wtorek, 2 lutego 2010

Newsogenerowalność nauki


Dołączę do postawionego już za oceanem pytania: a gdyby tak w gazetach, radiu i telewizji odkryciom naukowym i poznawianiu realnego świata poświęcono tyle samo miejsca co na wiadomości sportowe albo na ploteczki z warszawskiego świata polityki albo na informacje o wypadkach, zabójstwach, skandalach itd. ? Codziennie mielibyśmy sporo informacji o świecie!
Ale czy nauka jako taka potrafi generować newsy, tak jak skandale polityczne, wypadki drogowe, zamachy terrorystyczne czy omawianie treści seriali telewizyjnych (gawędziarstwo biograficzne czyli zwykłe plotki)? Ostatnie doniesienia o odnalezieniu neandertalczyka w Polsce czy skamieniałościach pierwszego lądowego kręgowca, pokazują, że odkrycia naukowe mogą być medialnymi newsami. Ale opowiadanie o odkryciach wymaga przygotowania od czytelnika (widza) jak przede wszystkim dużej wiedzy od samych dziennikarzy. Znacznie trudniej pisać o nauce i odkrywaniu świata, bo wszystkie braki są widoczne. A na przygotowanie newsa potrzeba znacznie więcej czasu niż zrelacjonowanie meczu piłkarskiego (na sporcie zna się każdy), wypadku drogowego, skandalu politycznego itd. Ba, nawet na medycynie i zmianach klimatu zna się każdy (w swoim mniemaniu).
Niemniej, gdyby tak przynajmniej media publiczne wypełniały swoją misje publiczną... wtedy telewizja, radio i gazety dołączyły by do wszechstronnego kształcenia ustawicznego (cywilizacyjnie zyskalibyśmy wszyscy!). I wbrew pozorom jest bardzo dużo ludzi ciekawych świata. Dowodzą tego chociażby uniwersytety trzeciego wieku.
A na razie pozostaje zaprosić do kawiarni, aby w tej przestrzeni publicznej podyskutować, popytać, spotkać ludzi z pasją...
Stanisław Czachorowski

1 komentarz:

  1. Pozdrawiam i gratuluję celności uwag.
    Zapewne jestem w tym zakresie pesymistą... Uważam,że świat mediów zbyt mocno jest uwarunkowany kapitałowo,aby pozwolić sobie na odejćie od obecnych standardów.Wybrano model tani (świat waszawski na Wiejskiej)i taki, że "się kręci". Media mają swój wizerunek odbiorcy, kreuja go programami, a ogladalność programów potwierdza trafność wizreunku odbiorcy. Coraz wyraźniej zarysowuje się jednak podział na świat obywatelski i pozostały (żeby nie wprowadzać jakichkolwiek asocjacji, szczególnie ideologicznych).Jeżeli uznamy, że banki, media i coś tam jeszcze - nie mogą w realich naszej cywilizacji funkcjonowac inaczej niż to robią (istotnie, nie kosmetycznie inaczej), to trzeba obywatelesko tworzyć byty społeczne o takich samych funkcjach, ale nasze.
    Medialność nauki nie tkwi w niej samej, ale w ludziach, którzy tkwią w nauce. Wystarczy ich odszukać i obywatelsko wykreować. Jak już produkt będzie rasowy, media same się zgłoszą, ale w zasadzie po co?
    Róbmy swoje.

    OdpowiedzUsuń