sobota, 12 czerwca 2010

Przerwa wakacyjna (ale nie całkiem)

Na czas wakacji zawieszamy nasze regularne spotkania "kwiarniane". Nowy rok akademicki zainaugurujemy we wrześniu. W czasie Olsztyńskich Dni Nauki zapraszamy na kilka spotkań w klubie Baccalarium w Kortowie.

W czasie letniego wypoczynku nie będziemy jednak całkiem bezczynni. Spróbujemy wybrać się w różne zakątki naszego regionu. W miarę możliwości relacje z tych spotkaniowych wypraw przedstawimy na niniejszym blogu.

Zapraszamy także do wpisywania (w komentarzach) pomysłów i sugestii, dotyczących miejsca, tematyki i zapraszanych osób w przyszłym roku akademickm. Bardzo liczymy na wsparcie organizacyjne, koncepcyjne i "dyskusyjne" w przyszłych spotkaniach. Zapraszamy do aktywnego współtworzenia olsztyńskich kameralnych spotkań z nauką.
St.Cz.

czwartek, 10 czerwca 2010

Odzyskiwanie przestrzeni publicznej czyli rzecz o ochronie dziedzictwa niematerialnego

Kortowo to unikalny kampus uniwersytecki z dużą ilością czystych trawników, parkiem, jeziorem i lasem pod bokiem. Tak dogodne warunki przestrzeni publicznej tylko jeden raz w roku częściowo są wykorzystane – w czasie Kortowiady. Ale bardziej widoczna jest hałaśliwa, głośna młodzież – nierzadko licealna i gimnazjalna – czy ostentacyjne picie piwa. Nie mam nic przeciw juwenaliom i Kortowiadzie z koncertami na wolnym powietrzu. Ale to trochę mało jak na miasteczko uniwersyteckie. Trudno zobaczyć w Kortowie widoki z nowojorskiego Central Parku – z ludźmi czytającymi książki, grającymi w szachy, pracującymi na swoich laptopach. Trudno spotkać profesorów dyskutujących ze studentami na trawniku, na murku czy ławce. O kortowskim Hyde Parku to nawet nie ma co marzyć. Brak własnych poglądów czy odwagi na ich wyrażanie?

Bo w Olsztynie brak otwartej, przyjaznej i niekomercyjnej (a więc taniej) przestrzeni publicznej. Jest na Starówce wiele kawiarni, pubów, letnich ogródków z parasolem…. ale wszędzie ceny są komercyjne i nie dla ucznia czy studenta. Nic więc dziwnego, że Kortowiada to swoista manifestacja, kiedy to jeden raz w roku można pić piwo w publicznym miejscu, można wyjść na ulice i mniej lub bardziej nieudolnie być razem z innymi. Miasto-ogród, ale parków jak na lekarstwo refundowane w NFZ.

Kiedyś wiosenna pogoda z wczesną zielenią obfitowała w majówki - finansowo niskonakładowe przedsięwzięcia społeczno-kulturalne. Sprzyjają temu święta majowe, miła pogoda pachnąca pierwszymi kwiatami i młodzieńcza chęć do zabawy. A Polacy od wielu lat siedzą zamknięci w domach, przed telewizorami, nie mając odwagi niebanalnie korzystać z przestrzeni publicznej. Olsztyn nie ma przyjaznej i otwartej na przyjezdnych przestrzeni publicznej. Przestrzeni, gdzie można posiedzieć na murku i pomachać nogami. Jeśli gdzieś przy stoliku siądziesz to musisz kupować i płacić! Pozostaje picie w krzakach lub urządzanie domówek (dawniej prywatkami zwanymi).

Na uniwersytet „w mieście” patrzą z nadzieją i oczekiwaniem. Olsztyn chce być miastem-ogrodem, ale praktycznie nie ma przyjaznej przestrzeni publicznej. Miasto uniwersyteckie staje się jednym wielkim parkingiem przy alfo-biedronkowych sklepach wielkopowierzchniowych.
Odzyskajmy przestrzeń publiczną, poczynając od Kortowa, a docierając w okresie wakacyjnym do różnych „prowincjonalnych” zakątków naszego regionu. Pokażmy sobie, że możliwe są plenery nie tylko malarskie ale i naukowe. Pokażmy – także i sobie – że nie jesteśmy ogłupiali, że na trawniku w przestrzeni publicznej może dziać się więcej niż „odcedzania” pieska.
„Olsztyn kocham, moją małą Amerykę”… ale gdzie ta wolność, otwartość i optymizm do budowania nowych wspaniałych światów?

W naszej „kawiarence” chcemy się skupiać wokół problemów a nie wokół instytucji - dlatego nasz klub jest ciągle nieformalny. Brak administracyjnego sformalizowani ułatwia wejścia (dołączanie innych ludzi i inicjatyw) oraz gwarantuje niskie koszty funkcjonowania.
Spotkania w kawiarni nie umniejszają naszej akademickiej godności. Nie szata zdobi człowieka, a człowiek szatę. Nie wnętrze i zewnętrzna celebra dodaje godności uczonemu a myśli i dyskusje, które generuje. Podstawowym warsztatem pracy jest głowa (i umysł), a tę naukowiec ma zawsze ze sobą. Togi i fanfar nam nie są potrzebne, przynajmniej w tym miejscu…

Nie jesteśmy zakompleksionymi prowincjuszami. Collegium Copernicanum nie jest towarzystwem wzajemnej adoracji. Kameralne spotkania z nauka i naukowcami to otwarte i życzliwe spotkania z różnymi gośćmy. Liczymy, że w miarę ugruntowania się tej tradycji, obecności uczonych dyskusji w miejskiej agorze, będziemy gościli umysły i indywidualności „z górnej półki”, także i gości zagranicznych. W przyszłości chcielibyśmy na nasze kameralne spotkania zapraszać gości z kraju i ze świata. Z braku funduszy nie stać nas na zapraszanie (z pokryciem kosztów podróży i zakwaterowania). Ale chcemy korzystać z okazji pobytu takich osób w Olsztynie. Potrzeba nam tylko przyjaznej przestrzeni publicznej.
Stanisław Czachorowski

wtorek, 8 czerwca 2010

Jak studiuje się w Kanadzie?

10 czerwca (Kawiarnia Moja, godz. 17.30) -kameralne spotkanie z prof. Gregorym M. Kelly z University of Western Ontario (Kanada). Prof. Kelly przebywa z dwutygodniową naukową wizytą w Katedrze Anatomii Porównawczej (Wydział Biologii), w ramach projektu "Rozszerzenie i udoskonalenie oferty edukacyjnej skierowanej do osób spoza uczelni oraz podwyższanie jakości nauczania i kompetencji kadry akademickiej”.

Spotkanie w Kawiarni Moja będzie okazją do dyskusji nad tym jak studiuje się i pracuje naukowo w uniwersytetach kanadyjskich oraz nad znaczeniem mobilności pracowników naukowych. Czy z faktu, że do akademickiego Olsztyna przyjeżdżają naukowcy z różnych części świata, coś dla przeciętnego mieszkańca wynika? Czy w globalnej wiosce - jaką jest współczesny świat nie tylko naukowy - małe miasto gdzieś w zakątku Europy (taki jest przecież Olsztyn) jest rzeczywiście na marginesie świata?

Dyskusja przy kawiarnianym stoliku - ze względów organizacyjnych - odbędzie się w języku angielskim.

Badania Profesora G. M. Kellego i jego zespołu dotyczą przekazywania sygnału przez białka G i skierowania komórek potworniaka zarodkowego (F9 teratocarcinoma cells) do wejścia w programowaną śmierć komórek, czyli apoptozę. Profesor M.G. Kelly wraz ze swoim zespołem zidentyfikował czynniki biorące udział w procesie różnicowania endodermy pozazarodkowej we wczesnych stadiach rozwoju zarodkowego myszy, skupiając się na specyficznym szlaku sygnałowym Wnt i jego receptorze Frizzled, który indukuje różnicowanie się zarodkowej linii F9 komórek raka (ang. carcinoma), czyli złośliwego rozrostu tkanek nabłonkowych w prymitywną endodermę. Proces ten przebiega zupełnie odmiennie w rozwijającym się zarodku dania pręgowanego, ponieważ w tym przypadku nie wykształca się endoderma pozazarodkowa, a Wnt6 bierze udział w rozwoju serca i somitów (pierwotnych segmentów) ciała. To co uznawane jest za szczególnie wyjątkowe u dania pręgowanego - jest obecność dwóch transkryptów Wnt6, czego nie obserwuje się u innych przedstawicieli kręgowców (np. myszy). Uważam, że referat na temat szlaku sygnałowego Wnt i jego interakcji w szlakach sygnałowych takich białek jak białka G, Rho i Jnk jest bardzo na czasie, zatem powinien wzbudzić zainteresowanie szerokiego grona naukowców i biologów różnych specjalności (embriologów, neurobiologów, genetyków, ewolucjonistów etc.…), jak również lekarzy zajmujących się problematyką schorzeń, w których występują zaburzenia sygnalizacji Wnt. Nadmierna aktywacja głównych efektorów sygnalizacji Wnt, tj.czynnika transkrypcyjnego β-catenin/TCF (cat/TCF) może powodować .rozwój niektórych chorób np. raka piersi i okrężnicy. To implikuje poszukiwania farmakologicznych ligandów, które umożliwią nowe podejście terapeutyczne. Badania Profesora G. M. Kellego i jego zespołu dotyczą przekazywania sygnału przez białka G i skierowania komórek potworniaka zarodkowego (F9 teratocarcinoma cells) do wejścia w programowaną śmierć komórek, czyli apoptozy.

czwartek, 3 czerwca 2010

Co się udało czyli sprawozdanie roczne

Mija rok akademicki. Wystartowaliśmy we wrześniu, w ramach Olsztyńskich Dni Nauki. Regularne spotkania kameralne z nauką były nową koncepcją i nową propozycja do programu Olsztyńskich Dni Nauki – szerszego i bardziej długotrwałego wyjścia „do miasta” z dyskusjami naukowymi i obecnością naukowców poza miasteczkiem akademickim. Było to kilka miesięcy regularnych spotkań, z licznymi postronnymi głosami (zwłaszcza na początku) „to się nie uda”. Dzięki wytrwałości i pracy jednak się udało. Ale ciągle jest nas za mało!

Udało się stworzyć nową stronę, samodzielną, w formie bloga (blisko 140 wpisów ze zdjęciami w ciągu roku) . Teraz nie musimy się martwić, że w ramach nowej strony Olsztyńskich Dni Nauki blogi naukowe i informacje o kawiarence naukowej, „utoną” pod zwałami nowych wersji i różnych adresów. Dzięki stałemu adresowi internetowemu łatwiej nas odszukać i utrzymać kontakt z „bywalcami”.

W ciągu tych kilku miesięcy udało się zwrócić uwagę, że dociekania naukowe i filozoficzne są piękne, ciekawe i przystępne dla wielu. Udało się pokazać – także za pośrednictwem mediów – wiele nowych tematów i wiele nowych „nieznanych” nazwisk spośród kortowskich naukowców. Udało się pokazać, że nauka jest piękna! A tu, w Olsztynie można się z tym pięknem i pasją naukowców spotkać.

W naszych spotkaniach nastawieni jesteśmy na kameralność a nie masowość i tłumy. W spotkaniach uczestniczyło od 3 do 20 osób. W tak małym gronie dużo łatwiej aktywnie włączyć się do rozmowy oraz zadać pytanie. Nie szukamy widzów i poklasku ale autentycznej rozmowy i interdyscyplinarnego dialogu. Naszym motorem jest ciekawość świata i pokorna otwartość na innych.

W ogólnopolskich mediach ciągle prawie całkowicie brak informacji z akademickiego Olsztyna, tak jakby nic wartościowego się tu nie działo. Chcemy to zmienić. Udało się na stałe wprowadzić i wypełnić informacjami stałe działu „nauka” na dwu portalach-gazetach elektronicznych Olsztyna. Udało się zrealizować wiele audycji radiowych w tym regularne, comiesięczne audycje na falach Radia Planeta FM.

Co się nie udało (jeszcze!)? Ciągle nas uczestniczących naukowców jest za mało. Stanowczo zbyt mało przychodzi na spotkania studentów. Chcielibyśmy, aby była to wielotorowa i „rozproszona”, zdecentralizowana inicjatywa, mająca wielu „liderów”. Część osób pojawiało się jak meteory, aby tylko „zabłysnąć”, bardziej szukając publiczności i oklasków niż wytrwałej pracy „u podstaw”. Brakuje intensywniejszych dyskusji na niniejszym blogu (tylko nieliczne komentarze). Ale zbyt mocno o to nie będziemy zabiegali, przecież zależy nam na bezpośrednich rozmowach, zależy nam na kameralnym, otwartym dyskutowaniu.

Nie udało się jeszcze stworzyć zintegrowanego portalu „Olsztyn naukowy” (brak chętnych w ratuszu, urzędzie marszałkowskim, itd.). Ale jesteśmy bliżej tego celu. Nasz blog się rozrasta a w prawym menu przybywa „blogujących laboratoriów” i towarzystw naukowych. Dalej będziemy pokazywali, że nauka jest „newsogenerowalna”, potrzeba tylko opowiadania o tajemnicach świata językiem przystępnym i zrozumiały. To jest bardzo trudne, ale nie boimy się ani trudu ciężkiej pracy uczenia się, ani ambitnych wyzwań.

Plany na przyszłość? Chyba strona na Facebooku, szersza współpraca z rozgłośniami radiowymi i telewizyjnymi, tak aby powstawały cykle audycji popularnonaukowych, przedstawiających z pierwszej ręki problemy współczesnej nauki.
Zapraszamy pracowników naukowych Olsztyna do aktywnego współtworzenia kameralnych spotkań z nauką. Nie jesteśmy ograniczeni ani tematami ani miejscem. Gorąco zapraszamy studentów jak i mieszkańców Olsztyna, aby bezpośrednio lub za pośrednictwem komentarzy na tym blogu wskazali interesujące ich tematy, o których chcieliby przy kawiarnianym stoliku podyskutować.

Mikołaj Kopernik oprócz odkrywania tajemnic układu słonecznego na co dzień zajmował się prozaicznym zarządzanie dobrami kapituły warmińskiej, z całą pewnością rozmawiał z przekupkami, ludźmi w drodze. Nie ubędzie i nam nic z akademickiego dostojeństwa, jeśli „z plebsem” dyskutować będziemy w olsztyńskich i wiejsko-prowincjonalnych kawiarniach.

Stanisław Czachorowski

środa, 2 czerwca 2010

Radiowe odsłony Collegium Copernicanum

Radiowe odsłony Klubu Profesorów Collegium Copernicanum w Radiu Planeta FM. Postaramy się te (oraz inne wcześniej zarchiwizowane) audycje udostępnić w Internecie. Szukamy tylko sposobu technicznego :).

wtorek, 1 czerwca 2010

Jak to z olsztyńską kawiarnią naukową było

Nasze spotkania rozpoczęły się już w 2000 r, (czytaj więcej). Po dłuższej przerwie regularne spotkania rozpoczęły się wraz z przygotowaniami do VI Olsztyński Dni Nauki oraz Europejskiej Nocy Naukowców we wrześniu 2008. Wtedy też powstała pierwsza internetowa wersja "kawiarenki" (zobacz więcej). Bardziej oficjalne otwarcie kawiarenki naukowej (kameralne spotkania z nauką) na olsztyńskiej Starówce odbyło się 8 stycznia 2009 r. Niżej fragment wywiadu z tamtego okresu:

Karol Fryta (Gazeta Olsztyńska) — Panie profesorze, kto wchodzi w skład Klub profesorów Collegium Copernicanum i po co on został założony?
Stanisław Czachorowski - To na razie inicjatywa w fazie początkowej. Kilka lat temu z inicjatywy mojej, prof. Haliny Romanowskiej-Łakomy oraz prof. Lechosława Ragana, spotykaliśmy się w pubie "Carpenter". Wtedy i teraz głównym celem było stworzenie przyjaznej i otwartej atmosfery do nieformalnych, akademickich spotkań. Tak, ażeby student mógł spotkać się z pracownikiem naukowym i swobodnie porozmawiać na różne tematy (a nie jak uczeń podczas odpowiedzi przy tablicy). Na tamte spotkania przychodzili różni pracownicy naukowi, nasi przyjaciele i "ludzie z ulicy", studenci. Czasem odbywały się spotkania w języku angielskim, z uwagi na naszych zagranicznych gości. Po mniej więcej roku inicjatywa się urwała, bo było nas za mało (teraz dołączyło kilu kolejnych profesorów, i liczymy na więcej).
Później próbowaliśmy spotykać się w nieistniejącej już restauracji "La boca". W grudniu 2008 r. zaczęliśmy się spotykać w restauracji „U Artystów”. Latem ubiegłego roku, będąc wraz z prof. Jerzym Wilde na jubileuszu prof. Józefa Banaszaka w Lubostroniu, spotkaliśmy się z ciekawą inicjatywą pod nazwą "Klub profesorów Wierzenica". Były to kameralne spotkania z nauką i sztuką, czasem ich efektem były publikacje i książki. Dlaczego Olsztyn miałby być gorszy? I w końcu na dwudniowym seminarium z okazji Dnia Papieskiego w październiku 2008 roku, seminarium zorganizowanego przez Wydział Teologii i Wydział Biologii, a poświęconemu Darwinowi i ewolucji, w trakcie gorących dyskusji narodził się pomysł ich kontynuacji w warunkach kawiarnianych. Pomysł ten uzyskał akceptację i poparcie obu dziekanów – prof. Ryszarda Góreckiego i ks. prof. Edwarda Wiszowatego. Jest to więc pomysł mający wielu "ojców". Lista "członków założycieli" jest otwarta i ciągle się powiększa. Nie pora więc teraz wymieniać wszystkie nazwiska.
Co jest celem? W Olsztynie mieszka ponad 600 profesorów pewnie 3 razy tyle doktorów. Mamy więc około 2000 naukowców, czyli jakieś 1-2 % mieszkańców Olsztyna. Czy coś (a jeśli tak to co) wynika z tego dla miasta? Czy rozmowy toczone w kawiarniach są u nas przez to ciekawsze? Chcemy to „eksperymentalnie” sprawdzić.

K.F. — Nauka kojarzy się z uniwersyteckością. Chce się Pan dostać pod strzechy rozmawiając o niej w kawiarni? Wierzy Pan, że można w ten sposób zainteresować nauką?

S.Cz. – Wiedza rodzi się w głowie, a tę naukowiec ma zawsze ze sobą, niezależnie od miejsca pobytu. Nauka od zawsze toczyła się "w kawiarni". W świecie antycznym były to gaje oliwne. A z kawiarni warto wspomnieć o Lwowie i słynnym polskim matematyku – Stefanie Banachu. We lwowskiej kawiarni rodziła się polska szkoła matematyków. Dzięki nim mamy obecnie w Polsce wspaniałych informatyków, a wcześniej to właśnie Polacy złamali szyfr Enigmy. Lwowscy matematycy mieli swoją "książkę-zeszyt", w której wpisywali pomysły, rodzące się w czasie kawiarnianych dyskusji, do późniejszego rozwinięcie. Widziałem na zdjęciu z jednej z placówek naukowych, chyba w CERN, tablice do zapisywania myśli... w toalecie. Tak na wszelki wypadek, gdyby coś nagle w głowie się urodziło. Zwłaszcza kobiety lubią sobie pogwarzyć podczas poprawiania makijażu (widocznie tablica jest po to, aby nie pisały szminką po lustrze). Po prostu myślenie odbywa się w głowie, a ta za sprawą nóg bywa w różnych miejscach.

A tak trochę poważniej, nauka to przede wszystkim proces poznawania, rodzący się w dyskusji. Kiedyś wiele rozmów odbywało się w trakcie spacerów. Podróż jest nie tylko przemieszczaniem się ale i intelektualnym poszukiwaniem. Oderwaniem od codziennego gwaru. A uniwersytet to wspólnota uczących i nauczanych. W naszym klimacie nie ma gajów oliwnych, gdzież więc spotykać się na swobodnych i inspirujących rozmowach? Spotkania w kawiarniach Starego Miasta to tylko inna forma dyskusji naukowych. Kortowo nie powinno być gettem dla naukowców, których odwiedza się jak osobliwe zwierzęta w ZOO. A skoro nie chce czasem Mahomet przyjść do góry, to i góra czasem przychodzić chce do Mahometa. Współczesny świat przesiąknięty jest nauką jako procesem poznawania. Zwłaszcza w Olsztynie, mieście akademickim.Tak, jest to wychodzenie z problematyką naukową "pod strzechy". Ale nie tylko, bo gdzie ma się spotkać na interdyscyplinarnych rozmowach historyk z biologiem, matematyk z muzykiem, chemik z filozofem? Kortowo jest dużym miasteczkiem i niewiele jest tam kawiarni z odpowiednim klimatem. A na Starówce dodatkowo bliżej jest do miejsc, którymi chadzał Mikołaj Kopernik.Chcielibyśmy, aby te nieformalne spotkania były okazją zarówno dla studentów, "szarych obywateli" jak i dziennikarzy, którzy poszukują ciekawych tematów. Stół jest miejscem przyjaznym do spotkań, przy herbacie, kawie, winie. I do toczenia różnorodnych rozmów, także między naukowcami. Nazwa "sympozjum" wywodzi się z greckich słów "syn" - wspólny, i "posis" - picie. Dawniej dyskusje odbywały się podczas uczty, posiłku. Zwłaszcza na dworach u arystokratów, monarchów. Umyślnie wybraliśmy czwartki. W XXI wieku, epoce gospodarki opartej na wiedzy, każdy z nas może poczuć się "takim arystokratą", może czuć się zaproszonym na ucztę intelektualną.A jeśli się uda, to Olsztyn zacznie się kojarzyć z bardzo ciekawym miejscem, gdzie w kawiarniach Starego Miasta, oprócz zabytków w naturalnych warunkach spotkać można będzie naukowca. Niech to będzie namiastka spotkania z Mikołajem Kopernikiem. Tak, przy okazji chcemy wzbogacić atrakcyjność turystyczną Olsztyna. Bo moim zdaniem Olsztyn to miasto magiczne, to miasto ciekawe i wiele interesujących rzeczy się tu dzieje. Zarówno pod względem artystycznym jak i ... naukowym.

K.F. — Jakie są plany klubu na przyszłość?
S.Cz. - Pierwszym planem jest sprawdzić czy taka nieformalna grupa jest w ogóle potrzebna. (…) A najważniejszym planem jest spotykać się i dyskutować na ciekawe tematy w miłej atmosferze i "na mieście", a nie w zamkniętym „kortowskim getcie”. Człowiek jest przede wszystkim istotą społeczną, która „nie samych chlebem" i serialami brazylijskimi żyje.
(zob. całość tekstu)

poniedziałek, 31 maja 2010

Dziedzictwo duchowe Warmii i Mazur

2 czerwca o 17.00 (Kawiarnia Moja, ul. Dąbrowszczaków 10), temat spotkania: dziedzictwo duchowe Warmii i Mazur jako istotny czynnik tożsamości naszego regionu. W dyskusji wezmą udział: dr Hanna Schreiber-Jodełka z Uniwersytetu Warszawskiego, dr Adam Jankiewicz z Trybunału Konstytucyjnego reprezentuje także fundację Dziedzictwo Nasze. Spotkanie w kawiarni poprowadzi red. Łukasz Czarnecki-Pacyński.

piątek, 28 maja 2010

Pijawki w medycynie - nowoczesność czy zacofanie ?


30 maja, od godz. 17.00, przed Kawiarnią Moja, nieformalny Klub Profesorów Collegium Copernicanum oraz Wydział Biologii UWM w Olsztynie, włączając się w święto ulicy Dąbrowszczaków, proponuje kolejne kameralne spotkanie z nauką i naukowcami oraz dyskusję o przestrzeni publicznej (zobacz więcej). Oprócz dyskusj przy kawiarnianym stoliku proponujemy spotkanie oko w oko z pijawkami, które poprowadzi prof. Aleksander Bielecki i mgr Joanna Cichocka.
* * *
Pijawki były szeroko stosowane w celach leczniczych przez tysiąclecia począwszy od starożytności. Z czasem przystawianie pijawek uznano za śmieszne, wręcz szarlatańskie praktyki, na które nie było miejsca w nowoczesnej medycynie. Jednak w ostatnich latach przeprowadzono liczne badania, które pokazały, że wczesna aplikacja pijawki lekarskiej do tkanek, zagrożonych martwicą na skutek zatorów żylnych, znacznie zwiększa szanse na zachowanie tych tkanek. Z biologicznego punktu widzenia krwiopijne pijawki żyjące w bliskich relacjach ze ssakami, w tym z człowiekiem, stanowią swego rodzaju mikrolaboratoria, wyposażone w substancje medycznie użyteczne. Tymi substancjami o biologicznym znaczeniu są antykoagulanty, do których zaliczamy m. in. hirudynę (anty-trombina), hementynę (fibrynogenolizyna), aktywatory plazminogenu oraz inhibitory agregacji płytek krwi. To przyczyniło się do tego, że w 2004 roku Food and Drug Administration uznało Hirudo medicinalis za medyczne narzędzie stosowane w chirurgii plastycznej i rekonstrukcyjnej.
Aleksander Bielecki

Na zdjęciu pijawka Placobdella costata z jajami (fot. A. Koryzno).

czwartek, 27 maja 2010

Pijawka w kawiarni czyli odzyskiwanie przestrzeni publicznej

Nieformalny Klub Profesorów Collegium Copernicanum oraz Wydział Biologii UWM w Olsztynie, włączając się w święto ulicy Dąbrowszczaków, proponuje spotkanie z nauką w przestrzeni publicznej. Na ulicy, przy kawiarnianym stoliku, od godz. 17.00 przed Kawiarnią Moja (30 maja, niedziela), zapraszamy na spotkanie z pijawkami (opowiadać i pokazywać żywe okazy będzie prof. Aleksander Bielecki i mgr Joanna Cichocka) oraz na dyskusję o przestrzeni publicznej.

Wielkie tragedie narodowe dobitnie pokazują, że Polacy potrafią współprzeżywać na ulicach, na placach czy skwerach. Te często tragiczne zdarzenia pokazują, że chcemy być razem ze sobą w niebanalny sposób, kontemplować, razem poszukiwać głębokiego sensu życia. W przestrzeni publicznej, na ulicach, w lesie i na plaży chcemy czegoś więcej niż festiwalowe disco-polo, grill i plastikowe śmieci wokół. Kłopot tylko taki, że nie bardzo wiemy jak być ze sobą w przestrzeni publicznej. Pozamykani jesteśmy w blokowiskach, salach wykładowych, a naszą agorę szara rzeczywistość zawłaszcza na parkingi, nasza agora upstrzona jest psimi odchodami i tabliczkami „nie deptać trawników”. Tylko w obliczu dużych przeżyć mamy odwagę spotykać się pod kapliczką, palić znicze na chodniku, dyskutować na placu, być z innymi na skwerze. Wiele miejsc publicznych – jakimi na przykład były stare dworce kolejowe – jest już zdewastowana. Inne – takie jak parki z ławeczkami i estetyczną zielenią – w Olsztynie, mieście ogrodzie, albo nie istnieją, albo jedynie w ograniczonym zakresie. Pozostaje tylko wystawanie pod klatkami schodowymi, bo nawet bram nie za bardzo mamy.

Wcześniej, w kulturze agrarnej (wiejskiej) wspólnym byciem ze sobą w swoistej „przestrzeni publicznej” było darcie pierza, łuskanie fasoli, wspólne prace umożliwiające bycie ze sobą także w warstwie kulturalnej. A jaka teraz mieszczuchy maj okazję na bycie ze sobą? Czy jedyna możliwością są żałoby narodowe lub uliczne bachanalia?

W kulturze miejskiej kiedyś popularna była „uliczna” gra w szachy. Agora, rynek, targowisko to nie tylko miejsce handlu, ale również miejsce spotkania i dyskusji. Zabrane zostało ono nam przez supermarkety i galerie handlowe. Znakomite reportaże Ryszarda Kapuścińskiego z targów afrykańskim dobrze ilustrują, że sensem stawania ze swoim kramikiem jest przede wszystkim spotkanie ludzi, a nie ekonomia. U nas podobnie dzieje się w coraz liczniejszych i niebanalnych piknikach wiejskich, archeologicznych, inscenizacjach historycznych, warsztatach i festiwalach lokalnych.

Chcemy przy kawiarnianym stoliku podyskutować czy razem potrafimy być tylko na Facebooku czy Naszej Klasie? Bo chyba lepiej spotkać się nawet przy butelce „mamrota” niż tkwić w indywidualnej samotności przed telewizorem lub komputerem. My na spotkanie proponujemy kawę i herbatę.

Poprzez dyskusję i udział w święcie ulicznym chcemy współtworzyć przestrzeń publiczną, wspólnotowość z udziałem naukowców, bo Olsztyn jest miastem uniwersyteckim. Chcemy sprawdzić czy i jak można być ze sobą wokół problemów, wspólnego projektu, wspólnego (nawet efemerycznego, okazjonalnego) przedsięwzięcia, nawet happeningu. W kawiarni kameralne spotkania z nauką to takie wspólnotowe bycie razem, tworzenie tożsamości, to filozofia praktyczna. To taka małą próba tworzenia przyjaznej i otwartej przestrzeni publicznej w Olsztynie, intelektualnie ciekawej i wartościowej. To nie mamrot w krzakach. To nasze miasto i my współtworzymy jego klimat. Klimat miasta ogrodu: przyjemnej wspólnej i otwartej przestrzeni, zapraszającej do odwiedzanie i tworzenia. Człowiek jest twórcąże w przestrzeni publicznej.

Spotkania w kawiarni nie umniejszają naszej akademickiej godności i nie są w naszym mniemaniu przekraczaniem profesorskiego progu śmieszności. Nie szata zdobi człowieka, ale człowiek szatę. Nie wnętrze i zewnętrzna celebra dodaje godności uczonemu a jego myśli i dyskusje, które generuje. Podstawowym warsztatem pracy jest głowa (i umysł), a tę naukowiec ma zawsze ze sobą.

St. Czachorowski

środa, 26 maja 2010

Posucha w stolicy krainy tysiąca jezior

Naukowców zajmujących się wodą i obszarami wodnobłotnymi w Olsztynie jest wielu. Nie brakuje też obiektów badawczych w postaci jezior, rzek, torfowisk. Nie brakuje wieloletniej tradycji i sukcesów. A mimo to brakuje nam Jeziorowego Centrum Doskonałości. Znacznie dynamiczniej rozwija sie biologia molekularna, medycyna i inne. A tym czasem w Warszawie:

"Największy w Polsce obiekt badawczy zajmującym się problematyką wody otworzy 16 czerwca Szkoła Główna Gospodarstwa Wiejskiego (SGGW). Sztandarowa inwestycja naukowo-dydaktyczna Wydziału Inżynierii i Kształtowania Środowiska to budynek z 19 laboratoriami wyposażonymi w nowoczesną aparaturę oraz Park Wodny z symulacją rzeki. Jak powiedział PAP rzecznik uczelni dr inż. Krzysztof Szwejk, przez pierwsze 5 lat projekt zakłada popularyzację nauki i edukację. Potem wyniki badań będą mogły być wykorzystywane w praktyce.
Uroczysta inauguracja działalności placówki zostanie połączona z ogólnoświatową konferencją, na którą zaproszono około 200 naukowców zajmujących się problematyką wody.
Centrum Wody to projekt realizowany w dużej mierze ze środków z Unii Europejskiej, która na ten cel przekazała 9 mln euro. Znalazł się na liście kluczowych inwestycji na lata 2007-2013 Programu Operacyjnego "Infrastruktura i środowisko".
(...) Park wodny to symulacja rzeki - od terenu, gdzie woda wypływa (symulacja góry) do zbiornika wodnego (symulacja morza). Na przestrzeni, po której woda płynie, znajdują się wszystkie urządzenia, które można spotkać w naturalnych warunkach. Można zobaczyć, w jaki sposób spiętrza się wodę i jak różnicuje się przyroda w zależności od miejsca. Rzeka jest obsadzona roślinnością właściwą dla danych terenów - inną w "górach", inną na terenie zabagnionym, inną u ujścia (...) (czytaj więcej).

Hydrobiolodzy w Olsztynie pracują na 5. wydziałach, ponadto jest Instytut Rybactwa Śródladowego. A cała nasza kraina pretenduje do 7. przyrodniczego cudu świata ze względu na jeziora. Mimo to, w zakresie badań wodnych inni nas coraz bardziej wyprzedzają... Czyżby obecnie brakowało w Olsztynie hydrobiologicznych liderów i wizjonerów?
St.Czachorowski

wtorek, 25 maja 2010

Olsztyn miastem nauki i kultury?

W czasie uroczystej sesji naukowej Olsztyńskiego Forum Nauki, zorganizowanej z okazji 60. rocznicy nauki w powojennym Olsztynie, padło wiele interesujących stwierzeń i konstatacji. Wskazują one, że Olsztyn rozwija się dzięki nauce i kulturze, a przyszłością naszego miasta jest właśnie nauka i kultura.
W Olsztynie jest wiele instytucji naukowych i edukacyjnych, mieszka coraz więcej znakomitych profesorów i naukowców. Ale bardzo często słyszę, "dlaczego na wernisażach, wystawach, koncertach nie ma was, profesorów?" No właśnie, co miasto ma z tego, że mieszka i pracuje tu tak wielu naukowców? Skoro "nie bywają" i nie są dostępni na codzień? Bo dla mieszkańca co za różnica, gdzie mądra książka powstanie: w Warszawie, Olsztynie, czy Nowym Yorku? Czy sama obecność budynków, laboratoriów wpływa pozytywnie na jakość naszego życia?

St. Czachorowski
(więcej o konferencji)

niedziela, 23 maja 2010

UNESCO w kawiarni czyli o ochronie niematerialnego dziedzictwa kulturowego

2 czerwca w sali sesyjnej Urzędu Marszałkowskiego odbędzie się konferencja poświęcona ratyfikacji przez Polskę Konwencji UNESCO z 2003 roku o ochronie niematerialnego dziedzictwa kulturowego. Ta ratyfikacja stwarza nowe szanse dla rozwoju regionów, dzięki wykorzystaniu ich potencjału kulturowego. Konferencja, z udziałem marszałka Jacka Protasa, zakończy się ok. 15.00.

A o 17.00 w Kameralnych Spotkaniach z Nauką w Kawiarni Moja (ul. Dąbrowszczaków 10) wezmą udział: dr Hanna Schreiber-Jodełka z Uniwersytetu Warszawskiego, która opowie o tej Konwencji z 2003 r. oraz o tym, jakie jej ratyfikacja przez Polskę stwarza szanse dla naszego regionu; dr Adam Jankiewicz z Trybunału Konstytucyjnego reprezentuje także fundację Dziedzictwo Nasze. Tematem jego wystąpienia będzie dziedzictwo duchowe Warmii i Mazur jako istotny czynnik tożsamości naszego regionu. Waldemar Majcher, prezes Stowarzyszenia Twórców Ludowych przedstawi projekt działań, które powinny być podjęte dla upowszechnienia i ochrony wartości kulturowych. Spotkanie w kawiarni poprowadzi red. Łukasz Czarnecki-Pacyński.

środa, 19 maja 2010

Historia i wizja nauki w powojennym Olsztynie


Z okazji 60. rocznicy nauki w powojennym Olsztynie, 24 maja Olsztyńskie Forum Naukowe organizuje uroczystą sesję naukową pt. "Wizja Olsztyna - miasta nauki i kultury". Konferencja organizowana jest pod patronatem prezeza PAN prof. Michała Kleibera, prezydenta Olsztyna - dr. Piotra Grzymowicza oraz J.M. Rektora UWM prof. Józefa Górniewicza. Sesję otworzy przezes Olsztyńskiego Forum Nauki - prof. Jan Kotwica.
O korzeniach sukcesu i wizji przyszłości w referacie swoim opowie prof. Tadeusz Krzymowski. Kolejne trzy referaty dotyczyć będą oceny stanu obecnego, planów rozwoju i wizji przyszłości w zakresie nauk o życiu (prof. Ryszard Górecki), nauk humanistycznych (prof. Stanisław Achremczyk) oraz nauk ścisych i technicznych (prof. Janusz Piechocki). Natomiast o stanie i perspektywach rozwoju kultury w Olsztynie refleksje swoje wygłosi prof. Janusz Kijowski.
Przemyślenia wygłoszone w czasie tej sesji naukowej wydane zostaną w formie książkowej.

wtorek, 18 maja 2010

Historia nauki od Kopernika do XXI w.



Historia nauki to przede wszystkim niematerialne dziedzictwo kultury i myśl ludzka. Bardziej widocznymi śladami są różnego typu przyrządy badawcze i wynalazki oraz rzeczy codzienne, towarzyszące naukowcom w ich pracy. Wielu z nich już nie potrafimy obsługiwać. W Olsztynie, w rozproszonych miejscach, zobaczyć można repliki i oryginały przyrządów obserwacyjnych Mikołaja Kopernika, jak i najnowsze - a już przestrzałe - przyrządy badawcze, narzędzia medyczne, zabytkowe urządzenia techniczne (w muzeum są już telefony komórkowe i komputery!). Niektóre z nich zobaczyć można w szafach, na korytarza czy okazjonalnie pokazywane na wystawach lub jako dekoracje w witrynach sklepowych czy lokalach gastronomicznych. A może by tak - nawiązując do inicjatywy "Kulturki" WwW (wystawa w witrynie) - zorganizować akcję "muzeum w witrynie"? Olsztyn - miasto Kopernika i miasto uniwersyteckie załuguje chyba na taką dekorację, intelektualną w podtekście !

Z całą pewnością przydałoby się w Olsztynie muzeum nauki i techniki. Do realizacji tego pomysłu niestety droga jeszcze daleka. Póki co zaplanowaliśmy na 2. czerwca spotkanie dyskusyjne ph. "ochrona niematerialnego dziedzictwa kulturalnego" - szczegóły niebawem.
St.Czachorowski

poniedziałek, 17 maja 2010

Nieletni odkrywcy z prowincji

"13-letni uczeń gimnazjum ze Świdwina - Rafał Reszelewski - odnalazł nieznany wcześniej obiekt na zdjęciach ze znajdującego się na satelicie SOHO koronografu LASCO C2. Fotografie zostały wykonane 11 maja, między godziną 15:08 a 15:54 UT. Kometa pokazała się na trzech kolejnych obrazach, jako nowy, nieco rozmyty obiekt. " więcej (PAP nauka).

Na prowicji także można odkrywać świat. Potrzebne tylko mądre wsparcie naukowców i uniwersytetów (fot. Janusz Pająk, wykonane w trakcie Olsztyńskich Dni Nauki). Czy w Olsztynie - mieście M.Kopernika - można oglądać i odkrywać nowe obiekty w kosmosie?