sobota, 30 października 2010

Czy apolityczność uniwersytetu stoi w konflikcie z działalnością polityczną?

Ćwiczenia z antropologii politycznej

Antropologia polityczna jest jedną z subdyscyplin antropologii kulturowej.W Polsce jest dyscypliną znaną w okresie między wojennym jako „etnografia polityczna” lub „etnologia polityczna”. Dziś w związku z modą na „antropologię” w naukach humanistycznych i społecznych nazywana jest właśnie „antropologią polityczną”. Jako taka jest nową dziedziną wiedzy w Polsce, znaną natomiast w innych krajach i na innych kontynentach.

Antropologia kulturowa w odróżnieniu od innych nauk antropologicznych (jak antropologia filozoficzna) jest dziedziną nauk empirycznych. Jedną z podstawowych metod w niej wypracowanych jest metoda intensywnych badań terenowych. W jej ramach obserwacja uczestnicząca i wywiad spontaniczny należą do najważniejszych technik badawczych. Bezpośredni kontakt z ludźmi reprezentującymi różne społeczności świata jest standardem badawczym w tej dziedzinie wiedzy od lat dwudziestych ubiegłego stulecia. Większość antropologów uważa, że nikt kto nie prowadził badań terenowych nie może nazywać siebie antropologiem – nie jest antropologiem.

Antropolog badający politykę – „opisuje, jak robi się politykę”, a opis taki nie jest możliwy bez obserwacji bezpośredniej.
Od kilku lat przedmiot ten jest wykładany i odbywają się do niego ćwiczenia w Instytucie Nauk Politycznych UWM, a wcześniej w WSP w Olsztynie. Od samych początków spełniając zadość wymogowi bezpośredniego kontaktu z przedmiotem badań organizowałem objazdy naukowe oraz konferencje naukowe ze studentami po to, by studenci mogli poznać wiele społeczności etnicznych i narodowych w naszym regionie, a także poznali doświadczenia tych, którzy na różnych kontynentach pracowali wśród różnych społeczności świata. Dzięki tym ludziom dowiadywaliśmy się o uwarunkowaniach kulturowych polityki w różnych państwach świata. Uczyliśmy się odmian kultury politycznej w kontekście tradycji społeczno-kulturowej danego narodu czy grupy etnicznej. Mając ograniczone możliwości, zwłaszcza finansowe nie było możliwe do tej pory organizowanie badań terenowych dla studentów. Tym nie mniej jest on konieczny, jeśli mamy mówić o antropologii jako nauce badającej politykę, a polityka to także politycy. Bez bezpośredniego kontaktu z nimi nie ma mowy o nauce w pełnym tego słowa znaczeniu. Uczynienie zadość temu wymogowi naukowości w wypadku partii politycznych jest niezmiernie trudne. Politycy stronią od spotkań i udzielania wywiadów studentom, którzy przygotowują swoje prace licencjackie i magisterskie. Politycy obawiają się, że ta wiedza zostanie wykorzystana przeciwko nim. Jest tak nie tylko w Olsztynie, w Polsce, ale i w innych krajach. Stwarza to ogromne trudności w prowadzeniu badań w dziennie polityki. Problem ten sygnalizują silnie także socjologowie polityki.

Zbliżające się wybory samorządowe w Polsce i rozpoczęta już kampania wyborcza to jedno z głównych pól badań dla politologów. Profesor Lech Szarzyński podzielił się w rozmowie ze mną swoim problemem, czy kandydować w wyborach samorządowych w Olsztynie? Uznałem, że jest to interesujący problem do przedstawienia na ćwiczeniach z antropologii politycznej, stąd zaprosiłem Profesora na prowadzone przeze mnie ćwiczenia. Jednym z rozważanych problemów była m.in. kwestia: Czy apolityczność uniwersytetu stoi w konflikcie z działalnością polityczną? A dalej: Czy działalność samorządową należy traktować jako działalność polityczną w potocznym i naukowym rozumieniu „działalności politycznej”? Czy środowisko uniwersytetu powinno być reprezentowane w instytucjach samorządowych? Itp.

Udział Profesora L. Szarzyńskiego w zajęciach z antropologii politycznej czynił zadość standardowi metodologicznemu.
Chcę jeszcze wspomnieć, że w Instytucie Nauk Politycznych UWM gościliśmy wielu wybitnych polityków i to w okresie kampanii wyborczej. Jak do tej pory nikt nie robił z tego powodu zarzutów. Sam jest inicjatorem działającego przy Instytucie Nauk Politycznych – Klubu Politycznego. Powstał on po to, by środowisko społeczne Olsztyna a także naukowcy i studenci UWM mogli bezpośrednio spotykać się i dyskutować z ludźmi reprezentującymi różne dziedziny polityki. Byli w wśród gości nie tylko politycy z Polski, ale z wielu krajów świata.

Od wielu lat powtarzam studentom, zwłaszcza pierwszego roku, że nauki polityczne nie uczą przyszłych polityków (chociaż mogą), ale uczą studentów, jak badać politykę. Nie uczymy polityki, lecz uczymy o polityce.

Odnośnie do tekstu we wtorkowej „Gazecie Wyborczej” mogę tylko powiedzieć, iż jest on tendencyjny. A moją wypowiedź, z rozmowy telefonicznej z jednym z autorów tego tekstu, zacytowano selektywnie. Opublikowano ją bez moje autoryzacji, mimo iż wyraźnie o to prosiłem we wspomnianej rozmowie telefonicznej.
Krzysztof Gładkowski

1 komentarz:

  1. Niestety, w Polsce nie mamy samorządu tylko partiokrację, czyli zawłaszczanie przez partie samorządu.

    OdpowiedzUsuń