsca i pieniędzy).
Z drugiej strony coraz częściej korzystamy ze źródeł internetowych i elektronicznych. Kiedyś, w Średniowieczu, mnisi przepisywali książki pro publico bono. Teraz zasoby bibliotek wirtualnych powiększają się o coraz bardziej o różne pliki tekstowe, książkowe, archiwalne fotografie, mapy itd. zasoby ludzkości dotyczące wiedzy są więc coraz bliżej i są coraz łatwiej osiągalne.I w końcu, po utracie przestrzeni publicznej, skazani jesteśmy na siedzenie w domu przed monitorami komputerowymi i telewizyjnymi. Przez do duchowo ubożejemy. Bez kontaktów z innymi ludźmi usychamy społecznie.
Do prób odzyskania przestrzeni publicznej w Olsztynie i regionie dorzuciłbym świetny pomysł Jacka Dukaja z Tygodnika Powszechnego (całość: biblioteka bez granic). Oto fragmenty:"Można stworzyć bibliotekę z milionami tomów i otwartą dla całego kraju, nie wydając pieniędzy na ani jeden budynek czy regał." A ja dodam - nie produkując zbędnych towarów i wykorzystując niejako książkowy "recykling" i przedłużone użytkowanie (Użyj tego jeszcze raz z zasady 3 U).

"Mark Zuckerberg, dyrektor generalny Facebooka, głosi ewangelię radykalnej transparentności: „Wszystko, co prywatne, stanie się kiedyś publiczne”. Na Facebooku wkrótce zarejestrowany będzie co dziesiąty Polak. Wyobraźmy sobie serwis, w który każdy może wrzucić spis zawartości swojej biblioteczki, a wpisując autora lub tytuł, znaleźć najbliższą geograficznie kolekcję, w której znajduje się pożądana, a jeszcze nieprzeczytana książka – następnie zaś umówić się z jej właścicielem na przekazanie tomu. Właściciel może oczywiście założyć sobie dowolne filtry dostępności (np. tylko we wtorek i czwartek po południu, albo tylko w kawiarni na rogu, albo tylko trzy książki miesięcznie, albo tylko dla uczestników z ratingiem powyżej x)."

Gdyby pokusić się na realizację takiego projektu w Olsztynie, to olsztyńskie kawiarnie ożyłyby jako miejsca ciekawych spotkań. Na osiedlach (na moim także) brakuje jakichkolwiek kawiarni. Nuda i pustynia i domowa samotność. Pozostaje trzepak przy śmietniku? Nie ma takich kawiarni, bo brakuje ludzi, którzy by przychodzili. A po co przychodzić? Napić się herbaty i kawy? To można w domu. Ale w domu trudno o spotkanie i otwartość na innego człowieka. Do naszej przestrzeni prywatnej przychodzą tylko zaproszeni.Odnaleźć się można także i poprzez portale społecznościowe. Rzeczywistość wirtualna nigdy nie zastąpi świata realnego, ale może go wspomagać. Może pomóc odzyskać przestrzeń publiczną i ułatwić wyjście z samotności w tłumie blokowisk.

Dla zrealizowania tego bibliotecznego pomysły Nikodema Dyzmy potrzeba w sumie niewiele – przewartościowania innego spojrzenia na stare rzeczy. Fizjologicznie i anatomicznie sprowadza się do nowych połączeń między neuronami w mózgu. Do tego tajemniczego procesu wystarczy trochę myślenia i motywacji. Nawiązując do aktualnych wydarzeń – potrzeba zatrzymać tramwaj niemożności, bezradności i samotności. Czy znajdzie się ktoś, kto to zrobi ku radości wielu?

Zapraszamy z książkami i pomysłami do naszej kawiarenki Collegium Copernicanum. Zaczynamy 23 września w czasie Olsztyńskich Dni Nauki (w tym czasie spotykamy się w Baccalarium, w Kortowie).

Stanisław Czachorowski

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz