wtorek, 1 czerwca 2010

Jak to z olsztyńską kawiarnią naukową było

Nasze spotkania rozpoczęły się już w 2000 r, (czytaj więcej). Po dłuższej przerwie regularne spotkania rozpoczęły się wraz z przygotowaniami do VI Olsztyński Dni Nauki oraz Europejskiej Nocy Naukowców we wrześniu 2008. Wtedy też powstała pierwsza internetowa wersja "kawiarenki" (zobacz więcej). Bardziej oficjalne otwarcie kawiarenki naukowej (kameralne spotkania z nauką) na olsztyńskiej Starówce odbyło się 8 stycznia 2009 r. Niżej fragment wywiadu z tamtego okresu:

Karol Fryta (Gazeta Olsztyńska) — Panie profesorze, kto wchodzi w skład Klub profesorów Collegium Copernicanum i po co on został założony?
Stanisław Czachorowski - To na razie inicjatywa w fazie początkowej. Kilka lat temu z inicjatywy mojej, prof. Haliny Romanowskiej-Łakomy oraz prof. Lechosława Ragana, spotykaliśmy się w pubie "Carpenter". Wtedy i teraz głównym celem było stworzenie przyjaznej i otwartej atmosfery do nieformalnych, akademickich spotkań. Tak, ażeby student mógł spotkać się z pracownikiem naukowym i swobodnie porozmawiać na różne tematy (a nie jak uczeń podczas odpowiedzi przy tablicy). Na tamte spotkania przychodzili różni pracownicy naukowi, nasi przyjaciele i "ludzie z ulicy", studenci. Czasem odbywały się spotkania w języku angielskim, z uwagi na naszych zagranicznych gości. Po mniej więcej roku inicjatywa się urwała, bo było nas za mało (teraz dołączyło kilu kolejnych profesorów, i liczymy na więcej).
Później próbowaliśmy spotykać się w nieistniejącej już restauracji "La boca". W grudniu 2008 r. zaczęliśmy się spotykać w restauracji „U Artystów”. Latem ubiegłego roku, będąc wraz z prof. Jerzym Wilde na jubileuszu prof. Józefa Banaszaka w Lubostroniu, spotkaliśmy się z ciekawą inicjatywą pod nazwą "Klub profesorów Wierzenica". Były to kameralne spotkania z nauką i sztuką, czasem ich efektem były publikacje i książki. Dlaczego Olsztyn miałby być gorszy? I w końcu na dwudniowym seminarium z okazji Dnia Papieskiego w październiku 2008 roku, seminarium zorganizowanego przez Wydział Teologii i Wydział Biologii, a poświęconemu Darwinowi i ewolucji, w trakcie gorących dyskusji narodził się pomysł ich kontynuacji w warunkach kawiarnianych. Pomysł ten uzyskał akceptację i poparcie obu dziekanów – prof. Ryszarda Góreckiego i ks. prof. Edwarda Wiszowatego. Jest to więc pomysł mający wielu "ojców". Lista "członków założycieli" jest otwarta i ciągle się powiększa. Nie pora więc teraz wymieniać wszystkie nazwiska.
Co jest celem? W Olsztynie mieszka ponad 600 profesorów pewnie 3 razy tyle doktorów. Mamy więc około 2000 naukowców, czyli jakieś 1-2 % mieszkańców Olsztyna. Czy coś (a jeśli tak to co) wynika z tego dla miasta? Czy rozmowy toczone w kawiarniach są u nas przez to ciekawsze? Chcemy to „eksperymentalnie” sprawdzić.

K.F. — Nauka kojarzy się z uniwersyteckością. Chce się Pan dostać pod strzechy rozmawiając o niej w kawiarni? Wierzy Pan, że można w ten sposób zainteresować nauką?

S.Cz. – Wiedza rodzi się w głowie, a tę naukowiec ma zawsze ze sobą, niezależnie od miejsca pobytu. Nauka od zawsze toczyła się "w kawiarni". W świecie antycznym były to gaje oliwne. A z kawiarni warto wspomnieć o Lwowie i słynnym polskim matematyku – Stefanie Banachu. We lwowskiej kawiarni rodziła się polska szkoła matematyków. Dzięki nim mamy obecnie w Polsce wspaniałych informatyków, a wcześniej to właśnie Polacy złamali szyfr Enigmy. Lwowscy matematycy mieli swoją "książkę-zeszyt", w której wpisywali pomysły, rodzące się w czasie kawiarnianych dyskusji, do późniejszego rozwinięcie. Widziałem na zdjęciu z jednej z placówek naukowych, chyba w CERN, tablice do zapisywania myśli... w toalecie. Tak na wszelki wypadek, gdyby coś nagle w głowie się urodziło. Zwłaszcza kobiety lubią sobie pogwarzyć podczas poprawiania makijażu (widocznie tablica jest po to, aby nie pisały szminką po lustrze). Po prostu myślenie odbywa się w głowie, a ta za sprawą nóg bywa w różnych miejscach.

A tak trochę poważniej, nauka to przede wszystkim proces poznawania, rodzący się w dyskusji. Kiedyś wiele rozmów odbywało się w trakcie spacerów. Podróż jest nie tylko przemieszczaniem się ale i intelektualnym poszukiwaniem. Oderwaniem od codziennego gwaru. A uniwersytet to wspólnota uczących i nauczanych. W naszym klimacie nie ma gajów oliwnych, gdzież więc spotykać się na swobodnych i inspirujących rozmowach? Spotkania w kawiarniach Starego Miasta to tylko inna forma dyskusji naukowych. Kortowo nie powinno być gettem dla naukowców, których odwiedza się jak osobliwe zwierzęta w ZOO. A skoro nie chce czasem Mahomet przyjść do góry, to i góra czasem przychodzić chce do Mahometa. Współczesny świat przesiąknięty jest nauką jako procesem poznawania. Zwłaszcza w Olsztynie, mieście akademickim.Tak, jest to wychodzenie z problematyką naukową "pod strzechy". Ale nie tylko, bo gdzie ma się spotkać na interdyscyplinarnych rozmowach historyk z biologiem, matematyk z muzykiem, chemik z filozofem? Kortowo jest dużym miasteczkiem i niewiele jest tam kawiarni z odpowiednim klimatem. A na Starówce dodatkowo bliżej jest do miejsc, którymi chadzał Mikołaj Kopernik.Chcielibyśmy, aby te nieformalne spotkania były okazją zarówno dla studentów, "szarych obywateli" jak i dziennikarzy, którzy poszukują ciekawych tematów. Stół jest miejscem przyjaznym do spotkań, przy herbacie, kawie, winie. I do toczenia różnorodnych rozmów, także między naukowcami. Nazwa "sympozjum" wywodzi się z greckich słów "syn" - wspólny, i "posis" - picie. Dawniej dyskusje odbywały się podczas uczty, posiłku. Zwłaszcza na dworach u arystokratów, monarchów. Umyślnie wybraliśmy czwartki. W XXI wieku, epoce gospodarki opartej na wiedzy, każdy z nas może poczuć się "takim arystokratą", może czuć się zaproszonym na ucztę intelektualną.A jeśli się uda, to Olsztyn zacznie się kojarzyć z bardzo ciekawym miejscem, gdzie w kawiarniach Starego Miasta, oprócz zabytków w naturalnych warunkach spotkać można będzie naukowca. Niech to będzie namiastka spotkania z Mikołajem Kopernikiem. Tak, przy okazji chcemy wzbogacić atrakcyjność turystyczną Olsztyna. Bo moim zdaniem Olsztyn to miasto magiczne, to miasto ciekawe i wiele interesujących rzeczy się tu dzieje. Zarówno pod względem artystycznym jak i ... naukowym.

K.F. — Jakie są plany klubu na przyszłość?
S.Cz. - Pierwszym planem jest sprawdzić czy taka nieformalna grupa jest w ogóle potrzebna. (…) A najważniejszym planem jest spotykać się i dyskutować na ciekawe tematy w miłej atmosferze i "na mieście", a nie w zamkniętym „kortowskim getcie”. Człowiek jest przede wszystkim istotą społeczną, która „nie samych chlebem" i serialami brazylijskimi żyje.
(zob. całość tekstu)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz